Forum towarzyskie »

Kto/co mnie wkurza na co dzień?

nie mam szans spacyfikować - chyba że wyemigrujemy z rodziną do Ohio 😉

jedyne co, to mogę mieć nadzieję że uda mi się wygrać z czasem..... wdrukować jakieś swoje podstawy zanim zrobi to świat. dać jakąkolwiek broń do ręki.
bądź co bądź na razie dziecko jest malutkie i ja spędzam z nim więcej czasu niż byty internetowe. na razie.. i dlatego ten czas jest taki ważny. i dlatego wkurza mnie gdy dzwoneczek nie ma majtek, bo jest to atak na moim terenie.

Tomek, link jest wstrząsający. ale jednak trzeba mieć pustogłowie by zaprowadzić dzieci na coś takiego. bo same tam nie trafią.
natomiast przekaz z takich bajeczek sączy się niepostrzeżenie.

ps.. może zdradzę jeszcze mój plan (który oczywiście ma szanse okazać się żałosny w zderzeniu z rzeczywistością) podpatrzony u rodziców nieco starszych dzieci niż moje: zająć 100% czasu aktywnością, zarazić łyżwami, końmi, aikido, teatrem. anything, aby w realu. i mieć nadzieję, że trafi się w pasję. bo pasja to jedyne co może uratować sytuację.
Ten niepokuj rozumiem doskonale...również w stosunku do syna, zwłaszcza że On już musi mieć do czynienia w nauczycielem, który dziś nie jest żadnym pedagogiem, a tyko państwowym urzędnikiem, wdrażającym jakieś dyrektywy.
,
telewizję można wyrzucić. gorzej z nauczycielami, fakt.
(edit: chociaż przy odpowiedniej determinacji da się -> link)


natomiast odpowiednie okopanie się - brak tv, kupowanie jednego wybranego tytułu prasowego, który uznajemy za wyważony, okazjonalne zaglądanie na główne portale informacyjne - gwarantuje pewien poziom oczyszczenia.

koszt takiej emigracji wewnętrznej (zawsze jest jakiś koszt): nie jest się do końca na bieżąco ze współczesnością
ja na szczęście... nie muszę.
(za to ze zjawiskiem reklamy telewizyjnej spotykam się raz na dwa miesiące, u rodziców - oglądam z prawdziwym zaintrygowaniem  :hihi🙂
,
Dla mnie to też chore, ale z drugiej strony nie można wdrukowywać fałszywych zachowań społecznych...i pewnie to kogoś wkurzy, ale prawda jest taka, że ładnej dziewczynie nie przeszkodzi w życiu fakt że będzie inteligentna...natomiast brzydkiej, pomóc może tylko operacja plastyczna- z biologią się nie wygra.


Rozejrzyj się po ulicy - brzydkie kobiety (otyłe, nieładne, z defektami) nie tylko ośmielają się czasem robić karierę - jak ich ładniejsze koleżanki - ale nawet mają czelność tworzyć związki i płodzić dzieci  😲
,
ja zrozumiałam wpis wrotkiego tak, że nie można całkiem uciec od znaczenia jakie w naszym życiu ma atrakcyjność fizyczna, zewnętrzna, seksualna
że tak jesteśmy skonstruowani

ale moim zdanieim współczesna cywilizacja przekłamuje to znaczenie

[quote author=Tomek_J link=topic=20214.msg852701#msg852701 date=1294970986]
Zresztą byłoby to ze stratą dla rozwoju osobowościowego (i to mimo powszechności serwowanych nam bzdur)
[/quote]
nie jestem pewna że ta strata (polegająca na braku kontaktu z bełkotem i idiotyzmem) jest taka znowu wielka.
w każdym razie, wpisuję to w rubrykę "koszty". rubryka "zyski" wciaż przeważa.

[quote author=Tomek_J link=topic=20214.msg852701#msg852701 date=1294970986]
Pokaż mi JEDEN tytuł lub portal, który będzie rzetelny, w miarę obiektywny i wyważony, dostępny dla skrajnie różnych poglądów, a przy tym nie sięgający po manipulacje. Nawet całkiem niezła "Wyborcza" nie spełnia wszystkich tych kryteriów....
[/quote]
oczywiście, że nie istnieje tytuł który spełniałby te kryteria dla każdego z nas. dla mnie akurat kryteria te spełnia tytuł inny niż GW (którą przeważnie kupuję gdy kończy mi się rozpałka do kominka). co pewnie i tak nie chroni mnie przed pewną dawką manipulacji, od której nie ma ucieczki.

poza tym żeby być na bieżąco zawsze można zajrzeć do Towarzyskich na rv  😁
,
poza tym żeby być na bieżąco zawsze można zajrzeć do Towarzyskich na rv  😁
Taaa... Na przyklad do watku o samolocie prezydenckim - zero belkotu, zero manipulacji, zero idiotyzmów... 🙁
[/quote]
raczej chodziło mi o zajrzenie żeby się w ogole dowiedzieć 😉  że wojna wybuchla, że samolot spadł.. itp
Dempsey, chcecie zostać tymi... jak im tam.... amiszami?  😉
Oni fajnie końmi jeżdżą - powozami, ale babom wierzchem nie pozwalają 😉

W dobie wszechobecnej i podstępnej reklamy wypadałoby telewizor wywalić na śmietnik, do marketu nie chodzić, gazet nie kupować... cholera, łapię się. No może oprócz tego marketu, bo żarcie na drzewie nie rośnie. Niestety.
Ale szału dostaję, jak wchodzę, a tu regały poprzesuwane, nic znaleźć nie można, oblatuję cały hangar, zwiedzam wszystkie działy, znajduję w końcu potrzebny produkt i wylatuję jak oparzona z ciśnieniem 300/200...
Nie tyle pieniąca jest konieczność przeciskania się między wózkami (bo ludzie też chcą coś kupić i niech im będzie), ale sam fakt, że regały przesunięto nie w celu rzekomej poprawy wystroju, tylko tego, żeby trzeba było latać i szukać. Wkurza mnie nachalna inżynieria psychologiczna. Pewnie by mnie nie wkurzała, gdybym nie miała tej świadomości, że to manipulacja. Ale mam.

Co do dzwonka bez majtek - pewnie gdybym dzieci miała, to też by mnie to zajeżało. Nic straconego, jak sądzę, bo nie przypuszczam, żeby lepiej z tym było w najbliższej przyszłości. W obliczu wymienionej lafiryndy Świnka Peppa, jakkolwiek lekko spotworniała, przestaje mnie straszyć.  😵
Zaś zabawki dla niemowląt jestem w stanie sobie wyobrazić - pomyślcie jak skoczyłaby sprzedaż, gdyby producent wypuścił przytulankę w kształcie cycatej panny. I tata, i dziecko zadowolnieni  😀iabeł:

Jeszcze o TV - oglądałam, kiedy jeszcze pojawiały się w niej sensowne programy. Teraz leci sam kał w kawałkach. M jak mdłość. Gwiazdy tańczą na lodzie i puszczają bąki. Rozmowy w toku. I te inne idole i youcandance.
No nie da się, żeby nawet bardzo chcieć.
Jeśli chodzi o "dzwonka bez majtek" - kiedyś zastanawiam się, jak to by było wychowywać dziecko z dala od tej ogłupiającej sieczki robiącą ludziom wodę z mózgu. Mam na myśli pokazywanie tylko "mądrych" bajek, całkowity zakaz oglądania Cartoon Network, nie kupowanie markowych zabawek, ubrań, nie ubieranie dziewczynek na różowo, nie zabieranie do hipermarketów, brak internetu, pokazywanie tylko tego, co "mądre i inteligente". Owszem, moglibyśmy mieć dziecko, mające wyższe wartości, niż nowa Barbie, albo bluza ze Spidermanem, ale dziecku byłoby cholernie trudno w życiu (tak mi się wydaje). Dzieciory są strasznie okrutne (twoja zabawka to podróba! buuuu jesteś głupi) Pamiętam, że jako jedyna w klasie nie oglądałam Big Brothera - byłam chyba najbardziej samotną osobą w szkole! Ciągle wszyscy rozmawiali, co się dzieje u mieszkańców BB, a gdy chciałam wyskoczyć z jakimś fajnym tematem, to patrzyli na mnie jak na kretynkę, że jak w ogóle śmiem przerywać im tak bardzo ważny temat! Dzieci bardzo potrzebują akceptacji grupy, a jeżeli są z niej wyparte, ich życie zamienia się w piekło.

I właśnie to mnie wkurza - czy sprzeciwiać się masowej głupocie i regułom, być prawdziwym sobą, jednocześnie się alienując, czy iść pędęm owczym, osiągać wygodną akceptację, kosztem "ogłupienia" samego siebie?
Co do ubierania - na przedszkolnym balu  karnawałowym mojego syna wszystkie, dosłownie wszystkie dziewczynki były przebrane za księżniczkę/wróżkę/barbi czy coś podobnego. Połowa na różowo druga połowa na złoto/brokatowo  🤔 Ekstrawagancją była opcja biedroneczka - czyli czerwona sukieneczka (ale z brokatem) i opaska z czułkami 😉
Ja pierdzielę to już nie można przebrać córki za pirata/Indiankę/kowbojkę/dinozaura (😀)/cokolwiek co pamiętam z dzieciństwa i moich balów?
teraz moda na księżniczki. poza tym dzieci kochają kicz, róż i świecidełka.
gwash ja się przebierałam za ptaka z Ulicy Sezamkowej  😁- chodziłam na dodatkowe zajęcia plastyczne i tam razem z nauczycielką pracowałyśmy nad całym strojem z papieru, krepiny itd.
Ale średnio czułam się w takim kostiumie, bo wszystkie dziewczynki były księżniczkami w koronach, no a ja robiłam za ptaka- z samego stroju byłam dumna, dopiero porównując stroje innych przestawałam się cieszyć. Potem ptaka zamieniłam na biodronkę lub kota w butach (również hand-made) i poczułam się lepiej 🙂

Haha, ja byłam Smerfetką z giga kapeluszem, raz wróżką ze skrzydełkami i raz Cyganką z dłuugą kiecą 😉 To były czasy  😂

A żeby nie było offtopa, wkurza mnie pogoda, że niby odwilż, a w lesie lód i nie da się jeździć w tereny.
No i właśnie to mnie wkurza. Edytka, wykazała się kreatywnością, a te małe dziewcynki w różowych sukieneczkach nieco stłamsiły jej pewność siebie.

Ale średnio czułam się w takim kostiumie, bo wszystkie dziewczynki były księżniczkami w koronach, no a ja robiłam za ptaka- z samego stroju byłam dumna, dopiero porównując stroje innych przestawałam się cieszyć.


Ja często byłam księżniczką bo mamie było najłatwiej uszyć spódnicę i pelerynkę, innym razem byłam Czarną Damą (przerobiona sukienka cioci), raz byłam Pipi Langstrumf. W końcu postanowiłam oszczędzić mamę i wyszłam na bal w swetrze i jeansach - jak pani się pytała, czemu się nie przebrałam, powiedziałam "ależ ja się przebrałam - za siebie!" 😀
chyba strasznie trudno wychować dzieci "na ludzi" w tych czasach. bo co z tego, że w domu będą miały same dobre wzorce, skoro po wyjściu z mieszkania zderzą się ze smutną rzeczywistością?
Wkurza mnie dzisiaj administracja. po raz enty zakręcają wodę, bo..nie wiadomo co. Zero informacji, zero wywieszki, nic...
gwash, ja byłam raz biedroneczką, a potem postanowiłam zobrazować moją osobowość i występowałam na balikach jako uroczy diabeł. Miałam nawet ogon.  😀iabeł:

dempsey, masz na prawdę wspaniały pomysł, mogłabym być Twoją córką. Moi rodzice mają tylko pretensje, że ciągle przesiaduję w internecie, no ale co mam robić, skoro na konie nie pozwalają mi jeździć, a koleżanek to już prawie nie mam, bo szkoła zabrała mi całe życie osobiste. 90 % wolnego czasu poświęcam na naukę, więc jak już skończę z lekcjami, to nie mam ochoty nigdzie wychodzić i siedzę przed ekranem.  🙄
Poza tym wkurza mnie, że jak ja chciałabym z nimi porozmawiać, to słyszę, że mam się zamknąć, bo są zajęci (czyli oglądają telewizję, przeglądają allegro albo robią mnóstwo innych bzdur). A jak zajęta jestem ja, czyli odrabiam lekcje, uczę się, albo w końcu mam chwilę wolnego i chciałabym poczytać książkę, to wtedy sobie o mnie przypominają i jak wtedy jestem niezbyt rozmowna, to zostaję zjechana od góry do dołu, że jestem opryskliwą, rozpuszczoną gówniarą, z którą nie można nawet normalnie rozmawiać.  🤔  Jak tata przegląda listy pacjentów albo wypełnia jakieś kwity z budowy domu, to nie łażę mu nad głową, czy oni nie mogą mnie traktować tak samo?
Wkurza mnie, że gdy mam zaproszenie na jakąś fajną imprezę (np. urodziny koleżanki  :cool🙂 to muszę iść sama, a skoro idę sama to nawet nie mogę pić  🥂 bo przecież sama wracam= prowadzę samochód  😵
Ale mnie to wkurza  👿 a 80 km to za daleko na wynajęcie taxi...  🤬 Chyba szofera zatrudnię  👀
Kopyciak znajdzie się na to jakaś rada  😎 

a żeby na temat było: wkurza mnie... yyy ... hmmm... kurde... nie wiem. Chyba nic... ah ta miłość  😍 😂
wkurza mnie telewizor bo mu sie kolory spierniczyly  👿 wiec trzeba kupic nowy, kurcze ciagle wydatki  👿
Grrr, chyba przestanę odwiedzać Dajszmatę.  😤 Chodzę sobie grzecznie między półkami, w pewnym momencie mija mnie pracownica sklepu i zamiast odpowiedzieć na moje "dzień dobry" uraczyła mnie takim spojrzeniem, jakby patrzyła na kupę i nic nie odpowiedziała. Za to przechodząc obok jakichś dwóch kobiet grzeczniutkim tonem pierwsza się do nich odezwała. Ja nie mogę, czy wyglądam już aż tak strasznie, że nie można się do mnie odzywać pod groźbą klątwy?  🙄
Mnie denerwuje mój szmatoholizm. Bo ile kasy bym zaoszczędziła gdyby nie czapraczki, dereczki, owijeczki, kantarki! Ale nie, ciągle coś się nasuwa, ciągle coś mi mówi "Kup mnie" i robi oczka kota ze shreka. Najgorsze jest to że wręcz niemożliwe jest to do przezwyciężenia 🙁
Wkurzaja mnie nieodpowiedzialni niedzielni kierowcy, którzy swoją brawurą jeździecka powodują wypadki drogowe. Cud że koleżanka przeżyła takie zderzenie... koń niestety już nie 😕 
wkurza mnie obojętność ludzi na innych i ich stosunek do przyjaźni.
Aaaaaaa jestem wsciekła. Doprowadza mnie do szalu internetowe konto na ING . Jutro tam pójde i uduszę ta panią . po raz 4 odblokowuje konto  🤔 dostęp do konta, logowanie i ogolna obsługa tego ścierwa są straszne. Jestem już zupełnie pewna ze zmienie to konto. Obsługa tej placówki doprowadza mnie do szału. Kurcze, to jest chyba moje 4 konto internetowe + pracowałam w 2 bankach i nie spotkalam się z takim utrudnieniem dla uzytkownika :/ i ogolnym brakiem informacji/ nieodpowiadajacej infolinii i pani z fochem  😵
Wkurzaja mnie ludzie majacy ciagle zly nastroj, bo zycie daje w dupe i zlosc w formie schuffle nic nie polepszy...
a mnie wkurzaja osoby na roku, w grupie jest 1 chłopak wiec wiecie jak to jest. Dziś poprosiłam o przysługuje to wielki foch, na zadawane pytania odpowiedzi z wielkim problemem. . Na dodatek gdy sie dowiedzieli, że startuje w wyborach miss (poszłam dla zabawy żeby nie  było i jasno to mówiłam) to  widziałam tylko głupie miny itp. W ogole czuje sie, że każdy na każdym kroku każdego obgaduje. Nie wiem moze mam początki choroby psychicznej hiihihihihi. 
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się