Kilka miesięcy temu kupiłam konia. Przywiozłam do z Mazur do Warszawy, a w tej mazurskiej stajni spędził całe 5 lat swojego dotychczasowego życia. Długo tęsknił, tzn. rżał w nocy, obiegał ogrodzenie pastwiska i próbował wyjść, w ogóle nie ciągnęło go do nowych koni, zresztą nadal nie ciągnie. Pewnego dnia, jak puściłam go samego na padok, który okazał się nie ogrodzony w jednym, dosłownie 1,5 metrowym miejscu i koń uciekł. biegł po prostej w ściśle określonym kierunku i tak przebiegł 2km, jak go złapaliśmy z pomocą 2 innych osób to wracał niechętnie. Biegł w kierunku tej starej stajni... Smutno mi jak na to patrzę, czy on zapomni? Miałam plan zabrać go do tej mazurskiej stajni na wakacje, bo przyjaźnie się z właścicielami, ale teraz myślę, że to może bez sensu odnawiać mu wspomnienia i potem znów go zabierać... Co myślicie? Czy wasze konie też tak tęskniły?
Hm, ja jak kupiłam Młodego to powiem szczerze, że nie miałam problemu z nowym miejscem. Koń odrazu zaczął zaprzyjaźniać się z innymi końmi. Również kupiłam go z miejsca gdzie się urodził, gdzie spędził całe dotychczasowe życie z bratem rówieśnikiem. Myślę, że narazie jechanie tam na mazury nie ma sensu, przynajmniej dopoki nie oswoi się na dobre z nowym miejscem.
moj kon tez nie ma problemu z przeprowadzkami, ale znam konia ktory notorycznie uciekal z padoku i biegl (przez plaze) do starej stajni. ale po jakims czasie mu przeszlo 🙂
przez pewien czas zajmowałam się pewnym wałachem. właścicielka przeniosła jego i swojego drugiego konia do stajni oddalonej może o kilometr od starej. kilka dni później wałach został wypuszczony na nieduży, piaszczysty padok. obszedł go dookoła, zatrzymał się w rogu, po czym przeszkoczył dosyć wysokie ogrodzenie (140 cm?) i pogalopował do starej stajni 😀 został przez tamtejszych pracowników przyprowadzony z powrotem, przez parę dni nie wychodził z boksu, potem stopniowo wypuszczano go z jednym czy dwoma końmi, żeby miały szansę się zapoznać, a po jakimś miesiącu zaczął normalnie chodzić ze stadem i od tamtego czasu nie ma problemów z wyskakiwaniem.
może warto właśnie przez pewien czas wypuszczać go z jednym, spokojnym koniem, żeby Twój miał potem jakiegoś "sojusznika" w stadzie? 🙂
Kurcze, mój koń właśnie przeszedł cały ten etap- czyli najpierw dwa dni chodził sam ze stadem po sąsiedzku, potem chodzi z 3 innymi grzecznymi końmi, a potem połączono go z resztą stada, gdzie żaden koń nie robił problemów z przyjęciem "nowego'... I właśnie z niego jest taki outsider, konie się zawsze pasły po drugiej stronie pastwiska, a on właził w krzaki malin i wyżerał to, co pospadało z drzew na ziemię 🙂 Teraz jest lepiej, chodzi z końmi, ale ta ucieczka była niedawno. Aha, no i jak jadę w teren, to mocno ciągnie od stajni, w stronę Mazur, że tak powiem, a wraca niechętnie. Serce mi się kraje jak na to patrzę, ale co mogę poradzić 🙁 🙁
piszesz, że dopiero od kilku miesięcy stoicie w nowej stajni. wydaje mi się, że po prostu trzeba to przeczekać, z czasem koń nabierze więcej zaufania i do Ciebie, i do innych koni, odpuści. a to, że włazi w krzaki malin i wyżera, to chyba nie tak źle? 🙂
Wrażliwiec z niego, może potrzebuje więcej czasu... Kilka miesięcy to sporo czasu, ale na pewno w końcu się zadomowi. Jeden aklimatyzuje się szybciej, drugi wolniej.
Do nas przyjechały niedawno dwa nowe konie, oba z jednej stajni. Jeden z nich bardzo szybko się odnalazł w nowym miejscu, drugi potrzebuje więcej czasu, jest jeszcze niepewny, wystraszony, rży.
moj kon pierwsza zmiane stajni zniosl zle, bardzo tesknil, caly czas rżał, na padoku, na jeździe, w stajni. Przez pierwsze pare tygodni notorycznie uciekal z padoku. Byl niespokojny. Sporo czasu zajelo mu przyzwyczajenie sie do nowej stajni, ale udalo mu sie to 😉 minelo pol roku i wszystko bylo ok. przy drugiej przeprowadzce przezywal juz duzo mniej, a kazda nastepna nie robila na nim zadnego wrazenia 😉
Dzionka głowa do góry.. będzie dobrze ! ja to przerabiałam i pamiętam, aż po nocach płakałam. Rozmyślałam, czy to słuszna decyzja itp. Konisko strasznie tęskniło, rżał non stop - właściciele stajni, do której go wstawiałm zaraz po kupnie mieli go dość. jadaczka generalnie nigdy mu sie nei zamykała, rżał w boksie, na padoku, w terenie 😉 .. no a teraz przeszło 🙂 wspomnę tylko, że Maxik jak go kupiłam był ogierem - a po wycięciu jajek tak jakby ucichł 🤣 , ale być może to zbieg okoliczności no i czas napewno też swoje zrobił - jest ze mną już 2 rok. trzymam za Was kciuki 🙂
Jak to czytam to az mi sie przykro robi. Jak przywiozlam mojego to szukal swoich ze dwa dni moze i tyle. Szybko sie zaaklimatyzowal. Z tym, ze jest on typem pewnym siebie, ze tak powiem.
Dzięki za wsparcie, bo to naprawdę przykre tak patrzeć, jak biedak tęskni... Zazdroszczę wam, że się tak wam szybko konie zaaklimatyzowały, przynajmniej wiecie, że są szczęśliwe- a mój pewnie nie jest 🙁 Może jak pojeżdżę z nim trochę na zawody i częściej pozmienia stajnie to zacznie tęsknić za swoja obecną oazą 🙂
Dzionka my z Hawaną nie mamy problemów ze zmianami ale widać po niej że w części stajni czuje się lepiej w część gorzej zaraz zmienia jej się nastawienie i widać od razu humory i nastrój w jakim jest można wyczuć bez problemu. Zauważyłam to jak w tym roku pokeździłyśmy po różnych hubertusach i czasami w jakiejś stajni spędzała dwa dni. Bardzo jej pomogło też to że czasami pakujemy się do przyczepy i jedziemy na trening do innej stajni gdzie np jest duża hala.
Dzionka ja tez mam taki problem. Przy czym moja kobyła bardzo się denerwuje.U niej pierwsze 2 tygodnie to wygląda następująco: biega przy ogrodzeniu prawie cały czas, wogóle nie podchodzi do innych koni. Dopiero po 2 miesiącach jakoś oswaja się z końmi chociaż tez nie za chętnie. Teraz w lutym kobyłę przenosze do nowej stajni i chyba będe musiała jej przez pierwszy okres cos na uspokojenie dawać bo boję się żeby jej cos nie było.A nie daj boże żeby została sama w stajni....
Mój właśnie jakoś to tai, nie denerwuje się jawnie. I właśnie wszystko mu jedno czy zostaje w stajni sam, czy w teren idzie sam- taki samotnik z niego. Już bym wolała, żeby się zaprzyjaźnił chociaż z jednym koniem i do niego ciągnął, a jemu tak wszystko jedno... To wygląda tak, że na codzień wszystko jest ok, koń wygląda na zadowolonego, bawi się z innymi końmi jak się ich puści na halę i już rośnie we mnie nadzieja, po czym właśnie robi coś takiego, że ciągnie mnie w teren i nie chce wracać... Wiem, że nic na to nie poradzę, tylko czas może coś zdziała, ale szkoda mi go, nie wiem o czym on tam sobie nocami myśli, ale pewnie tęskni 😕
może spróbuj raz na jakiś czas gdzieś go zabrać, na weekend czy właśnie na hale na treningi do innej stajni, czasami jest tak że w podczas takich wyjazdów koń zatęskni za swoim obecnym domem i zaczyna z chęcią do niego wracać i traktować go jak prawdziwy dom.
Jantaryna półtora roku regularnie urywał się z padoku i wracał do starej, macierzystej stajni (3km w linii prostej). Dopiero sprowadzenie bardzo absorbującego czas odsadka poprawiło nastawienie do nowego domu.
Mikrokoń jest cieniem Jantara. Dom jest tam, gdzie Jantar - i to załatwia całą kwestię. Od kilku lat nie odważyliśmy się rozdzielić chłopaków na dłużej niż 5-6 godzin, bo zaczyna się histeria młodego. Za starym idzie jak w ogień, gdziekolwiek by nie był.
A Kulesław? Kulesław w każdym miejscu jest 'u siebie', byleby żarcia dużo było i kobyły były "miłe". Nawet zmiany boksu w obrębie stajni łapie bardzo szybko i po dniu czy dwóch sam trafia gdzie trzeba.
Patrząc na to, co piszesz o Dzionku - ja bym go jeszcze nie wywoziła. Wciąż nie stworzył mocniejszej więzi z miejscem, z innymi miejscowymi końmi, więc wyjazd może jeszcze bardziej podkopać jego zaufanie co do poczucia "stałości". Konie odważne/emocjonalnie silne można zahartować wyjazdami, zauważą w końcu element powtarzający się - powroty do konkretnej stajni. Konie mniej stabilne mogą się jeszcze bardziej pozamykać w założeniu, ze okres zmian najwyraźniej jeszcze się nie skończył. Takie moje luźne dywagacje.
Dzionka wiem, że macie hale, my w sumie też ale czasami wożę ją do innych stajni gdzie mogę skorzystać z hali czy maneżu po to żeby nauczyła się podróżować, dzięki temu nie ma problemu z oswajaniem się z nowym miejscem, umie jeździć przyczepą i do domu wraca z radością oznajmując swój powrót rżeniem.
Alvika, ale myślisz, że taki wyjazd jednodniowy- właśnie do obcej stajni pojeździć coś by u niego podkopał? Bo żeby na te Mazury go nie wieźć z powrotem to już raczej podjęłam decyzję, nie mogłabym potem znowu patrzeć jak tęskni. Ale chyba Pegasuska ma rację- może będzie odczuwał ulgę jak będzie wracał do domu skądś indziej. Pogadam jutro z trenerem i może coś razem wymyślimy. Dzięki wszystkim za wsparcie :kwiatek:
Ja nie zapomne jak zmieniliśmy z Lukiem stajnie na 3 miesiące nie całe. Lukas popostu wpadł w depresje. Stał non stop w jednym kącie stanowiska, odwrócony zadem, słabo jadł, na początku nie chciał nawet pić (ale to mogło być związane z nowymi poidłami których nie znał). Co do niego przychodziłam to zero zainteresowania, wiecznie jakby ospały... Nawet miał robione badania krwi i inne czy cos mu nie dolega. Długo nie był puszczany na padok ze względu na pogodę lub jego charakter. Jak zaczął w końcu wychodzić to...zwiał, staranował ogrodzenie i cudem został zauważony przez koleżanke ze stajni i złapany... Powoli z czasem było trochę lepiej ale nadal stajnia ewidentnie mu nie pasowała jak równiez i mi, szybka decyzja i zawineliśmy z powrotem do Słupna. Nigdy nie zapomnie jego radości jak znowu zobaczył starych kumpli i "swoje śmieci".
Karolina, myślę, że Dzionek ma duże perspektywy na zaklimatyzowanie się w stajni, konie go akceptują, ludzie też. Z czasem zapomni. Może spróbój go podpatrzeć na padoku czy ma jakiegoś kolegę nawet do zabaw "na chwile". Szczerze mówiąc to ja nie raz widziałam jak szalał z Lukasem (gdy Cie nie było w czasie przerwy świątecznej) i mam to nawet udokumentowane na fotkach 😉 więc może by ich zakumplować 🏇
Po moim w ogóle nie było widać, że tęsknił. Pewnie dlatego, że nie miał za bardzo pastwiskowych kumpli, bo jeśli wychodził na dwór, to głównie (albo tylko) sam. Pierwszego dnia po przyjeździe wiadomo, troszke krzyczał 😉, ale już następnego zachowywał się, jakby mieszkał tu od urodzenia. Pewnie spory wpływ na to miał jego bardzo luzacki charakter 😉.
Ja mam podobny "problem", z tym, że mój ogier zaprzyjaźnił się z wałachem mojej przyjaciółki. Ze zmianą miejsca nie było problemu, z rozstaniem - tak. Gdy stały w osobnych stajniach, płakały za sobą przez kilka dni, potem się uspokoiło. Na jeździe big love 😉
Moim zdaniem musisz przeczekać i starać się, aby koń przywiązał się do Ciebie. Nie wiem czy to możliwe, aby uznał człowieka za członka jego stada, ale to by było chyba najlepsze wyjście.
Lukasowa, pamiętam jak Luk był w takim złym stanie, jak się wyniosłaś do innej stajni- współczułam ci wtedy strasznie, a potem sama miałam to samo 🙄 Teraz faktycznie dużo bardziej bawi się z innymi końmi, właśnie nie daje już tak po sobie poznać, ale wtedy jak zwiał, to przecież zostawił całą stajnię koni i samiusieńki pognał przed siebie- przez asfalt, przez pola, drogi i most, którego się pod siodłem bał.
Opolanka, ja myślę że on się bardzo do mnie już przywiązał, właśnie ze względu na tą nową stajnię i niepewność. Dzisiaj na przykład przyleciał do mnie galopem z końca hali, co było bardzo miłe 🙂 Może zapomni kiedyś. Nie jest to dla mnie problem tylko ze względu na jego "uczucia" ale też bardziej praktyczne rzeczy- jak spadnę w terenie to nie poleci do stajni tylko gdzie pieprz rośnie :/
Dzisiaj byłam z nim na długim spacerze na kantarku i... szok!! Miał momenty, że nie chciał iść od stajni! Niby byłam na niego zła i popędzałam, ale wewnętrznie gęba mi się śmiała 😀 Wracał szybkim stępem, tylko czasem się oglądał. Ech, jak z dzieckiem w nowej szkole 😁
jak ją kupiłam to tęskniła trochę jednak po tylu przeprowadzkach przywykła do zmiany otoczenia za to miała depresję jak straciła najlepszą kolezankę padokową i paradoksalnie odżyła dopiero jak sie wyniosła do innej stajni
Kurcze, może on tęskni za jakimś koniem a nie za stajnią... Szkoda, że nie zauważyłam z kim się przyjaźnił. Zaraz przejrzę jego wszystkie padokowe fotki jakie zrobiłam zanim go kupiłam i namierzę sprawcę złamanego serca Dzioneczka 🙂
Nirv, mięśni nie oddam, ale twój niedługo będzie taki sam jak dobrze popracujecie 🙂
Dzionka, u nas to powazna sprawa była, bo ja bardzo to przezyłam moje emocje na konia sie przeniosły a ona tę klacz znała długo i razem zwiedziły 3 stajnie
kiedys bym nie uwierzyła ze koń moze po prostu cos takiego czuć
Oj ja jestem pewna, że koń może takie uczucia przeżywać. Jak uciekł wtedy ze stajni w siną dal to płakałam nie tylko dlatego, że mi niezłego stracha napędził, ale też z żaku, że mój koń jest aż tak desperacko smutny, a ja nie mogę nic zrobić 😕 Jak długo Holda dochodziła do siebie po ostatniej przeprowadzce z dala od tamtej kobyły?