Forum konie »

Kupno konia

Co masz na mysli piszac 'dorosnij'?

Kochani hejterzy, po dlugiej rozmowie z mama w koncu uzgodnilysmy, ze kupujemy konia. Dziekuje Wam za wielka pomoc i wsparcie <3
[img]/forum/Themes/multi_theme/images/warnwarn.gif[/img] Brak edycji - post pod postem
Ach, te długie rozmowy w środku nocy 😁 Jakie owocne!

Kaytah, pochwalisz się nowym nabytkiem? 🙂
rozmowy takie długie wow.... mama taka kochana wow.... co na to pieseł?
hejterzy tacy kochani, wow, pomoc taka wielka 😁
Zapomniał wół jak cielęciem był 😉
Dokładnie. Moje  potomstwo  jest właśnie w gimnazjum . Niesamowite doświadczenie  i pełen przekrój przez nastoletnią społeczność . I  ja już pierdyliard razy wolę nastoletnie koniarki wszelakiej masci , niż lolity tnące się żyletkami i konsumujące niezidentyfikowane środki chemiczne. I nawet jesli  dzieciak sobie kupi konia/jej kupią konia , nie starczy jej przynajmniej  czasu ani kasy na łażenie po centrach handlowych ( byleby na sytuację i zwierzę ktoś dorosły oko miał ) 
Dokładnie.
Ja też kupując konia, nie byłam rozsądna mimo, że byłam już powiedzmy dorosła (21lat), konia kupili mi rodzice, konkretnie mama.
Pojęcia nie miałam z jakimi to się może wiązać wydatkami i obowiązkami, o kolkach słyszałam jedynie jakieś straszne legendy, no ale przecież mój koń nie chorował do tej pory to i jak go kupię nie będzie, prawda?  😂 Nagle się okazało, że pensjonat z 350zł skoczył na 600, że pierwsza kolka (i tfu tfu tfu tfu ostatnia!) mimo, iż nieoperacyjna i tak skończyła się w klinice i kosztowała kilka tysięcy. Może stać się masę rzeczy, mimo iż konik tylko do tuptania po lesie, koszty leczenia te same.
Kupując miałam oczywiście zaufane osoby w najbliższym otoczeniu, które doradzały i pomagały zanim sama nabrałam odpowiedniego doświadczenia. Z tej perspektywy decyzji ówczesnej bym nie zmieniła, ale wiem, że rozsądne to nie było, na szczęście moi rodzice stanęli na wysokości zadania. Jednak jeśli ktoś kupując konia ma ledwo ciułać na pensjonat co miesiąc, to to naprawdę nie ma sensu.
Jednak jeśli ktoś kupując konia ma ledwo ciułać na pensjonat co miesiąc, to to naprawdę nie ma sensu.


Z tym nie do końca się zgodzę. Jest 2 rodzaje właścicieli: tacy, którzy konia mają jak inne hobby. Jest kasa, jest koń, nie ma kasy konia się sprzedaje. Jest też drugi rodzaj właścicieli, co wpierw sprzedadzą auto, telewizor, sami nie dojedzą i będą w podartych butach chodzić ale zrobią wszystko, żeby koń miał co mu potrzeba.
Mój koń jest ze mną kilkanaście lat, bywało i super finansowo i bardzo beznadziejnie. Ale nie żałuję ani 1 wydanej na niego złotówki.
Ja też żadnej złotówki nie żałuję  😉 ale miałam na myśli to, że jeśli ktoś kupując konia liczy na tylko na pensjonat i taki wydatek jest już poważnym uszczerbkiem dla budżetu to co będzie jak coś się stanie i będzie potrzebował kilku tysięcy? Co innego jak wykupujemy ze złych warunków kochanego konia, a co innego jak mamy kaprys sobie kupić bo tak.
Czyli tym samym zakładając kolkę i inne końskie przypadłości., ewentualne wizyty w klinikach itd. to konie powinny kupować osoby otrzymujące dochody ponad 6000 zł na rękę.
Bo przecież zawsze może się coś wydarzyć i trzeba mieć pieniądze na konia!!

Nagła utrata pracy, problemy rodzinne itd. nawet gdyby nagle coś sie naszemu koniowi. To są rzeczy, których nie da się przewidzieć i nagle może się okazać, że nas nie stać na dalsze utrzymanie konia (albo będzie wiązało się z wieloma wyrzeczeniami), ale nie ma problemów, których nie da się rozwiązać
Kwestia tego, z jakiego powodu ktoś konia kupił i jakie sa jego piorytety.
efeemeryda, włożyłam w swojego konia koło 200 tyś przez te wspólne lata (tak, słownie dwieście tysięcy złotych). Nie sądzę aby ktokolwiek kupując konia miał odłożone na jego dożywotnie utrzymanie włączając w to możliwe przypadki chorób.
Z pracą bywa różnie, dziś jest dobra, jutro nie ma żadnej.

Konia kupiłam, bo rodziców w momencie było stać na jego utrzymanie i wzięli na siebie ten obowiązek. Nikt nie przewidział, że 3 lata później będzie w domu zupełnie inaczej i to ja będę przez jakiś czas głównym żywicielem i konia i całej reszty rodziny.
Nie da się przewidzieć swojej sytuacji finansowej na 20 lat w przód. Znam takich, co mieli koło miliona na koncie, a kiedy dopadła ich choroba lekarze w 2-3 lata wyskrobali z nich zapasy za prywatne operacje i wizyty.
Pewnie, że nie odłoży na dożywocie, ale co innego jak kupujesz konia i masz tyle kasy że starcza na pensjonat i jeszcze trochę zostaje a co innego jak kupujesz konia już wiedząc, że ledwo ci na ten pensjonat starczy, i podejrzewam, że o tą sytuację "wyjściową" Efeemerydzie chodziło gdy pisała "Jednak jeśli ktoś kupując konia ma ledwo ciułać na pensjonat co miesiąc, to to naprawdę nie ma sensu." (pogrubienie moje)
Misskiedis, pensjonat pensjonatowi nie równy. Można konia utrzymać za 2000zł można za 400zł. Zakładam, że większość ludzi kupując konia wie, że wyda na niego koło 1000zł miesięcznie.
Misskiedis dziękuje właśnie to miałam na myśli  😉
Nie chodzi o to, że trzeba mieć 10tys dochodu i majątek odłożony na czarną godzinę, ale o to, że jeśli w chwili zakupu ledwo jestem w stanie odłożyć te 500powiedzmy złotych na stałe opłaty związane z koniem to pomysł z zakupem jest mocno średni.
Wiadomo, że ceny pensjonatów różne ale gdybym wiedziała, że żeby konia utrzymać w pensjonacie takim, że warunki będą zadowalające a cena jak najniższa i tak będę sobie musiała sobie od ust odejmować to bym konia nie kupowała. O takie przewidywanie chodzi. Bo wiadomo, że czasem cos się może wydarzyć, choroba, problemy z pracą itp i na jakiś czas trzeba będzie zacisnąć pasa i ewentualnie przestawić konia gdzieś na łąki ale trzeba mieć z czego tego pasa zacisnąć.
Najgorsze kiedy coś się wydarzy ,np : operacja kolki i w ciągu paru godzin trzeba zorganizować ok 10 tyś zł . Wtedy bardzo często mija miłość do koni a wielu woli dać zastrzyk i pożegnać swojego przyjaciela. Jak ktoś nie wie jak się ta miłość w stosunku do finansów przejawia to zapraszam do kliniki ,np . na Służewiec.
Smok10, ale jak moich koleżanek konie były operowane na Służewcu to nikt im nie kazał płacić w ciągu kilku godzin. koń i tak stał tydzień czy dwa i zanim odebrały zwierzaka miały czas na zorganizowanie kasy.
Dwa razy miałam kolkę u konia i raz spadek tętna (koń mi zasłabł) i nigdy nie pytałam lekarza o koszt ratowania konia. O rachunek pytałam jak już był koń obsłużony. I nie było problemu, żeby zapłacić przelewem czy za 2-3 dni.
Albo rozłożyć na raty. Przecież kliniki zdają sobie sprawę, że nie każdy jest w stanie wyłożyć od ręki kilka tysiaczków szczególnie w bardzo nagłych przypadkach. Jeszcze się nie spotkałam z przypadkiem żeby przywożąc kolkującego konia do kliniki pytali się o stan konta, a zdarzały się i takie historie, że właściciel nie zapłacił, nie odbierał konia i na własną rękę klinika szukała nowego domu dla zwierzaka.
Bera7 - Cały czas odpowiadasz za siebie ,a widać że masz ugruntowaną sytuację materialną i jesteś sobie w stanie poradzić z problemami. Chodzi tu bardziej o takich co kupują konia a potem rzeźbią na pensjonat ,na jedzenie nie mają transportu i oszczędzają na wszystkim a potem zaczynają się schody. Dla nich 10 tyś czy podobna kwota to nie jest coś co można zorganizować w tydzień, bo dla nich i 2 lata to za szybko . A z tym czekaniem w klinikach to bym nie przesadzał , bo jak trzeba zrobić operację która kosztuje 10 tyś to klinika prosi o choćby 60 -70 % zaliczki . a potem masz rację na resztę chętnie tydzień zaczekają . 😉
Taa, już widzę jak co druga tutaj osoba na forum trzyma w skarpecie 10 tysi na "wszelki wypadek" ale Smok10 pewnie tak 🤣
Taa, już widzę jak co druga tutaj osoba na forum trzyma w skarpecie 10 tysi na "wszelki wypadek" ale Smok10 pewnie tak 🤣


Niestety miałem nieprzyjemność być w takiej sytuacji i nikt nie proponował mi kredytu czy rozłożenia na raty , tylko odbyło się to tak jak opisałem . Ale ciesz się i baw i oby cię to nigdy nie spotkało .  🤔
popadacie w skrajności... Chodzi o to, żeby zdawać sobie sprawę, że koń to nie tylko pensjonat i trzeba brać pod uwagę, że coś się może stać, może nie od razu 10tys, ale 1000 czy 2000zł warto byłoby mieć, albo wiedzieć, że ktoś da/pożyczy jak nagle będzie potrzeba. Natomiast jeśli ktoś będzie miał bardzo napięty budżet już poprzez sam pensjonat to może się to źle skończyć.
Smok10, z tą ugruntowaną pozycją to różnie bywa, jak napisałam. Tak u mnie jak i u innych. Kupując konia miałam 16 lat i skąd miałam wiedzieć jak będzie wyglądała moja pozycja za 10 lat? Kwestia priorytetów, bo nie raz widzę, jak laska ma nowe buty za kilka stów, płaszczyk itp a koń woła o kowala.
A co do wetów, to chyba trafiam na wyjątkowych albo mam na czole wymalowane "zapłacę" bo nigdy mi się nie zdarzyło mieć problemu z odroczonym terminem płatności w nagłym wypadku, a nawet przy zabiegach, które mogły poczekać lekarz sam zaproponował, że wpadnie "już" bo mu pasuje, a zapłacę w terminie, kiedy to ja proponowałam wizytę, bo wiedziałam, że wtedy będę miała środki na badanie czy zabieg.
Zapomniał wół jak cielęciem był 😉


Wół wołem... mnie tam raczej rozbawiło, już poza słownictwem, to, że dziewczyna zgłasza "problem" o 22:19, później znika na kilka godzin, wraca o 1:43, chrzani głupoty i nagle o 2:29 triumfalnie obwieszcza radosną nowinę - po długich rozmowach (w międzyczasie zapewne) mama się zgodziła.

Ja też często przegaduję z mamą pół nocy, ale zwykle nie gimbazuję w tym samym czasie na forum. Nie przypominam też sobie, żebym kiedyś tego typu cielęciem była.
Dworcika, jak miałam okazję kupić konia to też była debata do późna w noc i kułam żelazo póki było gorące. Chciałam ustalić wszystkie szczegóły zanim przyjdzie komuś do głowy się wycofać.
Fakt, nie obwieszczałam tego na forum, bo go nie było 😉
Jeśli chce się mieć konia to najlepiej trzymać go u siebie bo najmniejsze koszty utrzymania.  lub w zaprzyjaźnionej stajni. Nie wiem jak innych  ale mnie  utrzymanie 2 koni  małopolskich kosztuje  250 zł  ewentualnie  jeśli coś wypadnie  dodatkowego to wtedy trochę więcej: szczepienia dodatkowe badania etc. Wiadomo że wet  bierze najwięcej.
Co do samych  kolek nigdy  nie uświadczyłem tego problemu choć są różne konie  bo i są takie rasy które są wrażliwe na  strawiany pokarm.
krzysztoftzr jakim cudem 250 zł? u siebie, tak? ale to i tak tanio..  👀
mój koń przez 15lat życia nie miał kolki, w końcu jak dostała to wylądowała w nocy w klinice... Mimo, że nie było żadnych zmian w pokarmie, więc nie mówiłabym o predyspozycjach rasowych, a raczej szczęściu nieszczęsciu, bo większość kolek ma przyczynę nieznaną.
Fokusowa może siano, słomę i owies ma ze swoich pól, łąk itd. 😀
Niestety nie kazdy moze miec swoja stajnie, a co dopiero gospodarstwo.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się