oj tam, oj tam. nie przesadzaj. czyli zostaje mi czekać do jakiegoś Jaszkowa, Leszna zimą. No trudno, dam rade. Bo ja chce moją gumkę spowrotem 😁 mam nadzieje że nie będzie mocno zużyta 😂
Ale najgorsze jest to, że nie wiadomo co, gdzie i jak. Noga czyściusieńka, nie grzeje, nie ma żadnej opuchlizny. A kuleje. Dodam, że weekend miał wolny - sobota spacer pod siodłem po piątkowym treningu, który ani nie był wysoki ani męczący a na dodatek koń chodził jak marzenie więc nawet powtarzać nie musiał. Niedziela wolna w karuzeli a wczoraj 30 min lekkiej jazdy. Dzisiaj miał dobry humor, zaczepiał mnie. Zaczynam kłusować a tu klops, kulawy i to mocno. Ehh no taki to sport niestety ale od łez się nie powstrzymałam - sezon do kitu, byłam 2 razy w ROKU gdy zawsze jeździłam super regularnie i często z planem działania na cały rok. Czuję się wycofana ze sportu 😵 No i smutno bo w formie byliśmy 😕
edit. Wybaczcie za wylewanie żalu ale ścieło mnie to dzisiaj z nóg zupełnie.
salto piccolo, taki pech... Mój na ostatnich zawodach na 3 przeszkodzie urwał podkowę razem ze sporym kawałem kopyta oraz rozorał sobie piętki w dwóch przednich nogach (koszmarnie to wyglądało, krew pochlapała ochraniacze), dziś leci 10ty dzień L4. A takich kulawizn, gdzie nic nie grzeje ani nie puchnie nie lubię strasznie, bo nie wiadomo, czym się martwić 🙁 Trzymam kciuki, żeby to była chwilowa błahostka!