na wykładach z żywienia przekonywali, że należy mielić i zalewać wrzątkiem na bieżąco, nie dopuszczać aby wilgotniało i zatęchło (uwalnia się wtedy kwas pruski). Niemielone gotować. Nie mielić na zapas (także dlatego, że bardziej chłonie wilgoć i wytwarza związki trujące) Nie kupować z niepewnego źródła, w którym mogło być nieodpowiednio przechowywane 🙂 (tylko jak te źródło sprawdzić) Przechowywać w suchym miejscu... to z moich notatek Są tam jeszcze jakieś inne bazgroły, ale najważniejsze to, co powyżej 🙂
na wykładach z żywienia przekonywali, że należy mielić i zalewać wrzątkiem na bieżąco Wypraktykowane przez lata: jak to ma być dodatek, to najłatwiej po prostu zmielić drobno w młynku do kawy. Zalewanie i gotowanie wówczas zbędne.
rollnick, powodzenia przy kilku koniach Ponadto jak już wielokrotnie wspominano w wielu wątkach na forum - mielenie nie eliminuje z siemienia trujących związków cyjanku. Podawanie suchego jako dodatek po latach wyjdzie - w kopytach, w jakości włosa...
Z koleżanką na spółkę kupiłyśmy młynek za 40 złotych i mielimy sobie siemie dla 5 koni. Mielone bardziej się gluci i mogę dodawać go mniej, niż całego. Tzn nie o oszczednosci siemienia tu chodzi, raczej o mlynek, aby sie nie przegrzewał 😉 cale siemie tez sie fajnie gluci, ale dla uzyskania takiego efektu gluta trzeba dosc dlugo gotowac. No i co do podtruwania, to mam takie samo zdanie jak Gaga, niby od razu nic sie nie wydarzy, ale po latach moze cos wyleźć z konia. Co mozna wyeliminowac, to trzeba i tyle 😉
[quote author=_Gaga link=topic=19013.msg2206632#msg2206632 date=1413958916] Nie, z całego zalanego wrzątkiem glut się praktycznie nie robi (znaczy taki mikro) Lepiej mielić [/quote]
A u mnie robi, tyle, że całe to ja gotuję, a mielone zalewam 😉 Glut porównywalny
Cobrihna, Liściu, właśnie o tym Gaga napisała. Pełny zalany wrzątkiem sie tak nie zgluci, jak mielony. Mielony sie gluci tak, jak pełny po gotowaniu... ufffff....
jak chce gluta to też gotuje (cały) - i wydaje mi się, ze ma lepsze wlasciwosci poslizgowe. tylko uwaga - na mieszanie mielonego z paszą - moze zrobić się twardy bezoar (koniom to nie wiem - ale mi po zmieszaiu z otrębami (?)się zrobił i zalegał na żołądku(i to chyba taki zaparzony) ;/)
gaga, w jakim sensie podawanie calego świeżego wyjdzie?
w mieszankach paszowych jest cały, świeży trują nam konie? 😉
U mnie dziś od ranna (w nocy też) pogoda do bani. Albo pada albo lekko kropi - szaro zimno i psa z kulawą nogą człek by nie wyrzucił. Biedne moje osiołki sępia pod stajnią, chowając się za jedną ze ścian która przed wiatrem trochę osłania i deszczem. Walczę z sobą by im derek nie przywdziać, choć w ich wypadku to tak nie do końca się sprawdza, bo wcale nie doceniają tego i za chwilę próbują je z siebie nawzajem ściągać. Tak przynajmniej robiły w zeszłym roku, gdzie Klusek w tej dziedzinie okazał się mistrzem 😂 Teoretycznie pod koniec tygodnia ma się poprawić więc póki co nie męczę ich tymi wdziankami, tym bardziej że jak pomyślę, że miałby się uwalić w sam środek błota w nich to mi słabo - ani tego gdzie wysuszyć ani wyczyścić hehe :P
Horse_art, zboża w paszach to co innego, sa poddawane obróbce, aby dłużej zachowywały dobrą jakość. Inaczej owies w mieszankach byłby bezwartosciowy, bo gniecenie kiedy sie nie spasa na bieżąco tez jest bez sensu, bo sie wszystko z niego ulatnia (no moze prawie wszystko) a jednak kupujemy muesli i na worku jest okres do spozycia po odpieczetowaniu worka dluzszy niz 2-3 dni 😉
a.. ekstrudowane rozumiem. tylko czy po takich obróbakch (to termiczne takze prawda?) tak zborza nei sa pobawione juz wiekszści witamin itd? no jak gotowane warzywa....
_Gaga, tez neiwiem jak. zmieliłam siemie, zalalam wrzadkiem, wymierzałam z płatkami, otrębami i czymś tam do smaku, zrobiła się dość gęsta papa (czyli jakby dodać np do gniecionego owsa itd... - ze nie sam glut, ale z czyms absorbującym) no i za jakiś czas zaczął mnie straszliwe boleć brzuch. masakra... myślałam że umre. ze mi wrzód do trzustki sperforował cyz coś... w sprowokowanych wymiotach ukazał się (i to wyłącznie) - twardy bezoar wielkości szyszki z tej mojej mieszanki. w jelita nie mogło przejśc - za duze, a gniotło strasznie. a mialo być oczyszczające... konie nie mają jak wymiotowac... nie dodaje nawet gluta do paszy już.... wylacznie gotowany - sam. (no dobra i czasem garstke suchego do mieszanki...) tylko konie coś jeść tego nie chcą zbyt... - jakies sposoby? :P
Mam zamiar wymalować ściany w boksach. Kreda i wapno odpada bo straszliwie brudzi (bieli) wszystko w około. Czy ktoś ma jakiś pomysł lepszy niż umycie ścian i emulsja ?
_Gaga, wlasnei zielona stajnia o tym zabiegu mi pisała w kontekscie tuczenia - ale nie wiedzialam ze wtedy sie lepeij przyswaja, tylko odebrałam że jęczmień i pszenice trzeba z powodu wyeliminowania zagrozenia zdrowotnego czy coś... ciemna masa w temacie jestem...uuj ciemna.
a można w domowych warunkach przeprowadzić? jakei to zabiegi ? -cisnienie + temperatura? jakie?
_Gaga, mam garnki ciśnieniowe :P no dobra, czas pogoooglowac co to za proces:P
strzemionko, o wlasnie ..i takie ryzykowne z paszą...jak już to tylko takie prawie do picia... jakby kon dostal takich bóli jak ja wtedy... a konie zwymiotowac nie mogą ;/ - tzn to moja zdanie po przypadku na sobie oczywiscie..
Jak łyżka stawała, to za gęste 😉 Ja robie gluta, wsypuje do niego po kilkunastu minutach pełny owies (nie gnieciony) mieszam, zasypuje cienka warstwą otrąb i zostawiam do zaparzenia. I teraz tak, co kto lubi... mi zalezy na glucie, czyli na sluzie, aby lagodzil i okrywal uklad pokarmowy, na wartosci odzywczej z siemienia mi nie zalezy juz tak bardzo, tzn na witaminach, bialku itp. Wazny sluz i tłuszcz (witaminy dodaje i tak osobno) wiec jak cos sie tam wygotuje, to pikuś 😉 konie ładne i lśniące. owies ma w łusce też duzo śluzu, wsypujac do gluta owies gnieciony, tracimy glutowatosc, bo owies gnieciony mocno wchłania. Kiedys zrobilam z gniecionym to faktycznie balam sie to podac, bo sie robila ciezka bryla, ktora stracila wlasciwosci sluzowe/osłonowe. Otreby dodaje tylko po to, aby przykryc mieszanke i ew skleic troszke bardziej całą mieszaninę.
Horse_art, tez kiedys jadlam siemie, ale staralam sie całą zupkę zrobić dość wodnistą aby sie nie zapchac 😉
Mam zamiar wymalować ściany w boksach. Kreda i wapno odpada bo straszliwie brudzi (bieli) wszystko w około. Czy ktoś ma jakiś pomysł lepszy niż umycie ścian i emulsja ? Ja niestety nie znalazłam lepszego wyjścia ale nie myłam ścian a je porządnie omiotłam 😀 i pomalowaliśmy emulsją :kwiatek: Liściu, ja mam ogrodzenie zrobione z drutu na przemian ze sznurkiem.Mam tak 5 poziomów. Poszukam gdzieś zdjęcia.Super się sprawdza tylko że sznurek raz w sezonie (przed zimą) musze wymieniać bo parcieje i pęka na całej długosci a koń naprawdę źle widzi drut .Plecionkę troszkę lepiej ale i tak ta pomarańczowa nie rzuca się tak w oczy bo po kilku miesiącach poprostu traci kolor. Wykorzystuję sznurek po rozwijaniu balotów i kostek.
Ja niestety nie znalazłam lepszego wyjścia ale nie myłam ścian a je porządnie omiotłam 😀 i pomalowaliśmy emulsją :kwiatek: Miała zamiar tak zrobić, ale jakoś się obawiam, że zrobi mi się grzyb pod tym mimo, że stajnia angielska, więc znowu malowałam wapnem 😉
Wapnowanie jest porządane, a to, ze brudzi... trudno, dobrze, ze z koni i ubran dobrze schodzi 😉 ja bym w stajni nie zmieniala farby na emulsje, czy olejna. Ew w ciagach komunikacyjnych mozna pomalowac czyms niebrudzącym.
Ja chciałam przemalować tylko dlatego, że łatwiej stajnie utrzymać w czystości bo tak przyjechać można szmatą po ścianie i zmyć brud a w przypadku wapna niestety nie i trzeba malować od nowa.
Ja dodaje wapno do emulsji. Mam dwa w jednym 😀 Prawda że się wyciera szybciej ale jednak lepiej kryje z emulsja. Nie malowałam angielskiej a staroniemiecką 😉 z kamienia. Mam jeden box drewniany i grzyba tam ni ma (3 ściany drewniane -jedna kamienna) A jak będzie w angielskiej to jeszcze nie wiem - buduje się .Narazie nie myślę czym bedę malować bo skupiamy się na produkcji desek 😀 Jak skończymu wrzucę jakieś fotki 😀
jak jest grzyb, to moe warto odgrzybić najpierw? mialam taką murowaną altake (jak ze 2 duze boksy - 20 pare metrów calosc😉 ). z cegły chyba, otynkowana, od srodka kilka warst farby ktorej i tak nie bylo widac spod czarnego ociekającego grzyba... fuj! i jeszcze mokra piwnica ze smieciami - wejscie ze srodka pokoju. mycie karherem az pozlazily te farby (do ktorejs warstwy) i potem srodek na grzyby rozpylony. i malowanie jakas najtansza (nie polecam -wcale taio ie wychodzi jak trzeba x razy malowac) emulsja akrylowa. juz z 10 lat, stoi, nie ogrzewane, oka pootwierane czesto - i nic dalej bielutko....