Taaa,uciekanie 😀 Jak pierwszy raz zobaczyłam na przeciwnym pasie tira to z wrażenia zjechałam na pobocze 😀 Początek kursu,jedna z głównych myśli "Rany boskie,dużo łatwiej ogarnąć konia niż samochód". Teraz - kilka miesięcy po egzaminie "Prowadzenie samochodu wporónaniu z jazdą konną to pikuś" 😀
Ja miałam wczoraj pierwszą jazdę po łuku. nie sądziłam, że to jest az takie trudne, a konkretnie cofanie mnie przerasta. Dwa razy wjechałam w "ścianę" (znaczy w słupek 😉 ). Wczoraj czułam sie jak przysłowiowa "blondynka za kierownicą". Chcę ruszyć z krzyżyka, wrzucam bieg, spuszczam hamulec, wciskam gaz i auto mi wyje, nie jadę. Siedzę tak i z inteligentną miną patrzę się na kierownicę myśląc czemu nie jadę. I tak siedzę i cos gadam do siebie. A instruktor tylko: "Kasiu, a bieg ci wskoczył?". Popatrzyłam na skrzynię biegów i równie inteligentnym głosem odpowiedziałam "Nooo tak iiii nie jadę". Oczywiście nie wskoczył. Po tym zdarzeniu doszłam do wniosku, że w samochodzie nie można tyle myśleć, tylko działać, bo głupio to wygląda 😀
W sobotę mam dalszą część łuku. Ja chcę już na miasto! 😀
Mi na łuku zawsze zjeżdża za bardzo na lewo. Teraz to już się przynajmniej w liniach mieszczę, ale na początku to była masakra. Zwłaszcza pierwszy raz, bo wtedy byłam, no cóż, trochę niedysponowana. 🤣 Najbardziej ze wszystkiego właśnie nie lubię łuku i parkowania równoległego. Mam nadzieję, że na nie na egzaminie nie trafię, bo będzie niezły hardkor. 🙄
wczoraj wpadłam na ten artykuł : kategoria A uważam że mogli dać info trochę wcześniej... Ja co prawda nie mam zamiaru robić A ale myślę że osoby które chcą zrobić prawko na motor mogą być zainteresowane...
Nom 😁 podobo jak sie zdaje w poźnych porach (ja zdawałam 20:30) i ktoś nie robi błędów to z nim jeżdżą jak najdłużej, bo wtedy egzaminator wraca do ośrodka zdaje dokumenty i do domu, a jak za szybko by wrócił z jednego egzaminu to by mu kazali bo następnego zdającego iść i znowu się użerać 🙂 przynajmniej na Odlewniczej w Warszawie tak jest 🙂 Szczerze to polecam zdawanie o takich godzinach w tygodniu, mały ruch, mniej pieszych, mniej wszelkiego rodzaju pojazdów typu PKS PKP ZTM itd 🙂 pas można bez problemu zmienić, parkować można bez stresu że ktoś za Tobą stoi i zaraz będzie trąbił 🙂 a jak macie zdawać w sobotę to najlepiej z rana ok 6😲0 😀
Jasnowata poproś instruktora niech nauczy Cię robić łuk na samym sprzęgle-bez gazu 🙂 samochód tak nie warczy i operuje się tylko jedną nogą 🙂
Misskiedis podobno kobiety tak mają 🙂 ale spokojnie to mija 😉
flygirl Parkowanie będzie pod warunkiem że na mieście egzaminator znajdzie miejsce :P kolejny argument "za" zdawaniem po 20😲0 🙂 wszyscy w domu więc mnóstwo samochodów na parkingach i nie ma miejsca nigdzie 🙂
ja z kolei uwielbiam wszelkie manewry typu łuki górki parkowanie zawracanie etc 😍 jak sie na egzaminie rozpędziłam na łuku do 15km/h to egzaminator nie wiedział czy przerywać egzamin czy wręcz przeciwnie powinien pochwalić 😁
Ja też jeżdże łuk tylko na sprzęgle, choć czasem mnie wkurza, że tak wolno jade, ale lepiej na egzaminie jechac wolno niz sie wpakować w słupki. Lubie wszelkie manewry, łuk, parkowania i zwłaszcza łuk wydawał mi sie całkiem łatwy... tylko że jak podczas zapisywania się na egzamin nie chciało mi sie stać w kolejce i poszłam na zewnątrz obserować jak innym idzie zdawanie, to jakaś połowa osób uwaliła właśnie na łuku! Dało mi to do myślenia, nie można niczego olać, bo stres robi swoje, mylą sie słupki, coś sie na chwile przewidzi i koniec 🙁 A łuk oblewały same dziewczyny 😉
Najbardziej zgubny jest pośpiech. Jak się robi wszystko spokojnie i powolutku, to wychodzi lepiej. 🙂 No, oczywiście nie tak spokojnie, żeby samochód zgasł. 🙂 Jak mnie pierwszy instruktor zabrał na łuk to nie szło bez gazu.... bo na środku pasu była wielka dziura w którą trzeba było wjechać i na samym sprzęgle samochód z tego nie wyjechał. I że też ja zawsze musiałam trafić ten pas z dziurą!
Co do równoległego [czy inaczej "zatoczki"] - u nas bardzo bardzo rzadko się zdarza takie parkowanie komuś na egzaminie, bo... nie ma gdzie tego przeprowadzić. Raz, że jest bardzo mało takich miejsc, a dwa - zdający musi mieć przepisową ilość miejsca, więc jeśli już się coś znajdzie, to zazwyczaj jest tam za ciasno.
Dzięki 😉 Ja też się stresowałam, bo bardzo mi zależało ale stres może tylko pogorszyć sprawę... miałam taki moment na placu, że nogi mi zdrętwiała,zupełnie 0 kontroli, ale na szczęście udało mi się uspokoić w porę i nie wjechałam na linie.
flygirl teoria na 0. zdana. zaliczona, ale na praktycznym dałam ciała... ;/ no i czeka mnie powtórka w przyszłym tygodniu jakoś... no cóż głupi błąd. nogi miałam jak z waty ze stresu... ;// zmieniałam instruktora. po tym wszystkim doszłam do wniosku, że cały mój kurs nie miał sensu...
siwaaa miałam takiego instruktora, że właściwie na egzaminie się dziś dowiedziałam, że pewne rzeczy mnie obowiązują, o czym kompletnie nie miałam pojęcia. zapytałam się go o kilka rzeczy przed egzaminem, a on mi powiedział, że mi nie powie, bo nie chce mi namieszać w głowie... 🤔wirek: następnie darł się na mnie, że jeżdżę za szybko, a kiedy ja naprawdę się skupiałam na jeździe, jeździłam powolutku i dokładnie, kazał mi gonić szybciej... na kursie nie nauczyłam się niczego prócz ruszania i zatrzymywania auta. ;// wyjeżdżać tyłem nauczyła mnie moja najcudowniejsza na świecie trenerka (ale od koni, a nie od aut!) a parkowania nauczył mnie inny instruktor w innym mieście. teraz się do niego przenoszę, w sensie wykupię sobie u niego jazdy, bo inaczej kiepsko widzę moje prawko, a ciśnienie mam... ;// na serio. facet spóźniał się codziennie. nawet dziś! kiedy miałam egzamin. już byłam zła, bo myślałam, że się spóźnię. przez wakacje pracowałam i robiłam kurs, praca do lekkiej nie należała i naprawdę bywałam zmęczona, a on przez 5 dni z rzędu, był umówiony ze mną na 6.00 rano! i mieliśmy jeździć po cztery godziny. nie przyjechał ani razu, a ja jak głupia wstawałam tylko żeby sobie postać przed bramą i poczekać, po czym, żeby wrócić do siebie na chwilę i zaraz po tym do pracy, bo na 2 godziny to już mi się spać kłaść nie chciało. a na koniec, miałam mieć egzamin załatwiony na około 15-17 października i oczywiście nie miałam, bo mój instruktor 'zapomniał' przyjechać po moje papiery, choć przypominałam mu o tym. i w końcu egzamin miałam dziś. a tak jak pisałam prawka potrzebuję na już. nie wspomnę już o notorycznym paleniu w aucie, mimo, że prosiłam, żeby tego nie robił. . . ;// głowa zaczynała boleć mnie po 10 min jazdy... ten kurs to jakaś pomyłka była... ;// było jeszcze wiele, wiele innych nieprzyjemnych sytuacji, ale już nie będę się rozwodzić... ;// jedno powiem: DOBRY INSTRUKTOR TO KLUCZ DO SUKCESU!
O kurcze , to niedobrze. Wiele osób ie skarży, że instruktorzy ich nie uczą a dowiadują się wszystkiego na egzaminie. Ja też się tego boję, pomimo że dopiero zaczęłam jeździć . Trzymam kciuki aby ten instruktor nauczył Cie jeździć jak najlepiej potrafi.
gryglodor, nie wiem gdzie jeździłaś, ale powiem Ci że genialny jest jeden instruktor ze szkoły Atut- on uratował mó egzamin 🙂 miałam z nim dodatkowe 4h przed egzaminem, kompletnie przewartościował moje myślenie o jeździe, wszystko kazał mi robić inaczej i tylko dzięki niemu zdałam. wczesniejszy instruktor ze szkoły jazdy "tak" to była pomyłka
gryglodor przykro, że oblałaś, ale życzę ci opanowania stresu następnym razem, bo to, oprócz odpowiedniego instruktora, klucz do sukcesu! pocieszę cię, że u mnie na następny egzamin, zdając w połowie października, czeka się do grudnia, co i tak stoi pod znakiem zapytania, bo mówią 'że jeżeli spadnie śnieg' to egzaminu i tak nie będzie.
gryglodor no to miałaś pecha, nie ma co :/ Ja mam o tyle szczęście, że znam jednego instruktora osobiście i uczy rewelacyjnie. Jakbym nie znała, to pewnie też trafiłabym na jakiegoś ciołka, bo u nas pełno takich. Im bliżej mi do prawka, tym bardziej się stresuję. Rodzice już się doczekać nie mogą, a mój ojciec to już w ogóle... Boję się, że obleję teorię, bo wchodzi znowu nowa. Praktyczny obleci, ale mam ciężką nogę. Nie wiem też jak będę pracować na sprzęgle, skoro one podkręcone na maksa... 😵 I do tego dochodzą egzaminatorzy z Legnickiego WORDu ... Czepiają się o byle szczegół, jeden to nawet z linijką po placu manewrowym biega.. 🙄
gryglodor, to faktycznie kiepska sytuacja. A nie dało się instruktora zmienić w czasie kursu? Dlatego ja sie ciesze, że zapłaciłam za kurs te 200 zł wiecej i poszłam do pewnej szkoły, małej, gdzie uczy tylko 4 instruktorów i każdy z nich jest świetny. Jeździłam z trzema, każdy mnie czegoś nauczył. Moją szkolę zawsze i wszędzie będe polecać, bo jazda to była sama przyjemność i na każdej godzinie uczyłam sie czegoś. Jak mi sie instruktor spóźnił kilka razy po 10 min (wiadomo - korki), to mam wpisane w karcie, że mam dodatkowe 40 minut do odjeżdżenia i sobie je wykorzystam przy jazdach doszkalających. Nawet nie sądziłam, że tak trudno trafić na dobrego instruktora...
dzięki dziewczyny! 😉 właśnie sprawdziłam, że terminy są dopiero na 2 grudnia!!! 😕 czy orientuje się ktoś jak działa wniosek o przyspieszenie egzaminu? ;( jestem załamana. ja tak tego prawka potrzebowałam... masakra. Cricetidae nie dało się zmienić instruktora. spóźniał się zawsze i był taki nierozgarnięty, że gdybym ja sama nie miała porządku w swoim kalenarzu to do dziś byśmy nie doszli do tego ile godzin wyjeździłam...
na egzaminie się dziś dowiedziałam, że pewne rzeczy mnie obowiązują, o czym kompletnie nie miałam pojęcia.
Ja na egzaminie wylosowałam sprawdzenie poziomu płynu do spryskiwaczy, a wszędzie było mówione, że każą mi tylko pokazać, gdzie jest zbiornik. 😵 A miałam strasznego egzaminatora, takiego zadufanego w sobie pyszałka, który zwracał się do mnie cały czas jak do tępej blondynki, która nie wiadomo jakim cudem znalazła się za kółkiem. 🤔wirek: Rzucał mi jakieś chamskie komentarze i komentował, że coś zrobiłam, a coś nie, chociaż było zupełnie odwrotnie - no ale on jest PANEM EGZAMINATOREM i wie lepiej. Jedyny plus była taki, że mój stres wyparował, a główną rzeczą zaprzątającą umysł stało się pragnienie pozbycia tego... pana z samochodu. Zdałam bez większego problemu i utarłam nosa bufonowi. 😜