Ja aktualnie karmię sianem leżącym pod chmurką ale poukładanym na paletach pojedyńczo, pierwsza warstwa jest mokra i ta nadaje się do wyrzucenia ale nie jest spleśniała... to samo siano złożone na stóg nie nadaje się już do niczego...
Nasze konie o dziwo pozeraja to grube trzciniaste siano z bel kupionych w parku. To piekne pachnace z naszych lak jest na koncu zjadane...
a moja takiego siana nie chciała ruszyć. Grzebała w nim tylko i wyjadała to co jej smakowało. Podejrzewam że mniej wiecej pochodziło z tej samej okolicy. Ponadto siano z mokrych łąk ma taką wadę, że się kurzy. I bywa też, że jest koszone nie co roku, bo nie zawsze da się tam wjechać, a w tym roku właśnie się dało.
U nas w świętokrzyskim mamy ładne sianko w tym roku, bo nas tak bardzo susza nie dotknęła, bardziej straciły konie na zielonce. W stajni przydomowej, gdzie trzymam konia jest jeszcze słoma z 2013 i wystarczy jej. Całkiem dobrze wytrzymały baloty na dworze pod plandeką.
O ranyyyy... AnetaW, dawno Cie w tym wątku nie było 😉 Co się działo? Jak zwierzyniec? Ja mokrego tez bym nie dała, takiego z ziemi... wole zaplacic 100 zł wiecej za balot
Megane :kwiatek: Czytam na bieżąco ale czasu brak na pisanie 🙂 Zwierzyniec całkiem nieźle ale jak to żywa materia ma wzloty i upadki 😉 Końska cześć rodziny walczyła ze słupkowcami, które przywlekly nasze ostatnie nabytki Igła i Incognito, przy czym źrebol okupił robale kolkami. Sytuacja opanowana i młody zaczyna przybierać ładnie na masie. Ze względu na "łogiera" 😉 dzielimy już stado więc panie na prawo, panowie na lewo... Psie geriatryki słabo znoszą jesienną porę roku więc co rusz jeździmy po wetach 🙁 wilczaki za to doskonale przygotowane do zimy wyglądają jak niedźwiedzie, na koncie cztery udane kocioadopcje i dwa nowe dachowczyki na stanie więc caly czas coś się dzieje 🙂
Wracając do siana to ja jestem mega zaskoczona jakością tego "podchmurkowego" płaciłam 90zł za baloty ze stodoły, które były dużo gorszej jakości niż to obecne. Przypuszczam, że teraz to już ostatni moment bo jest mokro albo mroźno, nic nie schnie i powoli zacznie pleśnieć 🙁
Ja aktualnie karmię sianem leżącym pod chmurką ale poukładanym na paletach pojedyńczo, pierwsza warstwa jest mokra i ta nadaje się do wyrzucenia ale nie jest spleśniała... to samo siano złożone na stóg nie nadaje się już do niczego...
No bo siano ze stogu musisz raz na jakiś czas przerzucić - podobnie jak slomę - i cały rok może zachować jako taką świeżość "pod chmurką" właśnie a jest zakrywane tylko przed długotrwalym deszczem / śniegiem. Wręcz rzekłabym że takie utrzymywanie siana i słomy - o ile nie ma styczności z mokrym gruntem, jest o wiele skuteczniejsze niż trzymanie pod zadaszeniem.
U nas słoma, ta w balotach trzeci sezon, nie jest szczelnie okryta. W jednym sezonie nawet była pod chmurką, bo plandeki pozrywało. A teraz okryta jest na luźno plandeką, powietrze tam hula. Najgorzej wygląda w miejscach styku balotów.
AnetaW, u mnie tez rodzina sie rozrasta... same znajdy, doszly mi ostatnio 3 koty, teraz walczymy ze świerzbowcem i robalami. Wczoraj byla ostatnia dawka odrobaczenia a dzis kocur mi sie robalami porzygał... juz nie mam na nie pomyslu. Codzienna walka z piątķą "zaświerzbiałych" zwierząt, koty juz mnie chyba nienawidzą, psy tez... wszystko sie drapie, wiec i my sie odrobaczylismy na wszelki wypadek. Czekam na jakąś miksturę od weta... konie, odpukac, bez ryski na razie, i niech tak zostanie... slyszy sie teraz o strasznej ilosci kolek, pogoda? Oszczednosci na karmieniu? Rozumiem wrzodowców, czy wlasnie zarobaczenie, ale reszta? Jakas plaga...
Wczoraj na fb był artykuł własnie o sianie z balotów przechowywanych pod chmurką, nie przeczytalam go, a dzis nie moglam znaleźć 😉 echhh... moze sie jeszcze napatoczy 😉 Wzielam dzis jeden balot na probe, siano ok, ale kurna czyba wszystkie krety zebrane. Dobrze, ze mam miejsce na przetrząsanie, bo kurzy sie, sypie nasionami... na razie jedzą, widać smaczne, tyle ze musze sie widłami namachać...
Karina7 Daję suche, my kupiliśmy zaraz po sprasowaniu, leżą na przyczepie pod plandeką i jak się kończy bela to zrzucamy jedną i wtaczamy do stodoły, gdzie stoi na sklejce, takiej wielkiej płycie. Mieszamy z naszym sianem w kostkach. Marysia550 te nasze bele są z Kampinoskiego Parku Narodowego, akurat z łąk koszonych co roku. Ale znajomi handlarze kosili wszystko jak leci, tzn nawet takie gdzie 3 lata nie dało rady wjechać. Sprzedali wszystko, dla krów. W naszym własnym sianie jest dużo ziemi, bo dziki nam łąkę zryły, jak trawa była duża i już nie dało rady przed koszeniem nic poprawić.
z badan (nieprzytocze, bo nie pamietam, ale pismo medyczne, nie jakas pani domu) wynika, ze wiele, moze i wiekszosc objawow astmatycznych u dizeci ( a potem dorosych) wynika wlasnie z zarobaczenia. podobnie oslabienie, problemy z koncentracja, nauka, cerą, snem itd.... a i że wiekszosć dizeci (bo one badany byly) pasożyty ma. trzeba się odrobaczać. bo jak dzieci to i siebie. kota odrobaczamy, konia, to i siebie powinniśmy.
Powiem tak, jak mieszkalam w miescie i ze zwierzakow mialam tylko konie, to sie nie odrobaczalam, tzn czasem... w tym roku pełno kociąt, pełno szczeniąt sie przewinęło, to wszystko po nas łazi, "całuje", łasi sie, a ze znajdy to walczymy z ich robactwem. NIe wiem na ile to psychika, na ile zarobaczenie, ale juz zaczełam miewac mdłości, jakies dziwne burczenie w żołądku, wiec postanowilam tez sie odrobaczyc. Lekarze nie chca dawac tabletek, dopoki nie zrobi sie badań na pasozyty aby dobrac odpowiedni lek. Ja niestety w ogole dawno jakichkolwiek badan nie robilam (praca biurowa, wiec nie ma potrzeby badania kału) wiec nie wiem, co we mnie drzemie 😉 taniej i szybciej jest sie odrobaczyc 😉 zaszkodzic, nie zaszkodzi
Mnie ostatnio lekarz pediatra opitolil, ze jako lek.wet. powinnam wiedziec, ze zwierzece pasozyty nie bytuja w ludzkich jelitach... i nie ma sensu sie odrobaczac... bo w zasadzie jedyne co dziecko moze slapac to owsiki...
Z tego co wiem, niektore bytują i odrobaczanie przy zwierzakach jest zalecane. Chodzi o zwierzeta mięsożerne. (tasiemiec, nicienie) Co lekarz, to inna opinia 😉
taki logiczny przyklad-dowod. jakby nie można było, to by się nei badało mięsa do spożycia pod kątem pasożytów. wycinanie czlowiekowi robala z ważnego mięśnia czy np z oka jest dość paskudne...
poziom niektórych konowałów mnie przeraża. głównie rodzinnych. pediatra też taki od wszystkiego czyli od niczego konkretnie. ale i niby specjaliści potrafią też ...
z lekarzami to tragedii ja już się skłóciłam z lekarzem rodzinnym ani dla mnie nie chciał przepisać nic na odrobaczenie ani dla dziecka. A podejrzewam że na pewno cos mamy konie,koty,psy i kury...
wystarczy, ze spotykacie sie i wy i dzieci z innymi ludzmi - taka szkola, przedszkole ... jedno ma cos = wszystkie mają... , miejsca publiczne i niepubliczne, jedzenie, ziemia...
oj chyba też coś wezme :P tak się zawsze zastanawiam, czy nie wziac tego co konie haha... bo nigdy nie moge się wziąć za sprawdzenie wszystkich składników, co by to zrobić "pewnie" 😉
[quote author=horse_art link=topic=19013.msg2458399#msg2458399 date=1448878344] wystarczy, ze spotykacie sie i wy i dzieci z innymi ludzmi - taka szkola, przedszkole ... jedno ma cos = wszystkie mają... , miejsca publiczne i niepubliczne, jedzenie, ziemia...
oj chyba też coś wezme :P tak się zawsze zastanawiam, czy nie wziac tego co konie haha... bo nigdy nie moge się wziąć za sprawdzenie wszystkich składników, co by to zrobić "pewnie" 😉
o i właśnie...konie musze odrobaczyć :P [/quote]
😂 właśnie sobie pomyślałam, że taka tubostrzykawka po odrobaczeniu zostaje czasem lekko upaćkana pastą... no wiesz... zamknij oczy i do dzieła 🥂 tylko dawka będzie na oko...
lacznei z tymi na toksoplazmozę :P bez na zewnętrzne pasożyty
aneta... bo ja ostatnio daje tabletki, praziqantel i ivermectin. no i je trzeba podzielić zeby dac np 2 i 1/3 ..no to jak to zrobić? no zębami przecież :P i sprawdzić, co z ich smakiem, ze koń je wypluwa.... to cheba się odrobaczyłam hahaha 😉
tylko kurcze na ludzkiej liście tych środków nie ma ;/