ElaPe mi bardziej chodzi o rozłozenie kosztów weta i kowala bo wiem ile bedzie mnie kosztować pensionat
Ela już odpisała. Możesz sobie wstawić dowolną kwotę jaką ustalisz z drugą osobą, a jaka to będzie kwota zalezy od usług weta i kowala, z których ona korzysta.
okej ustalenie ustaleniem ale tez musze wiedzieć co negociować zeby nie zostać z wszystkimi kosztami . chociaz powiedzcie mi jak wy ustalone macie w właścicielami ( jesli dzierżawicie lub dzierżawilście)
[quote author=tunrida link=topic=1887.msg1136074#msg1136074 date=1316526498] Nawet jeśli osoba dzierżawiąca jest ok i ufamy, że dobrze się zajmie koniem, jak już do konia przyjedzie, to nie mamy żadnej pewności, że właściciel stajni, w której koń będzie stał jest ok.
To dotyczy nie tylko dzieżawiących-kiedy przenosimy konia w inne miejsce do innej stajni jako właściciele też nie mamy takiej pewności ,że gdy nas nie ma ten koń ma to co powinien według nas mieć.To wychodzi dopiero po czasie. Jako właściciel mam prawo zagwarantowane w umowie,że w każdej chwili mogę przyjechać i na nim pojeżdzić-więc jestem w stanie zauważyć, gdy coś jest nie w porządku i w tym momencie dzierzawę rozwiązać natychmiastowo bez zachowania okresu wypowiedzenia.
Kiedy wstawiam konia w pensjonat, to jestem u niego co dzień, lub co drugi, trzeci dzień. Kiedy odsyłam konia 200 kilometrów w świat, nie ma takiej szansy i nadzór znika i zostaje tylko zaufanie. A ufać to ja se mogę "uf, uf". 😉
okej ustalenie ustaleniem ale tez musze wiedzieć co negociować zeby nie zostać z wszystkimi kosztami . chociaz powiedzcie mi jak wy ustalone macie w właścicielami ( jesli dzierżawicie lub dzierżawilście)
jak ja współdzierżawiłam mojego konia to druga strona opłacała ustaloną miesięczną opłatę i tyle. Resztą zajmowałam się ja i opłacałam np. kowala też ja.
W stajni gdzie stoję konie będące w pelnej dzierżawie mialy przez swoje dzierżawczynie opłacanego kowala.
ja domyślam się, że raczej nikt nie płaci, ale chciałam wiedzieć, jak to teoretycznie wygląda 😉 US zapewne chciałby, żebyśmy płacili podatek od wszystkiego 😉 z tego, co się doczytałam, pcc dzierżawy nie obejmuje, tutaj pewnie trzeba by płacić podatek dochodowy
Przez listopad (na razie tylko miesiąc- na próbę) będę współdzierżawić konia niepełnoletniej dziewczynie- mam na myśli dzierżawę za połowiczne koszty utrzymania (pensjonatu, kowala itp.) Umowa będzie podpisana z rodzicem nieletniej. Konia będzie mogła użytkować kilka razy w tygodniu (ustalimy ile dokładnie). Będzie jeździć czasem pod moim okiem, innym razem pod okiem mojej znajomej ale czasem może i sama (ustalimy).
Czy w umowie zamieścić adnotację o tym, że za nieletnią (ewentualne wypadki, uszczerbki na zdrowiu itp.) odpowiadają rodzice (zdają sobie sprawę z niebezpieczeństwa jakie niesie ze sobą jazda konna i obcowanie z tymi zwierzętami), czy lepiej na oddzielnym oświadczeniu? Oraz czy takie oświadczenie sprawdza się w praktyce i jest prawnie ważne? Jak powinno brzmieć?
Ja mam zawarte w umowie, w teorii powinno być ważne, ale nie konsultowałam z żadnych prawnikiem.
Zawarta dnia .................. roku w ............. pomiędzy: Panią .................................................... legitymują się dowodem osobistym serii .......... nr................... zamieszkałą w ............................... przy ul. ................................................................................................ zwanym dalej "Wydzierżawiającym"
a panią ....................................................................................... legitymują się dowodem osobistym serii .......... nr............. zamieszkałą w ........................... przy ul. ................................................................................ zwanej dalej „Opiekunem Dzierżawcy”. Jednocześnie Opiekun Dzierżawcy oświadcza, że jest prawnym opiekunem …………………………………………………………………………, legitymującej się legitymacją szkolną nr………………, zamieszkałej w ………………………… przy ul……………………………………………………………..……. zwanej dalej "Dzierżawcą".
§ 1 Opiekun Dzierżawcy bierze pełną odpowiedzialność za czyny Dzierżawcy i nie może rościć w tej kwestii pretensji wobec Wydzierżawiającego.
Przyznaję bez bicia, że wątek przejrzałam tyle, na ile pozwolił mi woolny internet. Mam pytanie teoretyczne:Ogier, chodzący w sporcie, idzie w dzierżawę do stanówki. Co w przypadku padnięca/choroby/kulawizny ? Jak właściciel konia może się zabezpieczyć? Czy tylko ubezpieczenie sprawdzi się w tej sytuacji?
.....Umowa będzie podpisana z rodzicem nieletniej....
Ja na Twoim miejscu byłabym bardzo ostrożna. Po pierwsze: jeżeli nieletnia posiada drugiego z rodziców, poprosiłabym dwoje rodziców o podpisanie umowy. Po drugie w umowie (w odrębnym oświadczeniu też może być zamiast w umowie) zamieściłabym wyraźne stwierdzenie, że rodzice mają pełną świadomość że użytkowanie, jak również opieka nad koniem pociąga ryzyko, w tym ryzyko uszczerbku na zdrowiu nieletniej, które może prowadzić do jej hospitalizacji, jak również w skrajnych przypadkach do trwałych uszkodzeń ciała, a nawet do zgonu. W związku z powyższym wydzierżawiająca nie ponosi odpowiedzialności za zdarzenia z udziałem konia dotyczące nieletniej, a rodzice przyjmują to do wiadomości.
Czy w umowie zamieścić adnotację o tym, że za nieletnią (ewentualne wypadki, uszczerbki na zdrowiu itp.) odpowiadają rodzice (zdają sobie sprawę z niebezpieczeństwa jakie niesie ze sobą jazda konna i obcowanie z tymi zwierzętami), czy lepiej na oddzielnym oświadczeniu? Oraz czy takie oświadczenie sprawdza się w praktyce i jest prawnie ważne? Jak powinno brzmieć?
Ja taki zapis zrobiłam jak niepełnoletni Jeździec jeździł na zasadzie współużytkowania mojego konia - bo nie nazwałam tego dzierżawą tylko współużytkowaniem (zresztą jak zwał tak zwał). Zresztą może to się tyczyć i pełnoletniego jeźdźca. Umowę zawarłam z rodzicem niepełnoletniego jeźdźca.
Punkt XYZ) Właściciel Konia nie ponosi odpowiedzialności za ew. uszczerbek na zdrowiu jakiego może doznać Jeździec tak podczas obrządku Konia, jak i w czasie jazd - Jeździec jeździ na własną odpowiedzialność przestrzegając zasad bezpiecznej jazdy i poruszania się z koniem po ośrodku i wśród innych jeżdżących na hali/placu treningowym.
tak sobie pozwoliłam skopiować po kawałku, i dziś chcę dac do podpisania takie cos:
Jako rodzice niepełnoletniej ......................................................... mamy pełną świadomość że użytkowanie, jak również opieka nad koniem pociąga ryzyko, w tym ryzyko uszczerbku na zdrowiu nieletniej, które może prowadzić do jej hospitalizacji, jak również w skrajnych przypadkach do trwałych uszkodzeń ciała, a nawet do zgonu. W związku z powyższym właściciel nie ponosi odpowiedzialności za zdarzenia z udziałem konia dotyczące nieletniej, a rodzice przyjmują to do wiadomości. Właściciel Konia nie ponosi odpowiedzialności za ew. uszczerbek na zdrowiu jakiego może doznać Jeździec, tak podczas obrządku Konia, jak i w czasie jazd - Jeździec jeździ na własną odpowiedzialność przestrzegając zasad bezpiecznej jazdy i poruszania się z koniem, oraz obrządku i zabiegów pielęgnacyjnych.
Jeździec zobowiązuje się do stawiania dobra zwierzęcia na pierwszym miejscu, dbania o rozwój psychofizyczny zwierzęcia, zgodnie z założeniami podstaw sztuki jezdzieckiej, odpowiedniej opieki i metod treningowych, nie zagrażających zdrowiu zwierzęcia oddanego pod opiekę Jeźdzca.
Jeździec zobowiązuje sie do podstawowej opieki zapobiegawczej nad zdrowiem zwierzęcia tj. stosowaniem derek i zapobieganiu przeziębieniom, czyszczeniu kopyt przed i po użytkowaniu konia, trenowaniu dostosowanym do umiejętności własnych, oraz zwierzęcia, i kondycyjnie dostosowanym do ich wspólnych umiejętności, oraz ogólnie pojętego dbania o zwierzę. Pod opiekę jeźdzca oddawany jest koń w pełni sprawny. Jeździec nie ponosi odpowiedzialności za uszczerbki na zdrowiu konia spowodowane przez losowy przypadek, bądz zaniedbanie ze strony własciciela.
Dzięki, dziewczyny. Zawarłam to wszystko w umowie. Zastanawia mnie tylko czy faktycznie znaczenie ma podpis obu rodziców czy jednak jednego z nich wystarczy w zupełności?
Isabelle: ujdzie - pewnie że tak. Można by jeszcze zawrzeć całe epistoły co to znaczy dobro konia, co to znaczy bezpieczna jazda. Jednak moim zdaniem lepiej zawrzeć umowę o treść krótszej i zrozumiałej dla obu stron niz umowę na 10 stron zdaniami poczwórnie złożonymi drobnym drukiem.
W przypadku tej drugiej zawsze dla chcącego może się tam znależć jakis punkt zaczepienia do ew. pretensji.
Isabelle: ujdzie - pewnie że tak. Można by jeszcze zawrzeć całe epistoły co to znaczy dobro konia, co to znaczy bezpieczna jazda. Jednak moim zdaniem lepiej zawrzeć umowę o treść krótszej i zrozumiałej dla obu stron niz umowę na 10 stron zdaniami poczwórnie złożonymi drobnym drukiem.
W przypadku tej drugiej zawsze dla chcącego może się tam znależć jakis punkt zaczepienia do ew. pretensji.
Ja mam pytanie jako osoba dająca konia we współdzierżawe. Jak rozwiązujecie sytuacje kiedy osoba dzierzawiąca, wyjezdza np na święta na 2 tyg? Przepadają jej te jazdy, czy po prostu później sobie dojeżdża?
Donia Aleksandra, dzierżawa to dzierżawa a nie wykupywane jazdy - jak to nie jest z Twojej winy to nie rozumiem, o co chodzi 😉. A jakby miała własnego konia to co? Jak wyjeżdża to jeść mu nie daje i nie płaci pensjonatu bo nie jeździ? Tym się właśnie różni dzierżawa konia od wykupywania jazd w szkółce 🤣