macie jakies sprawdzone sposoby na popękane kotki na rękach ?? mróz mi tak ręce wysusza ze mi pęka skóra na tych zgięciach i normalnie krew sie leje .. choroba zawodowa ... i krem nivea nic nie pomaga ja jakieś 3-4 godziny spędziłam na zimnie , ale tyle warstw miałam że wyglądałam jak jakiś bałwan 🤣 na początku chciałam sie wrócic wogóle do domu , najlepiej pod pierzynke, ale organizm przyjął ten szok termiczny i potem już było spoko . najgorzej z dłońmi u mnie :/
edit:literówka
Ja też tak mam z ręcami 😕 I nic nie pomaga. Tzn. pomaga lato 🏇
ja prawie codziennie dwa konie , na drugim zawsze już mniej czuje że zamarzam 😁 wypróbuję tą maść z arniki , te kremy wszytskie nic nie pomagają. mój problem też polega na tym że nienawidzę jeździć w rękawiczkach i zazwyczaj w którymś momencie sie wkurzam i je ściągam jak się rozgrzeje ( no chyba że jest tak ekstremalnie jak dziś np) . za to krem Nivea najlepszy na buzie! jak sie nie wymaluje nim to potem mam twarz jak burak 😡
Ja polecam maść ochronną z wit. A. W aptece kosztuje grosze. Miałam duży problem z ustami. Ciągle smarowałam różnymi pomadkami i balsamami,a za chwilę były suche i spierzchnięte. Po tej maści jest super i wystarczy, że raz posmaruję, a nie co 5 min. Używam jej też do rąk, a przy ekstremalnych mrozach i do twarzy.
Teraz też są nowe kremy do rąk, specjalnie na zimę: rozgrzewające i ochronne. Pharma je produkuje, ogólnodostępne i w sumie tanie. Polecam rozgrzewający, mi pomaga.
Neutrogena - formuła norweska - rewelacyjny krem do rąk a do tego dobre rękawiczki, wkładki termiczne do rękawiczek i można spokojnie śmigać
Z tego też polecam pomadki ochronne, są rewelacyjne pod każdym względem.
Mi chyba po wczorajszym dniu przeszło. Wylonżowałam 4 konie, na dwóch pojeździłam. Dziś puściłam na padok, za dwie godziny przyjeżdża ekipa właścicieli, bo w teren samobójcy jadą. Mąż na mnie popatruje, ale chyba zbastuję. Do tego wczoraj nie zakładałąm oficerek i mam dwa urocze siniaki od puślisk 🙂 Inna sprawa, że mam lekkiego kaca i chyba nie jest najlepszym pomysłem jazda.
ja dziś byłam w terenie stępo-kłusowym z przewagą stępa...nie mogłam ruszać palcami jak wracałam. jestem juz od godziny w domu i nadal nie mogę do końca rozmarznąć 😉 nie mogę uwierzyć, że w tamtym roku tyle czasu spędzałam na dworzu, jeździłam codziennie, stałam na placu...Ale to chyba dlatego, że w tamtym roku zima przebiegala normalnie, a w tym była ciepło i nagle przyszły większe mrozy. Przynajmniej ja tak sobie tłumaczę moje zamarzanie przy -10 😉
Ubiegłej zimy konie u mnie były jeżdżone normalnie, można powiedzieć, że nie były roztrenowane. A w tym? Masakra! Jak nie mega błoto to masakryczna gruda. Już mam dość tej pogody. Hali brak, a jedyną alternatywą pojeżdżenia jest teren... Zaczyna mnie to dobijać. Brakuje śniegu żeby cokolwiek podziałać. Mam konie pod nosem, oglądam przez okno, a pojeździć nie ma możliwości.. ehh.. byle do wisony!
Jeżdżę. Dziś było poniżej -6, więc tak na luzie, żeby nie zmuszać konia do głębokiego oddychania. Ale poternowaliśmy, nawet trochę było miejsca na lekkie galopki. Śliczna pogoda. -9, słońce, trochę śniegu.
jezdze, ale nie mam hali wiec na tym tragicznym podlozu to raczej stepo-klus z przewaga tego pierwszego. ewidentnie na wiekszosci placu koniowi jest po prostu trudno - drobi, usztywnia sie, gubi rytm. takze czeka nas stepujacy tydzien...
A ja dziś byłam na łące z maab i było super. Byłoby bardziej super, gdybym wzięła sobie coś na osłonięcie gęby. Ale cóż, jak się nie myśli, to się cierpi.
Osłonięcie gęby szalikiem też nie jest fajne wbrew pozorom, bo para z oddechu na tym zamarza, topi się potem w kontakcie ze skórą, a jak wysadzisz taką mokrawą gębę zza szalika, masz przemrożenie gwarantowane. Ja się kremem na grubo pacykuję i jakoś wychodzi.
Z racji temperatury dojrzałam do zakupu jakiś spodni ocieplanych... przeszperałam całe Allegro i kurcze, no na swój wzrost nie uświadczę takich... no masakra jakaś... a kupować przykrótkie bez sensu 😵
Sprawdziłam prognozę i co najmniej do środy w okolicach gdzie Dzion stoi ma być W DZIEŃ od -17 do -19 stopni. W nocy poniżej -20. Ratunku. Ciekawe jak długo te mrozy zostaną. I dzięki bogu za termobuty 😀
Ja również jeżdżę i na maxa się cieszę, że mamy ciepłą halę. Nie zdażyło mi się jeszcze jeździć w termobutach. 😉 Jeżdżę w polarze i kamizelce i oficerkach. Na lonżowanie zakładam kurtkę i termobuty.
Dwie godziny temu wróciłam z godzinnego terenu i dopiero teraz czuję, że zaczyna mi być ciepło. Dzionka, a gdzie stoicie?
Cobrinha ja rok temu zainwestowałam w termo spodnie i jestem zachwycona. Marzną mi jedynie kolana, ale ja w ogóle mam z nimi problemy. A może kup sobie jakieś termo kalesony? Może łatwiej będzie znaleźć odpowiednią długość 😉
Cobrinha- ja polecam spodnie narciarskie. Nie dosć, że ciepłe, wiatroodporne i nieprzemakalne. A do tego mam je trzeci sezon 🙂 Trochę tylko poszarzały.
No i nie było źle, bo słonko świeciło, konie wzięłam prosto po wybiegu więc długo nie stępowałam, na łące mięciutko, w ogóle nie ślisko - tak można jeździć. rajstopy i dwie pary skarpet ( frotte i narciarskie podkolanówki) zrobiły swoje. Nawet się zgrzałam. A kobyła jedna jak mi szalała to...
Kurczak, wyczaiłam ostatnio rajstopy z polarkiem w środku - grube i ponoć ciepłe... ale tak czy siak nie zastąpią one spodni... Normalnie zwariować idzie z tym moim wzrostem... maksymalnie znalazłam spodnie po kroku na 84cm co jest mało 😂
marysia550 u nas co prawda nie jest ślisko, ale twardo strasznie. Tylko w jednym miejscu udało się trochę zakłusować 😵
Cobrinha mogę tylko współczuć. Ja mam 162 cm wzrostu, więc z kupnem spodni nie mam problemów (jeździeckich spodni, bo z codziennymi jest okropnie :mad🙂.