melina Nie ma czegoś takiego jak ogólna granica wieku w którym koń przyjmuje jeźdźca. Koń gotowy na jeźdźca to stworzenie w pełni wykształcone pod względem ciała i umysłu. A to naprawdę indywidualna sprawa.
Tak jak ludzie. Jedni zaczynają dorosłe życie w wieku 18 lat, inni dopiero mając 30...
Kiedys słyszałam od jednego z hodowców że on swoich koni nie ściaga z łaki do 3 roku zycia. wtedy myślałam że koleś żartuje , dzisiaj wiem że miał całkowitą rację. moja kobyła ma niecałe 2 i pół... patrząc na nią po zachowaniu/wyglądzie to jeszcze zupełny dzieciuch. Nie wyobrażam sobie zarzucać na nią siodło a co dopiero jeźdzca. Ktoś mi niedawno powiedział że będze mi cholernie trudno zrobić konia powyżej 3 lat... sorry ale wolę żeby mi było trudniej jak koń miał to przypłacić zdrowiem. Zresztą nie wydaje mi sie że przy odpowiednim wdrażaniu szkoleniowym koń zacznie mi protestowac. To własnie teraz byłyby największe problemy. Ona ciągle sama się nakręca na łace, ciągle wariuje cieszy się życiem ;] Nawet nie mam serca jej tego zabierć. A duzo koni przez taki pośpiech jest zepsutych... nie tylko fizycznie ale i psychicznie. Oczywiście czyja wina? no każdy kto spotkał się z takimi ,,specjalistami" usłyszało odpowiedź że konia. 🙄
No nareszcie, pierwsze rozsądne zdanie! Koń, aby mógł rozpocząć prace pod siodłem, musi byc przede wszystkim zdrowy, odpowiednio do wieku rozwinięty fizycznie i psychicznie oraz w dobrej kondycji. Są pewne ramowe granice wieku wyznaczone dla różnych ras na podstawie tempa ich rozwoju oraz tradycji ich uzytkowania, ale w ich obrębie istnieje duży rozrzut osobniczy. Na wyścigach konie przed dopuszczeniem do pierwszego startu przechodzą dokładne badanie, m.in. określające stopień skostnienia konkretnych partii szkieletu. Oczywiście zajeżdżaniem powinien się zajmowac człowiek z odpowiednimi kwalifikacjami i doświadczeniem. Nie "Co" jest ważne, ale "Jak".
Ja uważam, że koń 3 letni powinien być zajeżdżany. Potem prace sie dostosowuje do fizycznych możliwości konia. Np. Hanowery są rasą późnodojrzewająca - zad mają wyżej od przodu nawet do 6 roku życia. Czy ktoś zjeżdża konia w wieku 6 lat ? To jest dopiero poważny błąd. 🙄
Kaprioleczka no niestety jeszcze tam pracuje, chociaż robię wszystko żeby się w końcu z tamtąd wynieść
zgłosić to chce, tylko muszę wstrzelić się w czas, kiedy te młodziutkie konie tam są bo ta babeczka działa na zasadzie "punktu treningowego" kupuje młode konie, odsatki albo roczniaki potem ujeżdża je i sprzedaje
czasami coś sobie zostawia na dłużej co potem źrebi więc przepływ koni dość duży, mało czasu tam są i ciężko to uchwycić bo obecnie ma "stare" konie bo jeden 2,5 roku a drugi chyba 3 lata
ale dzisiaj się potajemnie dowiedziałam że dzisiaj przywiozła następnego konia, więc muszę zapuścić wywiad 😀
Ponieważ powinien chodzić JUŻ elementy C (mowie o ujeżdżeniu). W wypadku zajeżdżania konia 6 letniego wszystko przesuwa się o 3 lata. Pozatym taki koń zna swoje możliwości i trudniej przyjmuje stan rzeczy narzucany przez człowieka.
Koń gotowy na jeźdźca to stworzenie w pełni wykształcone pod względem ciała i umysłu.
Czyli koń w wieku tak gdzieś 8 lat ? Bo w tym mniej więcej wieku kończy się proces kostnienia (w pełni zrośnięte kości miednicy) a co do psychicznej dojrzałości , to też podobnie ( w tym mniej więcej wieku konie osiągają swoją ostateczną pozycję w stadzie) Prawda, że są trenerzy, którzy przyjmują taki wiek za odpowiedni, ale ja uważam, że ujeżdżanie konia to kształtowanie jego psychiki i ciała tak, aby nadawał się jak najlepiej do naszych potrzeb. Ujeżdżając konia w pełni ukształtowanego nie mamy już wpływu na jego fizyczny rozwój ( a dzięki odpowiednim ćwiczeniom można nieraz w znacznym stopniu wpływać na rozwój pewnych partii jego ciała ) ani zresztą na jego psychikę, co może mieć duże znaczenie zwłaszcza u koni z natury skłonnych do dominacji i zachowań agresywnych (ogiery!!!) lub też tych o psychice słabej i chwiejnej, u których łatwo utrwalają się reakcje obronne. Co do wieku, to też myślę że nie da się go z góry dokładnie określić- zależy to od zbyt wielu czynników (konstytucja, żywienie, sposób odchowu, rodzaj pracy) Jeden może być gotów do ujeżdżania w wieku 2.5 roku a nawet wcześniej, inny nie będzie gotów w wieku 4
Właśnie o to chodzi, że zajeżdżając konia młodego mamy wpływ na jego psychikę oraz możemy kształtować go fizycznie. A co możemy zrobić z koniem już dojrzałym ?
nikt nie mowi o popadaniu ze skrajnosci w skrajnosc. 2,5-3 lata to jest moment by zaczac wg mnie lekko na lonzy, ale to oczywiscie zalezy tez od konia. na 3,5 latka mozna wg mnie juz zaczynac lekko wsiadac tak, by kon w wieku 4 lat byl juz w miare do jazdy, ale to wszystko trzeba robic z glowa i dostosowywac do mozliwosci i stopnia rozwoju konia, a nie "bo w ksiazce pisze tak a tak". to tylko moja opinia. fakt, uwazam ze im pozniej tym lepiej, ale nie do przesady. a 6 lat to przesada. ja tak swojego robilam, chociaz u mnie potem pojawilo sie sto milionow perturbacji zwiazanych z niefortunna dosc kastracja, walnieciem hormonow do mozgu i tak dalej, ze wlasciwy proces ujezdzania jako takiego wyszedl mi dopiero praktycznie rok temu 🙄 ale zajezdzony byl juz wczesniej (tylko byly dni ze strach bylo podejsc 😁 )
Chyba też warto rozgraniczyć to czy ktoś startuje czy nie.. Poza tym nie zgadzam się, że 6 lat na wsiadanie to za późno - szkolić mozna konia w kazdym wieku, starszy owszem będzie się wolniej uczył, ale wiele zależy od indywidualnych cech konia. Tym bardziej nie rozumiem czemu w przypadku 6letniego konia na wsiadanie jest późno? Dlaczego nie można poświęcić 3 lat na szkolenie z ziemi, nauczyć konia wszystkiego łącznie z piaffami i pasażami i dopiero wtedy wsiadać(tzn można sobie zajeździć wstępnie 3-4 latka, ale szkolenie najpierw przeprowadzić gruntownie z ziemi)? Rozumiem, że z punktu widzenia startów to dosc szalony pomysł, ale jak ktoś nie startuje to czemu błędem miałoby być nie jeżdzenie 4-5 latka, tylko poczekanie? Co to za różnica kiedy się zacznie jeździć, jak koń mniej wiecej w tym samym wieku co jeżdzony będzie umiał te same elementy?(oczywiście w przypadku dobrego trenera 😉 ). Nie każdemu się spieszy w produkcji konia, nie każdy chce mieć 5 latka na championaty czy 10latka na mistrzostwa 😉
Ponieważ powinien chodzić JUŻ elementy C (mowie o ujeżdżeniu). Ale co to tutaj znaczy "powinien"? Koń nie musi chodzić ujeżdżenia, nie musi być używany do jazdy, w ogóle nie musi być do niczego używany. To tylko nasze ludzkie wybory. Jak ktoś nie ma terminowych planów, to się może bimbać z koniem przez dowolną ilość lat. Nie ma żadnej normy, że koń musi w swoim życiu dojść do jakiegoś określonego poziomu.
Na decyzję kiedy wsiadać różne rzeczy się składają, dobro konia (jego rozwój psychiczny i fizyczny, które określające wiek minimalny) + "okoliczności odczłowiecze" (typu plany związane z koniem) + okoliczności niezależne (np. choroba która odsuwa początek pracy). I nie jest powiedziane, że wszyscy muszą mieć
Zdarzyło mi się kilka pierwszych wsiadań na surowe konie "przeterminowane" 😉 (5 - 6 lat). Szło bezproblemowo. Wszystko ma chyba plusy i minusy. Konie, o których piszę nie były zupełnie "dzikie", miały kontakt z ludźmi, znały podstawy typu: po ludziach się nie chodzi, ludzie są całkiem ok, nogi się czyści i werkuje itd. Czyli nie było rozbestwienia. Ale konkretnej nauki w kierunku jazdy nigdy nie doświadczyły. Te konie były bardzo stabilne emocjonalnie i zgodne - myślę, że po prostu dorosłe. Po tamtych doświadczeniach zaczęłam podejrzewać, że część dość typowych problemów początków pracy, to są problemy wieku młodzieńczego. Taka cena za to, że zaczyna się pracę z młodzieżą. Może przeceniamy wkład własny w kształtowanie psychiki konia? Może sam upływ czasu jest kluczowy? Może nie ma aż takiej różnicy (nie piszę o stronie fizycznej!), czy koń pracuje między 3 a 5 rokiem życia, czy się leni wśród pobratymców?
pierwszych wsiadań na surowe konie "przeterminowane" 😉 (5 - 6 lat). Szło bezproblemowo..... Te konie były bardzo stabilne emocjonalnie i zgodne - myślę, że po prostu dorosłe.
Mam dokładnie takie same przemyslenia. Moje pierwsze wsiadanie na kuca ogiera ( choć niekryjącego) było, gdy skończył 6 lat. Zadnych bryknięć , bardzo szybkie łapanie równowagi , duża chęć uczenia się. Najważniejsze , że żadnych problemów z kręgosłupem , nogami i zupełny brak płochliwości w terenie. Oczywiście, że nie był dziki w sensie obsługi naziemnej.
A jaka róznica z drugim dużym, który był podjeżdżany w wieku pewnie ok 2,5 roku. Jak go poznałam ( miał 4-5 lat), to miał łękowaty grzbiet, wiszący brzuch, w jeździe był sztywny jak kołek, bo słabiutkie mięśnie grzbietu .
Psychicznie właściwie zniszczony.
Mam wrażenie, że tak wczesne szkolenie koni bierze się tylko z niecierpliwości ludzi, którzy zdają się zapominać, że życie końskie nie kończy się w wieku 15 lat.
A przeciez jest zaprogramowany na wiele więcej lat- czyli im wcześniej zaczyna pracować, tym wcześniej musi iść na emeryturę- tak? :/
czy potkaliscie sie z takim podejsciem: - kon do 3 roku zycia na lakach - na jakies 2-3 miesiace przychodzi do zajezdzenia - po nim znow wraca na laki - do pracy zostaje wdrazany jako 4,5-5latek? zauwazylam, ze jest to dosc modne w UK w stajniach sportowych i w kilku niemieckich tez to widzialam. Powiem szczerze bardzo mi sie to podoba🙂 a tu ciekawa lektura- naukowa, a nie jakies bzdety podrzednych jezdzcow czy hodowcow😉
Generalnie to jest odważna i się nie płoszy. Jedyny problem to to, że jej sie pali pod tyłkiem - ale to raczej kwestia charakteru. Przyjechała do mnie prosto z łąk - kompletny dzik z niej był 😉 Teraz ma prawie 9 lat i chodzi C (ujeżdżenie). Dla mnie to jest problem bo ominęły mnie czempionaty, a mój koń na dobrą sprawę mógłby już chodzić małą rundę 😉 Z plusów to na pewno miała czas żeby w pełni dorosnąć i do pracy była wdrażana stopniowo.
Karla🙂 moja 9 letnia kobyła też była w podobny sposób jeżdżona w niemczech , przy czym urodziła jeszcze 2 źrebaki. Korzyści z tego mam takie, że w ieku 9 lat jest świeża i chętna do pracy, jest dobrze rozwinięta fizycznie i psychicznie. 😉
rozmawialam z niejakim p. Porczynskim z lodzkiego Tozu. obejrzelismy "wspolnie" film, bedac na linii telefonicznej. pan moze nie byl w takim szoku jak IMO powinien (moze to ze wzgledu na charakter jego pracy, pewnie widywal gorsze sytuacje), ale przyznal, ze sprawa jest do interwencji. poczatkowo nieufnie odnosil sie do wynikow sledztwa, ale jak porownal zdjecia budynku to zgodzil sie ze mna, ze faktycznie to jest ten osrodek. zadzwoni pod nr widoczny na stronie osrodka. nie wiem co to da. za dwa, trzy dni zadzwonie do niego znowu
z kolei p. Jadwiga Golanska z komisji Prawa i Dysypliny w PZJ poradzila mi zgloszenie do prokuratury...(?) ale sam film chyba nie wystarczy. jeszcze tego nie zglebilam. mam wrazenie, ze ta rada byla raczej ..no aby zbyc petenta. tak to odebralam.
inspektorat weterynarii lodzki zazyczyl sobie zgloszenie mailem na glowny ich adres lodz.wiw@wetgiw.gov.pl zostalo wyslane.
Karla 🙂 ja też się z tym spotkałam, tylko konie wracały do pracy nie jako 4,5 lub 5 latki, ale jako 4 latki, w wieku 3 zajeżane, w wieku 4 powrót do pracy. Super sprawa dla kogoś kto ma własną stajnię i pastwiska. Ja moją młodą wzięłam prost z pastwiska w wieku prawie 3,5. I tak powolutku sobie pracujemy bez żadnych presji typu czempionaty. Jest bardzo mądra, ale potrzebuje dużo motywacji i wsparcia, czasami poprostu mniej znaczy więcej. Ja uważam, że tylko osoby, które nie mają pojęcia o pracy z młodymi końmi robią je za wcześnie i na szybko. Ten kto myśli o tym co będzie za 10 lat pracuje poprostu z rozumem 🙂
Artykuł o wyścigach pouczający , chociaż raczej nic odkrywczego. Nie od dziś wiadomo, że wyścigowe folbluty często ulegają kontuzjom, pisał o tym Fillis. Co ciekawe pisał też o tym, że konie półkrwi , trenowane rok później urazom ulegały rzadko. Czytałem ostatnio o analogicznych badaniach przeprowadzonych na koniach trenowanych w Newmarket i statystyka kontuzji jest podobna. Jednak chodzi tu o konie bardzo młode (nikt rozsądny nie ujeżdża koni nieprzeznaczonych na wyścigi w wieku 18 miesięcy) i poddane bardzo intensywnemu treningowi. Bardziej miarodajne byłoby takie badanie na ogierach przygotowywanych do prób dzielności, które zaczyna się ujeżdżać w wieku 2.5-3 lat. Z posiadanych przeze mnie danych z lat 70-80tych wynika , że nie kończyło ZT z powodu kontuzji kilka % ogierów. Jednak niezależnie od wieku, w którym konia zaczniemy ujeżdżać, trzeba pamiętać, że pełna adaptacja do zwiększonego wysiłku zajmuje do 2 lat ( najszybciej adaptują się płuca i serce, później mięśnie,ścięgna a najpóźniej stawy ) Przyczynę zniszczonych nóg widziałbym bardziej w używaniu świeżo podjeżdżonych koni np do rekreacji, nierzadko po kilka godzin, niż wczesnym ujeżdżaniu. P.S. W kawalerii francuskiej ( II połowa XIX w ) notowano dużą ilość przewlekłych kulawizn u młodych koni, mimo iż brano je dopiero w wieku 5 lat, a więc w zasadzie rozwinięte fizycznie.
Jednak niezależnie od wieku, w którym konia zaczniemy ujeżdżać, trzeba pamiętać, że pełna adaptacja do zwiększonego wysiłku zajmuje do 2 lat
Myślę, że to okres statystyczny ( te dwa lata) , bo to zależy od konkretnego konia.
Natomiast wg mnie, im wczesniej zaczyna się , tym ten okres dłuższy , bo fizycznie i psychicznie organizm nie jest do tego przygotowany. Zaczynanie szkolenia w późniejszym wieku raczej skróci ten okres, chociażby z uwagi na większą dojrzałość , więc zdolność do wysiłku fizycznego i koncentrację oraz bardziej stabilną, mniej emocjonalną psychikę.
System krótkiego i nieobciążającego szkolenia, a potem pastwisko na rok , jest znany nie tylko w Niemczech. To bardzo korzystny system ze względu na konia w każdym kraju , tylko ludzie mają inny pogląd , często ze względów ekonomicznych.
Dopisuję. Odpowiednio , okres ten może sporo wydłużyć się, jeśli zaczyna się pracę z młodziutkim koniem, którego organizm zupełnie nie jest do takiej pracy przygotowany.
Odnosząc się do ostatniej wypowiedzi Ciemnego pastucha.... Z moich obserwacji wynika, że mało "inwazyjne" jest samo zajeżdżanie tylko racjonalne stopniowanie wymagań i brak pośpiechu -> w sensie, ten okres w którym koń po raz pierwszy styka się z siodłem, jeźdźcem, kłusem pod tym siodłem jest jeszcze mniej "inwazyjny" od pracy, do której koń ma docelowo pójść. Innymi słowy - jeśli koń ledwo co zajeżdżony niezależnie w jakim wieku od razu pójdzie do ciężkiej roboty, to się możemy spodziewać, że nie będzie w dobrym zdrowiu. Przecież nawet 2 latkowi można założyć siodło na 2 minuty, ale jeżdżenie na 2 latku jest już przesadą. Nieważne czy poczeka się do 6 lat czy 8 lat -> jeśli ten sam 6 latek ledwie co zajeżdżony od razu pójdzie do kilkugodzinnej pracy w rekreacji albo "normalnych" skoków, to można się spodziewać, że za kilka lat taka "ścieżka na skróty" się odezwie. Mięśnie i stawy niewytrenowanego konia będą tak samo nieprzygotowane do większego wysiłku w wieku lat 3 czy 8, jeśli koń dotychczas nic nie robił tylko chodził sobie po padokach, z tą tylko różnicą, że u trzylatka wszystko jest dodatkowo nie do końca rozwinięte i skostniałe.😉
Okres statystyczny okresem statystycznym, ale ja tam osobiście nie znam tak wybitnego konia u którego ten okres trwałby miesiąc, a czasami się takie konie widuje aż nazbyt często😉 Ledwo co zajeżdżony, w przepisowym wieku lat 3, nie stara się jeźdźca zrzucić i w ogóle, no to hajda na skoki, w dwugodzinne tereny albo świdrować jakieś pseudoujeżdżenie i uczyć konia lotnych zmian, w momencie kiedy on nawet nie zdążył zaakceptować wędzidła w pysku, o innych rzeczach nie mówiąc.😉 Pośpiech to jest największy czynnik kontuzjogenny.
Z tymi folblutami na torach chyba nie jest we wszystkich przypadkach aż tak źle. Znam konie po torach, które z powodzeniem później skakały, startowały i dożyły sędziwej emerytury [w różnym stanie, fakt, ale gdyby faktycznie było tak źle z wyścigami, to każdy koń po torze musiałby nie dożywać 10 roku życia, a tymczasem sa takie, ktore maja w tej chwili 20 [także, Darolga, eeeeeasy😉 ]]. Z drugiej strony może i wcześniej dojrzewają fizycznie by brać udział w wyścigu, ale ich psychika wcale "wcześniej nie dojrzewa".
Karla mój Kary też był w ten sposób zajeżdżany. W wieku trochę ponad 3 wzięty do zajeżdzania a potem odstawiony na pół roku. W kwietniu będzie miał 5 lat-jest chętny do pracy,ambitny,koń do przodu.
Artykuł z The Horse, Ray Geor, BVSc, PhD, Dipl. ACVIM, Starting 'Em Young (Young Horses in Training). Żeby przeczytać całość, trzeba się zarejestrować (nie ma opłat). Mogę w razie czego wrzucić tu cały.
Z tymi folblutami na torach chyba nie jest we wszystkich przypadkach aż tak źle. Znam konie po torach, które z powodzeniem później skakały, startowały i dożyły sędziwej emerytury [w różnym stanie, fakt, ale gdyby faktycznie było tak źle z wyścigami, to każdy koń po torze musiałby nie dożywać 10 roku życia, a tymczasem sa takie, ktore maja w tej chwili 20 [także, Darolga, eeeeeasy😉 ]]. Z drugiej strony może i wcześniej dojrzewają fizycznie by brać udział w wyścigu, ale ich psychika wcale "wcześniej nie dojrzewa".
a czy nie jest tak, że tak wczesne zajeżdżanie na torach pełni jak gdyby rolę okrutnego sita: kto przetrzyma, będzie żył? tzn. po prostu selekcja na żelazną wytrzymałość.
sama mam folbluta, zajeżdżony na pewno dwulatkiem, historia startów jakaś dziwna i niewyjaśniona, a trzylatkiem juz był na obozie rekreacyjnym.. następnie spędził zimę u rolnika między krowami w oborze, wychodząc raz na tydzień aby połamać płoty. weterynarz gdy posłuchał , to pokręcił głową: nogi czyste, ale te przejścia muszą kiedyś wyjść. i na szczęscie nie sprawdziło się. koń w rekreanckim średnio-ciężkim użytkowaniu już 12 rok. raz jedyny zakulał, ropa w kopycie.
więc żelazne to one są (przynajmniej niektóre się zdarzają) - kto wie, może właśnie dzięki takiemu systemowi? 👀
co oczywiście nie znaczy, że pierwszy lepszy idiota może rzucać kulbakę na półtoraroczniaka. po prostu zastanawiam się nad relacją: wczesne zajeżdżanie na torach a cechy rasy..(?)
dempsey, dokladnie o to chodzi. selekcja na torach jest okrutna wrecz, ostra, a dzieki temu do hodowi przeznaczane sa najlepsze konie. jesli kon biega bez kontuzji (a umowmy sie, na wyscigach kontuzje to zwykle kontuzje ostatnie- zerwania i zlamania) i do tego wygrywa to znaczy, ze jak to napisalas ma zelazne nogi i chcemy aby takie nogi mialo potomstwo. poza tym rozmawialam z osoba hodujaca konie na tory, i ta osoba powiedziala mi, ze trening w pierwszym roku wcale nie jest intensywny, jezdza na tych koniach bardzo lekkie osoby w polsiadzie, i wcale nie daja im jakos po garach. twierdze wrecz, ze bardziej po dupie dostaje kon, za wczesnie zajezdzany i przeznaczony do rekreacji.
http://medycynawet.edu.pl/pdf2007/maj/200705s05740577.pdf - artykuł do badań na 2 latkach biorących udział w wyścigach. " Na podstawie czteroletniej obserwacji 850 dwuletnich koni pełnej krwi angielskiej poddanych treningowi wyścigowemu, choroby dotyczące koñczyn stwierdzono u 513 koni, co stanowiło 60,4% badanej populacji. " 32%!! kontuzji to złamania, 30% bukszyny, 30% zapalenia okostnej.
PS Jeden zdrowy lub jeden chory koń po torach o niczym nie stanowi.
dzieciaki są zajechane w młodym wieku...... a później klaczki idą na mamuśki, bo do niczego innego się już nie nadają.. gorzej z ogierkami. Widziałam ,,przecudowny,, dokumet o Wielkiej Pardubickiej – to co dzieje się z końmi to swoją drogą ale że to sa jeszcze gówniarze... to już mało kto o tym powie. Wybaczie ja jestem źle nastawiona na wszelakie wyścigi ... nie wiem może jestem stronnicza, może nie mam wiedzy dodatkowej w tym tematcie... okey. Można mi zarzucić wszystko... ale zdania nie zmienie. Zbyt wiele koni straciło na tym zdrowie, nie mówiąc o życiu. nie uogólniam że wszyscy którzy się ścigaja sa ble... bo wyjątki potwierdzają regułe. Ale często takie kaleki po wyścigach widac u handlarzy.... to sa te szczęśliwsze okazy które w wieku 6 lat schodza na emeryturę do rekreacji...z rozwaloną psychiką o ukrytych dodatkowych problemach nie wspomne. porzucone jak stare śmieci .... kiedyś były na szczycie dzisiaj walczą o byt.