Forum konie »

kącik skoków

salto picolo bo generalnie nie ma. Jak jeździec dobry, daje prawidłowe sygnały to płeć na prawdę nie robi znaczenia.
generalnie znaczenia plec nie ma i nie ma wplywu jakiegos znaczacego na ujezdzenie konia, ale ja jestem wyjatkowo mala i jak wsiadam konia po facecie czesto potrzebuje mocniejszego wedzidla. osobiscie uwazam, ze to zaden wstyd bo sily, szczegolnie przy mocno idacych koniach, az takiej z siebie nie wykrzesam jak 90kg facet.

czasem moje 50kg i 158cm w kapeluszu niestety nie jest zbyt mocnym argumentem ku wycofaniu sie przed skokiem. 😉

poza tym salto nie widzisz znaczacej roznicy bo to Twoje konie i znasz je od podszewki. jak dostajesz do jazdy cos nowego tez musisz troche na swoje przestawic, bo kazdy jezdzi inaczej. jak zawodnik dobry to kon od pierwszego razu bedzie fajny, co nie zmienia ze po 3tygodniach bedzie jeszcze lepiej bo sie dotra 😉

to w sumie ciekawa dyskusja.
zauwazylyscie, ze czesto faceci maja sporo ciezsza reke?
christine tak,generalnie masz rację,ale to samo było z surowymi końmi. Kiedyś jeżdżąc,oglądając różne "fury" wybrzydzałam,że ten nie,tamten też nie bo coś tam,dopóki mój ówczesny trener nie powiedział: jak się nie dopasujesz,to w życiu nie znajdziesz.I tą zasadą teraz żyję,i mam się dobrze.
Co prawda później i tak zrezygnowałam z kupna "gotowca" (czego teraz żałuję) i zabrałam się za surowe konie,i właśnie trafiła kosa na kamień,koń dużo "za duży",surowy kompletnie,skakać skakał,w sumie od progu L przeskoczywszy do 120,ale tyle pracy ile w niego musiałam włożyć podwójnej-nie miałam po prostu siły fizycznej,w końcu z niego zrezygnowałam,za dużo mnie to kosztowało wysiłku i nerwów. Teraz pomimo lekkich ukłuć zazdrości  😁 cieszę się widząc go na treningach jak z łatwością pokonuje parkury 150 i obecnie przygotowuje się do konkursów DR. I to faktycznie przykład konia typowego dla faceta,co go i "pojedzie" i "przytrzyma" a mi się zawsze zdawało,że jadąc na nim nawet to 140,jestem taką kukiełką na jego grzbiecie  😁
I to jest chyba jedyny przykład jazdy "męskiej" od "damskiej".
Generalnie kobietom lepiej jeździ się (przynajmniej według mnie) na koniach o mniejszej masie,ale "do przodu". Faceci i cięższa ręka-zależy kto,nie można generalizować,na przykład w naszym teamie to facet właśnie jeździ parkury badziej "na luzie" w pysku,guzik go obchodzi gdzie ten koń ma głowę,z kolei ja wolę żeby wszystko było "poukładane",na mocnym kontakcie.Wiadomo co koń to inna jazda,ale co do ręki jeźdźca ja bym nie generalizowała "płcią". Ale fakt,że mają jednak większe możliwości od nas,zazdroszczę im czasem siły w łydkach np  😎
z ta reka meska/zenska chyba jest tak, ze facet nawet jak zlapie, to podeprze lydka tak mocna, ze wszystko gra. ja lapie sie na tym, ze czasem mam lapsko jak imadlo  👿 zapominam o dole, a zasada jest taka: jak masz 100 kg na lapie, to musisz miec 200 kg w lydkach. i to chyba jest caly sekret, ze facetom to bardziej wychodzi.
Pozwolę sobie wtrącić się do waszej dyskusji  😉

Faceci mają teoretycznie łatwiej - sama wczoraj pojeździłam ogiera na którym jeździ na co dzień mój trener. Ja na nim, wielkim, malutka jak piórko, żeby coś z niego wycisnąć, zmęczyłam się troszeczkę. Nie ta łydka, nie ta ręka - koń świetnie zrobiony, ale wymaga mocnej jazdy, i w dodatku na konie przechodzące obok lubi się poszczurzyć albo wręcz zaatakować, czasem zwyczajnie marzyło mi się mieć więcej siły.

Ale znam konie, w większości były to kobyły, które nie tolerowały facetów na grzbiecie i koniec. Najprawdopodobniej wchodziły tu w grę jakieś urazy z przeszłości, ale jak wsiadała kobieta, to wszystko ok, jak facet - wędzidło zagryzione, koń cały sztywny i rozluźnić nie szło.
Gosic oj skad ja to znam 😉 Przykladem jest moja klacz. Facetow nie toleruje nawet na ziemi. A na grzbiecie to juz w ogole porazka. Kon zamienia sie w kij od szczotki.
z ta reka meska/zenska chyba jest tak, ze facet nawet jak zlapie, to podeprze lydka tak mocna, ze wszystko gra. ja lapie sie na tym, ze czasem mam lapsko jak imadlo  👿 zapominam o dole, a zasada jest taka: jak masz 100 kg na lapie, to musisz miec 200 kg w lydkach. i to chyba jest caly sekret, ze facetom to bardziej wychodzi.

dlatego dźwignia w pysku i długie ostrogi, zupełnie mnie nie bulwersują jeżeli stosuje je filigranowa kobieta. kobiety maja mniej siły i muszą sobie pomóc...natomiast brak łydki przy wycofaniu, to błąd w wyszkoleniu, a nie stygmat płci.
ja korzystając z tego,że mam komputer 😉 chciałabym dopisać jeszcze,że mi się super jeździ koni po wrotku - bo moze i ma rękę ze stali,ale tylko na ten ułamek sekundy,na który trzeba...
bardzo ciekawa dyskusja się rozwinęła 🙂 tak czytam od pary stron naprawdę z zainteresowaniem i może pozwolę się wtrącić. Co do jazdy męskiej/damskiej myślę, że coś w tym jest ale to w dużej mierze zależy od ciężąru i siły co wiadomo jest związane bezpośrednio z płcią, ale nie zawsze.

Na przykład co zauważam jeżdżąc konia znajomej pod jej nieobecność, koń 170 w kłębie dość potężny i na pewno silny a obie właścicielki (córka i mama) są drobniutkie i niskie i zawsze powtarzały, że często ten koń jest do pchania i ciężko go  pojechać jakimś żywszym tempem. Jakie było moje zdziwienie jak na niego wsiadłam pierwszy raz (jestem od nich sporo wyższa i na pewno parę kg również cieższa) a koń 'sam' szedł do przodu i jeszcze go trzymać musiałam🙂 pewnie miało to związek z tym, że mam dłuższe nogi i  o wiele łatwiej mi przyłożyć łydkę na co on doskonale reaguje, ale myslę, że to wszystko zależy od ujeżdżenia konia bo teraz sztuka tkwi w tym, żeby zrobić tego konia tak żeby właśnie ta mała i lekka osoba sobie na nim poradziła (inna sprawa czy każdego konia da się tak zrobić), co wcale nie jest łatwe bo muszę się pilnować żeby mimo, że mam wystarczająco siły nie przytrzymywać go za mocno, nie 'pchać' łydką za mocno a właśnie uwrażliwiać na jak najdelikatniejsze pomoce.

A tak jeszcze się zastanawiam nad kwestią, którą poruszyła salto o różnych sposobach jazdy w parkurze ( na mocnym kontakcie czy też zostawiając nieco więcej swobody) - ja może doświadczenie mam małe ale to chyba w dużej mierze zależy też od konia, wydaje mi się, że nie dla każdego najlepszym wyjściem będzie trzymać go przez cały parkur na mocniejszym kontakcie, z głową w dole, zaś dla innego będzie to konieczne.

A tak jeszcze się zastanawiam nad kwestią, którą poruszyła salto o różnych sposobach jazdy w parkurze ( na mocnym kontakcie czy też zostawiając nieco więcej swobody) - ja może doświadczenie mam małe ale to chyba w dużej mierze zależy też od konia, wydaje mi się, że nie dla każdego najlepszym wyjściem będzie trzymać go przez cały parkur na mocniejszym kontakcie, z głową w dole, zaś dla innego będzie to konieczne.


Żadnego konia nie powinno się trzymać z głową w dole, zwierzak musi widziec co skacze, inaczej jest kicha.
no tak może źle się wyraziłam chodziło mi o stabilny ale mocniejszy kontakt do końca do samego odbicia, zas inne konie lepiej skaczą jak im sie te kilka fouli przed przeszkodą da więcej luzu - oczywiscie zachowując kontakt, zaplątałam się trochę i coś nie mogę się wysłowić mam nadzieję, że teraz w miarę wiadomo o co mi chodziło.
takie dawanie luzu przed przeszkodą może być może nie tyle niebezpieczne,co zakończyć się stopką.
jak puszczasz kontakt,to koń zostaje pozostawiony samemu sobie.konia trzeba prowadzić na równym kontakcie.
( na mocnym kontakcie czy też zostawiając nieco więcej swobody)


czasami mala zmiana w sposobie jazdy na danym koniu moze zdzialac bardzo wiele...
mam taka kobyle 180 cm, jest bardzo czula na reke, zreszta na wszystko. wystarczy zamknac reke i kobyla jest z nosem w dole. ale do rzeczy. wiec sobie mysle, ze bede jezdzila z taka zamknieta reka z pseudo-kontrola, ze kon posluszny, ale jakos te skoki nie wychodza, nic nie pasuje, kobyla zla, nawet przejechanie cavaletek to problem, ale mysle, ona ma 180, 700 kg wagi, wiec co ja jej przeszkadzam....
przeczytalam sobie ostatnio wpis Ktosiny, ze zadne wedzidlo nie jest w stanie narobic tyle zlego co reka. wpis jak wpis, o tym kazdy wie. ale pomyslalam sobie, dam kobyle spokoj, pojezdze na luzie, niech sobie z nosem jest gdzie chce. i tak najechalam na cavaletti, potem pojedyncze przeszkodki, szereg, a kobyla nagle szok. spokojna, ufna i gumowa, nagle wszystko jak po sznurku 💃
salto piccolo

Juz rozumiem.  😉 Jak konie czują te 30-40kg mniej na plecach to od razu fruwają  😁

Ktoś tak rozumiem, ale nie mam na mysli zostawiania samego sobie, puszczania luźnej wodzy itd, cieżko mi to wytłuamaczyć staram sie mieć stabilną rękę, ale chodziło mi dokladnie o to co tak ładnie opisała ciekawska , wciąż sie swoim przykłądem posłuże bo taki chyba najlepszy, swego czasu też chciałam być nadrogliwa i starałam się jeździć na Reszce trzymając ją mocno zamkniętą w pomocach, w spokojnym (pewnie z boku na piewszy rzut oka bardziej prawidłowym) tempie ale było tak nijako, niby skakała, ale to odskok nie pasował, a to pasował a mimo to skok średni, a odkąd pozwliłam jej iść jej tempem (oczywiście wwszystko pod kontrolą w ramach rozsądku, nie mam na mysli pędzenia na oślep) i pozwoliłam kilka fouli przed przeszkodą nawet nieco brzydko podnieść głowę (ale wciąż trzymając kontakt, jadąc łydką nie zostawiając konia samemu sobie) kobyła od razu skacze chętniej, lepiej, wyżej i w ogóle przyjemniej się jedzie - na tym konkretnym koniu, bo oczywiście znam konie, u których by to nie przeszło.
ja generalnie staram się jeździć tak ( i to na każdym koniu),że o ile w dystansie pomiędzy przeszkodami jest więcej czasu i miejsca,to pozwalam sobie na więcej luzu,o tyle od zakrętu (nawet jeżeli przeszkoda jest oddalona od zakrętu o 5 czy 6 foule) mam już równy i stabilny kontakt,a w razie potrzeby im bliżej tym po prostu bardziej dojeżdżam do ręki - ale nigdy,nigdy nie zwalniam kontaktu na fulę czy dwie przed przeszkodą!
Mi trener cały czas mówi że koń ma być podniesiony, ma się nieść, nie może mieć "głowy na klacie". Tym bardziej koń skoczek. Od 2 mies cały czas jeżdżę drągi na kole w różnych kombinacjach. Kiedy koń jest podniesiony znikają problemy ze złym dystansem i brakiem galopu, natomiast kiedy koń jest "niżej" nagle pojawia się masa problemów. Bo tu łydki za mało, tu z tego nie uratował.

Ja sie w 100% zgadzam z Ktosiną Takie zwolnienie kontaktu wiąże się z zostawieniem konia samemu sobie. No i w tym momencie często koń po prostu robi prrrrrrrrrrrrrrrr  😁
edit: literówka
Czasem jest tak, i może to magdzior ma na mysli, ze foule przed sie widzi ze wszystko pasuje i sie człowiek rozluznia.

Ogladajac eurosport mam wrazenie ze ta foule przed to konie maja swobode.

Nie rzucony kontakt..
...ale przecież nikt tu nie pisze o grzebaniu w pysku fulę przed,ba mój trener mawia,że ostatnia fula jest już dla konia.
chodzi o to,żeby nie rzucać kontaktu,nie czynić go słabszym niż był i nie robić mocniejszego,a dla pewności jeszcze dopchnąć łydką.
TA, tylko jak się człowiek za mocno rozluźni to nagle robią się "głupie zrzutki"

Mi zawsze było wpajane że im bliżej przeszkody tym łydka bardziej domykająca a ręce cały czas równo przymknięte
No właśnie ktoś chodzi waśnie o to ze na foule przed należy zrobić ten kontakt trochę luźniejszy. Nie rzucać wodzy, kłaść się, ale pokazać że może swobodnie się pociągnąć. Część koni, właśnie czegoś takie potrzebuje, trochę "luzu" 😉
Dramka nie robi głupich zrzutek, tylko jak jest moja wina  🤬

To ja ma to samo na myśli co Ktoś   😉
No właśnie ktoś chodzi waśnie o to ze na foule przed należy zrobić ten kontakt trochę luźniejszy. Nie rzucać wodzy, kłaść się, ale pokazać że może swobodnie się pociągnąć. Część koni, właśnie czegoś takie potrzebuje, trochę "luzu" 😉

TAK🙂 wlasnie o to mi chodziło🙂 tylko to tak w teorii brzydko się czyta "rzucony kontakt" "luźniejszw wodza" itd a w praktyce tego nawet nie widać, chodzi mi wlasnie o mocne wyjechane zakretu a potem po prostu nie gmeranie, a jechanie tym tempem, którym wyjechalismy zakręt i nie przeszkadzanie koniowi🙂 Wyydaje mi się, że wszystkim nam chodzi o to samo ale ciężko tak bez pokazywania się dogadać.

[quote="Dramka"]Ogladajac eurosport mam wrazenie ze ta foule przed to konie maja swobode.[/quote]
Właśnie o to mi chodzi, może uda mi się znaleźć jakiś obrazujący to filmik, ale właśnie wydaje mi się, ze to zależy od konia bo jedne tej swobody będą potrzebować a przy innych będzie niedopuszczalna. Tylko wiadomo, ze pisząc swoboda nikt nie ma na mysli rzuconych wodzy, to pewne przybliżenie i uogólnienie.

Edit: Wydaje mi sie, że u tej pary dość dobrze to widać Svante Johansson i Caramell -->


a tu przykład nieco innej jazdy np Pius Schwizer i Carlina --
, mam nadzieję, że w miarę dobre przykłady i że wiadomo już o co chodzi🙂


Ha! Wreszcie się coś dzieje w tym wątku.
Z tą ręką swobodniejszą lub nie w parkurze,posłużę się jeśli pozwolicie własnym przykładem.
Na pierwszym filmie ręka zdecydowanie mocniejsza,aż ZA,tak usiłowałam jeździć na tym koniu,co kompletnie mijało się z celem.

Natomiast już tutaj ręka znacznie swobodniejsza ale jaka różnica w prowadzeniu w skokach.I nie ma tu żadnych luzów.

To jest ta różnica o której ja mówiłam ze swojej strony.Żałuję,że nie mam filmów mojego jeźdźca,byłoby mi łatwiej zobrazować o co chodziło.
i bardzo dobrze, że się dzieje🙂

salto piccolo rzeczywiście jest różnica🙂 jak ja uwielbiam oglądać Twoje filmiki😉
salto mi nie chodzi o to, zeby sie nigdy nie dopasowywac tylko o to, ze jak wsiadam nawet na konia kolezanki, zeby np "skoczyc cos wyzej" to potrzebuje 5 minut na galop, przejscia, cavaletki zebysmy oboje sie pokumali, ze ktos inny i ze sie sluchamy. przeciez nie zsiade i nie powiem "on mi nie pasuje, bo ma ciezszy przod" tylko dopasujemy sie do siebie jak sie da, zeby zadanie na ta chwile bylo jak najlepiej wykonane. to samo przy probowaniu koni trzeba sie dopasowac na te 5 minut i sprawdzic pelnie mozliwosci. wiadomo, ze po dotarciu sie kon bedzie "bardziej moj" 😉

co do luzu przed przeszkoda. ja przy poprzednim trenerze mialam nieznosna tendencje do grzebania w pysku do samego odbicia, albo zupelnie puszczaniu reki jak pasowalo mi z daleka. do 120cm bylo ok, przy 130cm ze zrzutka, 135 kon powiedzial "pier*ole nie robie"


obecny trener prawi
dobrze wygalopowac zakret, podniesc, lydka do reki i nic nie grzebac. i jakos skacza. nawet stojaki 😉
akurat teraz zabrakło mi w Twoim poście christine, polskich znaków,bo powinno być:

"łydką do ręki" bo przecież chodzi o to,by przepuścić impuls z zadu do ręki...cała ta ujeżdżeniowa piramida ma sens,to nie są gołe slogany 😉
oczywiscie, ze o to chodzilo 😡 mi tez ich czasami brakuje ale co zrobic jak sie nie ma 😉
wiem,wiem...Ty wiesz,ja wiem,ale chciałam,żeby inni też wiedzieli :P
christine moja odpowiedź była luźną uwagą,po prostu skierowałyście mnie na ten temat. Nie była zwrócona do ciebie personalnie,napisałam jak jest z mojego doświadczenia  😉 Co do "łydką do ręki" święta prawda. Szkoda,że w ferworze parkuru czasami się o tym zapomina. Zwłaszcza jak koń zwykle idący bardzo do przodu i ma się złudenie,że "to już jest to".Moje najczęstsze zrzutki niestety  🍴
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się