Luna_s20, nie policzyłaś wody 🙂, ani prądu do pastucha. Ani siana, które się wyrzuca czy się nie udało. Ani szczepienia. Pół żartem, ale Realne utrzymanie Zadbanego konia po taniości krąży ok. 6 000. Jeśli płaci się sensownej obsłudze (choćby czasem) i koń kuty - dobija 10 000. I to są koszta Niskie.
desire, warto zachowywać umiar pomiędzy porywami serca a chłodnym rozsądkiem. Wydajemy różnie zależnie od warunków, ale w porównywalnych warunkach/lokalizacji wszyscy tyle samo niezależnie od jakości/sprawności konia. I to jest sedno kłopotu. Że, jeśli chce się mieć przyjemność z jazdy, warto, żeby materialna wartość konia była w sensownej proporcji do ponoszonych kosztów. Bo jeśli się przegnie, to może 1 na 100/200 się uda, fartem. A większość będzie miała Tylko skarbonkę. Owszem, satysfakcję serca, jak miło jest miziać konia i organizować wetów, masażystów itd.
Pokusiłabym się o takie podsumowanie: że fajnie by było, gdyby celować z minimalną(!) ceną nabytku w okolice 2-letnich kosztów utrzymania. To zmniejsza ryzyko braku innej satysfakcji niż dbanie o konia z ziemi. Niczego nie gwarantuje, ale ryzyko zmniejsza.
edit: jeszcze raz: Nie rozmawiamy o cenach koni kilka lat temu. Rozmawiamy jak jest Teraz. To są info dla potencjalnych nabywców, nie dla już posiadaczy.
[quote author=Sivrite link=topic=1647.msg2651718#msg2651718 date=1487607403] Właśnie. Nie możesz porównywać cen w Warszawie do cen w innych obszarach Polski, bo zwyczajnie ceny odpowiadają średnim zarobkom w województwie.
Sivrite, czytam sobie tę dyskusję i naprawdę mnie zaciekawiłaś tą korelacją. Czy mogłabyś jakoś na konkretach ją wykazać? [/quote]
Czy zaciekawienie wywołało postawienie tak konkretnej tezy? Jeśli tak, to w takim razie doprecyzuję - tak, w konkretnych sektorach usługowych i produkcyjnych istnieją spore (czasem ogromne) odchyły od tej zasady, spowodowane różnymi czynnikami, wyliczać można ich tyle, co sektorów, dlatego często te zarobki nie są w ogóle uwzględniane. Bo w tym województwie więcej popada, to płody rolne tańsze, w tamtym suszej, to droższe. Tu mamy bliżej do kopalni to węgiel tańszy, a tam mamy odkrywki piasku, to budowa wyjdzie nas taniej. Ale to, że ceny rynkowe są uzależnione od zarobków jest faktem, choć często bardzo zmiennym. Przeciętne wynagrodzenie - Klik. Mazowieckie odstaje od wielu lat bardzo znacząco, między innymi tym tłumaczy się nasz aktualny rząd, próbując przepchnąć przyłączenie sąsiednich gmin do Warszawy. Nie mam niestety danych statystycznych, mogę się podpierać tylko powierzchowną znajomością cen, jakie płacą znajomi w pensjonatach (nie zaglądam każdemu znajomemu koniarzowi do kieszeni) i wykładami ze statystyki i ekonomii. Sporo przykładów można znaleźć na stronach GUS-owskich, sama je kiedyś przerabiałam. Ale też ciężko jest ustatystycznić tak zróżnicowaną usługę, jaką jest pensjonat dla koni. Co nie zmienia faktu, że nawet fryzjer w Warszawie jest droższy (mieszkałam 18 lat) niż w moim obecnym miejscu zamieszkania, a niby usługa dokładnie ta sama, na którą nie mają wpływu czynniki losowe. Ale mają wpływ - cena gruntu (więc cena wynajmu miejsca), zarobki pracownika, ceny dojazdów pracowników jak i cena infrastruktury w danym mieście. Mam nadzieję, że zrozumiale, nie mam daru przekazywania wiedzy, jak niektórzy moi psorkowie. : D
EDIT: Postaram się znaleźć jakiś konkretny przykład.
Ratina z - 800 zł za pensjonat to już jest 9600 zł a gdzie reszta 😁
No błagam Cię nie wydasz na pasze,kowala,treningi i weta(nie biorę pod uwagę kontuzji albo przewlekłej choroby konia) 10000 rocznie...No chyba,że kupujesz raz w miesiącu nowy komplecik Eskadrona a koń zajada się jakimiś mega drogimi paszami i suplementami...ale wtedy raczej nie stoi w stajni za 800zł...Ja nie twierdze,że Twoje wyliczenia sa nieprawdziwe,ale na pewno nie tyczą się każdego przypadku..Ja myślę,że najważniejsze jest to żeby być odpowiedzialnym za swojego konia: żeby mieć świadomość,że jak się kupuje zwierze to to zwierze ma potrzeby i naprawdę może się stać wszystko...
Koń to dla 99% jeżdżących to hobby. Wiadomo, że nigdy kasa władowana w konia się nie zwróci, a co dopiero mieć z tego zysk.
Każdy się uczy na własnych błędach. Zapewne większość, jak nie wszyscy udzielający tu porad w kwestii jakich koni nie kupować, własne doświadczenie na takich błędach zdobyli.
Ratina Z - Jak nadmieniałem, moje wyliczenia są bardzo średnie i dotyczyły bardziej obrębu Warszawy , co też pisałem . Aczkolwiek w innych aglomeracjach też mogą tyle osiągnąć . , A na logikę muszą być średnie bo jakby się tyczyły każdego przypadku to musiały by mieć kilkadziesiąt tysięcy pozycji. 😁
Sivrite - Mazowieckie to nie Warszawa. Jest coś takiego jak średnia Mazowiecka i Średnia Warszawska . Porównaj sobie jedną do drugiej . PIS chciało powiększyć Warszawę i wyłączyć ją z Mazowsza bo nie mogą dostawać pieniędzy z Unii na Mazowsze . Warszawa powoduje to że Mazowsze jest bogate , a to nie do końca tak jest . 😉
Ela Pe- Zwróci nie zwróci , ale w przypadkach losowych łatwiej sprzedać konia który jest coś wart niż bezwartościowego. 😉 Nawet dla dobra jego samego 😉 No i dla jego właściciela też 😁
[quote author=Sivrite link=topic=1647.msg2651718#msg2651718 date=1487607403] Właśnie. Nie możesz porównywać cen w Warszawie do cen w innych obszarach Polski, bo zwyczajnie ceny odpowiadają średnim zarobkom w województwie.
Sivrite, czytam sobie tę dyskusję i naprawdę mnie zaciekawiłaś tą korelacją. Czy mogłabyś jakoś na konkretach ją wykazać? [/quote]
Mam taki przykład, z naszych ogłoszeń (statystyk płakał, jak widział, z czego próbuję wysnuwać jakiekolwiek wnioski, no ale niech popłacze). Ww. średnie zarobki w województwach - Klik i przykładowe wyszukiwanie pensjonatu na RV (z dość dużymi wymaganiami) [url=http://re-volta.pl/stajnie/szukaj/mapa🙁51.856129210490046,19.412747234375047)/odleglosc:2000/tylko:pensjonat/tylko:hala/tylko:lonzownik/tylko:oswietlenie/tylko:padoki/tylko:pastwiska/tylko:parkour/tylko:czworobok/tylko:myjka_zew/tylko:trener/tylko🤔ocjal/tylko:boksy]Klik[/url] Wszystkie 3 najdroższe pensjonaty są z Mazowieckiego (mimo, że dwa wcale nie blisko Warszawy). Dwa najtańsze są z kujawsko-pomorskiego (poniżej trzeciego kwartyla w zarobkach, więc sam ogon) i podkarpackiego (jeszcze dalej na liście. Trzeci od dołu jest pensjonat w dolnośląskim, ale do cywilizacji to mu dość daleko. Mam nadzieję, że pomogłam. Jak widzisz, nawet te pensjonaty, które są daleko od Warszawy nadal są drogie, a te zlokalizowane nawet przy miastach wojewódzkich, ale w "tańszych" regionach nadal są tańsze. Już kończę offtop, wybaczcie.
Sivrite - Mazowieckie to nie Warszawa. Jest coś takiego jak średnia Mazowiecka i Średnia Warszawska . Porównaj sobie jedną do drugiej . PIS chciało powiększyć Warszawę i wyłączyć ją z Mazowsza bo nie mogą dostawać pieniędzy z Unii na Mazowsze . Warszawa powoduje to że Mazowsze jest bogate , a to nie do końca tak jest . 😉
Ja o jednym, Ty o drugim. Warszawa to nie Mazowsze? No nie mów! Wiem, czemu PiS chce zrobić to, co chce, nie musisz mi tego tłumaczyć. Ja już również nie mam ochoty tłumaczyć, że Warszawa zawyża zarobki Mazowsza, na czym Mazowsze traci, jednak nic z tym nie zrobi. Tak to po prostu działa w ekonomii.
I po co te wyliczanki???? Koń to dla 99% jeżdżących to hobby. Wiadomo, że nigdy kasa władowana w konia się nie zwróci, a co dopiero mieć z tego zysk.
Właśnie. Hobby jest niepoliczalne i się nie zwraca, trzeba się z tym pogodzić. A dla handlarzy to już nie jest hobby, wtedy mogą na tym zarabiać. : P
Ela Pe- Zwróci nie zwróci , ale w przypadkach losowych łatwiej sprzedać konia który jest coś wart niż bezwartościowego. wink Nawet dla dobra jego samego wink No i dla jego właściciela też hihi
W przypadkach losowych, owszem, łatwiej jest sprzedać konia lepiej wyszkolonego i zdrowego aniżeli źle wyszkolonego i niezbyt zdrowego.
Tylko że taka sprzedaż i tak nie zagwarantuje nam zwrotu wszystkich kosztów poniesionych na konia.
Sprzedaż np : za 2000 zł a 20 000 zł to duża różnica . Oczywiście że to plecy w obu przypadkach. Ale przy wyższej kwocie zawsze mniejsze. 😉 Ostatnio widziałem pensjonat blisko Warszawy za 450 zł/ mc. Ale dziwnie pusty 😁 Zaniżona średnia Mazowiecka 😁
halo, kompletnie mnie nie zrozumiałaś. ale nie będę rozwijać, bo przypuszczam że znów niestety źle zinterpretujesz.
I po co te wyliczanki????
Koń to dla 99% jeżdżących to hobby. Wiadomo, że nigdy kasa władowana w konia się nie zwróci, a co dopiero mieć z tego zysk.
Każdy się uczy na własnych błędach. Zapewne większość, jak nie wszyscy udzielający tu porad w kwestii jakich koni nie kupować, własne doświadczenie na takich błędach zdobyli.
halo, mieszkając na końcu świata i nie jeżdżąc na zawody mało kto szczepi i to są fakty. Ta ilość siana wyszła mi razem z zadeptanym i zabrudzonym 🙂 Podobnie nie widzę sensu kucia konia który łazi sobie po trawce i czasem pobiegnie leśną dróżką. Liczenie paszy uśredniłam bo możesz kupić 5 różnych worków ale tych 5 worków miesięcznie koń ci nie zje. Można też sobie zamówić gospodarskie mieszanki z paszarni i to będą groszowe sprawy. Chcąc wyliczyć NAJTAŃSZY koszt utrzymania konia uznałabym przydomówkę bez pracowników, własne studnie, własne siano, własny owies i samodzielne struganie oraz ryczałtowe rozliczanie za energię. Wtedy nie wiem czy koszt ma szansę dobić 100zł miesięcznie - ale to akurat skrajne obcięcie ewentualnych wyliczeń. A mi nie chodziło o nic innego jak o wykazanie że przynajmniej ćwierć polskich koniarzy jest mocno daleka od kasy potrzebnej osobie utrzymującej konia pod dużym miastem pod okiem trenera. Jednak większość polskich koni nie żyje w miastach 😉 Tym samym dla nich przedział cenowy do 15 tys za konia to przedział w granicach rozsądku, a wszystko co jest powyżej to snobistyczna fanaberia.
I teraz mamy tutaj ciekawe nieporozumienie, gdy ten kogo stać na konia za 50 tys powie że koń za 7 tys to nieodpowiedzialność i bezsens, a ten który właśnie zagląda do portfela licząc swoje zebrane na spełnienie marzenia 6 tys uzna że koń za 50 tys to fanaberia i snobizm. I o to chodzi że żadna grupa nie będzie miała racji. Każdy tak celuje jak go stać. Kogoś stać na merca, kupuje merca. Kogoś na używanego fiacika, to kupuje fiacika. Tymczasem historia zna już i konie kupione za psi grosz i chowane za stodołą które rozpromowały swoje imię, jak i konie z wysokiej półki i od dobrego hodowcy, które zmarniały porzucone u rolnika. Pewnie że to są przypadki, jeden na ileś tam tysięcy. Tylko skoro ktoś ma warunki by ten koń był, żył, i by koń i właściciel cieszyli się sobą, to niech sobie kupi i konia za złotówkę. A jeśli ktoś widząc konia za 3 000 oczyma wyobraźni widzi długi jak miesiąc biling połączeń do weta, kowala, trenera i proboszcza z pobliskiej parafii (celem wymodlenia jakiegokolwiek sukcesu) - to niech sobie kupi konia za 70 tys. I sądzę że naszym zadaniem, jako osób które wiedzą już czego unikać, jest podpowiedzenie... czego unikać. Wmawianie komuś że wyrzuca pieniądze i popisuje się gdy mierzy w lepszego konia, lub że jest nieodpowiedzialny / głupi kupując tańszego, jest zwyczajnie nie w porządku.
Nie mówię też o sytuacji skrajnej gdy ktoś żyjąc za najniższą krajową kupuje za 1500 kuca bo tak najtaniej i trzyma go w altanie na działce - bo to już całkowita skrajność i taką osobę lepiej od razu rozczarować. Po prostu jak tu już wcześniej zauważano, w dużym bogatym w zwierza i samodzielnym gospodarstwie kosztów utrzymania konia się nie zauważa, podczas gdy jednorazowy koszt jego zakupu już tak,
[quote author=Luna_s20 link=topic=1647.msg2651769#msg2651769 date=1487615571] mieszkając na końcu świata i nie jeżdżąc na zawody mało kto szczepi i to są fakty. [/quote] O, poważnie? Ja mam 90% znajomych totalnie spoza świata zawodów i jakoś wszystkie konie szczepione. To tak OT. 😉
Murat-Gazon, No to fajnie 🙂 Tylko kwestia szczepień i odrobaczania to o tyle OT że różni ludzie mają najróżniejsze podejście do konieczności tegoż, co często (niestety) jest podyktowane przez samych weterynarzy. I jak w to wejdziemy to w ogóle nam się dyskusja rozciągnie jak Dynastia, a do kupna koni nijak 🙂
[quote author=Luna_s20 link=topic=1647.msg2651769#msg2651769 date=1487615571] halo, Można też sobie zamówić gospodarskie mieszanki z paszarni i to będą groszowe sprawy. Chcąc wyliczyć NAJTAŃSZY koszt utrzymania konia uznałabym przydomówkę bez pracowników, własne studnie, własne siano, własny owies i samodzielne struganie oraz ryczałtowe rozliczanie za energię. Wtedy nie wiem czy koszt ma szansę dobić 100zł miesięcznie - ale to akurat skrajne obcięcie ewentualnych wyliczeń. A mi nie chodziło o nic innego jak o wykazanie że przynajmniej ćwierć polskich koniarzy jest mocno daleka od kasy potrzebnej osobie utrzymującej konia pod dużym miastem pod okiem trenera. Jednak większość polskich koni nie żyje w miastach 😉 Tym samym dla nich przedział cenowy do 15 tys za konia to przedział w granicach rozsądku, a wszystko co jest powyżej to snobistyczna fanaberia. [/quote]
Luna_s20 - Tylko jak zaczniesz robić wszystko sama to kiedy będziesz miała czas żeby zarabiać pieniądze. ??? 😁 😁 😁
Smok10, ja akurat pracuję przy komputerze w dość wąskiej dziedzinie to się o to nie martwię, i na 3 konie bez problemu mi czasu wystarcza. Ale prawda to. Gorzej jak ten czas oszczędzę przy koniach by zarobić na pensjonat 😁
Rodzina i tak patrzy na mnie jak na wariata jeżeli o konie chodzi.
Inna kwestia że mi sen z powiek spędza na sucho szukanie pensjonatu co by mi pasował przynajmniej w 80% wymagań (no i żeby nie zbankrutować - Warszawa).
Dylemat to w tej chwili nie zakup konia, a dalsze utrzymanie niestety,
Jako, że ode mnie się zaczęło - powiem tak - nadal nie widzę sensu w wożeniu tyłka 2-3 razy w tygodniu po lesie na koniu za 30 000 czy 50 000. Tak samo nie kupiłabym Audi czy BMW, bo po prostu nie odczuwam takiej potrzeby - moja Renata jest ok. To, że celuję w tańszego konia nie znaczy, że będzie przymierał głodem (ach, te warszawskie ceny). W każdym razie cieszę się, że nie jestem sama w takich poglądach - i ulżyło mi! 😀
November Rain Nic się nie martw, sama nie jesteś 😉 Też nie zamierzam wozić tyłka po lesie na koniu za 30 000, kiedy widzę, że w okolicznych stajniach ludzie przez lata wożą tyłek na koniach zwykle o połowę tańszych... i jakoś te konie regularnie tuptają pod siodłem, więc to nie są jakieś chorowite, sponiewierane trupki, które non stop chorują. Swoją drogą, nie wiem co by to musiał być za hucuł czy haflinger (o mieszankach kucowatych nie wspominając), żeby za niego dać tyle forsy 😁
Ja to tam twierdzę że niech każdy se kupi co jemu jego łódkę buja. Można się wozić po lesie na hucule, fryzie czy na inter hiper prospekcie kupionym na aukcji w Verden.
To jak pytanie: po co jeździć do Gruzji jak można na Majorkę >__> Albo: po co kupować zabytkowy samochód i go naprawiać jak za cenę naprawy można kupić limuzynę... Bo ktoś lubi.
To jak pytanie: po co jeździć do Gruzji jak można na Majorkę >__> Albo: po co kupować zabytkowy samochód i go naprawiać jak za cenę naprawy można kupić limuzynę... Bo ktoś lubi.
Bo Gruzja piękniejsza od Majorki a zabytkowe auta to wspaniała inwestycja 😁
Nie rozumiem tej dyskusji. Ja kupowalam konie w cenach 1800-2500, pensjonat kosztowal mnie 500 aktualnie 200, plus kowal 6-8 tyg. odrobaczanie,zawsze komplet szczepien, wet wzywany jesli tylko zaszla potrzeba, sprzęt itp. Jazda hobbystyczna. I mimo, ze dwa z tych koni sprzedalam z wiecej niz 100% zyskiem, to wiadomo, ze one "przejadly"swoją wartosc po pewnym czasie, w takim samym stopniu, jak te, ktore kosztowaly 100tys, a ich pensjonat 1000 zl miesiecznie. Jak z autem : wsadzisz nowy rozrząd, hamulce, akumulator i co? Sprzedając doda Ci ktos rownowartosc tego? Pieniądze za konia moze tylko odzyskac typowy handlarz : kupuje/hoduje, szybko robi i sprzedaje, albo ma faktycznie dobrego konia, w ktorego dluzej inwestuje.
Zapytam z ciekawości. Gdzie jest pensjonat za 200 zł ??? 😲 To chyba konik morski 🙄
marysia już kiedyś pisała, że trzyma konia u znajomych. Koszt paszy dla hucuła mniej więcej tyle wyniesie. Akurat mam porównanie - mam swoje kuckę i hucułkę i opiekuję się sp od matki ślązaczki. Moje dwie nie przejadają połowy tego co "żyrafa" - nomen-omen nazwany Okapi 🤣
Smok10, nie zawsze zabytkowe auta to taka inwestycja, wkładając pracę, zdobywanie części, ich restaurowanie, spędzanie czasu, a potem te zabytkowe auta i tak się psują.
No, to przecież lepiej kupić ferrari, jak stare, zabytkowe auto się psuje, co chwila, prawda?