epk sądzę, że możesz kojarzyć, gdyż pan Bogdan zaczynał swoją przygodę jeździecką razem z Tobą w mojej stajni (Widawa) 😉 Szybko jednak znudziła mu się nauka na ujeżdżalni, i tak jak dziewczyny piszą, zajął się rajdami, pielgrzymkami i szeroko pojętymi szaleństwami terenowymi. Co chwilę znajduje nowych wyznawców (szacun - umie doić!) i sprawia im tanie konie, które potem wykorzystuje do jazd w teren (wsadza na nie innych ludzi i bierze za to pieniądze). Właściciele nie mogą decydować o losie swoich wierzchowców, stoją w boksach wskazanych przez pana Bogdana, jedzą to co każe pan Bogdan, itd., nawet wsiadają i zsiadają na komendę - żadnych odstępstw! Konie młode są już po kontuzjach, apatyczne, zagłodzone, bez chęci do życia, z opuchniętymi nogami, z za luźnymi wędzidłami i obowiązkowo w za krótkim wytoku. Kute na 4 nogi - bo od wyjazdu ze stajni dzida po twardych drogach, po rozkuciu podkową można się ogolić (taka cienka i ostra). Ponieważ są to konie rajdowe muszą być chude! Pan Bogdan tytułuje się komandorem (cokolwiek to znaczy). Patrz grupa trzebnicka
http://www.kp.sds.pl/www/beta/index.php/2-uncategorised?start=8