Wydaje mi się, że sznurce chodziło o to, że wykupując nowy kurs jazdy wychodzą taniej w pakiecie niż kupować sobie teraz każdą na własną rekę 😉 Bo zakładając, że jazda kosztuje około 50zł to tak z 30h wyjdzie 1500zł a kursy przeciez można znaleść taniej o pareset złotych 😉 dokładnie tak, kurs robiłam 5 albo 6 lat temu, teorię muszę na nowo powtorzyć i tak, pojscie na kurs gwarantuje mi nowe testy, materiały itd... kurs jest wazny chyba 10 lat
w ogole slyszalam, ze w innych szkolach nie dosc, ze o wiele drozsze dodatkowe jazdy ( bralam sobie dwie przed samym egzaminem, zeby zrobic "probny egzamin" :hihi🙂 to i jeszcze musza zdac teoretyczny wewnetrzny przed rozpoczeciem jazd i po zakonczeniu i za kazdy sie placi 😲
moje prawko juz jest do odbioru 😅 😅 😅, a ja siedze spuchnieta w domu 🙄 🙄 🙄
eszcze musza zdac teoretyczny wewnetrzny przed rozpoczeciem jazd i po zakonczeniu i za kazdy sie placi 😲
No ja zanim zostalam dopuszzona do jazd musialam zdac wewnetrzna teorie- te same pytania co na panstwowym - ale potem nic nie musialam powtarzac, ani za nic nie placilam 😉
Szczesciara, mojego prawka jeszcze nie ma 🙁 Chociaz w sumie dzis dopiero mija tydzien 😁
ehh prawko mam półtora miesiąca i już bliskie spotkanie z sarną...
jechałam do stajni, las, wyjeżdżam zza zakrętu jadąc w tej śnieżycy moze z 30/40 na godzine wiec jej nie stuknęłam (chyba)* ale wkońcu poczułam jak to jest, jak samochod nie reaguje na hamulec tak, jakby się tego chciało 🙄
jeszcze tydzien temu denerwowałam się na rodzicow, że nie pozwalają mi jeździć samej... dziś strasznie się cieszę, że mnie tak pilnują, bo tata przed tym zakrętem powiedział żebym zwolniła ❗
na szczęście pamietałam i zanim wcisnełam hamulec spojrzałam w tylne lusterko upewniając się czy cos nie jedzie... ale jakby jechało tuż za mną?...
* moj tata twierdzi że jej nawet nie dotknelam ale ja nie mam pewności... samochod sie nie zatrzymywal, hamulec mi skakał na bucie chcąc uniknąc poślizgu więc się toczyłam i toczyłam i toczyłam a ona tak blisko przebiegła... nawet jak dotknęło ją auto to nic jej nie zrobiło pewnie bo ani jej nie przerwociło ani nawet nie odrzuciło w sumie, więc może nie mam sie czym tak denerwowac 🤔wirek:
Sosi, ja w wakacje bylam pewna na 100 procent ze przejechalam jakies male zwierzatko (szczur? mala lasica? trudno powiedziec, za szybko sie to wszystko dzialo). Nie jechalam szybko, moze z 50-60 na godzine, poza miastem gdzies przy polach, ciemno bylo bo to byl koniec wrzesnia i pozno skonczylam trening, wracalam sobie na dlugich swiatlach. Minelam akurat zakret, z naprzeciwka nadjechalo auto na dlugich, skutecznie mnie oslepilo, a chwile potem katem oka zobaczylam ze cos malego mi wpada od prawej przed sama maske. Nie bylo mowy o tym, bym przed tym zahamowala, nie bylo gdzie odbic na bok, bo samochod ciagle mnie mijal. ale nie poczulam zebym na cos najechala. Myslalam, ze kolo miekkie, to jak najechalam szczurowi na glowe - pewnie nie poczuje. Strasznie zle sie z tym czulam, ale kilkanascie osob mowilo, ze na pewno poczulabym nierownosc pod kolem, nawet jesli przejechalabym mysz.
a co dopiero sarna! zaufaj mi, jak walniesz w cos, co jest duze i twarde, to gwarant, ze nie tylko poczujesz, ale na dodatek huk w samochodzie malowany i to porzadny. Jak sobie drapnelam pierwsze autko o murek to huk byl, jakbym caly tylni zderzak wymontowala. Rysa byla tak "gigantyczna" ze 2 dni jej szukalam. Miala moze z 1,5-2 cm dlugosci 🙄 😵 na pewno nie walnelas tej sarny. 110%.
Co do huku przy zderzeniu i faktycznych obrazeniach samochodu... Ja w miesiąc po odebraniu prawka jadąc w korku (jakies 10km/h jak nie mniej) zagapiłam się i puknełam w faceta przede mna, który miał hak. No doslownie mnie wmurowało w fotel i myślałam, że cały zderzak skakowałam...a sie okazało, że tylko tablicę rejestracyjna leciutko wgiełam 😀
[quote author=margaritka link=topic=166.msg456658#msg456658 date=1264421796]u mnie w szkole jazda kosztowala 30zl 🙂
O matko 😵 ile ja bym dała za taka cene dodatkowej godziny jazdy! [/quote]
Ojj tak 30zł to tanio. Ja właśnie skończyłam kurs, dokupiłam jedną godz. i kosztowała 45 zł.
w ogole slyszalam, ze w innych szkolach nie dosc, ze o wiele drozsze dodatkowe jazdy ( bralam sobie dwie przed samym egzaminem, zeby zrobic "probny egzamin" :hihi🙂 to i jeszcze musza zdac teoretyczny wewnetrzny przed rozpoczeciem jazd i po zakonczeniu i za kazdy sie placi 😲
Dziwne, ja miałam teoretyczny wewnętrzny po wyjeżdzeniu 30 godzin i był on oczywiście w cenie kursu a następnie praktyczny wew. też gratis. Czy jakby w cenie kursu miałam 31 godzi i egz. wew. teoretyczny.
Moje prawko od dzis do odbioru w urzedzie - szkoda,ze dowiedzialam sie o tym na 11 minut przed zamknieciem urzedu, a zeby tam dojechac potrzebuje co najmniej 35.. 😤
Haha filmiki rewelacja, podbudowałam się - właśnie jestem w trakcie robienia kursu, 6 godzin za mną, miasto już zaliczone 😉 Jednak po koniach samochód wydaje się być sporym ułatwieniem 😀
Oglądanie takich filmików niestety pomaga tylko chwilowo. Później trzeba wsiąść do automobilu i obsługiwać to kółko na wprost siebie, śmieszną wajchę z boku, trzy pedały na podłodze, manipulatory obok kierownicy, mrowie przycisków w różnych dziwnych miejscach, no i radio trzeba przecież nastawić. A jakby tego było mało, to trzeba uważać na wyskakujące z pobocza drzewa, bądź krawężniki, pieszych, skutery, rowery, innych kierowców... I trzeba wiedzieć, kto ma pierwszeństwo - jakby nie można było z góry ustalić, że JA. Koń to chyba jednak łatwiejszy środek lokomocji - przynajmniej ma jakiś szczątkowy czujnik zbliżania, który nie pozwala mu walnąć w ścianę/słupek/innych uczestników ruchu. 😉
A tak na poważnie, to był taki program: "Najgorszy Polski kierowca". I tak mnie zastanowiło: byli tam ludzie, którzy zdali prawko jakieś kilka miesięcy przed programem, a mimo tego nie byli w stanie wrzucić biegu, wejść w lekki zakręt bez potrącania tyczek, nie gasić silnika rzucaniem sprzęgła, czy wpaść na pomysł zwolnienia ręcznego. Ekhm, to w ogóle możliwe jest, by zdać egzamin będąc takim kierowcą, czy to od początku do końca dla picu wszystko było? 😲
Grzegorz - jak robilam prawko (prawie 2 lata temu) i na placu razem ze mna jezdzila babka, ktora przez dobre pol godz nie byla w stanie przejechac rekawu, ale nie zakretu, a samego PROSTEGO odcinka. pytam sie mojego instruktora (btw. ma na imie Grzesiu :P )co to za babka. a on mi na to, ze ona zrobila caly kurs (jakby nie patrzec, wyjezdzila 30 godzin po miescie!) w jakims tam innym osrodku i przez caly ten kurs nie wrzucila wiecej niz 2 biegu. no ludzie ! co to za kursy maja byc ! 😵 (i przyszla potem do Grzesia sie doszkalac 😉 )
p.s. jakby ktos sie wybieral w Gdyni na kurs, to moge polecic super szkole 🙂
a on mi na to, ze ona zrobila caly kurs (jakby nie patrzec, wyjezdzila 30 godzin po miescie!) w jakims tam innym osrodku i przez caly ten kurs nie wrzucila wiecej niz 2 biegu. no ludzie ! co to za kursy maja byc ! 😵
Też od mojego instruktora słyszałam nie jedną taką historie. Niestety są takie szkoły (a może raczej tacy instruktorzy), które zlewają wszystko całkowicie. Dlatego ludzie często kończą kurs w jakiejś szkole a następnie zapisują się do innej na jazdy bo nie są w stanie zdać egzaminu.
Np. była dziewczna, która właśnie wyjeździła 30 g. (tzn. skończyła kurs) a nawet na placu ani razu nie była. Także ludzie potrafią być bezczelni i zlewać innych totalnie.
Np. była dziewczna, która właśnie wyjeździła 30 g. (tzn. skończyła kurs) a nawet na placu ani razu nie była. Także ludzie potrafią być bezczelni i zlewać innych totalnie.
🤔 to ja chyba jednak faktycznie mialam najlepsza szkole na swiecie (pomijajac fakt ze z instruktorem sie pozniej na imprezy latalo 😀 )
Ale z drugiej strony, przy koniach trzeba wykazać się znacznie większym wyczuciem i koordynacją pomocy. Za to potem nie ma problemu ze skręcaniem, patrzeniem w lusterka i jeszcze zmienianiem biegów jednocześnie 🤣
Ja aktualnie jestem po 11h - jeżdżę codziennie po 3h, bo akurat mam ferie. Póki co przechodzę załamanie pt 'nigdy się tego nie nauczę!' mimo, że tragedii wielkiej nie ma [wg instruktora]. Ale ja juuż już bym chciała jak Kuzaj 😉
Ja aktualnie jestem po 11h - jeżdżę codziennie po 3h, bo akurat mam ferie. Póki co przechodzę załamanie pt 'nigdy się tego nie nauczę!' mimo, że tragedii wielkiej nie ma [wg instruktora]. Ale ja juuż już bym chciała jak Kuzaj 😉
Mniej-wiecej zawsze w polowie kursu przychodzi kryzys 😁 Mowie to zarowno po samej sobie jak i po moich znajomych, tak wiec uszy do gory - bedzie lepiej 😉 A co do tego,ze jak Kuzaj... Ha! Myslalam,ze jak bede miala prawko zycie stanie sie latwiejsze i bede mogla chociaz po glupie zkaupy do osiedlowego sklepiku pojechac... Nic z tego - rodzice nie daja samochodu, a jak juz mam gdzies jechac to zawsze ktorys obowiazkowo ze mna 😉 mam nadzieje,ze z nadejsciem wiosny i to sie zmieni 😀
Np. była dziewczna, która właśnie wyjeździła 30 g. (tzn. skończyła kurs) a nawet na placu ani razu nie była. Także ludzie potrafią być bezczelni i zlewać innych totalnie.
Wybaczcie ale to już trzeba byc konkretną nie motą... 🙄 Chyba każdy wie jak wygląda egzamin i to trzeba na nim zrobić nie? I chyba każdy wie gdzie takie rzeczy się ćwiczy 😉 ?
Dzięki za pocieszenie, wszyscy w domu mi to samo mówią - już bym chciała na egzamin, z pocałowaniem rączki jeszcze 😀 Trzeba dalej jeździć i jeździć, może jutro się tak nie będę załamywała, bo dzisiaj byłam bliska zamiany miejsc w samochodzie.
szepcik Robię w LUZie - generalnie bardzo ok, ale uwiera mnie przepis o odwoływaniu jazd min. 2 dni robocze wcześniej. Trudne do zrealizowania, kiedy np. choroba mnie dopadnie 🙄
Daniela, też tak zareagowałam ale sytuacje są naprawdę różne. Dziewczyna przychodziła na jazdy, facet z nią jeździł "trasami" czyli nawet nie po mieście. Jak się dziewczyna pytała kiedy pojadą na miasto czy plac to powtarzał że jak nabierze pewności siebie i nauczy się jeździć poprawnie po prostej. Zresztą jak zapłaciła już za cały kurs to nawet jakby zrezygnowała to pewnie kasy by jej nie oddali. Także auto szkoły są różne, naprawdę różne.
Jak mówiłam ile zapłaciła za kurs to każdy odpowiadał że widział taniej. Ale myślę że w przypadku kursu nie trzeba patrzeć gdzie najtaniej, raczej gdzie najlepiej.
szepcik Robię w LUZie - generalnie bardzo ok, ale uwiera mnie przepis o odwoływaniu jazd min. 2 dni robocze wcześniej. Trudne do zrealizowania, kiedy np. choroba mnie dopadnie 🙄
2dni wcześniej ??? A jak instruktor nie przyjdzie, to co??