A propos postu
Ikariny, otóż wiele dobrego słyszałam o wędzidłach z czarnej stali z miedzianym łącznikiem, czyli o tkz wędzidłach sweet iron, więc jak trafiła się okazja kupić takie (i to w rozmiarze 14,5!) postanowiłam spróbować i wypróbować. Pech chciał, że je zgubiłam 😡 więc tak czy inaczej, nim nawet zdążyłam je przymierzyć, odkupiłam je.
Znalazło się w przedziwnych okolicznościach po niemal roku. Akurat miałam z koniem jakieś mniejsze perturbacje kontaktowe. Podpięłam, wypróbowałam i alleluja! Koń zaślinił się jak dziki, zaczął żuć (co wtedy mu się nawet na Sprengerach nie zdarzało) a przez to, że jest to jednak cienkie wędzidło, to skończyły się zbędne dyskusje. Dwa tygodnie terapii na sweet iron i ja i koń odzyskaliśmy wiarę "w to całe jeździectwo". W dobrych humorach wróciliśmy na grubego, oliwkowego Sprengerka a efekt żucia został do dziś! 😍 Tak sie jakoś udało jego rozruszać, a mnie na nowo z nim dograć 😍

Strasznie polecam! 😜