Jadzka, wiesz że najczęstszym powodem pędzenia konia na przeszkode jest to że się po prostu boi? Z moim było identycznie! Od miesiąca trenujemy w troche inny sposób. Nic juz mu nie pomagam i nie przeszkadzam. Nie przytrzymuje go przed przeszkodą , przeciwnie zostawiam pysk w spokoju i dodatkowo dopycham zad. Na początku myślałm że sie zabije przy takim tempie ale z czasem jest inaczej. I mówicie co chcecie ale ja widze różnice ! Po kiklu treningach juz mu przechodzi. Tempo zaczyna się regulować i na prawde mniej pędzi. Oczywiście pomagają też szeregi gimanstyczne.
czyli coś w stylu: leć jakim chcesz tępem? mi kiedyś koleżanka ustawiła przeszkódke i Pams właśnie tak bardzo leciał i ona mówiła, żebym mu dała wolną ręke, niech leci jak chce, byle by przeskoczył, później sam stwierdzi, że lepiej wolniej, regularnym tępem najeżdzać, a dziewczyna się zna, bo skakała dużo, tylko teraz sprzedała swoją klacz, a sobie zostawiła źrebaka po niej.
Nirv dokładnie tak! Mi trener też tak kazał, zostawić lekką rękę i łydką dojechać. Bardzo szybko pomogło i koń rzeczywiście się uspokoił. Trochę to trwało zanim ja się przełamałam, bo przecież jak to: koń pędzi a ja mam go nie przytrzymywać, przecież się się zabijemy! Ale w koncu zaufałam trenerowi i podziałało
hmm, my na razie nie przetestujemy szybko tego sposobu, ze względu na kontuzje 🙁 po tej jezdzie stwierdzilam, ze lepiej puscic konia, niz z nim sie szarpać i użerać 🤔wirek: bo część najazdów tak wyglądała 🙁
Nirv szarpanie nie ma sensu. Pomagają też bardzo szeregi gimnastycze. Na małych przeszkodach puscić konia, niech leci jak chce, raz się wpakuje i bedzie miał kłopoty, to następnym razem pomyśli i sam się wycofa.
ewuś nie do końca się z tobą zgadzam. Po co narażać początkującego konia z niezbyt wprawnym jeźdźcem na górze na wpakowanie się w przeszkodę? To nie lepiej najpierw opanować konia na drążkach, wypracować równy galop, a potem skakać ze wskazówką te małe przeszkody, właśnie po to, żeby się koń nie wpakował? Jasne, nie powinno się z koniem szarpać, ale takie rzeczy ćwiczy się na kawaletkach a nie na przeszkodach i póki koń leci na przeszkodę na łeb na szyję, powinno się wrócić do podstaw. Jeśli koń ma się uczyć skakać na własnych błędach, to już prędzej w korytarzu, ale też z mnóstwem wskazówek na początku, żeby mu ułatwić a nie utrudnić pierwsze skoki. No i oczywiście w tym korytarzu nie pojedyncza przeszkoda i to jak najwyżej, tylko małe, wycofujące szeregi gimnastyczne.
Dzionka masz w sumie racje. to wszystko zależy od konia. Z tym "wpakowaniem" to troszkę źle się wyraziłam.Chodziło mi o to, że nie dokońca wjechać w przeszkode i ją rozwalić, tylko po prostu, żeby koniowi było ciężko i niewygodnie w szeregu (np. skok-wyskok), gdy odpali. Na małych przeszkodach kon się wyratuje, najwyzej zrobi zrzutke, ale następnym razem pomyśli i sam się skróci przed szeregiem. Ja polecam szeregi złożone z 3-4 przeszkód (na początku oczywiście trzeba zacząć od 2), z drągami przed, w środku i na końcu. A moim zdaniem ćwiczenia na drągach we wszelkich możliwych kombinacjach to jest podstawa.
Owszem, koperta + drążki regulacyjne + mało ingerencji, to skuteczny i szybki sposób, ale: najpierw trzeba zaleźć przyczynę! dlaczego koń pędzi. Boi się? Był w ten sposób nauczony, bo jeździec się bał? Pozwalano mu na zbyt wiele? Czy na zbyt mało? Co, konkretnie, szwankuje w ujeżdżeniu? Czy jeździec nie popełnia błędów? "Diagnozę" powinien postawić trener/instruktror. Zaryzykuję takie twierdzenie: jeśli ktoś pyta na forum o jakiś problem, nie o dodatkową! ocenę sytuacji, tylko o pomysły na rozwiązanie - to albo trenera nie ma, albo trener nie radzi sobie z sytuacją, albo styl rozwiązywania problemu przez trenera jest nie do zaakceptowania (wtedy najczęściej chodzi o brutalność). Jeśli nie ma trenera - będzie kłopot z realizacją niektórych pomysłów, które wymagają bacznej uwagi z ziemi i zwyczajnie: wiedzy i doświadczenia. Jeśli trener jest, ale nieodpowiedni - nie zaakceptuje "dziwnych", w jego mniemaniu, pomysłów. Tak już jest: za błędy konia odpowiada jeździec, ze błędy jeźdźca - trener. Jeśli instruktor Jadzki preferuje zatrzymywanie jako pomysł na kontrolę przy skokach (najwyraźniej w tym przypadku to nie działa), to idei "samouspokojenia" bez ingerencji - nie chwyci 🙁
kasiek Na moje oko - za bardzo jesteś na szyi, jest takie wrażenie, że gdyby nie ręce na szyi, to piersią głaskałabyś grzywę 🤣 Zasada "wirtualnej" równowagi "gdyby konia zabrakło" jest złamana. Chyba wyszła Ci dziwna kombinacja różnych stylów w skoku, część ciała wygląda jak ze stylu tzw. "angielskiego" - ale wtedy pupa powinna być bardziej z tyłu i niżej nad siodłem. "Dół" wygląda "współcześnie", ale wtedy inaczej zachowuje się ciało w momencie odbicia. Masz coś z fazy odbicia? antekowa Niestety, mur może być 🤔
Były trzy powody "niestety": a) przypuszczenie, że dla pytającej to problem b) podobne doświadczenie jak antekowej (koń z problemem po wypadku) c) obowiązująca "logika" stawiania parkurów LL i L w PL - zamiast być łatwe, zachęcające, uczące są... byle jak najwięcej problemów jeźdźcom i koniom stworzyć 🙁 (w ogromnej większości). Owszem, mur przeszkoda miła, łatwa - tylko wiele osób nie ma jej "na składzie" na placu treningowym 🙁
To akurat prawda, ale z drugiej strony potem konie idą P czy N , stoi mur i koń też stoi.
Lepiej w mur i "wode" zainwestować, żeby nie mieć przykrych niespodzianek w parkurze. A mur może przecież składać się z 4 zbitych i pomalowanych desek.
ja rozumiem, że dla niektórych koni moze on stanowić kłopot i dla niektórych jeźdźców - tych mniej doświadczonych. Ale to nie znaczy, że ma go nie być wcale. Tym bardziej, ze jak pisałam wyżej, zbydowanie "muru" to nie jest wyższa matematyka 😉 Moze LL to przesada, ale w L jak najbardziej uważam, ze może stać.
Tez jechałam kiedyś mur, a raczej murek w LL. Do tego to była sama skrzynia, bez tych 'wieżyczek' z boku. Na cały konkurs i ponad 50 przejazdów było może kilka wyłamań, ale większość koni bardzo dobrze go skakało. Mój tym bardziej, bo myślał, że to krosówka 😉
Nie mam nic przeciwko murom! Natomiast zastrzeżenia do logiki, którą kierują się niektórzy stawiający parkury - owszem 🙄 No i jeszcze pytanie - jaki mur? Mogą być takie, że konie "same skaczą" i takie, że nawet doświadczone pary będą miały kłopoty, żeby choćby podjechać. Więc chodzi o to, po co? się mur stawia. Żeby konie i jeźdźcy pewności nabierali? czy po to, żeby część konkurencji wyeliminować? (szczególnie gdy "nasi" na konkretnym straszaku świetnie naskakani). I oczywiście niekoniecznie właśnie o mur mi chodzi, tylko ogólnie.
Wprawdzie żadne ze mnie skoczek, ale czasami mam wrażenie, że startującym ciężko dogodzić. Jak parkur jest stosunkowo monotonny, niektórzy mówią, że same drągi i nudy. A jak się pojawiają urozmaicenia: murki, płotki czy rowy - to z kolei też źle, bo za trudno. Dużo osób uważa, że w L powinno być zawsze łatwo i przyjaźnie, bo to konkurs dla młodych koni i niedoświadczonych jeźdźców. Może coś w tym jest.
Lena tak powinno być, nie zawsze jest> na swoich pierwszych zawodach wyjazdowych w Rzecznej gdzie gospodarzem parkuru był pan Orłoś postawił pod górke szerg na krosówkach a była to kl. L. i nie było miło i przyjemnie. czasmi tak sie zdarza ze gospodarz ma wizje 🙂
Owszem, koperta + drążki regulacyjne + mało ingerencji, to skuteczny i szybki sposób, ale: najpierw trzeba zaleźć przyczynę! dlaczego koń pędzi. Boi się? Był w ten sposób nauczony, bo jeździec się bał? Pozwalano mu na zbyt wiele? Czy na zbyt mało? Co, konkretnie, szwankuje w ujeżdżeniu? Czy jeździec nie popełnia błędów? "Diagnozę" powinien postawić trener/instruktror. Zaryzykuję takie twierdzenie: jeśli ktoś pyta na forum o jakiś problem, nie o dodatkową! ocenę sytuacji, tylko o pomysły na rozwiązanie - to albo trenera nie ma, albo trener nie radzi sobie z sytuacją, albo styl rozwiązywania problemu przez trenera jest nie do zaakceptowania (wtedy najczęściej chodzi o brutalność). Jeśli nie ma trenera - będzie kłopot z realizacją niektórych pomysłów, które wymagają bacznej uwagi z ziemi i zwyczajnie: wiedzy i doświadczenia. Jeśli trener jest, ale nieodpowiedni - nie zaakceptuje "dziwnych", w jego mniemaniu, pomysłów. Tak już jest: za błędy konia odpowiada jeździec, ze błędy jeźdźca - trener. Jeśli instruktor Jadzki preferuje zatrzymywanie jako pomysł na kontrolę przy skokach (najwyraźniej w tym przypadku to nie działa), to idei "samouspokojenia" bez ingerencji - nie chwyci 🙁
Aktualnie trenera mojego, a raczej trenerki nie ma w stajni ... jest na wakacjach... W stajni naszej każdy wie że moj koń jest narwany nieco i kocha "czuć wiatr w grzywie" Dzięki temu jest też najszybszym koniem w stajni, ale to swoją drogą xD ... Trenerka powtarza mi "wolniej wolniej" bo czasami naprawde nie wygląda to bezpiecznie jak koń pędzi na łeb na szyje aby tylko przeskoczyć, a przy skokach chodzi także o technike skoku itd. a nie o to byleby przeskoczyći być już za, chyba dobrze mowie prawda?! 🙂 ... Kiedyś robiła mi ćwiczenia typu zostawić konia luno na pyszczku i dać wolną rękę ... Ale to nic nie pmogło, nadal zapala... Właśnie jade do niego pojeździć... Porobie takie ćwiczenia na małych przeszkódkach i jak wróce zdam Wam relacje 🙂 ..
Jadzka, a jak z ujezdzeniem stoicie? moze przerwa w skokach na miesiac lub 2 i skupienie sie na treningach ujezdzeniowych podzialaloby troche na prowadzenie konia miedzy przeszkodami?