Forum konie »

własna przydomowa stajnia

CD relacji z placu boju
Jest tak sobie. W pensjonacie nie ma już bramy na jedno z pastwisk (znaczy pewnie już naprawiona), a kobyła nie ma skóry na nogach 🙁
Chcę do doooomu  😕
ojeje....
ja dziś byłam u Płomienia. No co tu dużo mówić...on się czuję jak w domu. Już tam staliśmy.
Cariotka bardzo współczuje , podejrzewam ,że ciężko Ci ale pewnie było to jedyne i słuszne rozwiązanie. Odbijesz się, zobaczysz , fortuna kołem się toczy, jeszcze będziesz miała swoje cariotkowo.
Co do kosy, nie polecam kupowanie kosy na allegro, kose się dobiera do reki, najlepie pojechać na bazar wiejski, później trzeba kosę wyklepać a tu jest kłopot, niewiele osob potrafi dobrze kosę wyklepać. U mnie na wsi tylko jeden człowiek klepie kosy. Ja mam jedna zbędną kosę, kiedyś kupowaną specjalnie dla Cobriny ja jestem do tej kosy jakby za niska, ręka za krótka.
unawen, wczoraj pokropiłam wieczorem troszkę po grzbietach... ale nie po 30 ml... może za mało? może za tydzień pokropię więcej albo dziś wieczorem? w ogóle to nie pachnie

horse_art, moje też się w deszczu kąpią... u nas meszki są. A najśmieszniejsze jest to, że Dracena jest cała w bąblach, pogryziona i wieczorem jak ściągam konie tylko ona ma meszki wczepione w szyję i pierś, Brokat prawie wcale, zero gulek, a to on debil biega jak szalony, jakby go stado os ganiało :/

I ja leczę grudę. Dwaw tygodnie temu Brokatowi spuchłą jedna noga, masakrycznie, dostałam od wetki MastiJet, ale już nam się kończy... po tygodniu noga sucha, ale znowu nabiera :/ oprócz mycia manusanem i szarym mydłem zaczęłam na noc smarować Radiolem na grudę, bo u obu koni pojawiają się pojedyńcze kropeczki na piętkach. Masakra z tym błotem, koszmar!

JolantaG, no chyba, że tak. Moje konie także bardzo niechętnie takie trzcinowe/przyrowowe jadły, w zasadzie obrażały się tylko na nie albo rozkopywały po boksach... za to to moje 'późne' siano, mimo że nie było zbyt zielone i 'ładne', to wcinały z wielką chęcią.

Teraz nie koszę. Może to i błąd, bo jest olbrzymi problem z sianem :/  wszystkie łąki w wodzie, na moją traktor i tak by nie przejechał. Trawa wysoka do pasa. Trochę bedzie szkoda, bo konie wydepczą część, ale trudno - skosić już nie skoszę, a przynajmniej koniury częśc zjedzą. Na razie depczą/jedzą 'ścieżkę', a jak się zrobi suszej (bo się zrobi, prawda? powiedzcie, że tak!), to pójdą w środek na tą trawę.

_Gaga, trzymaj się... 🙁
Mehari,ja się z grudą użerałam chyba z rok,latem dostała a przez całą zimę nie mogłam się pozbyć.Pomogło mycie codziennie w manusanie i na takie czyste tribiotic. Na padok zawijałam dwoma owijkami dokładnie żeby żaden syf się nie dostawał a i opuchliznę pomogło opanować.Szkoda,że tak późno na to wpadłam bo może jakbym od razu taki system opracowała to teraz by nam flegmona życia nie zatruwała  🤔
lacuna, weź nie strasz flegmoną =(((((

Brokat miewał grudę kiedyś w pensjonacie, ale to było zawsze chwilowe i do wyleczenia... ale tu się zapowiada, że błotko nie zniknie za prędko 🙁
Nie wiem jak bym miała zawijać im nogi, chyba razem z kopytami aż po nadgarstki i kolana ;(
Niestety do nas przylazła i już się raczej nie pozbędę,doga jest na stałe grubsza od reszty 🙁
No ja tak zawijałam 😁 używałam do tego 2 owijek polarowych.Po kolana nie potrzeba 😉 ale zawijałam prawie że do stawu skokowego a w dół to razem z piętkami tak,że kawałek kopyta był zawinięty.Szkoda,że zdjęć nie robiłam.No ale to tyczyło się jednej nogi,reszta została "skażona" ale to już od razu zadziałałam tibioticem i po 2 dniach było ok.
Co ciekawe odkąd konia mam przy domu i 24h na dworze z czego większość czasu wszędzie jest błoto bo taką mamy super pogodę 🙄 Malta nie miała grudy ani razu!Więc chyba nie miała jej od błota w takim razie.
No u nas podobnie- walczyłam u Jamajki z grudą długo, wypuściłam na padok 24h i mimo tego co się dzieje, grudy ani śladu. (odpukać~!). Za to u Luny się strupki pojawiły, malutkie i po jednym smarowaniu schodzą ale są.
lacuna, tylko, że u mnie jest naprawdę mega błoto... jak konie idą, to brzuchy mają brudne 🙁
w lecie to się przegrzeja w polarach, poza tym one nasiąkną w tym błocie i wodzie... nie wiem, ja załamuje ręce 🙁
Mehari nie myślałaś o autoszczepionce? Jeśli gruda ma podłoże grzybiczne - a tak rozwija sięw aktulnych warunkach - często autoszczepionka załatwia temat raz na zawsze 🙂

Wykupiłam w aptece wszystkie środki opatrunkowe i antyseptyczne... Po pracy jadę do biednej Katairy... ponoć ledwo łazi (kazałam wypuścić)... kulawa na 4  😕
Oczywiscie szarej glinki na rany nigdzie od ręki nie ma, a mi wczoraj poszło na raz pół opakowania (akurat pół było)
buuu
szczepionki są niestety drogie... 🙁
a ja ledwo zipię 🙁
no i NIE PLANOWAŁAM TEGO badziewia  🙁
może zamiast wydawania kasy na różne środki,którymi próbujesz to zwalczyć zainwestuj jednak w tą szczepionkę 😉
wiem,łatwo powiedzieć...
szczepionki są niestety drogie... 🙁


Za wyhodowanie autoszczepionki dla 3 koni na szczecińskiej byłej Akademii Rolniczej jakieś 5 lat temu płaciłam z 60 zł (po 20 zł za konia)
Przy czym było tego po 6 czy 8 dawek na konia...
Nie sądzę, aby ta usłuyga mocno podrożała aktualnie. Na pewno wyjdzie taniej, niz leczenie a i spokój będzie przez lata...
szczepionki są bardzo drogie. Ja w zeszłym roku zaszczepiłam tylko dwa konie Fryzię i Kaskę. Z oboma klaczami miałam zawsze jakies problemy skórne. Szczepionka i owszem pomogla ale to wydatek ok 300 zł. Do tego szczepionkę podajesz 2 razy.
W tym roku zrezygnowałam ze szczepienia i odpukac narazie wszystko okey. Codzien jednak nogi sprawdzam.
Konie chodzą po kałużach i blocie ale..nie pusicilam ich jeszcze na pastwisko po ktorym mam zawsze jakies kłopoty, podejrzewam ,że coś musi byc w ziemi. Zawsze jak tam puszczam konie , sa kłopoty z grudą. To cholerstwo pozniej ciezko zwalczyc , a łaka wygląda niewinnie, owszem woda jest jak wszędzie a jednak coś jest. Zobaczymy w tym roku tez tam puszczę bo inaczej zabraknie mi trawy, jednak to pastwisko jeszcze poczeka , moze bedzie jeszcze troszkę suszy, może te deszcze wreszcie przestaną padać.
Mehari , codziennie wieczorem przed wesjciem koni do boksów postaraj się myc grudę (najlepiej manusanem) po osuszeniu smaruj jakąs mascią na grudę. (w ostatecznosci mozęsz od weta kupic antybiotyk)
Faza autoszczepionki są o wiele tańsze
Jak już napisałam - ja płaciłam ok 20 zł za 6 czy 8 porcji na konia (podawane co tydzień) i mam spokój...
Ja słyszałam o szczepionkach po 200-300 zł.
iskierkowa, właśnie - łatwo powiedzieć...
Faza, myję manusanem i szarym mydłem, smaruję maściami...
TU na przykład jest autoszczepinka grzybiczna za 20 zł/dawka. Nawet przy koniacznych 6 dawkach wyjdzie 120 zł...
Dodam, ze to pierwszy lepszy link z sieci...
Gaga nie wiedziałam, nikt z wetów wczesniej mi tego nie podpowiedział. Od razu zaproponowali zwykłe , drogie szczepionki
Mehari może spróbuj podać antybiotyk ( nie pamietam nazwy leku , to na wymię krowy przy stanie zapalnym0.
Moim koniom pomogło prawie natychmiast, kupowałam od weta, pamietam ,że mała tubka (starczała raptem na 2 smarowania) kosztowała ok 10 zł.
Mehari może spróbuj podać antybiotyk ( nie pamietam nazwy leku , to na wymię krowy przy stanie zapalnym0.


MastiJet - Mehari już to podaje
Skoro to nie działa - pozostaje właśnie autoszczepionka 🙂

Mehari we Wrocku Ci wyhodują:
http://www.wet.up.wroc.pl/index.php/zaklad-mikrobiologii
u nas ciągle deszcz... kolejne 2 zalania za nami. cała wieś pływa. nie chce ktoś przygarnąć przydomowej stajenki? albo chociaż psa na tymczas (zapewnimy jedzonko)? czarna otchłań mnie pożera... od piątku jestem na antybiotykach - zapalenie płuc. ale powoli zaczynam funkcjonować. tylko po co ten powrót do świata żywych, skoro tutaj tragedia goni tragedię. ojojoj, ale jęczeństwo mi się włączyło 😡



za to z dobrych wieści - mam 200 brzózek 😀



a taka akrobatka z babci Lipicany, z którą ostatnio chciałam się już żegnać 😉
_Gaga, nie pisałam, że nie działa... bo zadziałało, opuchlizna zeszła, ale walka nadal trwa

a to nie jest tak, że musza zrobić badania co konkretnie siedzi w tych nogach/błocie, żeby skład był odpowiedni?
tak czy inaczej naprawdę mam inne pilne wydatki w chwili obecnej, niż szczepionka 🙁
serio.. 🙁
mam nadzieję, że jak się ustabilizuje, to uda mi się na przyszłość coś takiego załatwić.
a to sie powtarza co roku ?

Met, bardzo mi przykro 🙁  chciałabym Ci jakoś pomóc, ale sama muszę oddać klaczkę, bo nie wyrabiam (a najgorsze, że fundacja wcale nie chce jej odebrać ani przyjąć z powrotem 🙁 )
Mnie tez podtapia 🙁 więc wiem, co czujesz...
Gdybyś była blizej, na taki tymczas psa bym mogła wziąć, ale to dość daleko... 🙁
faktycznie trochę km jest - niemniej odezwę się na PW 🙂
a to nie jest tak, że musza zrobić badania co konkretnie siedzi w tych nogach/błocie, żeby skład był odpowiedni?
tak czy inaczej naprawdę mam inne pilne wydatki w chwili obecnej, niż szczepionka 🙁
serio.. 🙁
mam nadzieję, że jak się ustabilizuje, to uda mi się na przyszłość coś takiego załatwić.
a to sie powtarza co roku ?


Badania muszą zrobić. Pobiera siezeksrobine (można samemu) i z tego hoduje szczepy bakterii i/lub grzybów. Costam siez tym robi, że powstaje szczepinka na te konkretnie szczepy batkerii lub/i grzybów. Taki lek - szczepionka zawsze działa bez pudła. Koń zyskuje odporność na dany szczep batkterii/grzybów... Ja nie powtarzałam, ale sama autoszczepinka była podawana w serii...
Będę o tym myślała w przyszłości na pewno, jeśli problemy się będą powtarzać...
Mam nadzieję, że wygram w lotto  🙇
Mam nadzieję, że wygram w lotto  🙇


Ja cały czas mam nadzieję, że wygram



z tym, że..... nie gram  🤣 🤣 🤣
_Gaga, no ja też.. rzadko coś puszczę... hehe
słuchajcie, trochę ogłoszenie, ale czytając o kłopotach końskich napiszę.

Znajomej znajomej niestety zdarzyła się tragedia. pożegnała kilka dni temu klacz, niestety nie dało rady uratować kobyłki, mimo otwierania w klinice. Ma 17-18 letniego Kasztana, który bardzo jest smutny z tęsknoty, stajnia przydomowa. to naprawdę wspaniały dom, za który można ręczyć głową. jeśli któraś z Was szukałaby domu dla konia to mogę polecić.

u nas już nie ma co myśleć o plantacji ryżu. na łące pływają ryby ze stawu sąsiada.
Kosilam dzis pierwszy raz kosa i zakochalam sie totalnie!!! Kosa jest leciutka i jak sie opanuje technike, a kosa jest dobrze wyklepana i ostra to koszenie to czysty relaks.
Nie wiem czemu, ale zawsze myslalam, ze kosy sa ciezkie, a koszenie to ogromny wysilek... moze jakby hektar skosic na raz to tak 😉 ale zeby zielonke koniom skosic to 5 minut roboty! Mam nadzieje, ze uda mi sie kupic taka fajna kose jak ma moj sasiad - starszy pan, ktory kosi kosa od kilkudziesieciu lat 🙂 Co prawda zaoferowal, ze jak tylko bede potrzebowac to bedzie mi kosic, ale wole byc niezalezna i miec mozliwosc koszenia kilka razy dziennie mniejszych porcji.

Mehari, poza autoszczepionka mozesz tez sprobowac z probiotykiem EM.
Kosilam dzis pierwszy raz kosa i zakochalam sie totalnie!!! Kosa jest leciutka i jak sie opanuje technike, a kosa jest dobrze wyklepana i ostra to koszenie to czysty relaks.


Prawda, ze fajna sprawa?  😉
Ja zaczęłam uczyć sie kosić jak miałam ok 12 lat (uhu to juz prawie 20 lat), oczywiście na kosie dziadka, była duża ale ostra jak brzytwa, właściwie kosiła sama, ja tylko trzymałam i machałam  🤣, tak dziadek potrafił poklepać. Jak zmarł nauczyłam sie klepać sama, co prawda zepsułam pierwszą poklepaną przez siebie kose, ale w końcu sie nauczyłam. Nie jest to takie "dzieło sztuki" jak dziadka, ale zdecydowanie wystarczy.

Nie cierpie wręcz kosiarek i kos spalinowych, czasami nie idzie tego przesłuchać jak nagle z każdej strony każdy zaczyna sobie kosić ogródeczki. Zdarza sie, ze brzęczy to nawet po pół dnia kilka razy w tygodniu. Nie słychać własnych myśli. Jedyne co mi do głowy przychodzi w danej chwili to tylko życzenie popsucia sie  tego pieroństwa.
my kosimy właśnie kosą spalinową. ale chyba jest to mniej upierdliwe, niż jeżdzenie maszyn rolniczych pod oknem całe dnie od 3 nad ranem, bo wtedy to mam ochotę zamordować sąsiadów, jak 4 kombajn przelatuje bladym świtem, albo działa po sąsiedzku, a kosą to przynajmniej w dzień dygamy a nie nocami 😉

Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się