Forum towarzyskie »

Kto/co mnie wkurza na co dzień?

komciuj = dodaj komentarz  😉
[quote author=Alaska link=topic=20214.msg2195920#msg2195920 date=1412546272]
wsiadam a tam pełno starych babiszonów.

Zrobiły Ci coś? Były chamskie lub wredne? Przepychały się, że aż trzeba było je nazwać starymi babiszonami? To już babcia nie moze jechać w piątkowy wieczór autobusem bo jest zarezerwowany dla osób między 15 a 40 rokiem życia?

Jak ja się cieszę, że moja babcia mieszka na wsi i nie jeździ autobusami...
[/quote] no weź przestań. 40 stka to już stara rura. 13-29 powyżej tego wieku należy wprowadzić ograniczenia w transporcie miejskim a po 40 należy zastanowić się nad eutanazją. Emeryci nieprzydatni ( np brak wnuków do opieki albo nie będący wstanie sie nimi zajmować) powinni być eliminowani z przestrzeni publicznej.
Emeryci nieprzydatni? A w dynke sie walnij!
Kto malolacie rzuci stowke bez okazji "zeby miala na male wydatki", no przesz wiadomo, ze babcia emerytka! Babiszon, znaczy sie.
Przepraszam. Już sie walnełam 😜
O nie, nie, nie! Babiszon to obca babcia. Swoja może być co najwyżej "babką" (oczywiście nie face to face).
A wszystkie obce, bezczelnie jeżdżące autobusami, to babiszony.
,,Babiszon" to taki przynajmniej z 60+ jest. 😉 Ja nie zabraniam im jeździć, bo przecież nie zabronię, ale zastanawiam się skąd o tej porze tyle ich się bierze. Ja na emeryturze będąc (o ile dożyję- chociaż jak mam być taka jak większość z nich to serio wolę nie dożyć) wolałabym w spokojności zażywać wolnego czasu, a nie urządzać sobie nocne manewry( jeśli nie muszę).
Nie wiem jak wy, ale ja mogę policzyć na palcach rąk sytuacje w życiu kiedy spotkałam w komunikacji kulturalnych emerytów, którzy nie stoją i nie sapią nad uchem z obrażoną miną, tylko jeszcze z uśmiechem podziękują za pomoc czy ustąpienie miejsca. Bo zwykle to właśnie jest sytuacja w stylu jak podjeżdża autobus to biegną i pchają się łokciami ze zdrowych, dorosłych ludzi nokautują, a potem jakie to one biedne, taki pełny autobus, duszno, a one nie mają gdzie usiąść i w ogóle roszczenia do całego świata.

I w mojej opinii sporo emerytów jest niedołężnych na własne życzenie. Pomijam jakieś poważne choroby, bo pewnych rzeczy się nie przeskoczy i nie wszystko od nas zależy, ale mam to na przykładzie moich obu babć.
I widzę po jednej zwłaszcza z którą mieszkam w domu, co się z nią podziało jak pewnego dnia postanowiła położyć się do łóżka ( i nie jest to związane z jakimś gwałtownym pogorszeniem stanu zdrowia). Do póki chodziła i sama chciała, to była mobilna i świetnie sobie radziła. Zarówno fizycznie mimo chodzenia o kuli, jak i intelektualnie. Od jakiegoś czasu ona nie ma na nic ochoty, siedzi godzinami w pokoju i ogląda telewizję i na próżne były wszelkie namowy czy zabieranie jej na spacer, na wyjście do sklepu, ba nawet pójście do lekarza nie jest teraz zbytnią atrakcją dla niej.
Druga babcia z kolei ile razy to ona narzeka, że jej duszno, że serce, że to tamto, że kasy mało- a pali jak lokomotywa, do tego siedzi tez całe dnie w domu, ma do tego sporą nadwagę, tyle co przejdzie się czasem do sklepu i po papierosy oczywiście, ale żeby się przejść gdzieś dla zdrowotności, posiedzieć na ławce w parku, eee ale po co...? w dodatku swoim poczynaniem zniechęca do siebie zarówno wszystkie wnuki, jak i własne córki, które nie mają ochoty mieć z nią za bardzo do czynienia. Mogłaby już dawno mieszkać sobie spokojnie z ciotką na wsi, no ale jak ona woli iść na noże i ma niesłuszne roszczenia do całego świata, to jej wybór.
Widać dziwna z nas rodzina, bo moja mama powtarza mi: ,, jak będę taka okropna, to mi to powiedz, albo oddaj mnie do domu starców" 😉
Alaska już lepiej nic nie pisz. I zacznij odkładać na dom starców.
No i fajnie- chyba zacznę, bo jak będę taka za x lat, to nie chcę zatruwać życia swoim przyszłym dzieciom  😉
Alaska, glupias, bos mloda. Mam nadzieje, ze z wiekiem zmadrzejesz. Jesli nie, to- bardzo bardzo przykre, szczegolnie dla Twojej mamy, ktora mam nadzieje juz uzbierala na ten dom starcow, zeby Tobie za lat iles 'zycia nie zatruwac'.
A ja pracuję (między innymi)w domu starców i też już sobie na niego odkładam pieniądze. Bo decydowanie nie chcę być dla nikogo problemem w przyszłości (bo moje dzieci nie muszą mieć umiejętności pielęgniarskich na przykład, nie muszą być na tyle silne żeby dźwigać moje grube dupsko jak już nie będę mogła się sama podetrzeć), a w domu starców nakarmią, umyją, na spacer wyprowadzą i pogadać jest z kim 😀
My jesteśmy szkolone do tego jak opiekować się starszymi osobami, mamy do nich więcej cierpliwości niż rodzina, więcej zrozumienia dla ich choroby. Znamy się na lekach, opiece, rehabilitacji, cały dzień mamy tylko po to, żeby się nimi zajmować i ich zabawiać. A rodzina ma pracę, dzieci, dom do ogarnięcia i całą masę innych obowiązków, więc nic dziwnego, że na opiekę nad starszą osobą brakuje sił i czasu.

Wkurza mnie podejście w Polsce- że skoro w domu starców to na pewno nie ma kochającej rodziny. Że dom starców i hospicjum to najgorsze miejsce na ziemi. Na zachodzie norma, Floryda to jeden wielki kraj starców, a u nas? Nadal średniowiecze.
Ja chcę na starość do domu starców, gdzie pielęgniarka będzie mi robiła bezboleśnie zastrzyki, a opiekunka wiedziała jak podnieść, żeby nie wyrwać ramion ze stawów. A jak będę w stanie paliatywnym to chcę do hospicjum, gdzie na każde stęknięcie dostanę leki przeciwbólowe w takich ilościach, że ból będzie dla mnie tylko odległym wspomnieniem.

Ja się nie dziwię osobom starszym, że w godzinach szczytu jadą autobusem na drugi koniec miasta. Ludzie to jednostki społeczne i tak jak konie potrzebują stada 😁 Cały dzień siedzą sami w mieszkaniu, dla nich przejechanie się tłocznym autobusem to czasami jedyny kontakt z innymi ludźmi.

Oczywiście nie popieram chamstwa wśród osób starszych. Ale buraki są w każdym przedziale wiekowym.


Wkurza mnie podejście w Polsce- że skoro w domu starców to na pewno nie ma kochającej rodziny. Że dom starców i hospicjum to najgorsze miejsce na ziemi. Na zachodzie norma, Floryda to jeden wielki kraj starców, a u nas? Nadal średniowiecze.
Ja chcę na starość do domu starców, gdzie pielęgniarka będzie mi robiła bezboleśnie zastrzyki, a opiekunka wiedziała jak podnieść, żeby nie wyrwać ramion ze stawów. A jak będę w stanie paliatywnym to chcę do hospicjum, gdzie na każde stęknięcie dostanę leki przeciwbólowe w takich ilościach, że ból będzie dla mnie tylko odległym wspomnieniem.


ja nie uważam domu starców za samo zło. Są placówki które zapewnią dobrą opiekę. Dla mnie jest ważna motywacja. Oddaję ( brzmi okropnie ) bo nie potrafię, nie mogę z różnych względów czy pozbywam się niepotrzebnego staruszka. Ot cała  filozofia.
Wkurza mnie że ostatnimi czasy dookola mnie sama smierc.Wszyscy znajomi,rodzina ginie w tragicznych wypadkach. Czasami brakuje mi juz sil i łez...
Wkurza mnie że ostatnimi czasy dookola mnie sama smierc.Wszyscy znajomi,rodzina ginie w tragicznych wypadkach. Czasami brakuje mi juz sil i łez...


Nie wkurzaj się ....życie takie jest.
Dzisiaj jesteś a jutro Cię nie ma.
Wyciągnij wnioski i po prostu żyj.....chwilą, dniem. Dla bliskich i dla siebie samej.
Ani smutek, ani radość nie są wieczne. Jedynie śmierć jest wieczna.
Banały ? Z pewnością !
Banały nie banały tylko to życie czasami wkurza... tak na maxa.
No bo jak to jest, że w jednym czasie giną  tak  młodzi wartościowi ludzie. ehhhh..
A przyszło Wam do głowy, że ktoś może jechać autobusem do sklepu w którym jest taniej???


O tym samym wcześniej napisałam. To jest wbrew pozorom duży argument.. starsi ludzie mają darmową komunikację od pewnego wieku, jak mają blisko przystanek to jadą tramwajem do miejsc gdzie mogą złapac okazje. Ja w sumie czasem też ta robię, nie mam blisko siebie ani biedronki ani lidla czy innych tanich sklepów - więc jadę do nich, czasem kawałek.. i też wracam taszcząc torby jak moja babcia  😁
Z moją babcią i tak jest o tyle fajnie, że my wnuki albo rodzice robimy jej cięższe zakupy typu woda, cukier, mąka, mleko itp. Ona chodzi sobie po lżejsze rzeczy, fakt daleko i ja się jej czasem dziwię, ale... mogę zrozumieć że jak ktoś robił 20 lat zakupy w jednym sklepie to jest do niego przyzwyczajony na tyle, że lubi tam chodzić i woli dołożyć kilometr niż iść bliżej, gdzie nikogo nie zna. Bo jednak sklep to też często miejsce spotkania starszych ludzi, moja babcia np zawsze wychodzi o godz 13, bo wtedy jej koleżanki z sąsiednich bloków też robią zakupy. Jej najbliższe sąsiadki i przyjaciółki wszystkie już nie żyją, ja czy moi kuzyni odwiedzamy ją raz na tydzień-dwa, a bywa że rzadziej, ja się staram dzwonić jak najczęściej, ale często się łapię na tym, że nie dzwoniłam do babci 2 tyg.. zresztą inaczej rozmawia się z wnuczką a inaczej z kimś w swoim wieku, kto ma podobne problemy. Moi rodzice zapracowani, są u babci 1-2 raz w tyg żeby zawieźć ciężkie zakupy, ale co, wypiją herbatę i jadą dalej. W weekendy jeżdżą z nią do lasu albo zapraszają na obiad, ale i tak to jest tylko jeden dzień w tygodniu kiedy ma okazję pobyć w czyimś towarzystwie dłużej niż 15 min. No więc z kim taki starszy człowiek ma rozmawiać i się widzieć, jak nie z innymi babeczkami z okolicy, czy sprzedawczyniami w sklepach... albo z innymi ludźmi w tramwaju..  no i jeszcze jest kościół, ale akurat ta babcia choć wierząca nie chodzi na kółka różańcowe itp, jest raz w tyg na mszy i chodzi na tę najkrótszą bo ma problemy z nerkami i nie wysiedzi długo w zimnym budynku.
Nie wiem jak wy, ale ja mogę policzyć na palcach rąk sytuacje w życiu kiedy spotkałam w komunikacji kulturalnych emerytów, którzy nie stoją i nie sapią nad uchem z obrażoną miną, tylko jeszcze z uśmiechem podziękują za pomoc czy ustąpienie miejsca. Bo zwykle to właśnie jest sytuacja w stylu jak podjeżdża autobus to biegną i pchają się łokciami ze zdrowych, dorosłych ludzi nokautują, a potem jakie to one biedne, taki pełny autobus, duszno, a one nie mają gdzie usiąść i w ogóle roszczenia do całego świata.

A ja takich starszych ludzi prawie w ogóle nie spotykam a jeżdżę po Warszawie autobusem po kilka razy dziennie (może to Krakow skupia te straszne BABISZONY). Nade mną nikt nie sapie, bo zanim zacznie, ustępuję miejsca i każdy mi z uśmiechem potem dziękuje. Bardziej od rozpychania się łokciami denerwują mnie gimnazjaliści, którzy nie zdejmują plecaków w autobusie. Jak będziesz miałą menopauzę to zobaczysz, co to znaczy DUSZNO.
Ja staram się zrozumieć starszych ludzi, którym jest ciężko. Domyślam ię, że sama też taka będę, ale... kłócenia się o miejsce dwóch starszych pań, kiedy połowa autobusu pusta - nie jestem w stanie zrozumieć (nie wiem czy dlatego, że jestem młoda, czy dlatego, że to naprawdę dziwne). Dokładniej - drugi przystanek pks. Na przednim siedzeniu siedzi pani z torbami w nogach. Na drugim przystanku wsiadałam ja i kilka innych osób. Już prawię wchodzę i bum, starsza pani musi przede mną. Ok, ja mogę poczekać, bez słowa przepuściłam. Nie zapłaciła jeszcze za bilet i już przepycha tą pierwszą panią. Pierwsza pani przesunęła się na miejsce obok. Druga pani stwierdziła, że ona ma torby i ona ZAWSZE tam siedzi i tamta pani ma sobie iść, bo ona musi tam siedzieć (i jej torby). Pierwsza pani odpowiedziała, że połowa miejsc wolna i ona nigdzie nie idzie. Dalszej części rozmowy nie słyszałam, bo poszłam usiąść z tyłu, widziałam tylko, że się jeszcze kłóciły. Nie rozumiem dlaczego ta druga pani nie mogła usiąść na innym miejscu, lub zostać bez robienia problemów na miejscu, którego ustąpiła jej ta pierwsza pani. Jeszcze bardziej nie rozumiem dlaczego kazała, nawet nie poprosiła, tylko kazała jej usiąść gdzieś indziej...
Szacunek się należy każdemu: dziecku, młodej osobie i starszej. Ale właśnie: każdemu.
Mało kiedy jeżdżę komunikacją miejską ale czasem jak się przejadę to zawsze jakieś kwiatki. A to staruszki co przez całe miasto jadą po 2kg ziemniaków i 4plasterki szynki i z tymi ziemniakami i szynką i usiądą normalnie na wolnym miejscu, tylko : a to za blisko okno, a to drzwi, a to tyłem nie będzie jechać. Piszę to bo dostałam OPIEPRZ za to że ustępowałam miejsc właśnie takich 'przecież ona nie będzie tam siedzieć'.
Babcie w obcasach, babcie z siatami po 50kg każda, babcie kłócące się o to która ma wyższą (czy niższą nie znam się) grupę inwalidzką i powinna siedzieć na miejscu z 'krzyżykiem' (pół autobusu wolnego oczywiście), babcie co się drą w 40stopniowym w upale żeby zamykać okna bo IM WIEJE, i ciul że w autobusie jest 500innych osób, którym jest za gorąco...
dziś była przeginka -> dostałam w rękę laską -> do przystanku 500min ale babcia się pcha i ciśnie do wyjścia (też wysiadałam i stałam najbliżej drzwi), powiedziałam że ja też wysiadam i pomogę zejść to mnie walnęła laską ! serio uważacie że to ok bo babcia jest w wieku 80lat (czyli w wieku mojej babci, której do głowy nie przychodzi żeby bić ludzi ani być chamskim a też ma różne boleści i problemy). Mam mega siniaka (przez kurtkę się zrobił).

Więc sorry winetu -> zawsze jestem miła i uprzejma dla wszystkich ludzi, bez wyjątku ale nie uważam, że akurat osobom plus 60/70/80 należy się większy szacunek niż innym.
Alaska, glupias, bos mloda. Mam nadzieje, ze z wiekiem zmadrzejesz. Jesli nie, to- bardzo bardzo przykre, szczegolnie dla Twojej mamy, ktora mam nadzieje juz uzbierala na ten dom starcow, zeby Tobie za lat iles 'zycia nie zatruwac'.


Wiesz co piszesz jakby wszystko było czarne lub białe. A ja podejścieAlaski rozumiem, mamy w domu rodzinnym przypadek ciężkiej starości, i nie ddziwię się moim rodzicom że mmyślą o domu opieki. Codzienne uzeranie się z każda rzeczą, lekami, gownem wszedzie, przeciazony kręgosłup mojej mamy i kupa sincow od rzucająjej się szurnietej babci. Cały dzień podporzadkowany jej. I mm gdzieś co inni myślą zwłaszcza ci którzy nie mmieszkają w takim horrorze na codzień. Polecam spróbować tak z 10 lat w imię wyższych celów. Tylko właśnie, jakich? Dla bliskości z rodzina? Chyba wszystko jedno kogo będzie kochana babunia tlukla i wyzywala. A sytuacja trwa już dobre 15 lat.
escada, i u mnie podobnie. Moja babcia zajmuje się 95cio letnią prababcią. Bardzo jednej i drugiej współczuję. Oczywiście staramy się pomóc jak możemy, ale prababcia nie dopuszcza do siebie nikogo innego. Żadna pielęgniarka, nic. Woła babcię co chwilę, np. że ma ją zaprowadzić do toalety. Jak przyjdzie ktoś inny, to nagle jej się odechciewa... Babcię woła, bo nie ma co robić. Jednej i drugiej ciężko 🙁

ed.
Co do celów - nie wiem, ale wydaje mi się, że to właśnie ten szacunek do własnych rodziców i chyba to dawne wychowanie w szacunku do starszych. Moja babcia nie potrafi się sprzeciwić i tyle.
Escada widzę wiesz co czasem czuję, a moja mama zwłaszcza. Może u nas nie ma takiego stopnia, ale no też nawet ja muszę podporządkowywać dzień babci, bo nie jest bezpiecznie ją zostawiać na długo samą w domu. I zamiast siedzieć na wykładach czy załatwiać inne swoje sprawy muszę siedzieć w domu, bo akurat cała reszta jest od rana w pracy. Trzeba robić jej jedzenie, dawać leki,myć, ubierać pieluchy, bo jak się jej nie założy to moment sika w łóżko, bo nie wiedzieć dlaczego nie idzie do ubikacji. Ostatnio jak nie słyszałam, bo siedziałam w pokoju i słuchałam muzyki, zakosiła nóż z kuchni i potargała nim swoje majtki. Kiedyś w podobny sposób uznała, że wyciągnięta z prania moja ulubiona sukienka będzie ekstra szmatą do podłogi. Wyrzuca czasem resztki z obiadu przez okno i tysiąc innych wariacji. A szorowanie kibla całego udekorowanego na brązowo, czując jak treść żołądkowa wskakuje do gardła też nie należy do najmilszych.
Tak jak unawen pisała, może wcale nie trzeba traktować domów starców jako najgorszego zła, tylko dobre wyjście z pewnych sytuacji. Mają tam odpowiednia ilość ludzi, którzy tam są żeby się nimi zajmować cały czas, do tego na miejscu pielęgniarki i inni wyszkoleni w tym kierunku ludzie. Mają tam i towarzystwo, gotowe jedzenie ( dostosowane też do ich chorób), są jakieś wyjścia, świetlica, zajęcia i tego typu sprawy.


(może to Krakow skupia te straszne BABISZONY)

Widać tak chyba jest, Dava też z Krakowa i nawet dochodzi do rękoczynów. 😉
Alaska, piszesz to z taką pretensją, że aż mi szczena opadła. Co trzeba mieć w głowie, żeby pisać takie rzeczy o starszej, zdemenciałej osobie? serio uważasz, że babcia robi wam na złość? celowo "uznała" że się zesika w łóżko? Pierwszy raz na rv nie wiem co napisać...
Nie piszę, że robi to na złość i celowo. ( chociaż często można się zdziwić jak wszyściuśko wie co się w domu dzieje mimo, że nikt jej akurat o czymś nie opowiadał, więc to też nie jest tak, że niczego nie ogarnia i żyje w totalnym matriksie). Nie doszukuj się czegoś, czego nie powiedziałam.
Po prostu chcę tu pokazać, że wcale często nie jest kolorowo i zajmowanie się takim człowiekiem to często wiele wyrzeczeń, nerwów i tak dalej.  Co innego jest o czymś takim czytać czy słyszeć ( i posądzać mnie, że mam o to pretensje do całego świata), a co innego jest tak żyć na co dzień i spotykać się z tym na własnym podwórku.

Jakoś do Eskady się nie przyczepiłaś chociaż ma podobne poglądy? Więc chyba wyjdę z założenia, że mam gdzieś co inni myślą i kończę tą rozmowę, bo widzę, że się nie zrozumiemy.
Taka jest starość Alaska. Z nietrzymaniem moczu, niedoniesieniem kupy do kibla.
Ze zmianami w mózgu, które nie tylko nie pozwalają kontrolować fizjologi ale także emocji.
Strzel sobie w łeb po 70-tce zamiast męczyć rodzinę lub pielęgniarki w domu starców.
Po huk w ogóle masz żyć.

Piszesz, że "TAM mają tam i towarzystwo, gotowe jedzenie ( dostosowane też do ich chorób), są jakieś wyjścia, świetlica, zajęcia i tego typu sprawy."
Ale nie mają przy sobie bliskich. Są SAMI i niepotrzebni nikomu.
Nawet psu nie wystarczy w schronisku pełna micha i towarzystwo kumpli.
Litowałabyś się nad schroniskowym psem a niesprawną babcie oddałabyś do domu dla starców.
Czy jak Twój pies jak się zestarzeje i będzie robił pod siebie tez wyląduje w schronisku !!!
Urodzisz chore dziecko i oddasz je do zakładu opieki.
Czy nie jest czasem tak, że jesteśmy winni najbliższym miłość w szczęściu ale i w chorobie ?

Ja wiem, że schorowana babcia zakłóca Twój komfort życia.
Nienawidzisz tej kobiety za to, że jest problemem dla Ciebie i rodziny.
Ty chciałabyś wygodnie, bez stresu i zobowiązań przejść przez życie.
Tak się nie da !!! Znaczy da się..... ale ..........

No cóż - masz w domu złośliwego babola, który złośliwie sra w pieluchy, wywala kluchy za okno a kieckę swojej wnusi traktuje jak szmatę.
Już wiem skąd ta niechęć do staruszek podróżujących wieczorem komunikacją miejską.

Napisałaś coś co mnie bardzo uderzyło a mianowicie
"Ja nie zabraniam im jeździć, bo przecież nie zabronię, ale zastanawiam się skąd o tej porze tyle ich się bierze. Ja na emeryturze będąc (o ile dożyję- chociaż jak mam być taka jak większość z nich to serio wolę nie dożyć) wolałabym w spokojności zażywać wolnego czasu, a nie urządzać sobie nocne manewry( jeśli nie muszę)."

A ja Ci napiszę, że g...o Ci do tego jak ja spędzam czas wolny.
Chcesz to na starość tkwij sobie w 4 ścianach.
Stary człowiek ma PRAWO chodzić po świecie gdzie chce i kiedy chce.
Nocą, rankiem i wieczorem. Ba nawet nocą ma do tego prawo.
Ma prawo jeździć autobusem, chodzić do kina czy teatru a nawet ma prawo maić w d... to, co Ty o tym sądzisz.
Wbij sobie to do głowy.

Edit
I jeszcze jedno - jest różnica między....chcę iść do domu starców a ......oddano mnie do domu starców.
Szemrana

Jasne, ma prawo

a ja mam prawo nie dostawać opieprzu na cały autobus i np. szczała laską bo jakiejś chamskiej babci się nie spodobała chęć pomocy !
Sorry ale są granicę.
Dava - są granice.
Więc się broń.
Zaprotestuj głośno, że sobie nie życzysz takiego zachowania.

Czy naprawdę sądzisz, że da się przejść przez życie nie widując :
sapiących parowozów,
starych marud,
zasranych babć,
alzheimera naszych najbliższych,
raka,
młokosów wietrzących swoje narządy w autobusie,
szamba w gębach młodych, ślicznych lasek,
gadających przez komórki w środkach transportu.

To jest życie ze wszystkimi jego "urokami".
Przyzwyczajaj się.
Dobrze ze mnie oświęcilas bo nie wiedziałam  😀iabeł:
szemrana, da się! Kupujesz sobie wyspę - i voila! Zapraszasz tylko zdrowych i grzecznych.
Ech, no... przecież jeszcze taki kłopot ze służbą 🙁 Ale to majordomus ogarnie.

Alaska mnie przeraziła. Do tego stopnia, że chyba zmienię zdanie, że terapia nikomu po nic niepotrzebna. Na takie, że kto naprawdę potrzebuje (szczególnie cała rodzina) - to i tak nie pójdzie.
[quote author=szafirowa link=topic=20214.msg2196053#msg2196053 date=1412584574]
Alaska, glupias, bos mloda. Mam nadzieje, ze z wiekiem zmadrzejesz. Jesli nie, to- bardzo bardzo przykre, szczegolnie dla Twojej mamy, ktora mam nadzieje juz uzbierala na ten dom starcow, zeby Tobie za lat iles 'zycia nie zatruwac'.


Wiesz co piszesz jakby wszystko było czarne lub białe. A ja podejścieAlaski rozumiem, mamy w domu rodzinnym przypadek ciężkiej starości, i nie ddziwię się moim rodzicom że mmyślą o domu opieki. Codzienne uzeranie się z każda rzeczą, lekami, gownem wszedzie, przeciazony kręgosłup mojej mamy i kupa sincow od rzucająjej się szurnietej babci. Cały dzień podporzadkowany jej. I mm gdzieś co inni myślą zwłaszcza ci którzy nie mmieszkają w takim horrorze na codzień. Polecam spróbować tak z 10 lat w imię wyższych celów. Tylko właśnie, jakich? Dla bliskości z rodzina? Chyba wszystko jedno kogo będzie kochana babunia tlukla i wyzywala. A sytuacja trwa już dobre 15 lat.
[/quote] osobiście przez to przeszłam. Wiem że jest bardzo ciężko. Ale nigdy bym się nie zgodziła na oddanie bliskiej osoby do domu opieki . Dlaczego ? Bo chory miewa przebłyski świadomości. I jak by się czuł ze świadomością że się go oddało ? Jak niepotrzebną rzecz ? Nawet krótkie pobyty w szpitalu skutkowały pogorszeniem stanu psychicznego. Każdy człowiek chce być kochany. Każdy. Bez względu na wiek i ułomności. Nawet ten który łapie za metalowy pręt i atakuje.gdyby był świadomy swoich zachowań to by tego nie zrobił. Niestety niektóre choroby są straszne i dla chorego i dla jego bliskich.
szemrana, A dlaczego zakładasz, że dom starców to od razu zero kontaktu z rodziną? Naszych pacjentów w większości rodzina odwiedza codziennie lub co drugi dzień. Do jednej pacjentki przyjeżdża regularnie co 2 tygodnie straszy bra Zainteresowanie i miłość da się okazać nawet jeśli bliska osoba mieszka na drugim końcu świata, to nie miejsce jest problemem tylko więzi rodzinne.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się