[quote author=el_infierno link=topic=20214.msg2193308#msg2193308 date=1412195796] Czy ja mogę tutaj? wkurzają mnie chore sytuacji w stajni, gdzie nie mogę dojechać, bo czasem są ważniejsze rzeczy niż koń, który ma co jeść, który ma pod kim popracować i nic mu nie dolega. Później jakieś dziewczynki(ochh moje cudowne poprzednie 'dzierżawczynie'😉 gadają głupoty, tłum ludzi wierzy im, ja wychodzę na tą złą bo nie mam nawet szans powiedzieć co mi po głowie chodziło w danym momencie, bo wszyscy wiedzą lepiej. Później okazuje się, że chce konia ciemną nocą przez komin ze stajni wyprowadzić nie mówiąc nic nikomu(pewnie jeszcze okraść przy tym stajnie, bo jak już gadamy to po całości)... na koniec trafia się życzliwa osoba, która powtarza mi rzeczy na mój temat, o których sama nie wiedziałam i wyjaśnia się czemu, jak już się w stajni pojawiłam, to ludzie nawet łaskawi nie byli się odezwać... Wiem również, że nie powinnam pisać tutaj niczego, bo później wychodzi, że jak pytam się o standardy stajni to na pewno chce się wyprowadzić i w ogóle zbrodnie największą popełniam! Nie wiem czy się śmiać czy płakać, ale leży mi to na wątrobie bo nie zrobiłam kurde nic złego, a słyszę o sobie takie rzeczy... bo jakieś 'dzieffczynki' poniosła fantazja... Dodatkowo wkurza mnie fakt, że jako osoba młodsza jestem traktowana co najmniej jak śmieć, bo jestem młodsza, bo nie poważna, bo sama odpowiadam za siebie, a nie rodzice za mnie... Bo jeśli pracuje na swojego konia, przez co częściowo nie mam kiedy jeździć(a częściowo jestem po wypadku), tzn że w ogóle mi ten koń nie potrzebny. Bo tak ciężko zrozumieć, że nie każdy jara się jazdą na wysokim poziomie,a czasem wystarczy sam spacer do lasu i pomizianie się z owym stworzonkiem. Na prawdę powinnam go sprzedać, bo nie mam chwilowo dla niego czasu i nie mam wysokich ambicji jeździeckich, a wystarcza mi samo przebywanie z nim jeśli tylko mam czas? Za swe żale przepraszam, gdzieś musiałam, bo mnie to gryzie, a moi znajomi mają ważniejsze sprawy. Osoby, którym rozwaliłam mózg również przepraszam, nie zrobiłam tego celowo 😡 [/quote] Najwyraźniej Twoje życie jest na tyle ciekawe, co by można cudy nos w nie wsadzić. Oczywiście wielka nadinterpretacja intencji jest częstym przypadkiem, bo każdy mierzy własną miarę i wyobrażeniem. Mimo wszystko sama wiesz, co robisz i chcesz robić zatem trzymaj się tego. Ignoruj tłum, który czeka tylko na sensacje. Nic dobrego nigdy nie wynika z tego połączenia.
Piotrek, wybacz ale nie wpadłabym na to, żeby w umowie zapisać, że np "właściciel konia zobowiązany jest prać rzeczy, z których korzysta dzierżawca, podczas nie obecności tego pierwszego", albo, że "właściciel konia ma obowiązek czyścić konia przed jazdą dzierżawcy" prosze litości... nie jestem święta, ale pewnie rzeczy są przesadą... Ku wyjaśnieniu i nie pojawianiu się nieprzyjemnych sytuacji na przyszłość chciałabym dodać, że moje pretensje/zażalenie/złości tyczą się owych 'dzieci' oraz osób, które wierzą w te głupoty i je ślą dalej dodając pewnie coś od siebie, nie prowadzących stajnie, czy samej stajni, w której stoję, bo tutaj nic ciekawego na swój temat nie słyszałam i do nich pretensji nie mam, koń również nie narzeka 😉
el_infierno, ale to, czy możesz jeździć wtedy, kiedy osoba która dzierżawi konia chce na nim jeździć, powinno być w umowie. Prania czapraka - to ogólnie chodzi o utrzymanie sprzętu, który one dostały z koniem - też powinno być określone w umowie, kto się tym zajmuje.
Nie wiem czy wcześniej były podawane wzory umów - pewnie były. Jak nie, można by zrobić taką ogólną umowę, ewentualnie listę rzeczy do przemyślenia/ustalenia.
Czyszczenie konia przez właściciela przed jazdą dzierżawcy to rzeczywiście abstrakcja 😉
Piotrek sęk w tym, że chodziło mi o jeżdżenie do konia, nie na koniu. Podczas dzierżawy na konia nie wsiadałam w ogóle. W umowie miałam zapis, o tym, że sprzęt konserwuje dzierżawca to usłyszałam, że skoro jest mój to i tak mam to robić...
👀 ale podejście, ją bym kazała w takim razie kupić pannie sprzęt zaznaczając, że ma pasować na kopytnego. Nie chce czyścić cudzego, to niech się martwi o swój. 🤔wirek:
Piątek. Nie wiem, co się obecnie z młodzieżą dzieje, ale skoro o 20 już jest pijana i wychodzi na drogę... Prosto pod moją maskę i ma na to wyj... Potrąciłabym. Hamowałam, pal licho - wypadło z torebki mnóstwo rzeczy, ale zatrzymałam się parę centymetrów od chłopaków...
OSTATNI RAZ decyduje się coś zrobić bezinteresownie. Wystawiłam komuś z rodziny konia, zdecydowałam się pokazywać i poświęcać czas na mega głupie e-maile i telefony. A teraz się okazuje, że mam jeszcze dopiąć sprawy umowy i tak dalej 🤔 Osoba, która konia ma zamiar kupić nie chce przyjechać i załatwić tego osobiście, nie rozumie, że JA NIE MAM CZASU latać na pocztę bądź też spotykać się w miejscu, w którym mam uczelnię, bo zaraz po niej wracam do domu (1,5h) i do reszty swoich obowiązków, których jest SPORO. Może by mnie to tak nie wkurzało, gdyby nie fakt, że spotykam się z kompletnym brakiem zrozumienia, nikt ze mną nic nie uzgadniał i zostałam postawiona przed faktem dokonanym. A do tego mam teraz naprawdę kiepski okres, bo mam mnóstwo roboty z dopięciem spraw praktyk. 😤 I to JA mam się ogarnąć, nie osoba zainteresowana. WUUUT? 🤔
Wkurzyła mnie dzisiaj starsza osoba w markecie, stanęłam do kasy, kolejka taka sobie. Patrzę że stanęła tak z boku starsza kobieta o kuli, odwróciłam się na chwilę i jeszcze coś wzięłam z półki, odwracam się, a ona już przede mną. No kurcze! Zrozumiałabym gdyby poprosiła że jej ciężko, czy coś, a nie wpycha się do kolejki i udaje że stała. Stanowczo powiedziałam jej, że nie stałą przede mną i nie przepuszczę, mogła poprosić , a nie wpychać się. Cóż... może jestem dziwna, ale nie rozumiem takiego zachowania.
Starsza kobieta o kuli nie potrafiła się zachować - przykre niestety ale częste zjawisko. Sprawna , dużo młodsza osoba nie pozwoli sobie w kaszę dmuchać - przykre zjawisko....nawet bardzo
Można to było niby inaczej załatwić. Puścić, ale jednak się odezwać. A z drugiej strony ja rozumiem. Czasem też mam dość takiej perfidii. Chociaż ja bym pewnie machnęła ręką i wkurzyła się w środku. Nie wiem czy to lepiej.
A może to nie perfidia tylko kobieta sie wstydziła. Staruszki też bywają nieśmiałe.to już nie te czasy kiedy osoby starsze i kobiety w ciąży przepuszcza się w kolejce czy ustępuje się miejsca w autobusie.
Majowa, ja nie jestem młodą osobą. Przepuszczam, pomagam, ale nie lubię jak ktoś tak robi. Mój problem jest taki, że jestem niska i bardzo często ludzie to wykorzystują.
Wstydzila sie buzie otworzyc ale wepchnac w kolejke juz nie? No blagam 🙄
Wkurzaja mnie ludzie(nie przyjaciele, tylko dalsi znajomi) ktorzy zapowiadaja sie z dnia na dzien :/ na zasadzie "czesc, wracamy stad i stad, bedziemy u ciebie jutro o ktorejs, paa!" 😵
Ech, zaciekawiło mnie jak bym się zachowała 🤔 Przemilczała? Czy powiedziała głośno: "Co prawda pani tu nie stała, ale ze względu na stan zdrowia - proszę bardzo". Protestuję zdecydowania gdy wpychają się osiłki. Zapewne jestem nierozsądna, bo taki osiłek to i odpyskuje, i wyzwie i do bicia się rwie... Nie to, żeby staruszki zawsze były do rany przyłóż, ale jednak prawdopodobieństwo oberwania z liścia mniejsze - czyli zawodzi mnie instynkt samozachowawczy?
CzarownicaSa, dziwnie ci powiem: ja bym się cieszyła. Niech sobie nawet zastaną bałagan, czy rozmontują cały dzień. Niewyobrażalne, jak szybko znajomi, porwani wirem życia, przestają się odwiedzać W OGÓLE. Chwała fejsbukowi!
Halo ja kocham wizyty ludzi. Przyjaciele wpadaja bardzo czesto, ich niezapowiedziane wizyty mnie bardzo ciesza. Ale gdy mam znajomych, z ktorymi praktycznie nic mnie nie laczy, a ktorzy nagle po x latach sobie o mnie przypominaja i wpadaja na x czasu... no nie ciesze sie zbytnio.
Osiłek jeszcze mi się nigdy i nigdzie nie wepchnął, za to starsi ludzie tak. Jak już napisałam, nie mam nic przeciwko żeby, przepuścić, ale nie w taki sposób. Dużo jeżdżę komunikacją miejską i napatrzyłam się jak poniektóre starsze osoby wsiadają. Pamiętam sytuację, gdzie babcia z laską z takim impetem wsiadała do autobusu, że odepchnęła dziewczynę, która odbiła się od autobusu, a noga wpadła jej miedzy krawężnik a koło, myślicie że kobieta przeprosiła? Jak już napisałam, przepuszczam, pomagam jak potrafię, ustępuję miejsca, chociaż od kilku lat i mnie młodzi ustępują miejsca w tramwajach czy autobusach. Rozumiem że ktoś może mieć problemy z poruszaniem się, mieć mniej siły, ale nie toleruję nikogo, kto się wpycha czy rozpycha, zamiast poprosić o pomoc.
Watrusia, masz rację. Wśród staruszków też jest proporcja buców do nieśmiałych i życzliwych, dlaczego miałoby być inaczej. Przykre, ale... no nie chce być inaczej.
Watrusia, A moze bylo tak, ze starsza osoba o kuli mysli, ze to oczywiste, ze inni, ktorzy moga postac te 5 minut dluzej bez problemu, ja przepuszcza. I czekala na taki gest. A jak sie nie doczekala, to wykorzystala chwile i weszla w kolejke liczac, ze sie uda? IMO- to co zrobilas bylo przykre i niepotrzebne i mi sie w glowie nie miesci.
szafirowa, dlaczego oczywiste? Mnie nie interesuje co ona myśli, mogła poprosić a nie wykorzystywać moment. Czy twoim zdaniem to oczywiste, że wszyscy starsi ludzie myślą że wszystko im się należy, wszyscy mają się domyślać o co im chodzi? Naprawdę wystarczy poprosić. Ja też już schodzę po lini pochyłej, czy to oznacza że za kilka lat, mam prawo wpychać się, rozpychać, bo tak mi się należy i to jest oczywiste? Przecież ją nie obraziłam, nie nakrzyczałam, nie wyzwałam, tylko zdecydowanie powiedziałam że nie toleruję takiego zachowania.
A mnie wkurzyła Murzynka. Stała w kolejce do kasy z dwójką dzieci. Starsze może 3 letnie jadło czekoladę.położyła papierek na kasie i oświadczyła łamaną polszczyzną że dziecko zjadło czekoladę a ona nie zapłaci bo nie ma na tyle pieniędzy. Chłopak na kasie łyknął to i zapłacił ze swoich a nawet wydał jej resztę. Głupio tak matce zdwójką maleńkich dzieci robić awanturę o czekoladę..... Tylko że to było zrobione z premedytacją i chyba nie pierwszy raz.to zwykle obrzydliwe złodziejstwo pomimo że wartość czekolady niewielka. Biedy po niej widać nie było ale gdyby poprosiła to bym tą czekoladę kupiła a tak żałuję że sie nie odezwałam.
Majowa, a moze nie zauwazyla, jak dziecko otworzylo czekolade i zaczelo jesc? Mogla schowac papierek do kieszeni i nic nie powiedziec, a przelamala niemaly pewnie wstyd i przy kasie poprosila o cos takiego. Nie znasz sytuacji, moze ona naprawde na te czekolade nie miala...
Watrusia, oczywiste, bo jak widze czlowieka o kuli, to go puszczam, zeby nie musial stac - raczej tej kuli dla ozdoby nie nosi. I nie ma w tym momencie znaczenia, czy pani miala lat 80, 60 i czy mialaby 25, ba, nawet 15 jakby miala to nalezaloby puscic. a kombinacja starsza+niepelnosprawna to juz w ogole.
Co do tego, ze starsi ludzie mysla, ze im sie wszystko nalezy (czyt- miejsca siedzace i pierwszenstwo kiedy musza cos zalatwic. IMO- nalezy sie. W wiekszosci kultur starsi ludzie sa szanowani i niejako 'pielegnowani' przez spoleczenstwo, bo swoje juz w zyciu przezyli, swoja role spelnili i nie jest im coraz latwiej i nieraz takie zakupy odchorowuja potem przez 3 dni.
szafirowa, jeszcze raz powtórzę, mogła poprosić. I dziesiąty raz napiszę, bo ty chyba nie czytasz dokładnie tego co piszę, tylko tak wybiórczo. Ustępuję miejsca ( nikt nie musi prosić), tak samo pomagam, ale wpychania i rozpychania się nie toleruję, obojętnie kto to jest. A co do tego że starszym ludziom już wszystko się należy, to mogłabym polemizować. Ale pocieszyłaś mnie, bo życie będę miała łatwiejsze, za kilka lat też tak zacznę się zachowywać , bo mi się należy. Tyle ode mnie.
Majowa, a moze nie zauwazyla, jak dziecko otworzylo czekolade i zaczelo jesc? Mogla schowac papierek do kieszeni i nic nie powiedziec, a przelamala niemaly pewnie wstyd i przy kasie poprosila o cos takiego. Nie znasz sytuacji, moze ona naprawde na te czekolade nie miala... w takiej sytuacji rezygnuje sie z części zakupów. Ona tego nie zrobiła. Wstydu po niej nie było widać. Wręcz przeciwnie cała sytuacja wyglądała na przetrenowaną. Ja jestem wrażliwa na ludzką biedę i gdybym zauważyła chociaż cień zmieszania zapłaciłabym za tą czekoladę. A ona doskonale wiedziała że gdyby ochrona zauważyła że chowa papierek to kłopoty gotowe. Zwykle cwaniactwo i wyrachowanie.