Forum konie »

Jak nauczyć konia...-czyli to co koniarzom się przyda

Hmm... warto jeszcze zauważyć, że czyszczenie kopyt jest przyjemne! dla konia

halo proszę rozwiń
Nie rozmawiałam z żadnym koniem  😀, ale, gdy dokładnie się czyści kopyta, wyciąga wszystko  (nie wpychać kopystki do gnijącego rowka środkowego! o ile istnieje) to czuć jak błyskawicznie rozluźniają się konie. Czasem aż słychać sapnięcia, "westchnienia" ulgi. Myślę, że to może być podobne gdy nam coś wejdzie między zęby. Żyć się da i mamy ręce, żeby wyczyścić. Konie wyraźnie nie lubią mieć "pozapychanych" kopyt. Gdy tylko zorientują się, że człowiek potrafi zapewnić oczyszczenie (ptaszek - symbiont?  :lol🙂 to nóżki śmigają w górę na muśnięcie paluszkiem. Ale czyścić trzeba dokładnie, starannie i na luzie. Gdy to odkryłam - czyszczenie stało się relaksującą czynnością także dla mnie. A wcześniej - raczej rozgrzewką przed jazdą  😁, taka bywałam spięta. Gdy ktoś po czyszczeniu kopyt ma zadyszkę, na pewno robi to źle - możliwe, że trzyma też nogi za konia, ale na 100% - zapomina oddychać.
Struganie na pewno może być przyjemne 😉 Żaden z moich podopiecznych nie świrował więcej niż pierwsze 2-3 razy. Jak tylko zobaczą, że nie obrywają w podbrzusze tarnikiem, a na dodatek później jest wygodniej na własnych nóżkach, to nogi fruną w górę na spojrzenie, a ich operator zasypia 🙂

Najfajniej było z takim dzikusem z pastwiska - kopytka miał przerośnięte koszmarnie i nie był w stanie długo stać na trzech nogach - pierwsze struganie przodów trwało 2h, co chwilę zmiana "obrabianej nogi". Wyrywał, nie chciał podnieść, tuptał, wpychał się na mnie. Cięzko było zachować cierpliwość, ale się opłaciło... Po skończonej robocie włascicielka wzięła go do boksu, przeszedł kilka kroków, każdy następny dłuższy, zaczął żuć i mrugać. No i następnym razem zero problemów z trzymaniem nóg 🙂 Ciekawe jest to, że wyglądało jakby stojąc niedo końca czuł, że coś się zmieniło, a w ruchu "zaskoczyło". Niektóre już stojąc zauważają i zaczynają współpracować.

Z zadami wbrew pozorom jest dużo łatwiej (koniowi łatwiej utrzymać równowagę odciążając jedną zadnią nogę - to naturalna pozycja - niż przednią). Trzeba tylko pamiętać, że lepiej na początku trzymać nogę niżej (tak jest koniowi łatwiej zachować równowagę), a przy proszeniu o nogę pozwolić ją "wciągnąć pod brzuch" - podążyć ręką za nią i dopiero jak się wyczuje, że się rozluźniła, spokojnie wziąć do tyłu. Tyle że ludzie boją się zadów i stąd często większy problem z czyszczeniem tylnych nóg niż przednich - to pewnie ten mechanizm, o którym halo pisała: jak się człowiek nie boi, to wyczyści, jak się boi, to się usztywnienie i stres zwierzakowi udzielają i dostajemy kopa na potwierdzenie lęków 😉

No to jeszcze ostatnia oczywista prawda - pewnie większość forumowiczów to wie, ale może komuś się "zapali żaróweczka"  💡 Przed próbami podnoszenia nóg dobrze jest nogę (nieznanego konia) wygłaskać, sprawdzić jak na to zareaguje. Jeżeli sztywnieje przy dotknięciu nogi, macha ogonem, albo co gorsza rusza się bądź fika tą kończyną, to podnosić nie ma sensu, lepiej poświęcić kilka minut na masaż i uspokojenie siebie i konia.
Doradźcie mi bo nie wiem jak to zrobić...
Ostatnio dostałam konia żeby zobaczyć jaki jest itd no i ten koń jak wsiadłam to w ogóle już jak zaczeliśmy kłusować i galopować to po tych chodach nie chciał się zatrzymywać, tzn. stać.No i nie wiem jak go"nauczyć" bo tam ludzie w tej stajni co byłam wsiadają i zsiadają w stępie a jakbym chciała dzierżawić lub opiekować się tym koniem to chciałabym żeby się umiał zatrzymać, doradźcie PLIS  ❗  🙇
Może jakaś ściana jest w pobliżu? Powinien stanąć.
Diodem A z przejściami kłus-stęp galop-kłus nie masz problemów?
[quote author=diołem link=topic=19089.msg543746#msg543746 date=1270546639]
nie wiem jak go"nauczyć"
[/quote]
Niestety jest tylko jedna rada: pracować z nim, powtarzając ćwiczenie konsekwentnie i do znudzenia. Najlepiej codziennie. Raz na tydzień np. nic nie da.
Nie ma ściany ale jest ogrodzenie ale z kłusa czy galopu nie najadę przecież na płot który przeskoczy.Z przejściem z galopu to dopiero po kilku kółkach a z kłusa do stępa też jest bardzo trudno 👿
dempsey Wiem że ćwiczyć-ale jak  🤔 bo nie zamierzam go szarpać za pysk, a od dosiadu nie idzie
skoro nie ma elementów otoczenia które mogłyby pomóc, to pozostaje znalezienie sobie pomocnika - przynajmniej na początkowy okres
co do szarpania - cóż, nikt nie każe "strzelać plomb" ale imho nie unikniesz użycia wodzy. to naturalne w takiej sytuacji.
z tym,  że lepiej użyć ich niesymetrycznie - przy wsiadaniu mocniej nabrać zewnętrzną, nawet tak aby łeb został skierowany lekko na zewnątrz. i uczyć szacunku do człowieka, do pomocy. nie pozwalać się przeciągać. wyznaczyć granice i nie pozwalać ich przekraczać - nigdy. oczywiśćie granice stopniować - zaczynać od takich, które są dla konia do pojęcia, i potem iść dalej. dużo, często i wyraźnie nagradzać.

co do działania dosiadem: mocnym działaniem wstrzymującym jest blokada kolanami łopatek konia (w połączeniu z dosiadem wstrzymującym).
nie widzę co prawda, aby można było tym zatrzymać rozbestwionego szkółkowego konia, ale może się przyda na przyszłość

edit: moja rada tyczy sie nauki stania przy wsiadaniu  🙂

powodzenia
Może sprawdż mu zęby jeżeli w innych chodach też są problemy. Może ma wilczego zęba i mu przeszkadza
Ruszać,stawać /chwalić ,głaskać,gadać/ ruszać,stawać/chwalić ,głaskać,gadać/ ruszać .....
Jak rusza sam-cofać,cofać,cofać-stawać /chwalić ,głaskać,gadać/ ......
Nie pozwalać ruszać samowolnie za nic w świecie.
Stanąć i stać ,stać,stać /chwalić,głaskać,gadać/ .....
Tak do znudzenia. Ale nie za dużo na jedną jazdę bo się wkurzy,znudzi.
W kłusie jak przyśpiesza-zepchnąć łydką w bok -straci równowagę,pomyśli.
Dużo ,dużo kółek,zwrotów,zawijasów-unikać prostych .
Nie gonić,nie galopować aż się niższe chody jakoś poukłada.
Za niekopiącym koniem robić to samo. Potem bez.
Zatrzymywać na ogrodzeniu -stanąć,gadać -niczym go nie dotykając. Niech stoi i myśli.
Owies obciąć do pół miarki dwa razy dziennie.
Mieć w uchu spokojną muzyczkę,żeby się rozluźnić albo śpiewać.
W wolnej chwili na lonży poćwiczyć -nauczyć komend głosowych. Wszystkie te zwalniające -przeciągle,spokojnie mówione niskim głosem.
Do nauczenia konia zatrzymywania bardzo dużą pomocą jest nauczenie tego z ziemi.
Mozna uczyć na komendę głosową np "stój" i nagradzać za zatrzymanie.
Można prowadząc  konia za sobą, lub obok siebie  wykorzystując jego chęć naśladowania.
Kiedy chcemy zatrzymać konia, to po prostu stajemy.
W tym celu musimy zatrzymać ruch własnych mięśnie i wyprostować się.
To samo, co robi się w siodle - a może nawet w taki sposób człowiek nauczy się działać dosiadem, a nie samymi rękami. 😉
Można wprowadzać kombinacje- głos i mowa ciała, czy blokowanie drogi np bacikiem.
Możliwości jest całkiem sporo .
U nas pomogło odangażowanie zadu. Ale trochę to trwało.
Może problemem nie jest chęć niezatrzymania się ale niemożność zatrzymania się, zwolnienia. tak było u nas- koń uciekał od jeźdźca klasycznie - czyli zapieprzał do przodu do tego miał słabą równowagę i po prostu ciężko mu było zwolnić.
a moze dawno nie chodził i sprawiało mu przyjemnosc bieganie?
On ma pełne angielskie pochodzenie bo ostatnio śledziłam jego historię tylko jego prababka od strony matki była mieszanką pełnej krwi angielskiej z hanowerem.
diołem, kon z jakakolwiek domieszka innej rasy juz nie ma pelnego angielskiego pochodzenia.
No dobrze nie ma.Ale i tak ma w paszporcie pełną krew angielską, no i z charakteru jest taki jak jego rodzinka od strony ojca...
Także strasznie do przodu.
zamykając  🚫
z reguły folbluty są szybkie ; ]
witam 🙂 moj problem polega na tym, ze kon na ktorym jezdze rozluznia sie, podstawia zadem dopiero po galopie. co zrobic, zeby to rozluznienie przychodzilo szybciej ? [tzn. przed galopem] 🙂
A możesz powiedziec, jak z nim pracujesz przed galopem? Ile koń ma lat? Jak był wcześniej jeżdżony? Przyglądasz się sama sobie? Jaka jesteś w kłusie, a jaka w galopie (w sensie rozluźnienie, dosiad itp)?
Też jeździłam takiego konia. Właściciel miał bardzo niestabilną rękę, dużo jeździł kłusem cwiczebnym i ciągle go szarpał, natomiast w galopie był spokój. Zajęło mi kilka tygodni pokazanie koniowi, że może mi zaufac. Pytasz: co zrobic, by się rozluźnił przed galopem? Najpierw sprawdź, jaka jesteś w kłusie, brak rozluźnienia, zły dosiad, sztywna ręka itp. mogą byc głównym powodem.
Ja "tamtemu" koniowi dałam dużo pracy na długiej wodzy, na kołach, przejśc stęp - kłus, kłus - stęp, kłus - stój, cwiczeń na oddanie i nabranie wodzy... no i przede wszystkim utrzymywanie odpowiedniego rytmu i równowagi. Czyli, jak widzisz robiłam z nim same podstawy 😉 Nie wiem, jak ci inaczej doradzic,  nie wiem, w jakim jest stanie koń oraz twoje umiejętności 😉
pracuje z nim na woltach, malo cwiczebnego, dragi, ustawianie konia do srodka i na zewnatrz. lat ma 10 a przede mna nie byl jezdzony [taki konik w tereny]. probuje sie przygladac, sztywna to chyba az tak bardzo nie jestem, ale moze to tylko kwestia przyzwyczajenia 😉 razem trenujemy juz ponad rok. ale tez problemem moze byc to, ze nie jezdze tylko ja na nim, bo to nie jest moj kon i nie wiem jak inni na nim jezdza, wiec chyba to tez jest glownym powodem ? bo na wakacjach tamtego roku wszystko bylo w porzadku (wtedy go dzierzawilam). a nasze umiejetnosci uznaje na LL 😉
dziekuje za rade, mam nadzieje ze moze sie to ustatkuje  🙇 🙂
sosik, są konie, które rozluźniają się tylko! po galopie. Nie wiem, czy to ten przypadek, ale można spróbować. Jeśli (po stępie i 5 min. kłusa) po w sumie ok. 1 min. galopu (w półsiadzie, taki galop właśnie na rozluźnienie) - koń się rozluźni - to może być ten przypadek. Wtedy pracuje się dalej jeszcze w ramach rozgrzewki/rozluźnienia min. do 10 min. Jeśli musi być duuużo galopu - trzeba szukać innych, "poprawniejszych" rozwiązań.
są różne  konie... niektórym potrzeba więcej czasu na rozluźnienie... popracuj dłużej w stępie, pobaw się w kłusie, może zrób sobie kilka jazd bez galopu, jak zacznie pracować w kłusie to mu odpuść 🙂 popracuj na lonży, pomaga...
mi tez najlepiej się jeździ dopiero po galopie...jeden tylko problem- koń wtedy chce już tylko zagalopowywać. Więc robię tak: dużo stępa, zagalopowania , kłusy i na koniec po kółeczku galopu w każdą stronę.
marysia550, jest jeszcze jeden problem: kłusy są niezbędne do dobrego "nasmarowania" stawów.
a wg mnie, nie ma jak oczekiwac rozluznienia, przed rozprezeniem konia, to co pisze sosik, mi wyglada na to, ze oczekuje tego od konia nierozprezonego. moj kon sie dlugo rozpreza, tak na prawde, to dobrze rozprezony jest dopiero po galopach, i dluzszej jezdzie.
marysia550, jest jeszcze jeden problem: kłusy są niezbędne do dobrego "nasmarowania" stawów.Rozwiniesz?
Bo zawsze myślałam: to długi stęp do nasmarowania stawów a kłus raczej dla rozgrzania mięśni.
Teodora, już teraz nie pamiętam dokładnie, ale podawano nam na kursie dane typu wydzielanie/lepkość, z których jednoznacznie wynikało, że maź stawowa rozrzedza się właśnie w kłusie i dopiero wtedy dobrze pokrywa powierzchnie. Stęp odpowiada za stopniowe uelastycznienie więzadeł itp.
sosik, mi (a w sumie to koniowi) pomogło więcej stępa na początek, wyginania, wolty szersze i ciaśniejsze, wężyki. Staram się tak stępować aktywnie przez 20 minut - mam masełko pod sobą 🙂
marysia550, jest jeszcze jeden problem: kłusy są niezbędne do dobrego "nasmarowania" stawów.


luzik- jest na wybiegu przed jazdą. I stępem tam nie chodzi.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się