tak jeszcze ciągnąc drętwy temat grobli to właściciel sie nie zmienia jest jeden i ten sam od lat. dzierżawcy nowego raczej nie będzie bo nikomu nie opłaca się ładować pieniędzy w coś co i tak niedługo buldożery zrównają z ziemią, a więc właściciel zamyka stajnie na kłódke i baj baj. może to i dobrze że tam już stajni nie bądzie bo to mejsce jest jakieś przestrzelone😉
Padło na Krzyżanowice. Myślę, że dobry wybór, ale wszystko wyjdzie w praniu. Zdziwiłam się, że jest obowiązek jazdy w kasku i jeśli ktoś nie przestrzega, wywalają z placu/hali a w gorszych przypadkach z pensjonatu. Taki obowiązek dobra rzecz, nie neguję, ale średnio widzę trenerów i różnych zawodników chętnie zakładających kask. Wprowadzić takie coś np. do 18 roku życia jak najbardziej, ale w takiej obecnej formie może powodować utratę klientów. No ale... nie mój cyrk, nie moje małpy. Ja tam na Młodym bez kasku nie wsiadam.
A tak apropos zakazów-nakazów. Próbował ktoś prowokacyjnie wstawić do Victora konia, jeździć w tereny mimo jego chorych zakazów i ogółem - zachowywać się jak normalny prywatny właściciel? Umowa pensjonatowa obejmuje użyczenie boksu i sprawy z tym związane,od kiedy to właściciel pensjonatu przejmuje całą kontrolę nad losem zwierzęcia powierzonym mu w opiekę? Może by Victor zmądrzał? Albo zrobić zastrzeżenie w umowie o odszkodowanie w przypadku, gdy koń wyląduje w rekreacji czy coś?... No i de facto - osoby, których konie wziął do rekreacji tak po prostu opuściły pensjonat? Ja bym mu nie popuściła, serio.
Darolga - też mi się wydaje,że najlepiej na Krzyżanowice 😉 Dobrze,że dbają o bezpieczeństwo .
No i muszę przyznać,że ciekawy pomysł z Victorem . Ja też bym mu nie popuściła, nie przesadzajmy . Jednak jedna kobieta, wiedząc,że jej koń jeździ pod rekreacją wkurzyła się, nakrzyczała na niego i koniec . Koń został u niego, i w dalszym ciągu jeździ pod rekreacją, jednak teraz to tamta pani go oddała rekreacji ...
darolga ale po co? Osoby w jakiś sposób świadome jeździecko omijają stajnie Wikusia szerokim łukiem. Nie wiem jak jest teraz z karmieniem i ścieleniem,ale bywało słabo, a podłoże na hali pozostawia wiele do życzenia. I nie wiem czy panującą tam atmosferę ''wszech-wiedzy'' właścicieli i specyficznego podejścia zastąpią niewątpliwe plusy tego miejsca (super ogrodzone wybiegi, tereny, położenie...). Ludzie w większości konie mają dla frajdy i po prostu nie chcą po pracy czy zajęciach na uczelni jechać do stajni, żeby przechodzić kolejną batalię czy mogę pojechać na własnym koniu w teren etc... W tej chwili jakaś konkurencja w okolicy Siedlca jest - także każdy znajdzie coś co mu pasuje.
noraka na te super ogrodzone wybiegi konie wychadza na godzine. a tereny sa takie, ze po 3-4 wyjazdach nie masz gdzie pojechac, zeby nie bylo nudno (wiem, bo to i moje tereny).
Darolga - to nic nie zmieni. Po pierwsze u victora przyjmują teraz w pensjonat konie tylko "z polecenia", co oznacza ni mniej ni więcej przyjmowanie osób mało orientujących się w swoich prawach i mało obeznanych z końmi, a takim wszystko da się wmówić. Poza tym, kiedyś znajoma, która chciała wstawić tam konia zapytała o umowę. Dostała odpowiedź, że on prowadzi pensjonat na zasadach dżentelmeńskich i żadnych umów nie podpisuje, i jeśli ona nie kieruje się takimi samymi zasadami to nie ma czego u niego szukać. 😉. Nie bardzo rozumiem, co to miało oznaczać ogólnie, ale fakt niepodpisywania umowy jest - a więc tak naprawdę hulaj dusza 😉. A co do koni przebywających w pensjonacie - nie zauważyłyście, że większość (nie mówię, że wszystkie!!) koni, to konie, które Wiktor sprzedał swoim "wychowankom" z rekreacji??? Oni naprawdę podporządkowują się regułom takim jak były w rekreacji i nic to dla nich nie jest dziwnego... Potem się tylko dziwią, bo jednak część z nich zmienia stajnię z różnych powodów...
Katja - i tak dobrze, że w ogóle wychodzą - ja pamiętam czas, kiedy wychodziły tylko od święta - dosłownie - na święta Bożego Narodzenia i na Wielkanoc 😉
Epk - Tak, większość koni, to rekreacja kupiła . Ale to taka 'mamusiu kup mi konika' , no bo chyba nie każdy ma 15 tys. na konia , bo u Wiktora są konie i po 40-60 tys ...
Ścielą codziennie, bynajmniej najlepiej jest na wakacje,gdy podopieczni pracują w stajni..Wybiegi fakt, ładne, konie prywatne nie chodzą na godzine, chodzą na dłużej, chyba od śniadania do obiadu, coś takiego . Tereny ? Nie wiem, nigdy z nim tam nie byłam . Jednak jak jedzie w teren z rekracją to te 9 koni dreptają sobie tak bez sensu, pomijając fakt,że konie są płochliwe [nie, nie wszystkie], no ale to już jako rekreacja .
Mają konkurencyjną stajnie ? Gdzie ? Jak się nazywa ? 🏇
darolga, wg mnie wybór najlepszy z możliwych, w której stajni będziesz miała boks dla Korabskiego ?
a co do Victora, Wiktora ? czy jakoś tak ... pamiętam jakie wrażenie zrobiła na mnie jego stajnia po raz pierwszy ... wielka hala, duża stajnia, padoki cóż jakoś mnie nie powaliły ale okolica baardzo ładna, na pewno dużo ładniejsza niż wtedy w Szukalicach.
Niestety z każdą następną wizytą czar pryskał i dzisiaj nie widzę tam nic wartego uwagi mojej i konia 🙂
Co do mnie to to będzie wprawdzie dopiero za ponad 2 lata przeprowadzka,ale będzie razem z koniem... w związku z tym juz teraz rozglądam się za jakimś pensjonatem we Wrocławiu.Mogłybyście polecic coś w niedużej odległosci od dworca głównego pks(tam najprawdopodbniej bede miała mieszkanie). w cenie do 600zl miesięcznie-stajnia nie musi dysponowac halą,ważne żeby były jakies padoki i żeby koń miał dobrą opieke. Z góry dziękuje za pomoc.
Atutowa 😉 - proponuję oglądnąć te konie za 40-60 tyś i porównać z tym co jest na rynku dostępne 😉. To, że ktoś wystawia taką cenę za konia i potem próbuje go opchnąć swoim klientom, którzy mają kasę i zero pojęcia to inna sprawa, a czy te konie są tyle warte to już inna 😉. Jak kobyła, która nigdy nie chodziła konkursów żadnych i chodzi w rekreacji może być obiektywnie warta 60 tys. Tylko dlatego, że trener twierdzi, że będzie chodziła parkur 150? Wielki LOL 😉.
Ale to jest OT i zaraz dostaniemy ostrzeżenie 😉. W każdym razie powiem Ci jedno - fajnie zmienia się perspektywa i sposób podejścia do tego wszystkiego co proponuje Wiktor jak się wreszcie opuszcza tą stajnię i trafia w inne miejsce - normalne i pod innego trenera, który w końcu pokazuje Ci o co tak naprawdę chodzi... Serio, serio...
Atutowanie mowię o rekreacji, bo nie mam w tym temacie rozeznania. Mam na myśli stajnie pensjonatowe- a takich w okolicy trochę jest. I z halą też się coś znajdzie🙂 Może mniejszą, ale z lepszym podłożem. 🙂
a tereny sa takie, ze po 3-4 wyjazdach nie masz gdzie pojechac, zeby nie bylo nudno (wiem, bo to i moje tereny).
zgadzam się, to przez bardzo długi czas również i moje tereny były - sam fakt że jest w pobliżu las niestety nie gwarantuje fajnego terenu - było tylko kilka ścieżek gdzie można było sobie chociażby pokłusować
i podobnie jak u Rudej_H na mnie na początku stajnia victora również bardzo pozytywne wrażenie zrobiła - przyjeżdżałam tam kilka razy z sąsiedniej wioski, konno jako towarzysz z koleżanką która przyjeżdżała tam na "treningi" - mogłam konia rozsiodłać, dosłałam czysty wolny boks, wodę itp. na pierwszy rzut oka nie było do czego się przyczepić... 🙄
Atutowa - też myślę, że to najlepszy pomysł, a do tego mam tam najbliżej (10 min samochodem). Noraka - szkoda mi konia i tylko dlatego czegoś takiego nie zrobię, ale generalnie myślę, że gdyby dostał taką nauczkę raz na zawsze, to może by to coś zmieniło... po prostu fajny ośrodek się marnuje... epk - tak, racja, o tym zupełnie zapomniałam... Wikuś-dyktator w swoim własnym królestwie, dosłownie. Brrr... Ruda_H - w tej przy hali, boks pierwszy po prawej, ten największy 🙂 incognito - za 2 lata to się może tyyyyle zmienić 😉 ceny, stajnie...
Jakby to powiedzieć.. http://re-volta.pl/stajnie/szukaj/mapa🙁51.30657945585936,%2017.061767578125)/odleglosc:20 😉 plus stajnia w Godzieszowej, pana Śmichury, chyba najbliżej Victora i Wielka Lipa, ale to już za Obornikami.
A ja bylam dzisiaj w Wierzbnej, pod Swidnica... Ok 50 km mam od domu, a mieszkam przy Bielanach, niestety troche daleko... Ale znalazlam swoje miejsce idealne 😅 😅 Jest bosko 😉
Autobusem 130 do Krzyżanowic (lub jeśli nie dopisze szczęście: Polanowic - tylko co któryś kurs jedzie do Krzyżanowic). Wysiadasz i caaaały czas prosto około 20 minut z Krzyżanowic, 30 z Polanowic. Autobus 130 jeździ z Kromera, wcześniej Psie Pole, Pawłowice, tamte rejony. chcesz mapkę? Mogę Ci zrobić ;]
A ktos jeszcze z volty trzyma rumaki w Dziuplinie? Ja sie przenoszę w sobote - szkoda mi konia znowu przenosić, zaaklimatyzowała się na grobli i teraz znowu musi sie aklimatyzować w nowym miejscu. Mam nadzieję, że sie jej będzie podobać, gdzie nie jestem koń zawsze sie zachowuje odrobine inaczej, niby jest zawsze tym samym koniem, ale jednak w zalezności od miejsca jest trochę inna... wy tez tak macie ze swoimi szkapkami jak je przenosicie?
Zaaklimatyzuje się na pewno i Ty też. Tam są LASY 😍 Też nie lubię przenosin, a trochę ich niestety było.. Na pewno to jest jakiś stres dla konia- nowe miejsce, nowe konie, znów trzeba się jakoś w stadzie "ustawić". Mój zawsze jakoś dawał radę, ale widać było, że raz mu bardziej warunki i towarzystwo podpasowały, a raz mniej. Nam z początku w nowym miejscu wszystko się podoba (w końcu wybieramy je jako nowy dom dla konia i chcemy, żeby było mu jak najlepiej). Z czasem wychodzą na jaw różne niedogodności, które albo są mało znaczące i można nad nimi przejść do porządku dziennego lub wciąż jest przewaga plusów, albo są nie do przyjęcia lub nagromadza się ich tyle, że przyjazd do stajni wiąże się nie z przyjemnością, a ze stresem- "co tym razem okaże się nie tak".. I wtedy szukamy znowu.. 😵 Tak naprawdę idealnie byłoby we własnej stajni na własnych warunkach. Ale czy tak do końca? Teraz tak mam, że z moim partnerem prowadzimy stajnię i robimy wszystko tak, jak uważamy, że jest najlepiej. Konia mam 24h/doba 7dni/tydz. pod nosem. I co? Jakoś wcale nie mam dla niego więcej czasu 😉 (o środkach finansowych nie wspominając). Bo trzeba zrobić to, tamto, siamto i często kończy się.. karuzelą 🙄
Hehe, Dziuplina widzę wywołuje wspomnienia. Fakt - tereny super, człowiek się mógł mega odstresować w tych lasach. Było na tyle fajnie, że mój mąż brał psa właścicielki stajni, w której staliśmy, ja konia i szliśmy na spacer. A moje męża na cokolwiek związanego z końmi to raczej trudno namówić...
Piranię? Pirania ścięła się kiedyś z moim psem, na szczęście na terenie poza stajnią, więc gustownie odgalopowałam modląc się, żeby moja psina pobiegła za mną. Ale widać było po obu laskach, że mogło być ostro.
Nie, ja trzymałam konia w Dziuplinie u Kaski Nouberg, miała taką sukę owczarka niemieckiego, czarną jak smoła i z cudownym charakterem. A Pirania p. Gosi to postrach okolicznych psów jest 😉
Kasi stajnia jest tak w lasku, jeszcze za domem Twoje koleżanki.