Forum towarzyskie »

Kto/co mnie wkurza na co dzień?

A nie możesz tego lakieru sama zrobić?
To podnieś cenę auta o 500zł i pozwól im targować się o 500zł 😉
dokladnie. poza tym wlasnie wytaczaj argument, ze auto jest niemalowane, zeby bylo w oryginalnym lakierze, po pan pozniej przyjezdzie i powie, ze tu malowany, tam malowany, pewnie szpachla to sie bede targowal. a tak, jest jak jest, jak pan bedzie chcial to pan pomaluje.
tu jeszcze dochodzi rodzina. zero wsparcia, caly czas mnie potepiaja, robiac mi na zlosc kupuja nie fajne rzeczy, ignorujac moje prosby. jak poprosze o cos zdrowszego, chociazby jogurt naturalny czy warzywa to jest awantura. a ja niestety nie zarabiam i musze zdawac sie na ich laske. ostatnio nawet mnie nie puszczaja biegac i awanturuja o to.
Hiacynta, podjedź do S-plusa i zapytaj o wycenę. Jeśli to są drobne rzeczy, bez konieczności szlifowania do blachy, zrobią szybko za niedużą kwotę. Jakość usług (przynajmniej w warszawskim) na bardzo wysokim poziomie.
http://www.s-plus.pl/s-plus-krakow-nowohucka
anioleczek.97 Jest kilka możliwości. Albo nie potrafisz wytłumaczyć im dlaczego wolisz się inaczej odżywiać, albo żądasz nie dając nic w zamian (np. nie odciążasz mamy w przygotowywaniu dla siebie posiłków), albo nie poróbujesz odpowiednio ich przekonać: zdrowe rzeczy, wcale nie zawsze oznaczają droższe rzeczy - może spróbuj tym tropem do nich dotrzeć. I nie denerwuj się, bo złość nastolatka w stosunku do rodziców jest pod tym względem nie na miejscu. Lepiej rozmawiać spokojnie i przytaczać argumenty. Robiąc nawet kilkadziesiąt podejść do rozmowy.
Jest też możliwość, że aniołeczek jest... zwyczajnie zbyt chuda i rodzina obawia się o jej zdrowie. A gdybyś tak, aniołeczek, solennie wyliczyła , że jadasz dziennie te min. 1800/2000 Kcal? Może by odpuścili?
Wkurzył mnie wczoraj przejazd  jakiegoś peletonu przez centrum Łodzi. Ja bardzo lubię rowery, wolę je od samochodów ale zablokować na 20 min ruch w centrum Łodzi w piątek po południu? Tylko wkurzyło to wszystkich niczego nie promując.
No właśnie... Rowerzyści. Sama sporo jeżdżę, ale do cholery no, oni chyba nie mają wyobraźni :|. W poniedziałek wyjechałam pierwszy raz sama samochodem, wystarczająco zestresowana, że nikt mnie nie powstrzyma przed nabrojeniem. Prawą stroną jechał rowerzysta i akurat jak się zabrałam do wyminięcia go to ten bez żadnego ostrzeżenia postanowił skręcić w lewo niemalże ocierając mi się o maskę. Dobrze, że jeżdżę wolno bo miałabym kłopoty  😤
Wkurzam się że jestem chora, w zimie ludzie kichali, prychali, smarkali, ja zdrowa. Później jak była ta mieszanka pogody, śniegu albo ciepła, tak samo. Teraz gdy nareszcie jest wiosna i ciepło, ja jestem chora i gniję w domu  👿
Watrusia, ja też, ale nie na tyle, żeby siedzieć w domu. W każdym razie kaszel trzyma mnie od prawie tygodnia.
ankers, ja gnije w domu na własne życzenie, po prostu koszmarnie się czuję. Nawet jazda dzisiaj do swojego konia odpadła.
Wkurzył mnie wczoraj przejazd  jakiegoś peletonu przez centrum Łodzi. Ja bardzo lubię rowery, wolę je od samochodów ale zablokować na 20 min ruch w centrum Łodzi w piątek po południu? Tylko wkurzyło to wszystkich niczego nie promując.


Przecież to standardowa Masa Krytyczna. Odbywa się w każdy ostatni piątek miesiąca. Nie wiem jak w Łodzi, ale Masa w Rzeszowie zawsze coś promuje i każda odbywa się pod innym szyldem.
No właśnie... Rowerzyści. Sama sporo jeżdżę, ale do cholery no, oni chyba nie mają wyobraźni :|. W poniedziałek wyjechałam pierwszy raz sama samochodem, wystarczająco zestresowana, że nikt mnie nie powstrzyma przed nabrojeniem. Prawą stroną jechał rowerzysta i akurat jak się zabrałam do wyminięcia go to ten bez żadnego ostrzeżenia postanowił skręcić w lewo niemalże ocierając mi się o maskę. Dobrze, że jeżdżę wolno bo miałabym kłopoty  😤


Mnie taki jeden to kiedyś wjechał pod same koła ( z przejścia dla pieszych, których cały tłum stał na czerwonym, ja miałam normalnie zielone). Szczęście, że było to w godzinach szczytu i jechałam nie więcej niż 40 /h, dosłownie zderzak w zderzak. Koleś wylądował na mojej masce z tym rowerem tak, że plecami i tyłem głowy gruchnął w przednią szybę. Zanim wyszłam z auta, rowerzysta wziął  to swoje cudo ( kolarzówka?)   w nogi. Chyba jedyne co go jako tako wyratowało z całej sytuacji bez szwanku to kask.

Wracam do domu- cała maska porysowana w opór 😵 A samochód odpicowany na tiptop do sprzedaży, nazajutrz miał przyjechać kupiec. I ciężko było znaleźć jakiegokolwiek lakiernika na cito...
joakul o matko, współczuje strasznie. Widzę ze w tym wypadku nie mam co narzekać, ale jednak, to zrobiło na mnie wrażenie... Jak to jeden instruktor mi kiedyś powiedział: "mam ochotę takiego puknąć i zadzwonić żeby posprzątali" 😉
Zu Szczęście i tak, że coraz częściej miasta inwestują w infrastrukturę rowerową- dzięki temu spory procent tych lekkomyślnych rowerzystów może sobie spokojnie jeździć nie wadząc kierowcom ani vice versa🙂 Chociaż są takie ananasy co i na drodze rowerowej potrafią nieźle napsocić- ot,  przykład takiej jednej nadmorskiej promenady w Gdańsku. Rok w rok zestawienie wypadków w okresie letnim jest tam co najmniej imponujące.
Miasta tak... Ja mieszkam na wsi, jeżdżę przez wiochy. Tutaj prawie każdy wieśniak na rowerze uważa, że jest nieśmiertleny i ma bezwzględne piewszeństwo w każdej sytuacji. Jesteśmy jedyni we wsi, co wożą dziecko w specjalnym foteliku z atestem i kaskiem na głowie. Megawyczynem jest przypięcie plastikowego krzesłka do roweru  😵
Rowerzyści temat rzeka- jeden z niewielu, które szczerze wywołują u mnie agresję. Znam takiego delikwenta, który chlubi się tym, ze zajeżdża samochodom drogę (ale tak, żeby jemu się nic nie stało), a nawet jak jest ścieżka rowerowa to jeździ ulicą.  No i nie przekonasz, facet siedzi dość mocno w świecie rowerowym i wszyscy tam uważają, że są nieśmiertelni i wszystko im wolno. Najbardziej mnie z tego wszystkiego wkurza, że rowerzyści są bezkarni  😤 a już szału dostaje, jak taki rowerzysta zasuwa Mostem Poniatowskim w Wawie, buspasem, przez co autobusy zamiast swoim pasem, zmuszone są, żeby jechać lewym  🙄 
Nie wiem jak jest w innych miastach, ale jeżeli to gów**, które jest w Rzeszowie nazywa się ścieżką rowerową to gratuluję. Nie mówiąc już o gigantycznych krawężnikach i pieszych łażących jak chcą. I doskonale rozumiem mojego faceta, który jeździ na ostrym kole TYLKO I WYŁĄCZNIE ulicą, bo tak jest dla niego dużo bezpieczniej, a do tego takie jest jego święte PRAWO. I ludzie, wbijcie sobie do głów, że rowerzysta ma na ulicy TAKIE SAME prawa jak samochód. I ma prawo jechać środkiem tejże (jazda przy krawężniku to samobójstwo). Łamanie przepisów to insza inszość. Jakoś w Niemczech nikt nie ma z tym problemu, a potrącenie rowerzysty to "największe" przestępstwo drogowe, totalnie potępione społecznie.
Bo w razie jakiejkolwiek kolizji to rowerzysta traci życie, a nie Wy w Waszym autku.

Kiedy w tym durnym kraju będzie się dążyć do tego, żeby to samochód miał najmniejsze prawa w mieście, bo jest większy niż pieszy, rower czy hulajnoga  🤔
Meise o czym Ty piszesz?
Jeździłam samochodem np po Holandii, kraju rowerów, gdzie rowerzysta jest świętością, ale ja nie widziałam takich debili-rowerzystów jak u nas w Polsce. Nigdzie! Nie widziałam, by tam rowerzyści popylali środkiem drogi, ngdzie.
Ja mam minimum raz dziennie idiotę wyjeżdżającego z podporządkowanej lub co lepsze zjeżdżającego z chodnika centralnie pod maskę.
Bo on jedzie! Nie wystawi nawet ręki, żebym miała 0,01 sekundy na zastanowienie gdzie spylić, a auto mam duże.
I na to, jak rowerzyści są traktowani przez kierowców w dużej mierze zapracowali sobie niestety sami.
No ale Ty mówisz o ŁAMANIU przepisów przez rowerzystów.

Ja mówię o czymś kompletnie innym - mówię o kierowcach, którzy zapierd** w mieście, a rowerzystę na ulicy najchętniej by rozjechali, bo droga jest dla samochodów - wyłącznie! To mnie wkurza, ale rowerzyści łamiący przepisy również  😉
Ja napiszę szczerze, że np jak zbliżam się do świateł i widzę rowerzystę, to zajeżdżam mu drogę tak, żeby nie wjechał już obok. Serio. A tylko dlatego, że ja nie wiem co on potem zrobi. U nas w Polsce jest makabra z rowerzystami. Nie znają przepisów i wbrew temu co piszesz czują się nieśmiertelni. Ja nie wiem, jak to się stało, że nie rozpieprzyłam jeszcze żadnego.
Meise,  dla mnie rowerzysta jadacy tempem pełzaczym, środkiem drogi, przy obecnej ścieżce rowerowej to cham, któremu przynosi satysfakcję sznur samochodów, sunący za nim w godzinach szczytu, bo on taki ważny i musi środkiem jechać a po ścieżce rowerowej to już wstyd, lepiej zakorkować ulicę.

i o ile pamiętam z kursu prawa jazdy, choć trochę od niego już lat minęło, to rowerzysta ma obowiązek korzystać z wyznaczonej ścieżki rowerowej, jeśli takowa jest, a dopiero jeśli jej nie ma to może wjechać na jezdnię, nie dotyczy peletonów. chyba, że coś pomyliłam?(choć raz policja mnie z jezdni wygoniła na ścieżkę rowerową)

raz na aucie rozpłaszczył mi się rowerzysta. poprostu chciał sobie skręcić w lewo, nie liczac się z autem jadącym za nim. przefrunął przez maskę. auto pokiereszowane, a facet w oparach alkoholu zaczął uciekać i nawet nie miałam szans policji wezwać (jak ma się wypadek z samochodem to można spisać numery chociaż, a rowerzysta jest kompletnie anonimowy i jak ucieknie to szukaj wiatru w polu)
Jeżeli stoi taki znak, to rowerzysta nie ma obowiązku jechać ścieżką rowerową:


Ma taki obowiązek, gdy stoi taki znak:


A że w Polsce większość tych pseudościeżek jest połączona z chodnikiem, do tego dziury, krzywizny i mega wysokie krawężniki, to uwierzcie, że na szosie NIE DA się po czymś takim jeździć.
A poza tym Wy tu mówicie o jakichś pijaczkach, czy innych "rowerzystach". Ja, jak nie ma porządnej ścieżki rowerowej, jadę ulicą. Poza tym czuję się bezpieczniej, niż lawirując wśród mimoz z słuchawkami na uszach i pańć z wózkami.
I wtedy to kierowcy, którzy drą się do mnie "spierda*** na chodnik" (za co ja dostać mogę mandat) mnie wkurzają maksymalnie. Debile bez znajomości przepisów. Mam ochotę wyciągnąć wtedy klucz i zrobić z niego użytek.
Ale "Ci inni" stanowią 96%. Tak wychodzi z moich wiejskich obserwacji.
Dobra, na wsi to inna sprawa. Wiem ile mnie kosztuje zawsze przejechanie przez Przeworsk (a tam ludzie naprawdę nie mają wyboru, muszą jechać ulicą). Normalnie zawsze jest tam zatrzęsienie rowerów, niestety w większości starsi ludzie, którzy chwieją się i skręcają nagle w lewo.

Jakby co, nie twierdzę, że Przeworsk to wieś  😉
Meise,  a ten pierwszy znak to nie jest czasem znak nakazu, mówiący, że piesi mają się poruszać lewą stroną np szerokiego chodnika, a rowery prawą? bądz ścieżka rowerowa jest połączona z chodnikiem w konfiguracji chodnik na lewo, ścieżka na prawo? to nie jest połączenie znaków droga dla pieszych i droga rowerowa zwyczajnie? tylko wskazujących stronę po której jest czyja ścieżka?

dla mnie najbardziej irytujący typ rowerzysty to "władca szos", czyli wypas rower, pełen pakiet ochraniaczy, czaderskie okularki i snucie się środkiem drogi tamując ruch, na światłach oczywiście stający na środku pasa i zmusza wszystkich do pełznięcia za jego super ultra nowiutkim cackiem.
Bo to jest tak zwany jednoosobowy peleton.
Odpowiednio odpicowany gość tworzy peleton  😁
I myśli, że jest zajebisty.
W przepisach wyraźnie stoi, że może jechać po drodze dla rowerów i pieszych (ale nie musi, nie ma takiego nakazu), a musi po drodze wyłącznie dla rowerów.
Jazda przy krawężniku jest bardzo niebezpieczna. W Niemczech na ulicy wytyczony jest pas dla rowerów (po obu stronach), ale jak jedzie coś z naprzeciwka, to niestety samochody muszą wlec się za rowerzystami, bo droga jest za wąska, więc częściowo jadą pasem rowerowym. I nikt nie narzeka. Nie wiem, przyzwyczajenie?
Meise zrozum, bo masz z tym ewidentnie problem.
Niemcy, czy Holandia, czy jakikolwiek inny kraj "rowerowy" to nie są cudowne kraje z cudownymi kierowcami, nie.
To są kraje, gdzie rowerzyści znają przepisy i się do nich stosują, dlatego i kierowcy nie mają z tym problemu.
U nas tak nie ma, tyle.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się