Swoją drogą mamy ciekawą obserwację, podobnie jak znajomi którzy mają konie w chowie bezstajennym, ze stałym dostępem do siana. Konie jedzą nam go zdecydowanie więcej, gdy temperatura jest koło 0 i jest mokro/deszczowo, wiecie taka plucha. W mrozy i suche dni z dodatnią temperaturą jedzą go mniej. A nieraz sie słyszy, że w mrozy koń powinien jeść więcej. Sama nie wiem wobec tego co o tym myśleć 😉
u mnie podobnie, i szybciej chudną jeśli jest zbyt mało. chyba na takie puchy wiecej energii potrzeba niż na mrozy ... w mrozy za to więcej piją - przynajmniej jest to widoczne bo wypijają po 2-3 wiadra na raz, normalnie stoją całe dnie i czasem jakiś siorbnie (te "stajenne" podobnie)... ale to logiczne całkiem - poza mrozami jedza mokrą trawe, te bezstajenne maja kałuże, rzeczkę...
Bo chyba bardziej marzną w taką pluchę, gdy są mokre, niż w suche mroźne dni. Nasze dziś też na siano na padoku się nie rzucały, a nie jest to normą. Co to dogrzewania stajni, z całą pewnościa nie jest zdrowe wychodzenie na padok w mróz z ciepłej stajni. Mój koń ma cały czas uchylone okno w boksie.
szuwar, rychło w czas, ale: mam dwa zestawy podgrzewaczy, używam ich naprzemiennie i od razu doładowuje (ładowanie = podpięcie na 1 noc). Te tchibowskie mają 4 poziomy grzania. Na 2. poziomie czuję grzanie do 5h, na 3 do 2-3h - potem moc grzania spada. Niestety, czas grzania jest zawsze zróżnicowany i zależy też od warunków zewnętrznych, czyli od tego na jaką temperaturę wystawisz na czas jazdy sam holder z akumulatorkiem. Jestem koszmarnym zmarzluchem i wkładki ratują mi 4 litery. Używam tych wkładek od kilku lat i zużycia akumulatorów jeszcze nie zaobserwowałam.
My w stajni mamy zimno, około 4-5 stopni więcej niż na dworzu, w angolach 1-2 więcej. Konie w większości gołe, 3 w derkach. Nie marzną, mają energię, na padoku szaleją (może się tak rozgrzewają). Piją strasznie dużo. Tą zimę przechodzą lepiej niż sprzed 2 lat i z zeszłęgo roku. Teraz są puchate, ale nie stawiają jakoś strasznie futra. Siano na padoku jedzą tak sobie, w boksach lepiej. Kiedy są zganiane temperatura jest w stajni murowanej jak na dworzu, bo nie chuchają sobie, a drzwi otwieram.
A najcieplej (wręcz za ciepło) jest owcy. Ma taki sweterek, włosy tłuste, grube, jak wkładam rękę starając się dotknąć skóry to wręcz parzy 🙂
ja też chce takie futro jak ta owcaaa!!! 😉 rece i nogi tak odmroziłam, ze teraz dosłownie moment na dworze (np droga do auta), nawet w domu gdzie chłodniej, albo jak podniose, a już są kompletnie zimne i nei chcą się rozgrzać, mam upośledzone czucie... ;/ uszkodziłam krążenie, może i wiecej... 🙁 stopy podobnie, ale już choć boleć przestają.... bardzo obawiam sie jazdy przy tej temperaturze, żeby nie podorszyć sprawy ehrrr.... wszystko przez kucyki! 😤
a o derkowaniu i innych padokowych ciekawostakach i kontrowersjach było w temacie "prawdy i mity o padokach ..." czy jakoś tak 🤔 nie moge znaleźć
Konie łażą po padoku od ok 6.30 do 21.00, siano mają w siatkach, derkowane tylko w polary i tylko do wyschnięcia/ochłonięcia. Wczoraj pierwszy raz poprzymykałam góry od boksów - wiało i było -15. Zresztą dzisiaj w ciągu dnia też, i ja miałam wrażenie, że nos mi odpadnie, a te cwaniaki drzemały na słoneczku (Noniusz nawet na leżąco). W zeszłym roku wychodziły od rana do zmroku i były zdecydowanie słabiej zahartowane i odporne na zimno - były dni, kiedy musiałam derkować. W tym roku ostatni raz plandeki były w ruchu chyba w kwietniu.
może delikatnie odbiegnę od tematu, ale przyjechałam kilka godzin temu do stajni i pierwsze co, to do pokoju włączyć grzejnik - bo mrozy straszne. Po godzinie idę na górę - dalej zimno! Dotykam grzejnik - zimny! No kurka wodna, przecież go włączyłam! No tak włączyłam guzik, ale już nie sprawdziłam, czy do kontaktu podłączony 😵 .... 🙂 No to zeszłam z powrotem do kuchni, gdzie od pieca cieplutko, po kolejnej godzinie poszłam do pokoju, kładę się do łóżka, ale jakoś chłodno.. Więc do grzejnika, przysunęłam bliżej łożka i z powrotem do wyrka. Mija 30 min.. a nos zimny jakbym na mrozie stała! No kurka! myślę sobie, coś nie tak. Podchodzę do grzejnika... znowu zimny! No o co be?! aha... podciągając go do łóżka wyciągnęłam niechcący wtyczkę z kontaktu.... :/// załmka😀 więc znowu na dół do kuchni, się nagrzać i poczekać aż się rozgrzeje w pokoju.... 😵 sieroctwo wrodzone😀
My się w tamtym roku bawiliśmy zaprzęgając kucysia do sanek 🙂 A że kuc przyuczony do chodzenia w zaprzęgu (sto lat temu, ale o dziwo szybko sobie przypomniała) to mieliśmy suuuuper zabawę 🙂 Wszyscy po kolei jeździliśmy w tę i spowrotem po elegancko ośnieżonej drodze 🙂 W tym roku stoimy w innej stajni i nie powiem, brakuje nam kucykowych kuligów 😉
Sanki zawsze można rąbnąć jakiemuś dzieciakowi z okolicy. No albo przynajmniej pożyczyć 🤣 Jeśli macie możliwość to KONIECZNIE spróbujcie, zabawa jest naprawdę świetna 😜 No i można podczepić do sanek kolejne (Choć nie ukrywam że na zakrętach jest wtedy ciężko 😉 )
Ja po wczorajszej 20 minutowej jeździe na hali odpadłam ; o Podłoże okropnie twarde, w środku chyba zimniej niż na dworze ; o (tyle tylko że nie wieje, ale od dachu blaszanego okropnie ciągnie ) Wczoraj kobyłka miała na zadek zarzucone 2 derki ; d Jedną treningowa której nie ściągałam , druga polarową na stępa. ( zarzucona na treningówkę) Palce mi odmarzły ( ah te rękawiczki zimowe : ) ) , twarzy nie czułam ; o Było mi zimno w uczy a miałam ciepluchną czapę ; o dzisiaj jeszcze zimniej 😵 Chyba pasuje, pochodzę z koniem po stajni albo coś
My mamy jeszcze u nas ten problem , że wszystkie pastwiska i padoki nie nadają sie do użytku ; / Przed mrozami przyszła lekka odwilż, konie porobiły "dziury" w ziemi (błocie) kopytami które zamarzły . I teraz padoki są "górzyste" ;p d Podłoże jest tak twarde że nawet człowiek nie jest w stanie przejść przez nie ; ( A więc moja kobyłka ogólnie ma przerąbane przez te temperatury ; /
Ja nadal lonżuję. Bardzo chce już wsiąść...może w piątek się skuszę na trochę, żeby nie przegiąć z plecami. Na hali w miarę ciepło, lonżując wcale nie zmarzłam 💃 W sobotę planuję pojechać na spacer do lasu.
Tylko pamiętajcie - przy -15 albo niżej lepiej odpuścić, bo to niezdrowe. Podczas ruchu koń się rozgrzewa, a do układu oddechowego wpada powietrze o temperaturze dobre 50 stopni niższe, można w ten sposób zaszkodzić na układ oddechowy.
Tylko pamiętajcie - przy -15 albo niżej lepiej odpuścić, bo to niezdrowe. Podczas ruchu koń się rozgrzewa, a do układu oddechowego wpada powietrze o temperaturze dobre 50 stopni niższe, można w ten sposób zaszkodzić na układ oddechowy.
dlatego wlasnie w sobote ostatni raz jezdzilam. i przez to, ze podloze sie nie nadaje do niczego bardziej sensownego niz step. w przeciwienstwie do niektorych, obcielam tez owies, bo konia ewidentnie szczypal w dupe juz wtedy, kiedy chodzil pod siodlem, wiec na chlopski rozum nie tylko na dogrzanie mu energii wystarczalo 😉 ponoc jeszcze w tym tygodniu w nocy maja przyjsc mrozy -30. co prawda w pozamykanej angielce chlopakom jest calkiem cieplo, ale mimo wszystko podloze Gilowi cos pod ta 350ke ktora nosi.
macie racje - nawet nie pomyślalam o tym oddychaniu (może dlatego że odkąd sa mrozu nawet nei próbowałam jeździć:P -choć u nas cieplej)...nihuhu... jak zdecyduje się na jazde w weekend to tylko na stępa ... chociaż same latają, wsciekają sie - biegają tak aż sie zapocić potrafia - robią rundy wyścigów od podworka do rzeki i z powrotem ..i tak rare razy.... takie stare (prowodyrami są 5l młp i jego 3l kompan kn) a dalej durne jak źrebaki ...
kurcze..u nas tez mają być większe mrozy i zaczynam się łamać - może jednak założe derke-plandeke na młp? (chów otwarty, otwarta stajnia, budynki do chowania, tłusty i obfutrzony...) miętka jestem 🙁
Wczoraj było -10 jak wsiadłam po robocie w samochód. W miarę oddalania się od miasta temp. spadała aż doszła do -12. Jazdę miałam przewspaniałą i w ogóle zimna nie odczuwałam (podkoszulka na ramiączka, podkoszulek z dł. rękawe, swetr z wełny, bluza bawełaniana i na to polar, bryczesy i pod spodem grube rajstopy. Kon tez wspanaile chodził i był energiczny. Na hali szczęśliwie podłoży trzyma się w stanie jezdnym (na jesieni zrobili piasek kwarcowy + mnóstwo fizeliny i sypali solą drogową).
Ktoś tu wcześniej pytał o pękającą skórę na dłoniach. Przypomniała mi się rozmowa z chińskim doktorem kłukologiem. Tzn. relacja z rozmowy. Na skargi, że skóra pęka, odpowiedział, że jasne, że pogoda, że na skórze "za dużo ognia". I poza tym, że sam wdział igły, to jeszcze pokazał, który punkt można sobie samemu uciskać.
Teraz będzie być może mętny opis: jak się zwinie dłoń w pięść, to we wgłębieniu między nasadą serdecznego i małego palca, tak "od przodu". Znaleźć miejsce, które boli. I cisnąć. Tak ze 3 minuty. Ponieważ nie pamiętam, czy były jakieś wytyczne co do prawej/lewej ręki, to cisnęłabym te punkty w obu dłoniach.
I ja też poniżej -6 jeżdżę lekko. Poniżej -15 tylko się pałętamy. A, to taki banał, ale na wszelki wypadek - przy mrozach warto pilnować, czy konie są dobrze napojone. Mrozy nie kojarzą się tak z koniecznością pilnowania tematu jak upały.
Ja miałam wielkie problemy z pękającą skórą na rękach- uratował mnie krem Neutrogena Norweska Formuła (czy jakoś podobnie😉 ). Taki w małej tubce, szybko wchłaniający się.