Forum towarzyskie »

Kto/co mnie wkurza na co dzień?

Libeerte, gdzie ja napisałam, że nie chcę jeździć autobusami?  😲 Nie mam wyboru, muszę nimi jeździć i się do nich przyzwyczaić, ale dzisiejsza sytuacja z wymuszeniem pierwszeństwa była po prostu niebezpieczna i jako pasażerka poczułam się zagrożona, chyba mam do tego prawo? I ponarzekać na to też mogę? Wsiadając do autobusu niejako powierzam moje zdrowie i życie kierowcy, więc mogę od niego wymagać bezpiecznej jazdy?
Widzisz, moje możliwości są w pewnym stopniu ograniczone. Życzę Ci, żeby Cię (Twoich rodziców) było stać na własne auto i jego utrzymanie, gdy będziesz w moim wieku. Nie każdy jest tak kasiasty, że może sobie na auto pozwolić i nic na to nie poradzi, choćby na dwa etaty przez wakacje harował...
Libeerte, no ja myślę, że Facella chce po prostu normalnie funkcjonującej komunikacji zbiorowej. i tyle.
Libeerte, to nie jest kwestia chcenia, ja też nie chcę jeździć autobusami, auto chcę ale mnie na nie NIE STAĆ i to nie jest też kwestia dorobienia sobie pracą sezonową. Nie znam dochodów rodziców Facelli, bo ona NA BANK sama auta nie kupi i nie utrzyma, ale ja np jakbym chciała sobie autko (na koszt rodziców) utrzymywać to bym musiała się pozbyć konia. Przypuszczam że priorytety są jasne.

Prawka nie robię bo po co mam zbierać na prawko którego nie będę używać? Oo Wolę zbierać na siodło, bo wciąż nie mam skokówki. Lub na treningi, bo co z tego ze w wakacje będę miała z kim jeździć jak wrócę do Gdyni i zonk znów zostaję na lodzie.
Akurat prawo jazdy zawsze warto mieć zrobione. Przydaje się chociażby podczas szukania pracy (wielu pracodawców stawia taki wymóg). Ja z tym zwlekałam i teraz staram się wcisnąć kurs między pracę i uczelnię, ale mi nie wychodzi 😉
Facella, ależ Ty się denerwujesz 😉 Autobusy Cię wkurzają, to chyba znaczy, że nie cieszy Cię jazda nimi? 😉 Ja Tobie życzę, żeby kierowcy jeździli lepiej i żebyś mogła mieć tą normalnie funkcjonującą komunikację, tramwaje, czy co tylko chcesz 😉

zorczikowa, napisałam też, że to zależy od możliwości i że nie uważam, że na ulotkach się da wszystkiego utrzymać :kwiatek:

Aversis ooo to racja 😉 Też często ogłoszenia z takim wymogiem widzę 😉
Averis - zgadzam się. Ja sama robiłam, niestety oblałam na łuku kiedy już byłam w ciąży, przerwałam kurs i tak nie mogę się zmobilizować już 4 lata ...
Averis, no w sumie racja, ale i tak będę musiała z tym poczekać, bo najpierw muszę tą skokówkę kupić, jak wrócę z wakacji nie będę miała prawdopodobnie jak pożyczać. A i tak czarno widzę jej kupno w ciągu najbliższego roku ;o

Właśnie to mnie wkurza na co dzień niesamowicie, tyle jest potrzeb a budżet zerowy. Moje potrzeby na najbliższe miesiące go na razie znacznie przewyższają, a nawet nie mam kiedy się starać o pracę, bo w maju matura a zaraz w czerwcu wyjeżdżam -,-
I zaczynam się coraz bardziej stresować, bo nie wiem skąd tą kasę wytrzasnę ;//
Libeerte, nie cieszy mnie, ale jaki mam wybór? Z buta, rowerem czy stopem w taką pogodę? Denerwuję się, bo mi nieżyciowe farmazony tutaj prawisz, chociaż Cię poprosiłam, żebyś tego nie robiła.

Kurs bym i może zrobiła, ale mnie nie stać. A potencjalnie zarobioną w wakacje kasę wolę odłożyć na czarną godzinę, kiedy sama będę musiała się utrzymywać, bo wiem, że kolorowo nie będzie. Moja Mama też nie jest kasiasta i nie wiem, czy będzie mogła mi pomóc finansowo w razie potrzeby. A nie chciałabym, żeby zaciągała jakieś kredyty czy sobie odejmowała na mój koszt. A wiem, że gdyby mogła, to na pewno by mi pomogła, tylko nie zawsze taka możliwość istnieje i ja to rozumiem.
Facella, jakie życiowe farmazony? 😁 Na prawdę zluzuj trochę 😉 Nie masz możliwości i to rozumiem, koniec tematu. Nie znam Twojej sytuacji finansowej i nawet nie chcę znać, bo to kompletnie nie moja sprawa 😉
Mnie wkurza to, że mam jakiś taki dziwny okres. Sporo rzeczy nagle zwaliło mi się na łeb i do niczego nie mogę się po ludzku zabrać. Licencjat czeka, dwa artykuły muszę napisać, miałam plik testów do sprawdzenia w sprawie projektu naukowego i gdyby nie bliski termin to też bym tego nie zrobiła. Kurde, w ogóle jakoś tak dziwnie jest ze mną, że jak nie mam konkretnego planu dnia (zajęć na uczelni już nie mam, w tamtym tygodniu pracowałam dziwacznie itp) i przy okazji mam dużo wolnego czasu to po prostu nie umiem zmusić się do roboty  🙄 Ostatnio miałam tak, że siedziałam przed komputerem kilka godzin klikając bez sensu, przeglądając pierdoły i mając tak podły humor jakiego już od dawna nie zaznałam. Co z tego, że mogłam zająć się licencjatem, popisać, sprawdzić testy, pomalować bo farby leżą nie używane od dawna, posprzątać pokój czy chociażby poczytać cokolwiek, nie potrafiłam się do tego zabrać i już. Co ciekawe było to w czasie kiedy pogoda była piękna.
Dzisiaj muszę napisać artykuł. Pewnie później napiszę tu, że tego nie zrobiłam...

W temacie prawka: przydaje się nawet jak się nie ma samochodu. Jak jakimś trafem auto będzie dostępne to można komuś pomóc itp. W wakacje woziłam mojego chłopaka, który akurat złamał nogę. Miałam przyspieszone wdrażanie się do jazdy po zdaniu egzaminu i dłuższym przestoju  🤣
Co smutne: pracując i mając stypendium byłoby stać mnie na kupno auta. Kupno i tyle 😉 300-400zł miesięcznie na paliwo nie wyczaruję, pomijając już ubezpieczenie itp.
choćby durne tankowanie


Dlatego trzeba jeździć na stacje z miłymi panami z obsługi w pakiecie. Takimi, którzy sami przychodzą jak tylko widzą babę za kółkiem.  😁
Jak dla mnie to też nie ma co robić z siebie sieroty 😉
Też czułam obawy przed tego typu rzeczami jednak jedno tankowanie starczy, żeby się oswoić. Nikt nikomu nie każe od razu zmieniać koła czy nawet grzebać przy akumulatorze jednak tak podstawową rzecz jak karmienie samochodu po prostu "wypada" ogarniać. Ja w ogóle jestem dość nerwowa jeśli chodzi o auto (jakieś problemy techniczne, nieznane trasy itp) i jak ja daję radę to prawie każdy da.
Dokładnie, mało to rzeczy, które wydają się trudne, a po krótkiej praktyce okazuje się, że wcale nie jest tak źle? 🙂
Libeerte, nie cieszy mnie, ale jaki mam wybór? Z buta, rowerem czy stopem w taką pogodę? Denerwuję się, bo mi nieżyciowe farmazony tutaj prawisz, chociaż Cię poprosiłam, żebyś tego nie robiła.


ja to proponuję latający dywan, poroznosisz trochę ulotek i na pewno jakiś po promocji kupisz  😁


Mnie strasznie denerwuje to, że im więcej powinnam robić, tym bardziej mi się nie chce. I w zasadzie to tylko bym spała  🙄
A co jest trudnego w tankowaniu?
Heval, hahahaha! 😀 Co do spania i nie chcenia - mam to samo :/
Heval, jak masz jakiś na zbyciu, to ja chętnie przygarnę, byle nie za drogo  😁

Strzyga, dla osoby, która nigdy w życiu tego nie robiła? Wszystko, tak jak anglezowanie dla kogoś, kto próbuje tego pierwszy raz.
Sama myśl o tym mnie przeraża  👀
Mnie bardziej przeraża sama jazda, ostatnio moja przyjaciółka, jeżdżąca autem od roku, nie zauważyła słupków (plastikowych całe szczęście) na środku ulicy i w nie wjechała.  A ja jestem jeszcze bardziej roztrzepana...
Facella, bez przesady. Sorry, ale otwarcie baku i nalanie do niego paliwa to absolutnie żadna filozofia. Nawet średnio inteligentna małpa jest w stanie to zrobić.
Znajoma mojej cioci po zdaniu prawka wybierała takie drogi, żeby skręcać tylko w prawo, bo bała się wjechać na środek skrzyżowania przy skręcaniu w lewo 😉
Strzyga, no dzięki  🙄 Widocznie jestem idiotką czy średnio inteligentną małpą, bo nie wydaje mi się to takie proste  🙄
Facella, jeśli kierowca autobusu zachowuje się na drodze niebezpiecznie jak najbardziej powinnaś to zgłosić. Nie wiem jak u Ciebie, ale np. w Warszawie autobusy mają zamontowane kamery i po takim zgłoszeniu przegląda się nagranie i, w razie potrzeby, wyciąga konsekwencje względem kierowcy.
Facella, na szczęście dywanik trzeba tylko czyścić i czasem pochwalić, żeby się nie obraził przypadkiem :kwiatek:
Jeśli nigdy tego nie robiłaś to może idź z kimś na stację i popatrz jak to robi? Wtedy zobaczysz, że nie ma tu żadnej filozofii. Jedynym problemem może być wybranie odpowiedniego paliwa ale jak wiesz na co jeździ samochód to problem ten znika. Bierzesz nalewak do ręki, wsadzasz w dziurę, naciskasz przycisk, odwieszasz, tyle.
Facella, widocznie, bo to przecież doktorat trzeba mieć 😀
O właśnie, czy na kursach uczą takich elementarnych rzeczy jak tankowanie? Wydawałoby się, że to banał, a jak widać - może sprawić wiele trudności.
abre, kamery u nas też są, ale nie obejmują chyba tego, co dzieje się na jezdni przed autobusem, jedynie to co w środku. Nie wiem nawet, czy kierowca się łapie na monitoring...

Umarłabym, gdybym miała tankować przed kamerą, wzięłabym złą rurę, przelałabym, porozlewałabym, urwałabym zatyczkę od baku, no popełniłabym wszystkie możliwe katastrofy. Jestem nieprzystosowana do życia i takie rzeczy mnie przerażają. Powinni w szkołach uczyć tankowania, korzystania z bankomatów, pralki itp., szczególnie dzieciaki ze wsi...
Nie, nie, nie. Żadnego prawka!
A co jest trudnego w tankowaniu?


Można nie wiedzieć jak odkręcić korek, niektóre samochody mają dziwne zabezpieczenia. Można nie wiedzieć dlaczego czasem pistolet od razu odbija i co wtedy należy zrobić. Można źle zakręcić korek. Mnie aż tak nie dziwi, że ktoś może mieć przed tym jakieś obawy. Wiesz Strzyga, z chęcią bym Ci dała do zatankowania mój ostatni samochód, każdy miał problem ze sprawnym jego zatankowaniem za pierwszym razem.
Mozna zalać nie tym co trzeba 😉
Ech, przecież nikt nie każe świeżutkiemu kierowcy jechać z samochodem potworem na stację bez informacji o tym na co samochód jeździ, bez przesady  🙄
Jedzie się z kimś kto tłumaczy i pokazuje, potem jeszcze raz i drugi jak trzeba, samemu się próbuje i tyle. Jak samochód jest specyficzny to też wypada o tym poinformować nowego kierowcę i tyle.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się