Forum konie »

Kupno konia

To twoja ocena konia . Ktoś lepiej jeżdżący mógłby ci inaczej zaprezentować tego konia . I co byś wtedy powiedziała. ??? Że jest wart ?  😁 Widziałem już wiele takich przypadków.  😉
Smok10, ale ja na tym koniu nie siedziałam. Koń jest od lat w rekreacji więc jego wartość jest wartością rekreanta. Rozmawiałam o nim z dwoma znajomymi by wypytać co z tym koniem jest nie tak, że cena niska. Może go kupić ktoś kto włoży w niego pracę i koń będzie kilka razy więcej wart, nie przeczę. Tylko póki co nikt tej pracy nie włożył. A Ci, którzy się tym zajmują zawodowo wolą pracować z końmi młodszymi z potencjałem.
Dzięki wszystkim za odzew 🙂 powiem tak: mogłabym pojechać nawet do rolnika po konia NN z jakiejś wpadki padokowej. Nawet i po zimnioka. Nie zależy mi na super papierze. Owszem są konie, które podobają mi się bardziej, inne mniej - to chyba oczywiste. A to, że na tę chwilę dysponuję takimi a nie innymi funduszami nie oznacza, że czekam na wielkie nieszczęście by móc odkupić od kogoś konia na łożu śmierci 😉 najważniejsze jest dla mnie by koń był totalnie nieagresywny, bo mam 5-cioletnią córkę.
Co do kosztów hodowli - zgadzam się, że za zdrowego konia czy ma 3,5, czy 10 lat trzeba zapłacić. Bo hodowca też chce zarobić, a i praca z koniem i pasza i wet i kowal kosztują. Nie zmienia to faktu jednak, że ceny są jakie są. Ja na tę chwilę celuję w niższy pułap. Choć i tak te 10.000 to nie jest aż tak mało (moje subiektywne odczucie).
Smok10, toś Ty widział same zmarnowane czempiony (mimo, że od początku słabe ruchowo), które w wieku młodzieńczym pod złymi jeźdźcami były pokrakami, a gdy tylko dostały się pod "lepiej jeżdżących" to nagle i wrodzone predyspozycje konia się zmieniły? 😉 sory, ale jednak częściej jest tak, że z gó^na bata nie ukręcisz i choćby i Gal siadł na przeciętnego tuptaka to wciąż będzie to przeciętny tuptak, nawet jeśli b. dobrze ujeżdżony - co nie znaczy, że do wszechstronnie rozumianej rekreacji i czerpania przyjemności z jazdy sie nie nadaje.  😀
Ależ ja się zgadzam . Tyle że często się zdarza że ludzie nawet nie wiedzą co sprzedają bo nie ma tego kto pokazać .  😉
Smok10, ale to nie Twój problem. Żeby konia pokazać trzeba włożyć w niego pracę, a ta kosztuje. Nor każdy chce inwestować w konia. Są ludzie, którzy zwyczajnie chcą się pozbyć problemu gdy przestają z konia korzystać a płacić za jego utrzymanie trzeba.
November rain: zapewne za tą kasę da się kupić całkiem fajnego konia - rekreanta, ale obawiam się że nie okolicy Warszawy i nie z ogłoszenia.
Moja kobyła kosztowała bodajże 4.500zł ze "sprzętem"  🤣
Kobył po rekreacji z której wyleciała za niesubordynację  😉
Miała wtedy 6 lat, zdrowa, zadbana, 163cm w kłębie, bardzo miękko nosząca.
Czy coś potrafiła?
- patrząc z perspektywy mojej wiedzy z dnia zakupu: Super koń, chętny do ruchu, chodzący samodzielnie w tereny, mający swoje zdanie (uwaga! też jako atut) i jaaaki piękny 😀
- dzisiaj ocena tego samego konia w dniu zakupu wyglądałaby następująco: miękko nosi, nic nie potrafi 😀

Wniosek:
- można tanio kupić zwierze jakim jest koń 😀

Tylko żeby z tego zwierza zrobić coś na kształt wierzchowca trzeba włożyć kupę czasu, pracy i kasy na treningi.
Rozumiem ludzi, którzy chcą mieć konia dla przyjemności nie od razu za min 20 tys. Konie do 10 też mogą być zdrowe i przyjemne do jazdy, muszą być przede wszystkim z dobrym charakterem, wtedy w krótkim czasie można sporo wypracować. Znajomy niedawno kupił jakiegoś mixa za 5,5 tys, chodzi to w bryczce, pod siodłem, sanki ciąga, dzieci wozi... miziak jakich mało. Pracował z nim 3 m-ce, aby poprawić komfort jazdy. Wczesniej po prostu chodził w 3 chodach i już, teraz na chody miło popatrzeć. Konik pogrubiany robi ustępowania, rzucie z ręki, dość ciasne wolty i inne podstawowe pierdoły. Myślę, że nic więcej nie będzie od niego nigdy wymagane, bo i kolega samouk, jakiegoś szczególnego zapału nie ma na szporty 😉
I on i dzieciaki mają frajdę. Co do zdrowia... na tyle, na ile kon jest eksploatowany, (godzina jazdy dziennie lub dłuższe tereny ew godzinka bryczki) nic nie wyłazi, problem by się pewnie pojawił jakby koń poszedł do mocniejszego treningu. Przebadany przez weta, ale nie z pełnym tuv. Wet zrobił podstawowe badania kupno-sprzedaż plus kilka zdjęć, gdzie uważał, że ew mogą być jakieś problemy. Koń tani, bo niewiele potrafiący.
Nasza włożona praca, to też przyjemność.
Edit: dodam, ze kon był wystawiony za 8 tys. Poprzedni właściciel twierdził, że jak koń był wystawiony za 6,5 to nikt nie dzwonił.
😉
Moja kobyła kosztowała bodajże 4.500zł ze "sprzętem"  🤣

Wniosek:
- można tanio kupić zwierze jakim jest koń 😀



Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę fakt że ceny koni bardzo poszły w górę .To co parę lat temu kosztowało 8 tyś dzisiaj kosztuje kilka razy więcej. Te wszelkie dziwolągi poznikały a to co jest teraz to już trochę bardziej przemyślana hodowla , inna jakość  i inne ceny. Ekonomia powoli likwiduje bylejakość , NN-y itp na korzyść tego co potrzebuje rynek. Wiadomo nawet z dobrej hodowli trafiają się odpady i destrukty i czasem trafiają na rynek , ale to już nie jest zamysł hodowlany tylko wypadek przy pracy. Dzisiaj łatwiej kupić coś takiego niż świadomie wyhodowanego konia kiepskiej jakości.  😉
Szukam też poza ogłoszeniami, pocztą pantoflową. Nie ograniczam się tylko do mazowieckiego, ale jednak wolałabym żeby było blisko. Im więcej o tym myślę, tym bardziej mnie ten zakup przeraża. W końcu koń to nie kotek czy piesek. Głęboko wierzę, że trafi mi się taki koń, jakiego opisuje megane.
Smok10, odpal sobie olx 😉, krzywych wynalazków za grosze jest od groma, ale większość pewnie bardziej nadaje się na hak niż pod siodło ze względu na zaniedbania z okresu źrebięcego (wychów alkierzowy, brak opieki kowalskiej, kiepskie żywienie), tragiczną budowę i zerowe umiejętności.

Ale tak, bez wątpienia da się kupić konia tanio, kurna psy ani kanarki to to nie są

W NL za śmieszne grosze chodzą tylko nieodrobione kłusaki i xx po wyścigach (spokojnie za 1000-1500 euro), trochę tinkerów i nawet ok rekreacyjnych kuców, do tego konie - chodzące problemy zdrowotne i konie "zbyt entuzjastyczne do rekreacji" (urzekł mnie ten eufemizm dla "ratunku, nie radzę sobie z tym koniem! 😉 )
Zdarzają się tanie tuptusie, ale tak jak ten mój przykład np do roboty. Większość osób takiego konia nie kupi, bo:  sama ma zbyt małe umiejętności aby coś więcej z tym koniem zrobić, poza tym nie ma pewności, czy się w ogóle uda, a na byle tuptusia nie będzie wydawał kasy na trenerów, aby konia podrobili lub skorygowali ...  i stąd wychodzą kwiatki w stylu, że jak tani to tylko na mięso się nadaje, albo jest chory w pień jak nie na nogach, to na umyśle.
Szukam też poza ogłoszeniami, pocztą pantoflową. Nie ograniczam się tylko do mazowieckiego, ale jednak wolałabym żeby było blisko. Im więcej o tym myślę, tym bardziej mnie ten zakup przeraża. W końcu koń to nie kotek czy piesek. Głęboko wierzę, że trafi mi się taki koń, jakiego opisuje megane.


November Rain, koń to rzeczywiście nie kotek czy piesek. Ja mam na utrzymaniu 3 szt i mogę Ci tylko napisać, żebyś przed zakupem usiadła z rodziną i zdała sobie sprawę z tego co ewentualnie Cię czeka. Konie zwykle żyją całkiem długo a powyżej pewnego wieku trudno jest każdego konia sprzedać albo nawet oddać. Ja mam częściowo na utrzymaniu 27 latka, którego kupiłam 21 lat temu jak żwawego 6-latka. Od kilku lat ten koń jest na emeryturze i nie chodzi pod siodłem, co nie znaczy że nie kosztuje.

W okolicach Warszawy w stajni z halą koszt utrzymania wraz z kowalem, incydentalnym lekarzem i szczepieniami może dochodzić nawet do 20 tys rocznie. Co oznacza, że na konia wydasz 12 tys a rocznie zabulisz między 10 a 20 tys za jego utrzymanie. Zwykle jest tak, że stajnie bliżej Warszawy są droższe a dalej od Warszawy dłużej się jedzie po ciemku i w śniegu.

Pieniądze to jedno, ale czas to drugie. Ja płacę więcej za dwa pozostałe konie ale mam stajnię pod nosem i wyrabiam się do konia 5 razy w tygodniu. Ile razy Ty się wyrobisz przy 5-letnim dziecku nie wiem, ja mam bachory już wyrośnięte, co sobie same jeść zrobią w razie czego i same w domu zostaną. Teraz natomiast chwilowo nie mogę jeździć a dziecko pojechało na ferie - zostałam z obrobieniem 2 ogonów z ziemi.

Nie chciałabym Cię zniechęcić, ale koń to naprawdę duży kłopot i czasowy i finansowy, gdybyś się chciała dowiedzieć jaki - to zapraszam na priv.
Dance Girl, ja to wszystko wiem. Dlatego mam odłożone drugie tyle co na konia na wszelki wypadek, na czarną godzinę.  Planuję być u konia 4 razy w tygodniu, jest to realne. W lecie nawet codziennie. Mam samochód, ogarniętego męża, pomoc dziadków. Wiem, że czasem będzie tak, że przez konia nie będzie obiadu w domu, że kosztem konia zmniejszy się czas, który poświęcam rodzinie. Ale ja też jestem osobną istotą, która ma swoje pasje, cele. Nie mogę funkcjonować tylko na płaszczyźnie praca - dom, bo po prostu zwariuję.
W najgorszym wypadku znajdę współdzierżawcę - choć jestem gotowa na te koszty i na ten czas.
Dodaj jeszcze ile małżeństw rozpadło się przez konie . 😁 Sam znam kilka  😁
A nie lepiej się dogadać z kimś i wziąć konia w dzierżawę?
Z jakich okolic jesteś? Może coś podsunę?
Ja wstawiałem konie sportowe do dzierżawy za cenę stajni  z treningiem i nikt się nie interesował  🙄 Nie pojmuję logiki  🙄
Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę fakt że ceny koni bardzo poszły w górę .To co parę lat temu kosztowało 8 tyś dzisiaj kosztuje kilka razy więcej.


Kupiłam ją 3 lata temu. Ma papiery.

Chodziło mi o to że koń koniowi nie równy jak już wszyscy powyżej pisali.
Problem polega na tym że laicy - w tym ja kiedyś - zazwyczaj nie widzą i nie rozumieją różnicy między koniem który się przemieszcza 😉 a koniem który jest zrobiony prawidłowo i prawidłowo się porusza - mówimy o niskiej półce cenowej.
Potem człowiek zaczyna się rozwijać, i apetyt rośnie. Zamiast uczyć się od dobrego konia, musi najpierw odpracować straty i złe nawyki z rekreacji, a dopiero później wypracować podstawy których taki tani koń tak naprawdę nigdy nie miał. Tak samo z młodymi końmi. Duużo czasu i duużo szelestów 😉
Tanio to drogo.

Kasa zaoszczędzona na zakupie zostanie wydana po wielokroć na ogarnięcie takiej taniochy.

Gdybym teraz miała wybrać i kupić konia dla siebie, dalej byłby to jakiś koń z byle papierem ale dobrze zajeżdżony.
Jakiś 10 letni wałaszek który nie osiągnął tyle ile od niego oczekiwano. Taki od którego uczyć mogłabym się ja, a nie odwrotnie.

Również przestrzegam przed ciężarem posiadania własnego kopytnego - finanse na utrzymanie to raz, sprzęt, masa czasu, problem z ruszeniem konia pod naszą nieobecność itp itd...

Mam takie powiedzenie: nie miała baba kłopotu, kupiła sobie konia 😀

Mam takie powiedzenie: nie miała baba kłopotu, kupiła sobie konia 😀


Iskra de Baleron, popatrz na mój podpis  😅 😅 😅
popatrz na mój podpis  😅 😅 😅

😁 Faktycznie!!!
Dałabym Ci lajka ale nie ma  🤣
Rozumiem również tych, którzy nie chcą odkładać kolejne x lat na dobrego (cokolwiek to znaczy) konia (też bez gwarancji trafionego zakupu). Przy pełnym zrozumieniu tego co piszecie!!! Smutne jest tylko to że trudno znaleźć osobę, która szczerze pomoże w znalezieniu tego "mniejszego zła".
ja pierdziu  🤔wirek: niedługo strach będzie cokolwiek na tej re-volcie napisać, chce ktoś kupić konia, ma na to przeznaczone 7 tys i koniec kropka, nie przyszła tu po naukę jaka to jest nieodpowiedzialna ze chce kupić konia i to za tak ,,niską,, kasę.
znam masę koni kupowanych za niższe kwoty i również takie za ,,kosmiczne,, cyfry i jakoś nie ma reguły ze jak drogi to dobry i zdrowy.
Jak to miło czasem mieć zbieżne poglądy.
Życie pisze różne scenariusze. Ja musiałam porzucić jeździectwo na blisko 15 lat. Niedawno do niego wróciłam. Mam świadomość "straconych" lat. Nigdy nie dążyłam do sportu, ale żałuję, że nie mam znajomości jeździeckich. Mam instruktora, ale niestety nie darzę go zaufaniem - niestety uważam także, że kto inny powinien oceniać moje umiejętności jeździeckie. Tym bardziej nie chciałabym powierzać takiej osobie wybór konia. W moim ogłoszeniu jest 7.000. I takie oferty też otrzymywałam - nawet było w czym wybierać. Jestem w stanie wyłożyć więcej. Mam  odłożone drugie tyle na czarną godzinę "na konia". W razie choroby, czegokolwiek.
Cieszę się, że kilka osób zaoferowało mi pomoc - bo tego potrzebuję. A co do mojej odpowiedzialności lub jej braku - no cóż, nie ja pierwsza, nie ostatnia stoję przed takim dylematem. Jest to trudna decyzja.
Melechowicz, Blucha, dzięki za zrozumienie!
No ja się tutaj nawet dowiedziałam, że mając konie jestem nieodpowiedzialna, bo nie mam własnej przyczepy i samochodu terenowego  🤣
Ja popieram zakup pierwszego konia tuptusia, a nie super sportowca z predyspozycjami. Jak to się mówi, pierwszy koń jest trochę "na zepsucie" 😉 A ile to człowiek się może nauczyć, posiadając własnego konia 🙂 A jeśli apetyt rośnie, to kupuje się drugiego, a potem trzeciego... a potem buduje się własną stajnię  😅
Hej! Za kilka miesięcy planuję nabyć pierwszego wierzchowca.  Jako, że wstępnie przeglądam sobie ogłoszenia postanowiłam poprosić o radę. Docelowy rumak ma być koniem spokojnym, doświadczonym i zdrowym, skakać do klasy 110, 120 miło widziane aczkolwiek niekoniecznie (oczywiście zawody, nie pojedyncze przeszkody) i być w wieku 10-18 lat. Jak myślicie, jakim minimalnym zapleczem finansowym muszę dysponować przy zakupię takiego konia?  Pozdrawiam  :kwiatek:
Hej! Za kilka miesięcy planuję nabyć pierwszego wierzchowca.  Jako, że wstępnie przeglądam sobie ogłoszenia postanowiłam poprosić o radę. Docelowy rumak ma być koniem spokojnym, doświadczonym i zdrowym, skakać do klasy 110, 120 miło widziane aczkolwiek niekoniecznie (oczywiście zawody, nie pojedyncze przeszkody) i być w wieku 10-18 lat. Jak myślicie, jakim minimalnym zapleczem finansowym muszę dysponować przy zakupię takiego konia?  Pozdrawiam  :kwiatek:


widziałam takie konie w granicach 30-40 tys. przy oglądaniu swojego.
ja pierdziu  🤔wirek: niedługo strach będzie cokolwiek na tej re-volcie napisać, chce ktoś kupić konia, ma na to przeznaczone 7 tys i koniec kropka, nie przyszła tu po naukę jaka to jest nieodpowiedzialna ze chce kupić konia i to za tak ,,niską,, kasę.
znam masę koni kupowanych za niższe kwoty i również takie za ,,kosmiczne,, cyfry i jakoś nie ma reguły ze jak drogi to dobry i zdrowy.


Blucha, nie jest to prawda. Są po prostu osoby, których charakter i umiejętności a także możliwości czasowe pozwalają im kupić konia tańszego, trudnego ale z potencjałem i go odrobić. Ale są też ludzie, którzy albo takiego doświadczenia nie mają albo nie są zainteresowani odrabianiem konia.

Ja nie mam własnej stajni i płacę sporo za pensjonat. Wolę zapłacić drożej za konia, który da mi mniejsze prawdopodobieństwo że będę się go za chwilę chciała pozbyć. Jeśli Ty masz warunki i doświadczenie, żeby kupić konia takiej i go odrobić to powinnaś się cieszyć, że istnieje rynek na którym potem takiego konia można drożej sprzedać.
A jeśli apetyt rośnie, to kupuje się drugiego, a potem trzeciego... a potem buduje się własną stajnię  😅

🙂
Bardzo chciałabym mieć drugiego konia 🙂
Balerona do przyjemnego wożenia się a drugiego do nauki.

Nie mam niestety obecnie czasu na dwa konie.
Poza tym najpierw stajnia 😉 a potem drugi koń 😀
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się