smarcik, no to super, baardzo chcę gdzieś pojechać. W sumie dla mnie obojętne gdzie, zdałam sobie sprawę, że poza Lublinem to ja niewiele widziałam 😉 i trzeba to zmienić, a kiedy jak nie teraz...
mam zagwozdkę pomału zaczynam rozmyślać o prezentach, które bym mogła zawieźć do Argentyny. Chodzi o parę 60+ i ich syna 29 letniego
Z polskich sztampowych: - ładnie wydana kniga o polskich daniach po angielsku/hiszpańsku - album o Polsce o najpiękniejszych miejscach turystycznych
- parę piwek z polskich browarów/ żubrówkę - ceramika z ludowymi motywami (imbryk na herbatę, kubasek czy inną filiżankę) - biżuteria z bursztynem/ spinki do mankietu wykończone bursztynem(choć nie jestem pewna czy by tak się przydały) - talia kart przyjemnie ilustrowanych - polskie słodycze - ptasie mleczko, krówki, wszyscy polecają śliwki w czekoladzie(tego fenomenu nie zrozumiem)
- myślałam o płycie, można polecieć w klasykę albo coś jazzowego... Jednak muzykę w XXI wieku każdy ma na jedno kliknięcie. Jasne, że płyta prezentuje się o niebo lepiej, ale wcale nie skazuje jej przed rzuceniem w kąt po jednym przesłuchaniu. - koronkowe serwetki mnie odrzucają
buyaka mnie jeszcze przychodzą do głowy rzeczy typu obrusy/serwetki/poszewka na poduszkę z haftem ludowym (nie koronkowa 😉). Teoretycznie uniwersalny upominek dla Pani Domu i łatwe w transporcie 😉 Z kulinariów - ja bym zabrała np. suszone polskie grzyby (oraz przepis na gulasz) - bardzo polskie i też łatwe w transporcie. Książka kulinarna to też fajny pomysł, pod warunkiem, że dadzą radę spróbować coś na miejscu przyrządzić (chodzi o dostępność składników). Można do niej dołączyć np. popularne u nas (i potrzebne w przepisach) przyprawy.
buyaka, nie bierz żadnych produktów spożywczych oraz napoi - z alkoholem też bym uważała, bo jeśli pójdziesz na kontrolę osobistą to Ci to wszystko zabiorą. 😉 ostatnio w Meksyku byłam świadkiem (mi się na szczęście przytrafiło i dostałam zielone światełko, żeby iść dalej) jak powyrzucali sporo różnych ciekawych asortymentów turystom - i to akurat wcale nie Polakom. nie wiem jak jest w Argentynie, natomiast myślę że podobnie jak w Ameryce Płn. - wypełniasz deklarację, że na teren kraju nie wwozisz żadnych narkotyków, etc oraz jedzenia.
a ja mysle ze nigdzie nie jest tak jak w ameryce pln. nawet do izraela mnie wpuscili z polskimi krowkami, sliwkami w czekoladzie i orzechowka 😉 buyaka, oprocz tego co wymienilas: moi zagramaniczni koledzy swoim mamom i siostrom przywozili korale albo chusty w kwiaty. No i MIOD PITNY. Jakis dobry, w ladnej butelce. To jest hit nad hity wszedzie 😉 jeszcze jakies fajne czekoladki od wedla moze?
kujka, sprawdziłam, i niestety ale w deklaracji celnej przy wjeździe do Argentyny również wypełnia się, że nie wwozimy żadnej żywności. Nie wiem, ale nie byłam w Izraelu - tam też wypełnia się deklarację celną?
Jestem własnie drugi raz w ciągu pół roku w Gruzji i znów jest cudownie 🙂 Naprawdę bardzo wam polecam wybranie się do tego kraju - ludzie są cudowni, miejsc do obejrzenia mnóstwo, ceny niższe niż w Polsce, góry przepiękne... No naprawdę, meta na wakacje i nie-wakacje idealna 🙂
Flosia wszystkie te wymogi spełnia hotel InterContinental, plus jest mega widowiskowy, a basenu na x piętrze z widokiem na Pałac Kultury nie ma nigdzie 😉
Lena, haha, polecam polecam 😉 Myślałam, że w marcu będzie w Gruzji zupełnie inaczej - bardziej śpiąco, biednie i depresyjnie, ale nic bardziej mylnego!
laguna1520, nigdy nie wykupujemy wycieczek, zawsze jeździmy na własną rękę 🙂 Do Gruzji za pierwszym i za drugim razem polecieliśmy tanimi lotami - oba za 150zł w dwie strony 🙂 Raz to był wyhaczony w ostatniej chwili czarter do Batumi, a teraz kupiony dużo wcześniej lot z WizzAirem do Kutaisi. Śpimy gdzie popadnie 😉, głównie kwatery prywatne i hostele, jak jedziemy we dwoje. Teraz byliśmy we 4, więc opłaciło nam się wynająć całe prywatne mieszkanie w centrum Tbilisi, co też taniutko nam wyszło. Polecam kwatery prywatne, bo można pogadać z lokalnymi mieszkańcami, napić się ich wina domowego, zjeść gruzińskie śniadania i w ogóle lepiej poczuć klimat danego miejsca. Co do naszych "rozkładów jazdy", to za pierwszym razem było tak (2 tygodnie): Batumi 1 dzień - Borjomi 2 dni - Vardzia (noc pod namotem) - Tbilisi 1 dzień - Kazbegi i trekking w górach, noc w namiocie - Tbilisi - Signagi - Mscheta - Tbilisi - Batumi. Teraz (1 tydzień): Kutaisi na noc tylko - Mestia 2,5 dni - lot do Tbilisi - David Gareja - Kutaisi. Polecam i służę radą jak by co 🙂 Na pewno pojadę jeszcze raz, bo chcemy się wybrać na trekking w Svanetii.
Lena, bardzo mi się podobało. Nie samo skalne miasto, bo po Vardzi jednak wypada blado 😉, ale wejście na samą górę, pod granicę z Azerbejdżanem - cudownie! Szczególnie, że pogodę mieliśmy letnią 🙂 Wrzucę parę fotek na zachętę (tylko te z fejsa, bo nie jestem w domu):
W Mestii, po 9-kilometrowym spacerze pod górę z górskimi psami i wjeździe wyciągiem ławeczkowym. Kaukaz 😍
My też na sam koniec tam pojechaliśmy - warto było, absolutne doładowanie baterii na słoneczku z nieziemskimi widoczkami 🙂 Wróciłam wczoraj w nocy, ależ ciężko się przestawić na warszawską rzeczywistość ;(!
Macie może do polecenia jakąś fajną miejscowość w Górach Świętokrzyskich, żeby zorganizować tam pomajówkowy weekend? Tak na luzie, pospacerować, odpocząć. Tż jest trochę zajęty, więc organizacja wyjazdu została mi xD Wiem, że sporo czasu zostało, ale już wolę coś powoli zacząć myśleć.
Szukam fajnej miejscówki w Toskanii - na końcówkę września. Ma to być baza wypadowa na zwiedzanie toskańskich miast, ale bliskość morza też byłaby atutem - żeby można było sobie zrobić co jakiś czas leniwy dzień wypoczynkowy. Najlepiej jakiś apartament, ale z 2 sypialniami - chcemy jechać w dwie pary i nie mamy zamiary bić się o "prywatny pokój". Im bardziej kameralnie tym lepiej - przy czym cena niestety jest też ważna.
My byliśmy w bardzo fajnym kameralnym agroturismo w okolicy (hmmm czyli około 10 km od) San Gimignano. Z basenem i ładnie zadbanym otoczeniem, pokoje też fajnie "stylowo" urządzone w kamiennym hm domu (no to raczej była jakaś stajnia chyba kiedyś, bo niskie zabudowania przylegające do domu gospodarzy). Pokemon by ci może dała namiary, to się nazywało San Lorenzo ale tam lorenzów na pęczki 😀 Administracyjnie to chyba było Gambassi Terme.. Toskania aaaaaale bym wróciła 😍 😍 😍
Dziękuję za odpowiedź 🙂 a jeżeli chodzi o język to da rade się dogadac jakimś łamany angielskim?Czytałam, że najlepiej rosyjski, ale ja z rosyjskim ni w ząb, a angielski pamiętam co nieco z LO, bo na co dzień nie używam i niestety do tej pory nie odświeżałam... 🙄
gwash, ta Toskania to po to, żeby mój mąż się nie czepiał za końcowe 4 dni wakacji w Rzymie 😉 hahaha. Ja bym mogła całe 2 tygodnie tam przesiedzieć, ale chyba nie można co roku wyłącznie w jedno miejsce? 😉
Dzionka zazdroszczę chętnie bym się wybrała. Mam nadzieję, że wkrótce się uda. A ktoś był w Soczi? Myśleliśmy o locie do Kutaisi i drogą lądową do Rosji. Póki co jednak chcieliśmy z przyjaciółmi zrealizować Teheran i jako jedyna z naszej czwórki dostałam odmowę wizy bez podania przyczyny 🤔 chyba jednak wiem dlaczego.