O, czyli na konia profesora też nie ma... Mi się wydaje, że jak ktoś jeździ a potem np wyjeżdża na studia, na których nie ma za dużo czasu, to taki układ jaki ja propnuje jest super. Znam u siebie (gdansk) dużo dziewczyn bdb jeżdżących co powychodzily za mąż, mają dzieci i kasy i czasu na konie brak , sportowo więc już jeździć na poważnie nie będą, ale z chęcią by czasem wsiadły. Jak byłam nastolatka to układ Gagi byłby dla mnie kuszacy. Nawet jako skoczka N klasy - zrobiony koń i dobry trener za ciut roboty to przecież rozwój! Widzę źle myslalam, trzeba było kasę wołać za wsiadanie😉 a to że na taki układ chętnych nie ma jest szokujące.
To nie jest szokujace, po prostu czasy sie zmienily. Tak jak kiedys pisalam - trzeba trafic na prawdziwego pasjonata. "Standardowe' dzieciaki w wieku licealnym, przy dzisiejszej ilosci zajec dodatkowych nie maja zwyczajnie czasu na bycie w stajni 3-4 razy w tygodniu - rodzice wola w tym czasie upchnac angielski/matematyke czy cos w ten desen. A na studiach - jak to na studiach, najpierw jest szok a potem zachlysniecie wolnoscia - rowiesnicy, imprezy, czesto jeszcze praca na weekendy zeby wystarczalo na poprzednie 🙂 Dlatego mowie - trzeba znalezc pasjonata, takiego z krwi i kosci, latwe to nie jest 🙂
_Gaga, nie wiem - twój przypadek jest dla mnie zastanawiający, aczkolwiek może być tak, że po prostu ogólnie dużo mniej ludzi jeździ w waszych okolicach, więc i wybór mniejszy.
U nas z końmi profesorami nie ma w ogóle problemu - chętni na nie są. W stajni stoi koń, na CC ujeżdżeniowe, ma 2 osoby, które chętnie na nim jeżdżą jak właścicielka nie może - za opiekę nad nim, kiedy trzeba. Właścicielka w ogóle nie ma problemu ze "sprzedaniem" tego konia w opiekę. Sama chętnie się nim zajmę jak będzie potrzeba. Nasza forumowa koleżanka przyjeżdżała do nas do stajni, opiekowała się jednym 16-letnim koniem, robiła wcierki, lonżowała, czyściła. Za nic. Nie jeździła nawet. Dla przyjemności przyjeżdżała poopiekować się koniem jak właścicielki nie było. Ja też nie sądzę, żebym miała problem ze znalezieniem takiej opieki czy incydentalnego wsiadania.
lardia, a ja takich osób nie znam - może dlatego, że większość moich znajomych w pracy siedzi do późna - ci którzy są dobrze jeżdżący i nie mają koni to nie mają ich w większości przypadków z braku czasu, nie pieniędzy. A babki, co dzieci jeszcze mają to już w ogóle mają sporo mniej czasu niż ty. Więc i na incydentalne wsiadanie nie mają czasu. A studenci? Czasy studentów którzy mieli "czas wolny" to już dawno minęły. To właśnie studenci obecnie mają czasu najmniej. Zazwyczaj oprócz studiów pracują albo staże robią albo inne cuda. W ogóle mam wrażenie, że minęły czasy, gdzie ludzie mieli czas wolny jako taki. I nie mieli co z nim zrobić. I jak poodsiewasz tych, co nie umieją jeździć / słabo jeżdżą, potem tych co pracują jak ty - dużo, potem tych co studiują, to ci niewielu do wyboru zostaje. Patrząc obiektywnie po stajniach - dziewuszki po 15 lat - jeszcze nie uczą się do matury i dorosłego życia to czas mają. Tylko one zazwyczaj słabo jeżdżą. Bo te co dobrze w tym wieku dobrze jeżdżą to mają własne koniki kupione przez kasiastych tatusiów i nie potrzebny im koń do wyjazdów do lasu. I koło się zamyka. 😉
Kurde, chyba w innym swiecie zyjemy, bo nie wydaje mi się żeby wszystkich jeżdżących było stać na własne koniki😉 chyba że selekcja naturalna tak zadziałała że tylko bogate dzieci z nadzianymi tatusiami zostały w jezdziectwie 😉 i że wszyscy tyle zarabiaja... Myślę że Ty Epk po prostu nie znasz normalnych pasjonatów nie sportowców, bo jeździć zaczelas chyba jako dorosła już, nie byłaś dzieckiem stajni 😉 jak na pomorzu są, to tu tez muszą 😉 Ale ż z tym czasem masz rację życie takie inne...
lardia, znam, mam takich dookoła. Nie jeżdżą sportu tak jak i ja nie jeżdżę (nie oszukujmy się, to trochę bardziej świadoma rekreacja jest a nie sport). Poświęcają dużo, żeby te konie mieć, jeździć, rozwijać się. Kasy, czasu. Reszta, która nie ma kasy / czasu / ochoty - nie rozwija się, przestaje jeździć. Tak, świat się zmienił. Podzielił mocno. Nie ma już takich osób, których ty szukasz. Albo jest ich mało, bardzo mało. Jeździectwo jest tak drogie, że jeśli chodzi o dzieci / młodzież (czyli osoby finansowane przez rodziców) - stać tych, co są bogaci. Reszta jeździ w rekreacji (i to też pod warunkiem, że rodziców stać). I tej reszcie młodego konia nie dasz. A ci co się rozwinęli - jeżdżą bardzo dobrze i mają czas (czyli są młodzi) to mają kasę i własne konie. No inaczej nie bardzo się da. Albo masz kasę na rozwój (w tym własnego konia) albo jej nie masz. Jak nie masz to się nie rozwijasz. Jak masz i się rozwijasz i coś umiesz to na co ci młody koń na wyjazdy do lasu? Możesz se być pasjonatem. Ale w której stajni rekreacyjnej chcesz się rozwinąć tak, żeby nabyć umiejętności, jakich wymaga się do jazdy na młodym koniu? A ci co mają umiejętności, doświadczenie (którego wymagasz) to albo nie mają czasu, bo mają dorosłe życie albo czas mają ale im to się już za "darcie bryczesów" płaci.
epk, głęboką rekreacją nie mogę się nazwać, bo co nieco o koniach wiem, nie na jakimś wybitnym poziomie, ale trochę ogarniam, z konia nie spadnę, szukam konia na którym mogłabym trochę bardziej pojeździć, z trenerem najchętniej, ale w bliskiej mojej okolicy, a nie 40 km i więcej i właściwie nie ma nic.
lardia, a gdyby miasto było inne to moja córka (przykład) wchodziłaby w rachubę. Ktoś, kto jest na studiach, a swojego/dzierżawionego konia zostawił w domu. Ma absorbujące studia i tylko trochę czasu na relaks - chętnie właśnie koński. Albo nawet osoby, które własnego konia "dowiozły", ale jest to koń "niskoużytkowy", bo już starszy, zwyrodnieniowiec itp. Tylko to od października wchodzi w rachubę. W akademickim mieście.
Halo i właśnie o to mi chodzi🙂 Wrocław jął najbardziej akademicki 🙂 ale patrząc po moich rodzinnych stronach naprawdę jest dużo dobrze jezdzacych osób które kiedyś jeździły, potem priorytety w życiu się pozmienialy, i cieszylyby się że mog raz w tygodniu wyrwać się z domu do konia i zrelalsowac. Tylko takie osoby nie są już zaangażowane w jezdziecki światek i pewnie dlatego trzeba je znać 🙂
Wrocław jest jak najbardziej akademicki 😉 Ale tak, czy siak ciężko. Czasy tak, czasy się zmieniły- wymarły miejsca, gdzie na klubowych koniach mozna było startować. Od dawna już jest tak, że startują (czytaj: wyszli nieco ponad poziom szkółkowy) głównie ci, którzy mają konie, swoje, bądź dzierżawione. Także siłą rzeczy podaż osób ogarniających w sposób wystarczający, by nie rozregulować młodziaka jest słaba. Strzyga tylko jeśli dobrze rozumiem ideę, w tym przypadku chodzi o kogoś, kto zadowoli się możliwiie nieinwazyjnym "ruszaniem" konia, a trenować chce właścicielka. I tu problem, bo jak już ktoś coś, to się włączają ambicje prędzej czy później.
Jeśli to ma być coś w stylu stępu do lasu to nie dziwię się, chyba większość ludzi lubi się poruszać, zmęczyć. Taki stęp to jakby odpowiednik spaceru, a kto spaceruje? Starsze osoby które nie mogą już biegać 😉
Nie sądzę, żeby dało się znaleźć kompetentnego chętnego wyłącznie na lonżowanie i stępo-kłus spacerowy. To niemożliwe. Albo ktoś może jeździć solidnie - a wtedy CHCE jeździć, albo zdrowie mu/jej nie pozwala - a wtedy nie będzie chciał użerać się z młodym koniem. Wygląda na to, że propozycja lardii w żadną stronę i dla nikogo nie jest atrakcyjna.
A ja wlasnie szukam konia arabskiego do dzierzawy dla siebie na okres1-3 lat,z przeznaczeniem do startowania w rajdach i z mozliwoscia przeniesienia do mojego miasta.
A skąd pomysł że szukam kogoś na stepa do lasu lub do lazowania?! Zaraz się może jeszcze czegoś ciekawego dowiem ?! Zreszta, już nie szukam. W bogatej Polsce jak widać wszyscy mają własne konie. Piotrek jak ktoś nie ma pojęcia to miło by było gdyby nie wysnuwal takich wyssanych z palca teorii. BOMBAL przez nie inwazyjne zdecydowanie nie to miała na myśli 🤔wirek:.
lardia powiem Ci, że jestem zdziwiona bardzo, że nie możesz nikogo znaleźć. ja nie jestem osobą super jeżdżącą, ale jakiś czas temu, kiedy moja kobyła nie mogła chodzić pod siodłem, zaczęłam szukać konia do jazdy właśnie raz-dwa razy w tygodniu, cieszyłyby mnie właśnie tereny, czy lekka jazda na placu, ale właśnie za opiekę nad tym koniem, lonżowanie, zabiegi stajenne, zrobienie jedzonek czy coś w tym stylu. nic nie znalazłam. płacić za kolejny ogon nie dałabym rady, ale chętnie powsiadałabym na jakiegoś konia, żeby "nie wypaść z obiegu", żeby po prostu nie zapomnieć, żeby ciało nie zapomniało, mięśnie. i nic, kompletnie nic nie znalazłam. wszyscy chcieli jakieś ogromne sumy, nie widziałam takiej oferty nigdzie. uważam, że Twoja jest bardzo interesująca i naprawdę jestem mocno zdziwiona, że nie znalazł się nikt chętny. tylko u Ciebie niestety pojawia się problem, że koń młody... a to mocno zawęża grupę potencjalnych jeźdźców.
lardia, mają nie mają 😉 ale przypominam, że dyskusja zaczęła się od tego:
a teraz takie czasy że nawet nie ma komu konia na weekend zostawić jak sie wyjeżdza, a niby Wrocław... Wolalabym żeby ktoś się nią zajął jak wyjezdzam, nawet nie odplatnie, byleby miala ruch i opiekę. A tu zero widoków na kogoś takiego.
To nie my mamy problem ze znalezieniem opieki do własnego konia 😉. Po prostu próbują niektórzy powiedzieć, dlaczego możesz mieć z tym problem i dlaczego zgłaszają się "kuniareczki". Po prostu mało jest ludzi, którym to co oferujesz odpowiada. Sama napisałaś w ogłoszeniu, że odpadają treningi na tym koniu i skoki. Chodzi o zajęcie się koniem czy wypad do lasu. To co jeszcze ten ktoś może robić? Swoją szosą czemu odpadają treningi (nie skokowe)? To najlepsza (dla konia) forma - mimo, że Cię nie ma, to trenerka ma baczenie na to co ktoś robi z koniem, koń się rozwija a jeździec pod kontrolą.
Kobito, nie denerwuj się - 🙂. Sama wiesz, że Ci kibicuję od dawna, świetnie wiem, że czasu nie masz dużo i pracę ciężką, więc mam nadzieję że kogoś znajdziesz. Ale serio może być trudno. Ja we wrocławskim światku jeździeckim siedzę od 15 lat, to mały światek tak na prawdę jest. Kto miał z niego wypaść, to wypadł i raczej nie bardzo chce wracać. A ci, którzy na takich warunkach kiedyś jeździli zrobili się starzy jak ja i szanują swoje stare kości dość mocno 😉. Reszta tych młodszych i dobrze jeżdżących - jeździ, ale za kasę 😉.
bo to jest tak jak sami szukamy konia do dzierżawy i mamy jakies wymagania nie możemy znalesc tak samo to działa w druga strone. Jest u mnie w stajni kon, włascicelka szukała długo kogos kto wydzierżawiłby konia. Sama wyjechala za granice i nie wiadomo kiedy wróci. Chciała za tą dzierżawę naprawdę niewielkie pieniądze i....nie znalazła nikogo.Koń który kiedyś był użytkowany co najmniej 3 do 4 razy w tygodniu od roku stoi na pastwiskach. Fakt koń nie jest sportowy, niewiele potrafi ale do wyjazdów w teren , a szczególnie w samotne wyprawy jest (był bo teraz po roku stania ,nie wiem jak będzie) super.
Epk ależ nie skokowe jak najbardziej,tylko wątpię czy ktoś kto chce wsiąść raz w tygodniu chce treningi, a w terenie galopy kondycjne wręcz miłe widziane, więc o to mi chodzi z brakiem pojecia skoro czytam że szukam kogoś do lazowania czy na stepa do lasu 😲 gryglodor wracaj do wro ! 🙂
Piotrek wiekszosc ludzi w tych ogloszeniech owszem chetnie wydzierzawi swoje konie,ale BEZ mozliwosci przeniesienia...Nie kazdy godzi sie na to by przenosic jego konia do innej stajni,nie mowiac juz o innym miescie...
Andaluzja, nic konkretnego, taka ciekawostka. Nie w kontekście czyjegokolwiek posta. Nudzilo mi się 😉
Strzyga, liczba ludności w danym województwie. Do danych forum nie mam dostępu, mam nadzieję, że liczba użytkowników forum w danym województwie będzie proporcjonalna do liczby mieszkańców.
Z drugiej strony widać, że liczba ogłoszeń nie jest proporcjonalna do liczby mieszkańców (żółta linia). Np zachodniopomorskie, podkarpackie, lubelskie mają podobna liczbę ludzi co kujawsko-pomorskie czy pomorskie, a tak z 3x mniej ogłoszeń.
Na ile to polegalne - nie wiem. Może to zwykły błąd statystyczny, może dochodzą kwestie dostępności internetu w regionach. Jak nie zapomnę, to za jakiś miesiąc zrobię taki wykres znowu, ciekawe czy będą podobne wyniki.
Nie sprawdzalem czy są jakieś dostępne dane o ilości koni w województwach. Dostępność internetu pewnie można by znaleźć. Edit: znalazłem np. http://cbdk.pl/statystyki/liczba-koniowatych/