Kiedyś kolega zrzucał słomę na dół w drugiej stajni, było tam ciemno a świeciła tylko jedna mała żaróweczka, która nie dawała za dużo światła. Nagle popatrzył się w górę...a tam wisi nad jego głową szubienica(jakie było jej zadanie nie wiadomo)...powiedział, ze w życiu się takiego strachu nie najad...
Pewnego wieczoru dwie dziewczyny, gdy były w stajni zobaczyły jakąś ciemną postać stojącą przy starych bocznych drzwiach i tak się wystraszyły, że chciały na oklep wsiadać na konie i uciekać...chwile potem postać znikła...
Są także zdjęcia, jest takie jedno gdzie jest sfotografowane wejście do pseudo mini hali. Jest tam takie jasne odbicie, które wygląda jak jakaś postać to trochę dziwne, bo przeglądałyśmy to zdjęcie kilkanaście razy i nie miało nawet światło się od czego odbić. Jeszcze jedno jest na zdjęciach z hubertusa. Zdjęcie przedstawia pole na którym odbywał się hubertus i konie, widać na nim także rysy białej postaci stojącej na tym polu- inne zdjęcie przebiło wątpię...ta postać wyglądała jakby utworzyła się z mgły...
Szczerze powiedziawszy będąc na obozie (jak to smarkacze, strachy widzą wszędzie) późną nocą zachciało mi się sprzątania w pokoju i chcąc nie chcąc musiałam pójść do śmietnika (jedyna odważna sie zgłosiłam haha), który mieści sie zaraz przy bramie stajni. Różne opowieści chodziły po okolicy. od psów wałęsających się sforami, po pijaków czy innych niezrównoważonych psychicznie sąsiadów (ponoć jeden zgwałcił kozę 😲 i uszło mu to bezkarnie) z dalszych domostw. Nigdy tak szybko nie wyniosłam śmieci jak wtedy.
I coś w tym jest, ze ludzi się trzeba bać, a nie zmarłych.
i była jeszcze jedna Przed moim wyjazdem do Londynu spędziłyśmy tam z Zairka 3 dni Pewnego wieczoru poszłyśmy zrzucać snopki ze strychu gdy nagle usłyszałyśmy brzdęk łańcucha, który był przyczepiony do drzwi...zeszłyśmy na dół i nic, więc pomyślałyśmy, że to kot...wróciłyśmy na górę. Nagle usłyszałyśmy to samo tylko głośniej, znowu zeszłyśmy. Żadnego kota nie było, drzwi były wszędzie zamknięte, wieczór był ciepły i bezwietrzny zresztą wiatr nie mógłby poruszyć tak ciężkiego łańcucha...na górę już nie wróciłyśmy. Kiedy powiedziałyśmy na drugi dzień o tym właścicielowi był widocznie zaniepokojony całą sytuacja. Zresztą nigdy nie pozwalał nam siedzieć do późna w stajni <max do 10>zawsze mówił, ze po co prąd marnować...a może po prostu wiedział o wszystkim i się o nas martwił? Texas niestety skanera nie posiadam 🙁
jesteśmy przy duchach to musimy wziąśc pod uwagę naszych aniołów stróżów,czy ostrzegały was przed czymś złym?
ja kilkakrotnie to odczuwałam
najwyraźniej w samochodzie, jechaliśmy z jeszcze-nie-mężem trasą, którą przemierzaliśmy dwa razy dziennie, szosa podmiejska. czasem zapinaliśmy pasy a czasem nie.. byliśmy młodzi, 19-20 lat. i nagle ja powiedziałam - nie wiem dlaczego - "Ej zapnijmy może pasy, co?" Roześmieliśmy się ale zapięliśmy. 300 m dalej mieliśmy czołowkę, auto na szrot... My nic, oprócz uderzenia pasami..
O, przypomniało mi się, jak mojej przyjaciółki mama opowiadała. Jechała do swojego obecnego męża i czekała na przystanku. Zaczął padać deszcz więc schowała się pod dachem starej kamienicy, która była pozabijana dechami, bo była w remoncie. Stała pod tymi wielkimi, ciężkimi drzwiami wejściowymi i coś ją zaczęło w plecy stukać. Przez dziurkę od klucza wystawał drut. Nachyliła się i usłyszała "Pomóż mi, zabierz mnie stąd" itp - błaganie o pomoc, płacz. Wyleciała stamtąd i w deszczu poleciała piechotą. Przyszłemu mężowi o tym opowiedziała i on chciał iść i zobaczyć tą kamienicę. Mama koleżanki jednak stwierdziła, że jeszcze ich zabiją.
Jara- straszna ta historia, nie tyle, że to duch, tylko tam ktoś mógł być na prawdę. Chociaż też wielce prawdopodobne, że jakieś dzieciaki mogły sobie zabawę zrobić.
Niektóre historie przyprawiają o dreszcze. 😲 Mnie się nigdy nie przytrafiło nic niezwykłego, ale czasem budzę się w środku nocy i czuję, że COŚ jest w moim pokoju lub nade mną stoi...
Kiedyś obudził mnie deszcz za oknem, otworzyłam oczy, w pokoju ciemno jak w d... i usłyszałam jakieś bliżej niezidentyfikowane dźwięki w sąsiednim pokoju. Usiadłam na łóżku i byłam przekonana, że ktoś otwiera drzwi do mojego pokoju, już miałam pytać "to ty mamo?", ale wpatrzyłam się w nie i były zamknięte.
Któregoś razu, kąpałam się późno wieczorem, wszyscy w domu już spali, zamknęłam drzwi od łazienki na klucz. W pewnym momencie usłyszałam dźwięk naciskanej klamki, trochę mnie to zaniepokoiło, ale otworzyłam i wyjrzałam na zewnątrz. W ciemnym korytarzu nie było nikogo, słyszałam tylko miarowe oddechy domowników.
Ogólnie to w nocy, czasami czuję się nieswojo w swoim domu, wydaje mi się, że coś tu jest. 😎 Na działce, na której zbudowano nasz dom, stała kiedyś stara chałupa i stodoła, ale nic nie wiem o jej mieszkańcach i ich losach...
Kurde ostatnio dwa razy mi ludzie z oczu zniknęli. Jest dłuuuugi płot ogradzający teren wrocławskiego psychiatryka. I idę sobie którejś niedzieli i widzę pod płotem idzie kobieta z zakupami. Szła za mną. Pomyślałam sobie "ciekawe czy idzie do kogoś na odwiedziny?". Pomyślałam to i odwróciłam się za nią, a jej nie było już. Stanęłam jak wryta, bo między tym jak ją widziałam, a jak wsiąkła upłynęło 3sek. Ale nic, poszłam dalej. Zapomniałam o tym i nic nikomu nie mówiłam.
Wczoraj idą tą samą trasą i pod płotem idzie koleś z psem. Popatrzyłam na niego, on na mnie i odwróciłam głowę na 3 sek. I kolesia nie ma. Oboje zniknęli w tym samym miejscu, a bramek czy możliwości przejścia przez płot brak.
Wątek dla mnie bo bardzo interesują mnie takie rzeczy . Muszę nadrobić 8 stron .Tylko raz przydarzyła mi się sytuacja której nie umiem wyjaśnić do tej pory. Nie była straszna ale na samą myśl o niej robi mi się dziwnie. Ogólnie dodam ,że jestem strasznie strachliwa i boję się ciemności i luster. Koleżanka za to opowiadała historię i wierze jej może to naiwne ale... Razem z przyjaciółką spały w pokoju na piętrze w jej domku na wsi. Gdy nagle jedna z nich zobaczyła coś za oknem . Było to pole przez które nikt nie jeździł samochodem , a tu nagle czarne auto sytuacja wyglądała jakby ktoś chciał zostawić zwłoki otwarty bagażnik czarne postacie . Dziewczyna zawołała drugą ale gdy ona podeszła nic nie było. Zawołały rodziców , bo ta moja koleżanka bardzo ciekawska już brała psa i że idą sprawdzić co się dzieje i w ogóle . Rodzice popatrzyli powiedzieli ,że się coś przywidziało i żeby poszły spać. Ale dziewczyny nadal patrzyły w okno i zobaczyły światło zbliżające się do nich. Okazało się ,że była to kobieta ubrana w białe płótno z świecą w ręce . Przestraszyły się i wskoczyły na łóżko . Ta moja koleżanka chciała dalej patrzeć, a ta druga strasznie się przestraszyła i zostały w łóżku gdy nagle usłyszały skrzypienie fotela i powiew wiatru obróciły się i postać była w pokoju. W końcu poszły spać. Parę dni nikomu o tym nie mówiły. Powiadomiły księdza i sprawa ucichła. Potem były u koleżanki wracały też ciemną wiejską ulicą i postanowiły ,że skrócą drogę przez pola i ogród . Gdy doszły do drzwi w rogu znów pojawiła się ta sama postać . Koleżanka tak się przestraszyła ,że nie była w stanie otworzyć drzwi. A moja historia to... pewnej nocy obudziłam się i okna miałam tak ,że na wprost łóżka . Na parapecie stała lalka , a jej tam naprawdę nie było . Ubrana w lakierki biało-czarne kolanówki szarą sukienkę . Miała bladą cerę i ciemne włosy. Kilka razy mrugałam , bo wiedziałam ,że jej nie ma na prawdę ale cały czas ją widziałam . Zniknęła dopiero gdy zawołałam tatę... Nigdy potem jej nie widziałam . Na qnwortalu był chyba taki wątek o stajniach w których straszy?
Przeczytałam cały wątek i boję się spojrzeć w lustro teraz 😁. Ja miałam w życiu 2 sytuacje, może to zbiegi okoliczności, nie mam pojęcia... Padła nam 8miesięczna klaczka. Od tragedii jej boks stał nieruszany, zamknięty na 4 spusty. Po kilku miesiącach był okres dużych deszczów i na nieszczęście woda poszła do boksu mojej kobyły. Nie było siły, trzeba było ją przeprowadzić do feralnego boksu. Klacz nie chciała tam w ogóle wejść, właściciel opowiadał, że tłukła się i rżała całą noc. Rano wypuściłam kobyłę na dwór, ona przerażona wypadła z boksu i pobiegła do tego pełnego wody. Wypuszczona znów na dwór, dłuższy czas nie podchodziła do owego boksu... Druga historia też dotyczy śmierci tej klaczki. Kilka dni po tragedii leżałam sobie i czytałam książkę. Oderwałam się na chwilę, gdyż jakoś dziwnie się poczułam, czułam jakby czyjąś obecność. Czułam się strasznie nieswojo. Wróciłam do czytania, jednak po chwili coś na mnie spadło. Okazało się, że było to ostatnie zdjęcie kobyłki, któro wisiało na mojej ścianie. Nie wiem czy to możliwe, ale miałam wrażenie, że przyszła się pożegnać. Tego wieczoru dużo o tym myślałam, pomodliłam się i sytuacja więcej się nie powtórzyła.
JARA A może pooglądaj to tam dokładnie w tym miejscu. Może tam jednak jest jakies przejscie albo furtka?
Chodzę tamtędy codziennie od 5 tygodni. Są dwie bramy, ale one są zamknięte, zapięte łańcuchem. W innym przypadku sama bym nimi wchodziła na teren szpitala. Jedyne "czynne" wejścia są strzeżone.
Ja nie wyjaśnioną rzecz przeżyłam w zasadzie tylko raz i była ona związana ze śmiercią mojego ukochanego dziadka. Dziadziuś był po 2 udarach mózgu i leżał nieprzytomny na OIOM-ie. Wszyscy wierzyliśmy, że wyzdrowieje, ale jego stan był poważny. Pewnego wieczora wróciłam ze stajni ok 20😲0 i w domu nikogo nie było-zaczęłam dzwoni na komórki po kolei do mamy, taty ale nikt nie odbierał. Pomyślałam że są w szpitalu, tylko zastanawiałam się dlaczego o tej porze skoro odwiedziny na tym oddziale -były tylko do 18😲0. Siedziałam więc sama w swoim pokoju gdy nagle usłyszałam włączony tv w salonie, gdy weszłam do salony tv się wyłączył, odruchowo spojrzałam na zegar była 20:45 za jakieś pół godzinki ze szpitala wrócili rodzice i powiedzieli, że dziadziuś niestety zmarł. Zapytałam o której godzinie i okazało że o 20:45, gdy powiedziałam o tym mamie, ona powiedziała, że mieli coś podobnego, bo wyszli ze szpitala żeby podjechać do sklepu kupić coś do jedzenia babci która od rana była w szpitalu, gdy jechali nagle samochód wydał taki dźwięk jakby wjechał w dziurę na asfalcie z dużą prędkością-na ulicy jednak nie było żadnej dziury, gdy zatrzęsło ich w tym aucie mam też dziwnym trafem spojrzała na zegarek w samochodzie-była 20:45. Gdy wrócili do szpitala z zakupami dziadziuś już nie żył.
Jak dzisiaj wszystko w telewizji oglądałam, słuchałam i wspomniano o przewiezieniu ciał zabitych w katastrofie w Smoleńsku, do Moskwy, to przypomniałam sobie coś... Kilka dni temu miałam sen (pamiętam tylko urywki...). Coś się stało, ze snu nie pamiętam co. Była to jakaś wielka katastrofa. Jednak był fragment, o przewiezieniu bardzo dużej ilości ciał, przeznaczonych do indentyfikacji. Miały one zostać przewiezione do Moskwy. Pamiętam zapłakanych bliskich, żałobę. Może sen dotyczył czegoś innego, ale pamiętam, że obudziłam się wtedy nad ranem spocona, jednak często mi się to zdarza (średnio raz-dwa w miesiącu). Kto by pomyślał? A może to ja się doszukuję w tym czegoś wspólnego ze sprawą.
boze- niektore sa genialne! Ja jak bylam mala to na pewnym zamku (Zamek Grodziec) robilam za Biala Dame i chodzilam po kruzgankach zeby straszyc gosci. Raz przyszlo duzo osob i zjadla mnie trema i nie poszlam straszyc ale poszedl kto inny... chociaz potem wszyscy skladali mi gratulacje ze jestem odwazna i nie boje sie ludzi...Nie wiem kto to byl - Moze Biala Dama we wlasnej osobie?
Też jak ktos kogo znam np. ktos slawny i znany i kogo znam z telewizji to w nocy sie budze z galopujacym sercem potem nie moge spac dlugo po czym zasypiam i spie do rana a potem dowiaduje sie ze ktos umarl 🤔 Tak bylo w wypadku np. Michaela Jacksona i Katastrofy prezydenckiego samolotu...
Raz tez mialam ze idac sbie gdzies w oknach, drzwiach , lustrach katem oka widzialam wisielcow a jak odwracalam w tamta strone glowe oczywiscie nikogo nie bylo...
i oczywiscie ''ale to juz bylo'' siedze i patrze na rodzine i nagle - ale tak juz bylo!!! patrze i ja i reszta jestesy tak samo ubrani , mamy taki sam wyraz twarzy Paranoja jednak moje historie nie moga sie rownac z Waszymi
Maddie: masz tak jak prorocze sny. Często mi się coś śni, coś dziwnego, najczęściej związane z jakimiś głębokimi przeżyciami emocjonalnymi lub coś co mnie ostrzega. Potem o tym zapominam. Po jakimś czasie wydarza się coś bardzo trudnego emocjonalnie dla mnie, jakaś nowa sytuacja i zawsze zawsze przypomina mi się, ze miałam o tym sen. Moje sny nie pokazują dokładnie co się wydarzy, zazwyczaj są taką hiperbolą-za bardzo przesadzone, wyolbrzymione, ale zawsze się sprawdzają. Od pewnego czasu każdy zapisuje i każdy się spełnia, ale katastrofa w smoleńsku mi się nie przyśniła.
Ha! Wieki temu jestem sobie u koleżanki. Coś tam pichcimy w kuchni. Stoję przy garach, kumpela wyszła po coś, za chwilę wraca i stoi trochę po skosie za moimi plecami. Zaczęłam do niej gadać (ciągle mieszając). Ona nie opowiada. Obracam się - nikogo. Zdrętwiało mi się odrobinę. Za chwile faktycznie przyszła kumpela. Opowiadam co mi się zdarzyło. A ona: "tam stało, prawda?" ja: "skąd wiesz?" ona: "bo zawsze tam staje".
przeczytalam kilka stron wstecz i mi sie przypomnialo...Cos o czym z kolezankami obiecalysmy sobie nigdy wiecej nie gadac: W 6 klasie podstawowki uwielbialysmy siedziec po ciemku w kiblu - cisza, spokój... Raz wpadlo nam do glowy żeby wzajemnie sie straszyc no i udawalysmy te duchy i szelescilysmy jakimis papierkami . Cos stuknelo ale nie bylysmy to my wiec poszlam za drzwi zobaczyc czy ktos nie idzie.Nikogo nie bylo. Odwrócilam sie w strone drzwi i weszlam ale w pewnym momencie pojawila sie przede mna jakas zielonkawa, zamazana postac ale ja nie zdazylam wychamowac i w nia weszlam!zaczelam sie otrzepywac i machac rekami i tylko mi szczeka szczekala bo bylam tak przerazona a dziewczyny- o matko jakies zielonkawe cos tu jest i atakuje Age!!!!. Mnie oczywiscie nic nie bylo tylko odgnialam te jakby zielone nienamacalne pylki ,ktore po jakichs 5 sekundach sie rozplynely. Dopiero po paru chwilach z dziewczynami rzucilysmy sie biegiem zapalac swiatlo a potem jedna przez druga na korytarz . Bylysmy blade i roztrzesione, szukalysmy na moich ubraniach,twarzy i rekach jakichs znakow tego dziwnego czegos. nastepnego dnia znow tam poszlysmy ale jak stojac w rogu lazienki - tak zeby nie zaslaniac drzwi. stalysmy i czekalysmy i w koncu drzwi jednej z kabin sie uchylily i pojawily sie jakby zielone buty... Znowu szybka ewakuacja i potem obiecalysmy sobie ze nigdy o tym nie gadamy.
mi sie zawsze snia katastrofy. wstaje rano i juz wiem, ze cos sie stalo, w tv sprawdzam sobie tylko co 👀 moim najlepiej 'udokumentowanym' przypadkiem byl sen, w ktorym snilo mi sie. ze samolot spadl na budynek. Wtedy polozylam sie spac ok. 18😲0 bo bylam wykonczona, a wieczorem mialam pogadac z ojcem przez internet. obudzilam sie wiec ok. 23 i powiedzialam mu o tym snie. zaczal sie ze mnie smiac, ze to tylko sen. a potem poszlam spac. Rano przeczytalam sobie w internecie, ze o 4😲0 rano czasu polskiego w USA awionetka spadla na dom. Juz sie tak nie smieje 😉
mialam duzo roznych przerazajacych historii, ale opowiadac bede kiedy indziej 😉 bardziej sie boje ludzi niz duchow, szczegolnie ze teraz mam takich "fajnych" sasiadow, ktorzy notorycznie wlamuja nam sie do ogrodka, do naszego schowka ktory jest sciana w sciane z moim pokojem i stukaja mi w okna 😉 norma.
Przerażające są niektóre historie wasze! 🤔 Mi raz śniło się, że siedziałam na łóżku, a obok mnie latało pełno duchów. W pewnym momencie w śnie coś założyło mi kołdrę na głowę i obudziłam się nie mogąc oddychać. Czułam się, jakby ktoś uciskał mi klatkę piersiową. Po jakimś czasie jednak zaczerpnęłam powietrza. Żeby było ciekawiej coś podobnego śniło się mojej koleżance. Także pokój pełen duchów, a ona obudziła się nie mogąc oddychać.
I zgadzam się, że zwierzęta wyczuwają śmierć. Rok temu pojechałam z koleżankami w teren. Klacz na której jechałam była strasznie niespokojna w pobliżu pola i skrawku lasu, mimo że nie było tam nic niepokojącego. Potem się uspokoiła. W lesie spotkałyśmy policję, pogotowie itd. Powiedzieli nam, że jakiś mężczyzna powiedział swojej żonie( pokręcona historia ponoć z nim była. Mieszkał z żoną i jej kochankiem ), że idzie się powiesić do lasu. Cały teren byłyśmy strasznie zestresowane. Tak jakbyśmy zaraz miały ujrzeć wisielca wśród drzew 😎. Parę dni później dowiedziałyśmy się, że ten facet powiesił się właśnie koło tego pola, w lesie, gdzie klacz, na której jechałam zaczęła brykać, cofać się i nie chciała iść. Dobrze, że my go nie widziałyśmy, bo nie chciałabym zobaczyć wisielca... 🤔
Nadia ożesz, po tej opowieści z wisielcem bałabym się iść tam u was z pksa przez pola do stajni. 😲 Swoją drogą nie słyszałam nic o tym... straszne, chybabym zemdlała, jakbym zobaczyła jakiegoś wisielca wśród drzew.
Feno- To nie było nagłaśniane z tego co wiem. Dowiedziałam się o tym, gdzie go znaleźli dopiero od koleżanki-właścicielki stajni, a ona rozmawiała ze strażą. Nigdy więcej podobnych terenów 😉
W pewnym momencie w śnie coś założyło mi kołdrę na głowę i obudziłam się nie mogąc oddychać. Czułam się, jakby ktoś uciskał mi klatkę piersiową. Po jakimś czasie jednak zaczerpnęłam powietrza. Żeby było ciekawiej coś podobnego śniło się mojej koleżance. Także pokój pełen duchów, a ona obudziła się nie mogąc oddychać.
To takie coś że jak się człowiek budzi to jest jeszcze zablokowany żeby nie mógł się ruszać podczas snu :P
ja mam bardzo czesto deja vu. tyle ze inne. niedawno jechalam z mama samochodem, byla cisza. pomyslalam, ze to juz bylo (ta sama ulica, mama tak samo ubrana) i ze zaraz czerwony samochod uderzy w jakis inny. i faktycznie tak sie stalo 🤔
albo czesto, wiem ze cos sie wydarzy. za czasow gdy jeszcze tanczylam, na jednej z prob przeczuwalam ze jednej z najlepszych tancerek cos sie stanie. jakas godzine pozniej skrecila sobie noge, skaczac przez kolege.
albo: na obozie konnym mielismy jechac w teren. zaczal mnie panicznie bolec brzuch. namawialam przyjaciolke zebysmy nie jechaly tym razem; ze to nie jest dobry dzien. ale pojehalysmy i ta kolezanka zlamala reke.
lub: bylam na stoku narciarskim, wszystko bylo ok. w pewnym momencie znowu zaczelam sie strasznie czuc, denerwowalam sie przed zjazdem ze stoku. w polowi zjazdu zauwazylam lezacego, nieprzytomnego mezczyzne. chwile pozniej bol i nerwy ustaly.
moze to zbieg okolicznosci, ale mialam duzo takich sytuacji... 🙄
Miałam kilkanaście lat, na letnisku śniło mi się, ze spacerowałam z kuzynką po takich tlących się jeszcze zgliszczach domu koleżanki. Na drugi dzień poszłyśmy do niej- mieszkała na drugim piętrze domku jednorodzinnego- zaszłyśmy tam a tam całe piętro w płomieniach, z krzykiem zbiegłyśmy na dół, a oni wszyscy ( cała rodzina plus letnicy) oglądali film (Dynastię??) w pokoju z zamkniętymi drzwiami. Zajarał się kosz od niedopałka. Jakby nie było uratowałyśmy im chałupę.
Drugi raz pożar śnił mi się niedawno, z córką spałąm w jenej połowie domu , a mój ojciec w drugiej. Śniło mi się, ze dom sie zapalił od niedopałka ojca. No, a ze zawsze pamiętałam ten pierwszy sen, miałam przesraną nockę. Rano ojciec wysłał nas puścić totka, miałam mu dolożyć iles tam do tego , a ja do równego rachunku puściłąm sobie. Trafiłam czwórkę ( a byłą niezła kumulacja). W tym dniu zabito faceta u mnie pod klatką.
Mała byłam, leżałam przodem do ściany, na boku. Nagle poczułam, że coś z całej siły uderza w moje plecy. Po chwili także czułam ból po uderzeniu. Oczywiście nic tam nie było.
Pierwszy sen jaki pamiętam z dzieciństwa- czołgi z lufami skierowanymi w nasz balkon- niedługo potem rozpoczął się stan wojenny.
Może to nie jest wybitnie przerażające, ale co tam. Dzisiaj w nocy chyba pierwszy raz wywaliłam kota za drzwi. No, krótko rzecz ujmując, zdarza jej się spać mi na twarzy i mam troszeczkę tego dosyć. :P W okolicach drugiej w nocy obudziło mnie drapanie kota o słomkowy fotel, który mam w pokoju. 🤔 Pomyślałam, że ktoś ją wpuścił. Poruszyłam lekko nogą fotel, bo jest bujany, a kot zawsze daje sobie spokój, jak fotel zaczyna się ruszać. 😁 No i tego. Wtedy dostałam w nogę zimną wodą 🤔 Mam w pokoju miseczkę z wodą dla kota. Stwierdziłam, że daję sobie spokój, idę spać, wszelakim stworzeniom, które wałęsają się po moim pokoju też to radzę. 🤔wirek: Dodam jeszcze, że wieczorem napełniałam miskę z wodą i była pełna. Wstałam dziś, patrzę: miska z wodą pusta, pewne miejsce na fotelu zniszczone, a drzwi zamknięte. Tzn., w pokoju rano byłam tylko ja. 🤔