Forum konie »

własna przydomowa stajnia

Ja się nie znam tym bardziej-  nawet nie kupowałam tego;d


byle spełniało swoje funkcje;d
pewnie, ze tak, no i wyglada fajnie 🙂
To się gont bitumiczny nazywa.
Dziękuje Wam za wyrozumiałość a szczególnie Met :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: bardzo wiele mi pomogła i dlatego jest mi cholernie głupio i czuję się źle.
Dlaczego co i jak nie chciałabym pisać tutaj ale wszystkim powysyłam PW jak tylko się ogarnę.
Mam nadzieję że nadal będę mogła wypowiadać się w Tym wątku bo jest to najlepszy rv kącik.
Przykro mi że tak wyszło, bo bardzo JUŻ tęsknie za młodym. Pociesza mnie fakt że u Met ma dobrze.
Cariotka Ale tak nagle? Jejku i to ostatecznie koniec? Strasznie mi przykro. Wydawało się, że wszystko tak dobrze idzie, dopiero co pisałaś o swoich planach, a tu koniec?
takie jest niestety życie..
Ja też w zeszłym roku miałam stajnię pełną koni pensjonatowych i dwa swoje. Niestety koniec zeszłego roku zmusił mnie do sprzedaży jednego swojego konia. Ciężkie przeżycie 🙁
Pensjonat planuję nadal prowadzić, obecnie mam tylko na hotelu dwa konie plus moja młoda (obecnie w innej stajni w trakcie zajeżdżania, ale w lipcu wraca).
I stoi wolnych 7 boksów i straszą pustkami.. Mam nadzieję, że w przyszłym roku uda mi się na nowo to rozbujać. Mam spore plany, zobaczymy co z nich wyjdzie 🙂
Dziewczyny ode mnie poodchodziły "na swoje" i z racji ciąży a teraz drugiego dziecka nie ogłaszałam się specjalnie.

Przez tą pogodę sama martwię się o siano. Pewnie drogie będzie i mało 🙁

Cariotka, co się stało? Trzymaj się!
Cariotka, współczuję bardzo!
Ja niestety przez finanse także muszę znaleźć dom dla Draceny. Na dwa konie stanowczo mnie jednak nie stać, szczególnie po tym, jak musiałam wziąć, kredyt na leczenie psa 🙁
Boję się tylko, że jak Dracenę oddam, to co zrobię z Brokatem... 🙁( Sam nie ustoi, a na pensjonat mnie nie stać 🙁
Świat jest okrutny 🙁
Mehari,  trzymam kciuki, żeby jednak się udało, a jeśli się nie uda, to proponuję pomyśleć o kucyku. koszty utrzymania zwierza są... wrecz minimalne, nam wcale nie wzrosł koszt utrzymania od kiedy kucor jest z nami.

Cariotka,  poproszę o wiadomość, jeśli tylko będziesz gotowa o tym mówić!  los lubi się odwracać, więc może uda się znów Cariotkowo!

aniaagre,  gdzie masz stajnię? bo zawsze się zastanawiam, w którym województwie 😉

z sianem może nie będzie tak tragicznie, nie panikować mi tu!
Mehari, twoje problemy finansowe z tego co rozumiem sa przejściowe (wydatki na psa, kredyt do spłacenia), może sprobuj popytac w okolicy czy ktos przyjąłby konia//konie na łąki? budżet wzrośnie (bo mniej wydatków) pospłacasz wszystko (szybciej)... u nas np. nie ma większego problemu żeby dać konia na łąki osobom mającym stada krów, róznież za darmo, szczególnie tym mającym bydło miesne (czasem mają i konia swojego w takim stadzie), albo zimnioki... bo nie mają kosztów ani zachodu z tego powodu dodatkowych - cały sezon na łąkach, cały rok na dworze. warunki dla konia dobre (wieeelkie łąki) - a dla ciebie doskonałe rozwiązanie w takiej sytuacji. lepiej mieć za jakiś czas dobre warunki do jazdy itd niż w ogóle, niż rozstawać się na zawsze... zresztą, z łąki też można na jazde wziąć...
pomyśl...kurcze walcz...
horse_art, tutaj nie ma takich rzeczy ... wszyscy chcą coś mieć z tego. A moje problemy mam nadzieję, że są chwilowe, ale kredyt jest na 6 lat, pies jeść musi (i to dużo i drogo), koty tak samo wet. karmę potrzebują, a kobyłka jest dość wymagająca... teraz jest trawa, nie mniej jednak ona sporo kosztuje (dużo więcej jak Brokat).. 🙁
Dobrym i dla mnie ratującym rozwiązaniem byłoby to, gdyby ktoś chciał wstawić konia w pensjo (zawsze to jakiś koszt odchodzi), ale w takie błoto nie ma chętnych.. Tak czy inaczej wątpię by ktoś szybko się znalazł do małej, niezajeżdżonej klaczy po kontuzji 🙁
Isabelle o kucyku myślałam, ale kto mi wypożyczy kucyka, jeśli Dracena odjedzie? Ponadto trzeba wziąć pod uwagę ogrodzenia na kucyka.. no i pytanie czy Brokat go nie będzie terroryzował..
Isabelle, odpowiem za Anie, bo jestesmy prawie sasiadkami 😉
Ania ma stajnie obok Puszczy Mariańskiej, styk mazowieckiego z łódzkim.

Skosilam wlasnie pierwszy raz trawe dla koni podkaszarka spalinowa i kurcze rece mi sie trzesa, bo nie zalozylam pasow :/ Trawa wyszla nawet ok, bo kosilam bardzo dluga, ale to jednak nie to samo co kosa reczna.
Cariotka bardzo przykro czytać takie wieści  😕 jednak wiem że musiało się stać coś, co zmusiło Cię do takiego kroku i wiem co czujesz teraz, tęskniąc za Fliperem  🙁  i PROSZĘ  pisz dalej na tym naszym wątku przydomowym  :kwiatek: 
Cariotka o ja Cie, współczuje Ci i to bardzo, nie wyobrażam sobie zamknięcia mojej przydomówki...
A co z Fliperem, do pensjonatu?
stillgrey, przyjedź do mnie nauczyć mnie działać kosą ręczną 😀
Mehari, tez mam dopiero w planach nauke 😀 ale widze jaka trawa wychodzi sasiadowi 😉

Wlasnie szukam kosy dla siebie, ale na allegro slaby wybor. Faza, mozesz polecic jakas kose i kosisko? Jaki rozmiar itd.
Dzięki temu że stajnia przydomowa jest, wręcz dosłownie (3 metry od sypialni  :hihi🙂 miałam dziś pobudkę po 4 rano i w dodatku odkryłam, ze ogier kury wypuścił, więc biegałam po padoku i polu sąsiada w szlafroku łapiąc te kury  😁 Dobrze ze niedziela i nikt do pracy drogą nie jechał, bo chyba by jakiś wypadek był  😂
Kurcze strasznie mnie podniosłyście na duchu.
Na drugi raz jak będzie Cariotkowo dopilnuje żeby było to do końca moje Cariotkowo zależne tylko ode mnie.
Fliper trafił znowu w ręce Met. Nie stać mnie na utrzymanie dwóch koni w pensjonacie z DOBRĄ opieką. Jeszcze w lecie tak ale w zimie nie ma opcji, bo pracuje mniej. Płomień trafił do najlepszego pensjonatu pod słońcem. Dzwoniłam i ma się dobrze. Jutro jadę przewieźć resztę rzeczy.
Zasługuje na ochrzan, ale nie dzisiaj. Skok na dupę boli, ale nauczyło mnie to wiele że można wiele ale czasami się nie przeskoczy wielu rzeczy...

ja się nauczyłam kosić taką kosą zwykłą jak to na wsi mają ludzie. Zakochałam się w Tym....strasznie odprężające.
ja się nauczyłam kosić taką kosą zwykłą jak to na wsi mają ludzie. Zakochałam się w Tym....strasznie odprężające.
W ramach pokuty zapraszam do siebie jak wrócę heheh będziesz mogła poćwiczyć machanie kosą na sporym terenie... Klusek będzie wdzięczny... moja mama też, choć ona trawy nie jada 😉
najbardziej będę tęsknić za sprzątaniem gnoju, kosą...więc się wproszę.
Cariotka, wiedz, że wpraszać się nie musisz, nie raz zapraszałam...
stillgrey rozmiar 6 -7 zdecydowanie wystarczy do ukoszenia zielonki dla koni. 5 jest z deka nie wygodna dla mnie, ale z kolei róznie różnym ludziom pasuje.

Większej niż 70 cm nie ma co kupować dla tak małych potrzeb.
Mi najlepiej kosi sie kosiskiem z prostą rączką. Taka jak tu



ale to też jest kwestia indywidualna.

Z coraz większym przerażeniem spoglądam na prognozy pogody, kolejny tydzień wciąż ma byc deszczowo burzowy, z trawy powoli robią sie już badyle - znów zwierzęta nie będa chciały jeść takiego "starego" siana. Pastwisko jest jak namoczona gąbka, buraki prawie pływają w wodzie, a do tego chwasty nie reaguja zupełnie na oprysk, jeszcze troche i nie odnajde ich w tej łące chwastów, wypielić też się nie da na dzień dzisiejszy bo buty zostają w błocie.
Najpierw było sucho długo długo, że posiane rośliny nie chciały schodzić, teraz fakt poschodziły i rosną, ale również i te nieporządane. Jak nie urok to sraczka, jak tu już ktoś napisał  😵.
Oj trzeba sie będzie po łokcie urobić w okopowych jak przyjdzie wreszcie możliwośc w nie wejść.
JolantaG, moje konie jak kosiłam łąkę na siano pod koniec sierpnia albo nawet we wrześniu, bardzo lubiły to siano...

Jestem przerażona ilością wody... koszmarnie jest 🙁 Ledwo co Brokatowi zeszła opuchlizna po grudzie, to znowu się zaczyna 🙁

Słuuchajcie.. jak poleję muchexem po grzbiecie konie, to deszcz tego nie zmyje zbyt szybko?
Powinnaś to zrobić wieczorem i przez 24 godziny unikać deszczu. Wtedy w teorii się wchłonie i nie powinien deszcz tego zmyć. W teorii, w praktyce mam wątpliwości czy to faktycznie tak działa 😉 No i w zeszłym roku wg mnie działał dużo bardziej, w tym roku kiepsko :/ Tylko 20% deet nam jakąś ulgę przynosi.

A u mnie akurat te deszcze sprawiają, że może wreszcie siana będzie więcej 😉 Łąkę na siano mam wysoko, więc nie jest zamoknięta. Za to łąka do wypasania koszmar, woda po kolana. Luna już ma Grudę na 4 🙁 Więc koniec z wypuszczaniem na trawę.
Mehari, wlasnie nad tym samym się zastanawiam... ulewy takie, a one w nie stoją i się kopią...
i ja troche się boje po grzbiecie - ktoś pisał, że o zatruciu słyszał... psikam w grzywe i pod brzuchem głównie - tam tez chyba słabiej zmywa...

u nas jakoś mało robali. chyba zbyt wilgotno. a te co sa nie są mocno zjadliwe i konie nie szaleją, a te duże tylko krążą i odlatują , małych nic a nic w dzień na nich nie widze. a może much-ex działa ? 😉


a z tą grudą, to u nas to było od bakterii na kawałku jednej z łak. w błocie coś było, przy rowie. stały w wodzie, błocie na innej - nic. a gdy tylko wlazły tam pojawiała się od razu.... (i to dokładnie w miejscach gdzie miały to błoto - jedne pęciny, inne aż po łokcie/kolana - gdzie tylko umazane) przestały tam chodzić - skończył się problem grudy. potwierdziły to badania i opisy przypadków ludzi z lab. na rolniczej uczelni.  może u was tak samo?
JolantaG, moje konie jak kosiłam łąkę na siano pod koniec sierpnia albo nawet we wrześniu, bardzo lubiły to siano...




Tylko u mnie jest taki mały problem, otóż trawy na siano rosną u mnie na gruntach ornych, nie na łace, a tu trawy są grube, szybko drewnieją i usychaja na "pniu", mimo, że jest mokro. Na łące trawy są delikatniejsze i zdecydowanie dłużej zielone.
Mam głupie pytanie... jak sobie radzicie jak nie ma dobrej pogody do sianokosów? zastanawiam się czy nie nająć kogoś do ścięcia traw i potem skostkowania tego, ale nie wiem jak to dokładnie wygląda w praktyce używając maszyn. Pomagałam jako dziecię przy sianokosach i żniwach to jednak wtedy robiono wszystko ręcznie i nie końmi maszynowymi 😉
Chodzi mi o to, czy taką ściętą maszynowo trawę, w razie niepogody składacie gdzieś na kupę na ostrewkach, czy czekacie aż te pasma trawy ścięte już same przeschną, czy przerzucacie je ręcznie, maszynowo... no jak to wygląda?
Przepraszam za natłok pytań, ale nie do końca ogarniam temat a muszę coś postanowić.
Problem w tym że do dopłat sianokosy muszę przeprowadzić do 15 lipca - tak czy siak trawę koszę, pytanie czy bawić się w to dalej żeby była dla koni czy nie...
Ja czekam na lepsze prognozy tak długo jak trzeba. Jak nie podają co najmniej 5 dni pogodowych to nie kosze.

A jeśli już mam siano podeschnięte na tyle, że szkoda by było gdyby zmokło - bo od razu zrobiło by sie brązowe bądź co gorsza czarne to przed deszczem chybcikiem składamy w kopki .

Cobrinha - zajrzyj do wątku "tegoroczne sianokosy" - właśnie napisałam jak ja zwykle ogarniam sianokosy 😉
zielona_stajnia, dziękuję, już zerkam 🙂
Cobrinha,
ja się przymierzam właśnie do ścięcia niecałego hektara, mam tam trawę do cycków niemal o_O,
bez sensu puszczać tam konie, zanim zjedzą to podepczą.
Chciałabym siano ale ze względu na pogodę to ugaduję możliwość zrobienia sianokiszonki.
Tobie na dwa koniaki to raczej się nie opłaci ale w razie czego zawsze można sianokiszonkę sprzedać
a za to kupić dobre siano.
Nie ma większej przykrości niż siano, którego nikt nie chce jeść :/.
Nie wiem, czy ktoś jeszcze bawi się w kopienie (siano w kopki) na czas niepogody,
wtedy straty mniejsze, można też przykryć taką kopkę.

Trawy ścięte w pasma zazwyczaj rozrzuca się wariatem albo zgrabiarką, chyba że w pasmach niewiele i jest bardzo sucho,
to i tak wyschnie. Jak dużo w pasmach to bez rozrzucenia, od spodu w ogóle nie wyschnie.
Potem w wałki i prasa może wjeżdżać.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się