Forum konie »

własna przydomowa stajnia

Jeden z moich koni napierał kiedyś na furtkę - boks angielski, nie próbował wyskakiwać tylko się "uwieszał", napierał, aż wszystko trzeszczało a zasuwy pękały. Mój chłop niewele myśląc przybił taśmę od pastucha na górze furtki i podłączył elektryzator - rozwiązanie może nieco drastyczne ale po pierwszym "kopie" problem zlikwidowany.
to ja chyba wszystkie sciany powinnam "omotać" pastuchem. Mach jest meeega niecierpliwy i jak czeka na posiłek to kopie sciany, ilez ja już desek wymieniałam!!! Poza tym lubi kłocic się z sąsiadem i też wali wtedy kopytami, smarkacz tak wali ,że w domu słyszę. Nie wiem co z tym fantem zrobić, boję się o jego nogi
u mnie Brokat z kolei nadgarstkiem o żłób wali, jak mu się jedzenie po kątach schowa... tez się wkurzam o to, że coś sobie w końcu zrobi, więc dostaje w wiaderku na ziemi
zielona_stajnia, a wiesz, przeszło mi to przez myśl... nie ukrywam heheh 😉
ja mam pastuch wzdłuż ogrodzenia, bo moje łachudry je wiecznie łamią... trawa za płotem zawsze lepsza  😵
Rude dalej ustawia Bambi, brak na nią słów. Chyba chce stać sama  🙇  Łażą za sobą, ale dystans musi być (chyba, że C zadecyduje inaczej)
no i w momencie gdy pojawi się człowiek to już w ogóle nie ma szans B wygłaskać ( czasem się uda jak C czymś zajęta, np jedzeniem).
Mach jest meeega niecierpliwy i jak czeka na posiłek to kopie sciany, ilez ja już desek wymieniałam!!! Poza tym lubi kłocic się z sąsiadem i też wali wtedy kopytami, smarkacz tak wali ,że w domu słyszę. Nie wiem co z tym fantem zrobić, boję się o jego nogi


Weź go do roboty. Koń po pracy miewa mniej głupich pomysłów  😉 A ściany proponuję obić gumowymi matami - zawsze to jakaś amortyzacja, a i deski nie latają wówczas tak często...

u mnie Brokat z kolei nadgarstkiem o żłób wali, jak mu się jedzenie po kątach schowa... tez się wkurzam o to, że coś sobie w końcu zrobi, więc dostaje w wiaderku na ziemi


Ja ten problem rozwiązałam wieszając wyżej żłób. Darco też machał przednimi łapami przy karmieniu (bo tak) i obijał się o żłób...
O tak,popieram Gagę,mi siwa  wytonowała znacznie odkąd codziennie/co drugi dzień pracuje.Mam dzięki temu trochę mniej połamanych ogrodzeń i zniszczonych rzeczy.
derby ja mam gorszy problem z Kamphorą, na szczęście moje cygany nie dają się jej przekabacić (musiałam sprzedać w zeszłym roku klaczkę kucyka, bo wzięła za dużo cech od Kamphory!!), i nie mogę się doczekać aż ktoś wreszcie będzie chciał ją kupić...  😂 Ja już do niej nie mam siły po 6 latach.
derby to minie, chociaż bywa, że po dłuższym okresie czasu. Ja w końcu zainterweniowałam i jak widziałam, że siwa przy mnie ustawia towarzyszkę to sama robiłam z nią to samo. Oduczyła się szybko. Nie mogłam pewnych rzeczy tolerować, a tym bardziej jej przesadnych napadów zazdrości. Bo to chodząca zazdrość była i nikt mi nie wmówi, że było inaczej.
Niekoniecznie minie, zależy od charakteru konia, jeśli jest bardzo dominujący no to niestety nie.
Jeszcze nie spotkałam się z takim przypadkiem.
Siwa z klaczą (swoją pierwszą towarzyszką) dogadała się po 6 miesiącach. Z kucykiem od razu jakby się sobie spodobali, a z Eufoną w przeciągu 2/3 miesięcy.
Ja mam taki przypadek od 6 lat.
Mówisz o Swojej folblutce? Poczytuje tu i ówdzie...  😉
Myślałam,że to juz ostatnie sierpniowe słońce i napady ciepła... A dziś łup, 47 w słońcu...
swoją drogą zastanawia mnie fakt jakim cudem wyrósł  na środku padoku pomidor...
[quote author=Być. link=topic=19013.msg1851731#msg1851731 date=1376661115]
Mówisz o Swojej folblutce? Poczytuje tu i ówdzie...  😉
[/quote]

Ano. Ona mnie osłabia, deszcz pada, dwie klacze stoją w ulewie a ona zadowolona chowa się pod drzewem i nikomu nie da wejść. Juz na nią patrzeć nie mogę.
Siwa robiła tak samo. Jeżeli ma zły dzień to gniadej i tak nie wpuści, a ta druga jest taką łamagą, że idzie pod dyktando młodszej i mniej doświadczonej.

Założyłam mojej parce maski i jestem w szoku, siwa zaczęła "śpiewać" do gniadej. Zachowuje się jak ogier. Ewentualnie w drugą stronę jak klacz, która chce ogiera...
Jakkolwiek to zinterpretować i tak jest dziwnie.
A. moja tak samo!( ale i tak ją kocham  xxx) minie? nie wiem, z Luckym i Intrygantem robiła to samo..... 
derby  ja też miałam problem z oswojeniem nowej młodziutkiej koleżanki bo mój kobył z tych mocno dominujących, łajza tak młodą kopała, z każdej strony gdzieś poobdzierana była. (Być może to co pisze to bzdury, farmazony, może kwestia przypadku -nie wiem, bynajmniej pomogło).  Mianowicie zmieniłam kolejność karmienia, czyszczenia i wszystkich innych czynności. Zawsze zaczynałam od młodej, pierwsza dostawała smakołyk, żarcie, była czyszczona, pieszczona itp. a ta druga coraz bardziej się wściekała i na młodej wyżywała więc odwróciłam kolejność. Od dłuższego czasu zawsze zaczynam od "szefowej" i ataki ustały, zwykłe przepychanki się zdarzają ale to pikuś.
A. moja tak samo!( ale i tak ją kocham  xxx) minie? nie wiem, z Luckym i Intrygantem robiła to samo..... 


Jak jest w charakterze, to nie minie. Niestety. Ja się Kamphory pozbywam, bo już nie mam do niej siły, ostatnia kropla to gryzienie i kopanie źrebaka którego musiałam odsadzić w wieku 7 tygodni zaledwie (!!!!!!), bo nie dość że pogryziona, to stawała się wredna jak mamuśka, na inne źrebaki, psy czy kozy tuliła uszy i szła z zadem, strasząc...
Z zamienianiem kolejnosci też dobry sposób -próbowałam z pozytywnym skutkiem.
Jak Sendai do Nas przyszła to rano wychodziła z ,,drzwiami,, a broń Boże jakiś inny koń wyszedł przed nią to potrafiła człowieka stratować w drzwiach.
Dziś wyszła trzecia i to jeszcze proszona aby się ruszyła na łąkę.
Baaaardzo się wyciszyła ale właśnie ,,zabawa,, w zamienianie kolejności i przy wychodzeniu ,i przy karmiewniu i wszelkich podstawowych zabiewgach.Najwięcej właśnie z prowadzeniem na uwiązie ,ze stajni czy do stajni.
hehe,no u mnie raczej nie wiele pomoże, na szczęście nie jest to w stopniu takim, że B mogłaby krzywdę zrobić- ale kto wie- może się zaprzyjaźnią.
Nigdy nie mów nigdy.


e-mail od Arka, który mnie rozbawił w pewnym stopniu (Arek dopiero się uczy obcować z końmi)




Nie wiem czy dobrze zalozylem..  ale fajnie stala bez problemu, na jednej fotce widac Citri... byla zajeta wyciaganiem szczotek do czesania z pudelka ;  kiedy wczesniej chcialem wyczesac Bambi to ja wyganiala i sie nadstawiala,  a ja  ze nie.. stalem i patrzylem na nia a ta tak fajnie zarzucala grzywa i patrzy jak by sie upominala o czesanie...
U mnie też nic nie pomoże, Kamphora ma wyjazd, prawdopodobnie znajdzie nowy dom przed fundacje dla bylych wyscigowców, bo raczej nie mam szansy na to żeby ją sprzedać, chociaż próbuję. Nawet nie mówiąc że to wariat i że dwa razy prawie mnie zabiła :P
to wariat i że dwa razy prawie mnie zabiła :P
To faktycznie nie za wesoło? a jak co się stało?
_Gaga, Brokat jest niewysoki, nie mogę mu podwyższyć żłobu, bo nie będzie mu się wygodnie jadło.
Poza tym, je z wiaderka na ziemi, więc nawet to zdrowiej teraz.

derby, kiedyś role mogą się odwrócić. Bambi szybko się nauczy. U mnie Brokat - dominant i ganiający konie - też rządził Draceną. Aż do pewnego czasu, kiedy ona dorosła, oswoiła się z miejscem i nie dała w kaszę dmuchać. Raz , drugi go kopnęła celnie, i teraz jest spokój, bo to Bro jej ustępuje miejsca. Z tym, że Brokat był chamski, a Dracena pozwala mu na więcej, jest bardziej ogarnięta jako alfa.
[quote author=A. link=topic=19013.msg1852225#msg1852225 date=1376732433]
to wariat i że dwa razy prawie mnie zabiła :P

To faktycznie nie za wesoło? a jak co się stało?
[/quote]

Ona się po prostu świrnięta urodziła i świrnięta zdechnie. Niektórzy idioci doradzali mi "zaklinacza" ale genów nie przeskoczysz.

A jak? Zawija z szybkością światła i poza tym potrafi z miejsca ponieść, a poza tym jak już się na coś uprze, to sama się zabije, ale swoje zrobi. Ostatnio stwierdziła ze nie chce być uwiązana przy żłobie do żarcia i prawie połamała moją córkę. Nie chce, bo nie chce, i już! Po głowie mi już chodziło, żeby uśpić, bo do Polski nie mam zamiaru jej ciągnąć.
A., dlaczego idioci ? Może taka praca by ja jednak uspokoiła...
Jesli kon ma świra w genach to niestety się nie uspokoi.
A., rozumiem... czasem ryzyko jest za wielkie i lepiej zawczasu znaleźć inne rozwiązanie nim dojdzie do tragedii.
Mnie nie tak dawno omal jeden z końmi nie rozgniótł na ścianie ciężarówki... od tak, bo odsadzić się nie mógł, to rzucił się na to do czego był uwiązany, a jak i to nie pomogło, to na konie przywiązane obok.
Tego dnia właściciele stwierdzili że konia sprzedadzą... ale ta cudowna wiadomość nie trwała za długo - więc dalej jestem zmuszona z tym durniem pracować - gdyby ode mnie to zależało to konia pewnie posłałabym na tamten świat albo sprzedała bo jest dosłownie nieobliczalny.
Cobrinha dokładnie, świr tego typu nigdy nie minie, a konia niebezpiecznego dla otoczenia lepiej wyeliminować. Autentycznie w jednym przypadku, jak miałyśmy wspólną wywrotkę (w pełnym galopie, no po nie-wyścigowemu to by był cwał 😉) to juz myślałam że mi załatwiła kręgosłup na amen (miałam pęknięty kilkanaście lat temu, też koński wypadek). Chyba kamizelka mnie uratowała tylko.

PS ona się nie płoszy. Ona sobie ponosi, bo jej się tak chce  😵
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się