😵 Mnie wkurza .... samiec kaczki krzyżówki. Wprawdzie mnie nie gilga, ale łazi po podwórku i co chwilę ktoś do mnie dzwoni, że powinnam coś zrobić. Kiedy pytam, dlaczego ja, odpowiedź jest zawsze: - Bo ty jesteś doktor od ptaków. No doktorem ptasim jestem, ale nie psychiatrą. Nie mam pojęcia dlaczego chodzi. 😂
Ale co komu jego chodzenie po podwórku przeszkadza? 🙂
Nie przeszkadza chyba, tylko się wszyscy martwią. Mamy obok rzekę i tam są kaczki a ten chyba zamierza sobie gniazdo zbudować na parkingu. Blisko jest lecznica i psy. Czasami luzem. Pan Kaczor nic sobie z tego nie robi. Maszeruje, kwacze. Wczoraj nawet pokazywał lokalizację jakiejś Pani Kaczce. Oby ona była rozsądniejsza.
Faza, abre; jak tylko wygrzebie sie z dolka finansowego i doprowadze samochod do stanu uzywalnosci, to zamierzam w pelni zrezygnowac z uslug komunikacji miejskiej. A poki co, pozostaje sie wkurzac...
szam, ja komunikację miejską nawet lubię, pod warunkiem że mam jakiś zapas czasu. I z park&ride chętnie bym korzystała gdyby były nie tylko te parkingi na obrzeżach dostępne ale też coś bliżej centrum, np. na Pradze, która jest już bardzo dobrze skomunikowana. Zamiast kolejnego bloku mógłby powstać kilkupoziomowy parking 🙂
Ludzka znieczulica. Chlopak z dziewczyna skopali pod wejsciem do sklepu, tuz przy przystanku dziewczyne. Ludzie tylko stali, patrzyli i omijali co by nie przeszkadzac.
JARA, ja wiem czy znieczulica... Może strach, ja bym się bała, że oberwę (jestem mała i chuda, nawet zwiać bym nie dała rady, ani tym bardziej obronić się), więc może bym nie podeszła, ale na pewno zadzwoniłabym na policję i po karetkę, albo poprosiła kogoś o pomoc, choćby przechodnia. Bo nie chciałabym się znaleźć w takiej sytuacji i nie otrzymać pomocy.
A ja nie wiem czy to tylko strach, rozumiem gdyby na przystanku stały kobiety , dzieci czy starsze osoby , ale pewnie stali też mężczyźni, ( to tylko przypuszczenie) to jaki problem zainterweniować? Ale jak znam życie, to właśnie kobiety najczęściej interweniują w rożnych sytuacjach, mężczyźni chowają głowę w piasek, nic nie widzą, nic nie słyszą, to ich nie dotyczy. Ludzie sami nie interweniują gdy komuś dzieje się krzywda a potem są zdziwieni, oburzeni gdy spotyka to kogoś z rodziny, przyjaciół, i nikt nie pomaga.
Strach strachem, ale telefon na policję, pogotowie to już coś. Ale jednak dziewczynie mogło się coś stać...
edit: I wkurza mnie znęcanie się nad słabszym! Jaka to satysfakcja (szczególnie dla chłopaka...) pobić we dwójkę dziewczynę... Nie zrozumcie mnie źle, bo nie jestem za żadnymi formami "walk", ale takie coś to jest poniżej wszystkiego. Sama mam kumpla, który chciał komuś pomóc, a w nagrodę 2 dorosłych facetów tak go skopało, że miał połamaną szczękę, innym razem kopało go dziesięciu w klubie, bo szukali jakiegoś łysego, a że spotkali go jako pierwszego.. I też nikt nie pomógł, bo po co..
Watrusia, oglądałam o tym program - jakieś Galileo chyba. W tłumie zmniejsza się jednostkowa odpowiedzialność. Na zasadzie "jak nie ja zadzwonię, to na pewno zrobi to ktoś inny". Paradoksalnie, im mniej osób, tym większa szansa na pomoc. I fakt, częściej interweniują kobiety. Myślę, że wynika to z tego, że a) facet boi się urażonej dumy, gdy próbując pomóc, dostanie w pysk i no ogólnie przegra, b) kobiety mają w sobie więcej empatii, ale to są moje prywatne przemyślenia. W takiej sytuacji warto kogoś imiennie poprosić o pomoc - "proszę żeby pan odgonił tych ludzi", "mogłaby pani zadzwonić po policję?", człowiek wywołany "do tablicy" musi coś zrobić.
Libeerte, poleciałaś trochę hipokryzją. Sama się przyznałaś w "zdołowanych" przy okazji sprawy Atantykowej, że jesteś z typu tych "dokuczających". Wyobraź sobie, że to też jest forma znęcania się nad słabszymi, tylko chyba gorszego - psychicznego.
Facella, o matko... Jest pewna różnica w kopaniu kogoś 10 na 1, a w nie kryciu faktów o pewnej osobie. Nie znasz sytuacji. BYŁAM w tamtej sytuacji tą dokuczającą, o ile można to tak nazwać. To nie istotne teraz 😉
Libeerte, no tak, jest. Jak Cię skopią raz, to po jakimś czasie zupełnie przestanie boleć (no chyba że Cię naprawdę potwornie załatwią). Ale jak ktoś Ci latami dokucza, to ma niesamowity wpływ na Twoją psychikę. Takie rany zostają na bardzo długo i często drastycznie zmieniają człowieka, jego życie i podejście do otoczenia... Musisz mi wierzyć na słowo, bo sama tego chyba w ogóle nie rozumiesz.
Facella, nie bój się, nie katowałam nikogo, bo mi się nudziło, tylko hmm. Pewna osoba tak zatoczyła się w swoich kłamstwach, że w końcu się wkopała (a przez jej głupotę nie jedna osoba miała problemy). I ja byłam osobą "poszkodowaną" przez nią, tylko nie bałam się o tym mówić i przynajmniej każdy dowiedział się jaka jest, w taki piękny sposób straciła znajomych. Może to głupie, dziecinne, chamskie i co tam jeszcze komu przyjdzie na myśl. U mnie jest skreślona do końca życia, a osoby które spotykam uprzedzam jak jest. Jeśli ktoś jest ciekawy szczegółów, to zapraszam na pw 😉
Libeerte, nie pijąc do tej konkretnej sytuacji, to czytając Twoje posty mam wrażenie, że ciągle sama sobie przeczysz i jak ktoś Ci zwróci uwagę, to mówisz "nie znacie mnie, nie znacie sytuacji, nic nie wiecie". Może z tego powinna płynąć jakaś nauka dla Ciebie?
Ludzi było mnóstwo, duże skrzyżowanie prawie w centrum Wrocławia, godzina 15:20. A jak llaske skopali to oddeszli przybijajac sobie piatkii zbijanac zolwiki 😉
a tak z ciekawości: Co ty zrobiłas? Bo z tego co widze towarzystwa nie przegoniłaś. Wszczełaś chociaż raban? Czy tez stałaś jak inni i patyrzyłaś jak sobie żółwiki przybijają?
No, taaaak. Mój dobry znajomy z siłowni (paker, przysłowiowy 2 na 2) bronił tydzień temu staruszka, którego trzech chłopa kopało. Skuł im ryje równo i będzie odpowiadał przed sądem. Więcej nikomu nie pomoże, sam mówi, że mógł poczekać aż dziadka zakatują. Drugi kumpel bronił dziewczyny w lasku bielańskim, odpowiadał przed sądem. Trzeci poszczuł psem, poszczuł tak, że pies przegryzł drechowi krtań i po kilku dniach drech zmarł. Kumpel beknął. Ja się nie dziwię, że nie pomagają. Dwa tygodnie temu w centrum Warszawy, przy Cepelii, dwóch gości tłukło faceta. Zadzwoniłam na 112, mieli zgłoszenie już. Na przystanku stało tylu facetow, że spokojnie by gnojom dokopali. Nie zareagował nikt.
Sama byłam świadkiem w takiej sprawie jak grupa gimnazjalistów rzuciła sie na chłopaka pod szkołą. Z marszu dzowniłam na pały a że byłam przy wejściu do szkoły to leciałam po dyrekcje , kogokolwiek. Młody wylądował w szpitalu a gówniarzy z marszu wyłapali.
No, taaaak. Mój dobry znajomy z siłowni (paker, przysłowiowy 2 na 2) bronił tydzień temu staruszka, którego trzech chłopa kopało. Skuł im ryje równo i będzie odpowiadał przed sądem. Więcej nikomu nie pomoże, sam mówi, że mógł poczekać aż dziadka zakatują. Drugi kumpel bronił dziewczyny w lasku bielańskim, odpowiadał przed sądem. Trzeci poszczuł psem, poszczuł tak, że pies przegryzł drechowi krtań i po kilku dniach drech zmarł. Kumpel beknął. Ja się nie dziwię, że nie pomagają. Dwa tygodnie temu w centrum Warszawy, przy Cepelii, dwóch gości tłukło faceta. Zadzwoniłam na 112, mieli zgłoszenie już. Na przystanku stało tylu facetow, że spokojnie by gnojom dokopali. Nie zareagował nikt.
Dokładnie. Smutna (i jak dla mnie bardzo wkur... bardzo irytująca) rzeczywistość 🤔
"Kaczor Gate" cd. Czy wiecie jak idiotycznie wygląda pani ścigająca kaczora? 😂 Chciałam go złapać i zanieść nad rzekę, żeby uciąć interwencje w jego sprawie. Skubaniec zwiał a wcześniej mnie prześcigał w kucki . Wrrrrr. Kaczka jest dobra .... z jabłkami. O!
abre, na Pradze to masz akurat parking CH Wilenska- kilkupoziomowy jakby nia patrzyl 😉
zen, i tego sie ludzie boja (tzn mezczyzni), bo kobiety boja sie, ze po prostu oberwa porzadnie (bo niby czemu mialyby nie oberwac). Btw- w sytuacji z psem znalezli sie swiadkowie, ze poszczul, czy mozna bylo obronic wersje ze pies sie wyrwal i zaatakowal?
I znowu ja z moimi problemami 😡 tym razem zauważyłam że ciągle udaję, w rozmowach z np. osobami z klasy nie jestem nigdy sobą. Nawet kiedy się staram, to jest mi ciężko. Wkurza mnie to, że rozmawiając z rodzicami jestem sobą, czasem powiem cos śmiesznego i jest wesoło, a tak to nic, chyba inni uważają że to nie jest śmieszne. Być może mają inne poczucie humoru ale tak jest dość często z różnymi osobami. No i wkurza mnie też to że nie mam tematów do rozmów. A w stajni jeszcze nikogo nie poznałam. Staram się gadać z ludźmi i jakiś tam postęp jest ale oni (2 osoby) trzymają się z moją obecną instruktorką, i jak ją zmienię to może być kiepsko.
julka uszy do góry! Bądź sobą, a na pewno poznasz osoby, które polubią Cię taką jaka jesteś - nie ma sensu niczego udawać przed kimkolwiek, bo prędzej czy później prawda i tak wychodzi na wierzch i relacje się psują. Nie każdy musi być duszą towarzystwa 😉 A co do tematów rozmów, jeśli to dla Ciebie naprawdę duży problem, to może pomyśl o tym w wolnej chwili i zapisz na kartce o czym chciałabyś pogadać, nawet jeśli są to błahostki 😉
a mnie wkurzają ludzie chodzący środkiem po chodniku. Widzi taki... człowiek, że idę z małym dzieckiem. Jeszcze jak mogę zejść na trawę to ok. Ale co mam zrobić, jak nie ma pobocza? Pod samochód mam wejść? No i dodatkowo panie (bo panowie jeżdżą normalnie) jadące na rowerach po chodniku. Jak przeprosi i podziękuje za ustąpienie (bo trzeba stanąć) to ok. Ale jak przejedzie wielce z siebie zadowolona to mnie irytuje 😉