Moj mąż to koniarz, poznaliśmy się w stajni. Wiedział doskonale jak to jest mieć konia i co się z tym wiąże. I dziś się cieszę, że tak się wszystko potoczyło między nami bo przynajmniej mi nie zrzędzi jak w weekend znikam na pòł dnia do stajni. Czasami ze mną jedzie,ale jeździectwo zawiesił z braku czasu niestety.
O, to u mnie jak u kujki - "życzliwy laik" (dobre określenie!). Czasem pojedzie (zimą rzadziej), pomoże, coś ponosi (worki z paszą, hura!), Łosia potrzyma, pogłaszcze, podkarmi, nie boi się go (a Łoś jest, hm, sympatyczny inaczej), czegoś się tam o koniach ode mnie dowiedział i nauczył, i teraz wie, o co należy wypytać celem okazania zainteresowania 🙂 I mnie to starcza. Raz, że też lubię mieć tę tylko swoją sferę życia, a dwa - ja jestem bardzo zaborczą posiadaczką konia, jest mój, mojszy i najmojszy, i cieszę się, że się nim nie muszę z chłopem dzielić 😉
Fajnie napisane :kwiatek: Mój TŻ też kompletnie niekoński i cenię to sobie, mam swoją własną pasję i własnych znajomych, o których godzinami rozmawiam o koniach 😁 Aczkolwiek G znosi mego konia stoicko - czasem posprząta, pomoże coś pozanosić, da marchewkę 🙂 Wie, że koń to taki sam obowiązek jak praca czy uczelnia i bywa, że w weekend muszę się zjawić w stajni. Nawet wsadzałam go na stępa, ale chyba nie poczuł klimatu 🤣
Mój lubi konie, ale ma dystans, potrafi przelonżować, wyczyścić, od biedy by wsiadł, miłością do tego sportu nie pała, uważa, że konie to maszynki do przerabiania kasy w gówno 😉 Ale dzielnie partycypuje w kosztach utrzymania Pana Konia, żebym nie musiała szukać dzierżawcy, co by krocza na moim ukochanym koniu nikt obcy nie musiał wycierać 😉
Ale ma swój sport, od zwykłego wyciskania na siłowni, przez tenis, po golf. Więc kasa u nas na sporty idzie równa. Bo młody też próbuje swoich sił w różnych dyscyplinach.
Mój miastowy totalnie niekoński, ale bryczesy sztylpy i sztyblety zakupione "w razie czego". "W razie czego" umie też samodzielnie poruszać się na placu w stępie i kłusie anglezowanym i pełnym siadzie. Raz nawet zagalopował na lonży ale omal nie zemdlał z wrażenia 🤣
Specjalizuje się w odnajdywaniu miejsc do drapania siwego - potrafią tak stać cały czas kiedy znoszę sprzęt, szykuję siebie i konia na jazdę.
Mój lubi jeżdzić jak się go koń słucha 😂 Na starszej jeździ jak jest ciepło , na młodej siedział parę razy , ale bardzo dobrze radzi sobie z nią w obsłudze. O to dowody rzeczowe nr1, nr i nr 3 😁
Ja sobie nie wyobrażam, żeby facet zakazywał mi koni. Mój nawet zawozi mnie do stajni i zajmuje się dzieckiem, gdy ja zaabsorbowana jestem końmi. A zamiast pierścionka zaręczynowego dostałam.... konia 🙂
Chyba najgorsze jak facet nie ma żadnej pasji, wtedy nie zrozumie naszej. Poprzedni z końmi zapoznał się dopiero u mnie. Raz wsiadł i stwierdził, że to nie jego bajka. Ale nie przeszkadzało mu to pojechać czasem ze mną do stajni i iść na spacer z psem do lasu kiedy ja zajmowałam się koniem. Obecny poznany przez konie, posiadacz konia. Może nie jest tak wkręcony jak ja, ale to on wstaje rano karmić sierściuchy, razem werkowaliśmy, razem terenowaliśmy. Nie ma ambicji na sport czy szlifowanie elementów, Wystarcza mu jazda po lesie. Za to uwielbia oglądać zawody ujeżdżeniowe na wyższym poziomie.
Ja też się bardzo cieszę, że mój facet ma swoje pasje, którymi w dodatku mnie zaraził 😉 Ja póki co mam totalny zastój z moją. Nie jeżdżę już w ogóle od dobrych paru lat. Jakoś nie mogę sobie znaleźć miejsca. Na wiosnę może wrócę, może coś wydzierżawię... Ale nie o tym tu.
Nie żałuję, że nie jest koniarzem. Jakoś faceci jeżdżący konno nigdy mnie nie pociągali. Nie wiem, może to przez te obcisłe gatki ( 😉 ). I zgadzam się, że fajnie, jak w związku każde z partnerów ma tylko swoją prywatną sferę. Ja mojemu nie mieszam śrubek i nie wchodzę do szopy jak dłubie przy swoich 5-ciu rowerach. Na tych wakacjach był ze mną w stajni. Siedział po raz pierwszy w życiu na koniu i nawet mu się to spodobało. Generalnie akceptuje moją pasję. Tylko re-volty nie cierpi i jak widzi, że tu siedzę, to go nerw łapie 😀
jakby mial byc koniarz, to musialby byc chyba bardziej opcykany ode mnie, bo cholera by mnie strzelala, ze robi cos z koniem gorzej (a nawet inaczej), niż ja bym zrobila
Podpisuję się w 100% 😁
amnestria, nie jesteś sama :P Ja też alone 😎 (). Chyba mam za duże wymagania, heh.
Mój trochę za mało życzliwy laik, wolałabym żeby jednak trochę bardziej lubił tą moją pasję... Wiem, że jak by co to będzie łożył każde pieniądze na leczenie Dzionka i przez 7 lat naprawdę ANI RAZU nie zrobił mi wyrzutu, że jadę do stajni czy że za dużo na to wydaję pieniędzy, ale jakoś mi trochę brakuje takiego szczerego zainteresowania. Jak jedzie do stajni to jęczy. Boy kujki jest tu zdecydowanie lepszy ;P No cóż, nie można mieć wszystkiego 😉
Nawet wsadzałam go na stępa, ale chyba nie poczuł klimatu 🤣
Mój też nie poczuł klimatu... zupełnie. Ale on ma swoje wędkarstwo, ciągle jeździ zimą na zawody podlodowe (nawet wygrywa😀), latem łapie pewnie i w kałużach, na forum siedzi swoim tematycznym jak ja na re-volcie, kasy jakby miał dużo to by mógł na te gadżety wędkarskie i bokserskie wydawać miliony... Ale ja go w stajni nie potrzebuje, tylko tak jak Dzionka, chciałabym, żeby był czasem taki bardziej zainteresowany co ja tam działam, bo ja wiem więcej o tym co on robi. Myślę, że on raczej 'podziwia' moje studia, dużo bardziej niż pasję. Jeżdże z nim czasem na ryby, bo ja lubię nad wodą siedzieć, ale po jednym złapaniu wielkiego szczupaka też nie poczułam klimatu samego łapania 😉 Wypominać to mi nic nie wypomni, bo on spędza ze swoimi pasjami tyle samo czasu co ja, a może nawet więcej. Ja tam się cieszę, że każdy z nas ma coś dla siebie.
safiePowyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym termin 07 lutego 2014 22:13
Porozmawialiśmy, wyjaśniłam, on zaakceptował. Mam nadzieje, że to raz na zawsze. 🙄
Moj przeszedl test konski w pierwsze wakacje kiedy bylismy para. Cykl zawodow 4 tygodniowy z trzema konmi bez luzaka. Mozecie sobie wyobrazic jakie to bylo przezycie dla kogos kto pierwszy raz konie z bliska widzi 😁
Dopiero po 3 latach w zwiazku postanowil sie nauczyc jezdzic. Jest zawziety wiec w 4 lekcje juz dawal sobie rade pomykac po parkurze galopem, pod kontrola na 4 latku. Smykalke ma niesamowita! Ale co sie naogladal treningow, lania potu,zawodow to jego. Wymiosl z tego duzo i teraz wykorzystuje. Moge spokojnie powiedziec, ze jestem szczesciara. Szanuje moja pasje, w przyszlosci chce zainwestowac w jakies fajne fury. Niesamowicie pomagal przy sprzedazy paru koni i teraz, przy wychowie mlodego zawsze zainteresowany cieszy sie sukcesami sportowymi. Na razie Mlody to nasze wspolne dziecko i to on go sklonil do jeszcze wiekszego zainteresowania. Tylko na zawodach problem bo nudzi sie na konkursach mniejszych niz 140 😜
Samo siedzenie w stajni go meczy, chociaz u nas wifi wiec moze sobie pracowac jak ja plotkuje 😉
Akurat sie zlozylo, ze ja jego pasja zajmuje sie zawodowo (muzyka klasyczna) wiec wspieram go bardzoi staram sie, go motywowac
Mój parę razy siedział do stajni jeździ ze mną w weekendy wybiegac psa 😉 konie lubi cieszy go że mam pasję i nigdy nie marudzi że siedzę w stajni tylko czasem że mi kurtka stajnią daje 😉
solusiek, widzę, że poszła fala 😉 Też miałam straszne wątpliwości, szczególnie przed dodaniem zdjęcia, ale potem jakoś poszło. Koresponduję z bardzo fajnym i ciekawym facetem (tacy też się tam zdarzają) i pewnie nic z tego nie będzie, ale mam fajną znajomość 🙂 Gorzej, że przez to na innych się zamknęłam i nie chce mi się nawet czasem otwierać nowych wiadomości 👀
Niektórzy faceci się nie przyznają, ale koni sie zwyczajnie boją. Lub też po prostu dla nich to śmierdzące, wielkie, lekko durnowate zwierzęta. Mój syn szczerze (jeszcze) mi mówi, dlaczego nie lubi jeździć do koni - śmierdzą, są wielkie, mało bezpiecznie wyglądają, jak dotykasz to się syfisz, później śmierdzisz, w samochodzie śmierdzi etc. Ja rozumiem, że można po prostu mieć wywalone na taka pasję 😉 I nie chcieć jeździć do stajni.
ewuś, Twój chłop jest super! Pamiętam, jak z własnej woli pomagał mi przy Duchu założyć mu kapcia na kopyto :kwiatek: Jestem mu za to bardzo wdzięczna :kwiatek:
amnestria, wiem, że jest super, w końcu mój 😁 A tak serio, to dzięki, miło mi się zrobiło, i T. na pewno też się zrobi miło jak mu pokażę ten post 🙂
Wydaje mi się, że kluczem do sukcesu, jest to, że T. ma swoją pasję i doskonale mnie rozumie (a ja jego). Nie robimy sobie wyrzutów o to, że tyle czasu "tracimy" na nasze zainteresowania i oboje się wspieramy w tym co robimy.