Gillian, gratuluję wspaniałej, "ogarniętej", samokrytycznej wypowiedzi! 👍 Ach, żeby wszyscy tak chcieli kreatywnie reagować na opinie 🙂 Mnie sama jazda (na filmiku) się podobała, założyłam, że to jest "nudne" rozprężenie. W pamięci porównałam to sobie do obrazu konia z parkuru - i jest zupełnie inny ruch konia. Ba! ten ruch jest. Zatem podejrzewam, że pójdziesz w dobrym kierunku. Nieważne, jak długo robiło się błędy - "wczoraj" się nie zmieni. Można tylko pracując "dzisiaj" myśleć o "jutrze".
:kwiatek: został nam jeszcze galop do ogarnięcia, ale dopóki nie mam normalnego, pasującego siodła to dużo nie poprawię, bo jakby nie było moje ciało z nim walczy i w takich warunkach ciężko coś poprawiać. Za dużo rzeczy na raz do pilnowania 🙁
Wszystko po kolei, łopatek póki co bym od Was nie wymagała - miałam na myśli zwyczajne urozmaicenie pracy. Przede wszystkim tak duże koła nie stawiają zwierzakowi wymagań, trzeba zawężać i poszukać takiej wielkości, przy której musi popracować ciałem, ale nie wywołuje całkowitej sztywności (praca na tak małych na tym etapie byłaby dla Ciebie zbyt trudna), po jakimś czasie staną się dla niego łatwe, wtedy znowu zmniejszacie średnicę. Nie jeździć po takim kole 15 minut na jedną wajchę, ale kiedy tylko czujesz, że jest OK, coś zaproponować: przejście, zmiana kierunku, lekkie dodanie i SKRÓCENIE (dla podkreślenia ważności tego drugiego)- zaskakiwać zwierzaka, żeby się nie nudził, i żeby nie mógł zgadywać (że w tym miejscu na pewno będzie przejście itp.). Przy takiej jeździe koń zapewne da od siebie więcej, będzie chętniej współpracował, będzie można przejść do trudniejszych ćwiczeń.
Nalle, ale Gillian pisała, że to początki jazdy - rozgrzewka. Ja nie widzę nic złego w takim pierwszym kłusie - też nie wymagam od konia w pierwszych kłusach nic ponad to, żeby szedł do przodu ze stałym tempem i raczej w dłuższych ramach. To ma być dla niego rozruszanie kości 😉, gimnastyka chwilę później.
Gillian, Jak Ci się uda z nowym siodłem to wstaw filmiki znowu 🙂
Epk, to była odpowiedź na konkretne pytanie: Nalle - jaką pracę masz na myśli? nie potrafię ani ja ani koń żadnych konkretnych ćwiczeń, więc nie zrobimy łopatek ani nic takiego, sukcesem jest kiedy uda mi się wygiąć delikatnie szyję zachowując prostego konia.
Po tym rozprężeniu trzeba przecież coś ze sobą zrobić.
a ja nie zgadzam się, że nie można pracować z koniem w jednej figurze
jak zaczynałam pracę z trenerem naprawdę wysokiej wg mnie klasy to 3 mce ćwiczyliśmy jezdność, rytm, tempo, kontakt i kontrolowanie każdego kawałka końskiej łopatki, zadu itd na głupim kole
Można, a koło nie jest głupie. Ale raczej nie na takim o śr. 20m, i zapewne z resztą wspomnianych urozmaiceń. Natomiast ja nigdy nie zaproponowałabym tego komuś na tym etapie.
Edit: ponad to, jak sama napisałaś, był to początek pracy z danym szkoleniowcem i miało to na celu podwyższenie głównie twoich umiejętności. W tym przypadku wprowadzanie urozmaiceń jedynie by to utrudniało, jednak wątpię, żeby był to docelowy typ pracy.
Praca! na wolcie jest bardzo trudna i nielubiana, chociaż błyskawicznie przynosi rezultaty, także duże postępy konia. Rozgrzewa się i rozluźnia na kołach i właśnie tak dosyć monotonnie, owszem, zmian kierunku powinno być sporo. Do porządnej pracy na wolcie trzeba stopniowo dojść. W sumie - obie macie rację 🙂
Film jest z rozprężenia, pierwszy kłus. Więc zgodnie z moją wizją ma być - łagodnie, do przodu, bez kombinowania, na luzie. I trochę bardziej w dół. Z kontaktem u mnie jest tak, że albo trzymam na chama albo nie trzymam w ogóle - wypośrodkować jeszcze nie umiem
no więc skoro to rozprężanie to wydaje mi się że jest tak jak ma być. Ewentualnie odrobinkę zmniejszyć tempo i nie pozwalać na samowolne wyciąganie wodzy w dół.
będziemy zatem jeździć troszkę wolniej a aktywniej, robić dobre przejścia - bo bywają super a czasami mocno średnie, troszkę się bardziej pogimnastykujemy i jak będzie w końcu normalne siodło to wpadnę tu do kolejnej oceny. Dziękuję wszystkim, każda uwaga jest cenna i biorę sobie wszystkie do serca do głębokiego przemyślenia :kwiatek:
nopebow, po pierwsze siedzisz zawsze na zewnątrz konia. Dociązasz zawsze mocno zewnętrzną nogę, powinnaś siedzieć lekko w kierunku w którym jedziesz, czyli dociążać wewnętrzne strzemię. Koń ma głowę skręconą do wewnątrz bo go za ten łeb ciągniesz. Czy wy mieliście problemy ze ściananiem zakrętów? Bo to wygląda jak próba utrzymania "wygiętego" konia na linii koła po którym się jedzie. Przez co wodzą wewnętrzną ciągniesz za pysk usiłując wygiąć konia, co skutkuje jedynie wygięciem szyi, podczas gdy reszta konia idzie prosta. Również wodzą wewnętrzną usiłujesz zatrzymać szyję konia na linii koła po którym jedziesz. Całość tak stosowanych pomocy powoduje odciuążanie wewnętrznego biodra twojego, a siedzenie na zewnątrz. Powoduje to problem z płynnym i miękkim skręcaniem, konia trzeba w ten zakręt wciągnąć wodzą, bo twój ciężar ciała (czyli podstawowa pomoc) każe mu iść w kierunku przeciwnym. Usiądź do wewnątrz, dociąż wewnętrzne strzemię. Wewnętrzna łydka wypycha konia na zewnątrz zakrętu, przez co uzyskasz wygięce w żebarach a nie w szyi. Wewnętrzna wodza od szyi jak najdalej w kierunku środka koła, co również pomoże ci usiąść do wewnątrz.
Mi sie nie podobaja przejscia step-klus-step i to, ze nadal za bardzo grzebie koniowi w pysku :/ Chociaz staram sie myslec o spokojnej rece. No i sie dziad napala na podskoczki. (muzyki i buziaczkow nie musicie komentowac 😁 )
edit: aa, no i anglezuje z tylnego łęku :/ 🤔wirek: Odkad zobaczylam ten filmik, to tez staram sie o tym myslec na jezdzie.
mi się na początku filmiku w ogóle nie podoba to, że on w ogóle nie idzie do przodu, zero energii- zdechłem ale człapam, takie snucie się bez pomysłu. I łep ma jak na sztywnej szczocie ustawiony. Podoba mi się od 1:50 bo on w końcu idzie, czy tez Ty mu w końcu pozwalasz iść- nie wiem. Wstajesz z ręką/usztywniasz się w ramionach?, on nie piszczy z zachwytu próbuje wyjść z ustawienia, ale przynajmniej między wami jest jakaś rozmowa na temat kontaktu a nie tak jak wcześniej. Bo wcześniej to wygląda jakby on bardzo długo był lonżowany/jezdzony na jakimś patencie i zrozumiał, że pysk ma być tak a nie inaczej, ale bez porozumienia, bez konwersacji z jezdzcem. tak mi się przynajmniej wydaje :kwiatek:
Angeel, puść go i daj iść do iść do przodu - szczególnie, że nie dość, że sztywno to jeszcze schowany... Chciałabym zobaczyć filmik, jak go wypuścisz do przodu - moim zdaniem przestanie tak tuptać. Do dołu tak, ale do dołu z nosem do przodu. I na tym etapie "rozjeżdżenia" konia nie podobają mi się tak krótkie przejścia - nie dość, że koń nie idzie, to jeszcze mam wrażenie, jakby myślał za Ciebie że już, już się trzeba zatrzymać. Moim zdaniem najpierw go rozjedź i potem dopiero wymagaj dobrych, częstych przejść.
Dzieki za opinie :kwiatek: kate - bo on niestety jest taki...od mlodosci 😁 taki bez zycia. Nad szwungiem i "isciem do przodu" pracuje juz dlugie lata (niestety - wiekszosc bez pomocy z ziemi). Zmiana jest ogromna i tak, bo kiedys to ten kon nawet nie klusowal. A ze od 1:50 lepszy - on sie duzo lepiej zaczyna ruszac po galopie i wlasnie to doskonale tu widac 😉 W kwestii patentu czy lonzy - na niczym takim nie chodzil i nie ma "zakodowanego noszenia glowy w jednej pozycji". Ale fakt, moze tak to wyglada. epk - z tym moze byc problem 😁 To kon z natury sztywny, jak sie wyciagnie za bardzo do przodu niz do dolu, to robi sie sztywny kij i zapierrrr**a. Ostatnio mamy problemy z dogadaniem sie, zwierz nie chce sie rozluzniac, a ja niestety zbyt rzadko jestem w stajni, zeby porzadnie to przepracowac 🙁 Ale jak jezdze, to staram sie go do dolu wypuszczac - chyba widac to (?) w galopie momentami.
Dzieki dziewczyny, bedziemy pracowac i sie starac 🙂 :kwiatek: W weekend (pod moja nieobecnosc) byl trener, wspoldzierzawczyni z nim jezdzila, a nastepnego dnia on sam wsiadl i z relacji wiem, ze byl z konia zadowolony i ze ma pare rad dla nas. Mam nadzieje, ze uda nam sie te rady wprowadzic samodzielnie w zycie i da o efekty 🙂
Angeel, tym bardziej, jeśli jest taki do tyłu to na początku, przed galopami i rozjeżdżeniem konia nie robiłabym przejść. Luźno i wesoło do przodu, przejścia czy jakieś elementy potem. Szczególnie, że takie przejścia jak robisz niewiele wnoszą. A jeśli wypuszczany do dołu Ci się usztywnia to początek jazdy rób w jego ulubionym ustawieniu (no może za wyjątkiem "na lamę) - nie ma przecież konieczności rozpoczynania jazdy od wypuszczania konia w dół. Ważne, żeby się już na początku nie usztywniał. W ogóle, jeśli lepszy jest po galopach - luźniejszy i bardziej do przodu to ja spróbowałabym po stępie dłuższym od razu galop - a potem dopiero kłusy. Próbowałaś tak? Jaki był efekt?
epk - wlasnie u niego luzno i wesolo to jest dopiero po galopach :P A ulubionym ustawieniem jest oczywiscie lama. Pare przejsc zwykle robie, zeby konia wyczulic na pomoce. Nie zaczynam jazdy od wypuszczania, a wymagam po prostu rozluznienia. Dopiero pozniej staram sie troche wypuszczac. Niestety rzadko zdarzaja sie jazdy, zeby chlop byl na tyle chetny do wspolpracy, ze zlapie wodze w lapki, a on luzny i przyjemny. A co do ukladu najpierw galop, potem klus - nie probowalam. A moze warto... ? 😉 Przetestuje to w weekend 🙂 (jak tylko pogoda pozwoli)
Spróbuj - ja się kiedyś zdziwiłam 😉. Poza tym jeśli po galopie jest luźno i wesoło to czemu tak nie robić, skoro chcemy tak we wszystkich chodach? 😀iabeł:
a ja ostatnio jezdzę na lamę 🙂 właśnie mam problem z brakiem impulsu i przez całe rozprężenie, w ogóle nie ingeruje w to, gdzie jest łep. Ma być na kontakcie i uszy mają mi nie wchodzić do nosa 😉 potem on sam przychodzi do ręki i ustawia się 🙂 i jest to o wiele łatwiejsze niż ustawianie go i dojechanie do ręki. I powoduje mniej nerwów u jeźdźca.
początek jazdy to jakaś porażka - takim sposobem nie uzyskasz konia energicznego. macie nierówne tempo, raz snujecie się raz pędzicie, mało jest dobrych momentów. w jakiejs jednej sekundzie filmiku zauważyłam ze jest proba jazdy na zew. wodzy, ale 1 sek to troche za mało. Na początek, rozprężenie proponuje jazdę na duzym kole klusem roboczym tylko na zewnetrznej wodzy nie zważając na to gdzie jest głowa konia, nie zapominając o zew. łydce, wodza wew. nich tylko pokaże kierunek, a przez reszte czasu wisi. Twój koń w końcu stanie sie luzny.
ogólnie jazda b. nudna mimo wprowadzenia drążków, jest taka do przewidzenia i mało przekonująca. Rób coś, najprostrzymi figurami moża się tak pobawić, żeby przy okazji konia nie zanudzić i poćwiczyć. Przejścia nie mogą być takie ślamazarne. Koń musi być zamknęty w łydkach, nie szturchaj go cały łydką, piętą, lepiej puknąć batem jak trzeba.
[quote author=_kate link=topic=159.msg974238#msg974238 date=1302672896] a ja ostatnio jezdzę na lamę 🙂 właśnie mam problem z brakiem impulsu i przez całe rozprężenie, w ogóle nie ingeruje w to, gdzie jest łep. Ma być na kontakcie i uszy mają mi nie wchodzić do nosa 😉 potem on sam przychodzi do ręki i ustawia się 🙂 i jest to o wiele łatwiejsze niż ustawianie go i dojechanie do ręki. I powoduje mniej nerwów u jeźdźca. [/quote]
system "na lame, byle rowno i do przodu" zostal przetestowany pod okiem trenera. Niestety sie nie sprawdzil... On sam do reki nie przychodzi.