Majdic w swoim medalowym wyścigu biegła z połamanymi żebrami. Chapeau baux, niesamowita wola walki.
Podpinam się pod pytanie emade, wczoraj czatowałam do 3 nad ranem, budząc się co godzinę i patrząc, czy nie ma relacji z kobiecego half-pipe'u, ale pokazali tylko Ligocką. 🤔
najlepszy tekst komentatorów: "Organizatorzy ostrzegali, że mogły obudzić się baribale, więc zaostrzono kontrolę by żaden misiek nie wyskoczył na trasę biegu." 😁
Płakała, bo zrobiła kroki łyżwą, w pewnym momencie co jest zakazane, na szczęście zmieściła się w dozwolonej ilości kroków - ale myślała tuż po biegu, że ją zdyskwalifikują i że nie będzie mieć medalu... Ale teraz jest już szczęśliwa, bo jej nie zdyskwalifikowali.
Najlepszy tekst komentatora jaki słyszałam kilka dni temu przy wyścigach panczenistek: "widać,że ma dobrze rozwinięte organy wewnętrzne" 😂 Rozwaliło mnie to 🤣
No i ma złamane 4 żebra, jedno z nich uszkodziło opłucną. Prawdopodobnie jakby nie startowała po upadku, to by nic jej nie było poważnego, a tak możliwe, że będzie musiała skończyć karierę.. Z drugiej strony ma upragniony medal.