Breva Ja też trzymam kciuki za Ciebie! Nie piszę więcej (bo po tylko postach innych już nie widzę sensu się powtarzać), ale jak przeczytałam ostatnie zdanie to aż sama westchnęłam głośno. Trzymaj się i korzystaj! :kwiatek:
safiePowyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym termin 24 stycznia 2014 17:43
Breva, też trzymam kciuki. Teraz tylko kwestia tego czy bez robienia problemów wróci do rodziców.
( Czemu mam wrażenie, że wpadnie wieczorem do mieszkania z bukietem kwiatów i bijąc się w pierś powie, że już wszystko zrozumiał i że się zmieni?)
safie Za dużo filmów się chyba naoglądałaś. 😉 Ja nie mam takiego wrażenia. A jeśli będzie tak jak piszesz, to dlatego, że go rodzice namówią, bo co im stary chłop będzie na głowie siedział. 😉
safiePowyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym termin 24 stycznia 2014 17:54
sandrita, no chodziło mi o to, że to będzie kontynuacja gry
Breva, ja też poczułam ulgę gdy uwolniłam się od sztucznego związku, robienia dobrej miny do złej gry. Cudowne uczucie. 😅
Za mną ostatnio faceci zaczęli się oglądać (szok i niedowierzanie z mej strony :icon_redface🙂, ale póki co nie interesuje mnie 'ta strefa' i pakowanie się w cokolwiek. Korzystam z wolności i czuje, że oddycham. 😜
[quote author=Karla🙂 link=topic=148.msg1989030#msg1989030 date=1390499567] kajpo-trafiłaś w sedno, dziś pełno ślubów na szybko, bo tak trzeba, bo nie wypada, bo coś tam...Na prawdę nie ma nic złego w tym, że się tego ślubu nie ma, nie jest się w niczym gorszym. To jest poważniejszy krok niż wspomniany rozwód i tak na prawdę to powinien być bardziej przemyślane niż rozwody.
[/quote]
Też tak myślę, ale będąc ze swoim 3,5 roku, zaręczona będąc od 1,5 ludzie na około już pytali czemu czekamy. Teraz spodziewamy się dziecka i już w ogóle otoczenie nie może pojąć, że nam to po prostu do niczego niepotrzebne. Dla siebie już dawno jesteśmy małżeństwem, tylko papierka nie mamy. Usłyszałam nawet, że to krzywda dla dziecka, bo CO ONO POWIE W PRZEDSZKOLU ? Nie czekamy żeby się dotrzeć, bo kryzysy i burze z piorunami ( tsunami właściwie) to mieliśmy prze zpierwszy rok ( mieszkaliśmy razem po 2 tygodniach :hihi🙂. Po prostu co już mamy się pobrać, to stwierdzamy, że jednak nam się nie chce. I nie chodzi o sam ślub, tylko ceregiele wokół.
Nie mamy zamiaru, ale jednak rodzinkę najbliższą trzeba zaprosić, zorganizować pewne rzeczy. Dla mnie to już zamieszanie. Do wesela nikt by mnie nie zmusił, kompletnie nie moja bajka 😉 U nas jest problem organizacyjny. Moja rodzina na Śląsku, rodzina P 400 km, a po środku przyjaciele. I zawsze był problem z decyzją gdzie ten ślub odbyć 😉 W końcu uznaliśmy, że jak nas to nijak nie uszczęśliwi, to po co ? Ale nawet w XXI wieku zdarzają się dziwne reakcje 😉
Pauli, a dobrze, dziękuję 😉 Jeśli chodzi o P, to czasem pogadamy przez tel, ale złapałam bardzo duży dystans, i w sumie nie myślałam, że tak szybko się od niego odetnę. A na razie nikt nie pojawia się na horyzoncie, więc sobie singluję 😉
Mnie tam nic do tego czy ktoś ma ślub, nie ma, chce, nie chce - każdego wolna wola, niech tylko będą szczęśliwi jako para. :kwiatek: Ale nie rozumiem tego argumentu "nie potrzeba nam papierka" trochę mi się przykro robi jak czytam takie rzeczy, takie umniejszanie wartości ślubu. Rozumiem, że nie dla każdego to wydarzenie musi mieć znaczenie no ale tez nie trzeba tego tak zrównywać we wszystkich przypadkach ze zwykłą formalnością bo nie dla każdego tak jest. Nie każdy ślub musi tez wyglądać jak pompa rodem z Disneya żeby być ślubem. Można to przecież całkowicie zrobić według własnej wizji. My braliśmy ślub cywilny (nie chodzimy do kościoła) nie dla papierka tylko dla siebie, z miłości, z chęci. Był to dla nas najpiękniejszy i najbardziej wyjątkowy dzień a nie jakaś tam formalność i podpisanie papierków. I dziwiło mnie, że niektórzy znajomi mieli czelność pytać czemu bierzemy ślub i do czego nam potrzebny (a byliśmy zaręczeni od 7 miesięcy) 🤔
Irdilla źle mnie zrozumiałaś 😉 My się po prostu czujemy jak małżeństwo, ale nie jest ono prawnie zalegalizowane. I właśnie z szacunku do instytucji małżeństwa jeżeli mamy to zrobić byle jak, to wolimy wcale. Śluby i wesela lubię, także nie ma we mnie ignorancji, ton nie był prześmiewczy. Tylko to po protu nie dla nas na razie. Też bym chciała, żeby to był piękny dzień. Problem jest taki, że sama nie wiem jak miałabym to zorganizować. Kolejny problem to wspomniany logistyczny. Marzy mi się małą ceremonia pod chmurką, ale na to nie mieliśmy środków 😉 Kościelnego brać nie będziemy, bo oboje jesteśmy niewierzący.
Ciebie dziwi,że ktoś pyta czemu braliście ślub a mnie dziwi co jest takiego wyjątkowego w tym publicznym przysięganiu sobie tak oczywistych wartości, na których moim zdaniem powinien opierać się każdy wartościowy związek. Miałam "wątpliwą przyjemność" być przy moim partnerze w momencie kiedy się rozwodził, kiedy okazało się, że przez ten papier narobiło się mnóstwo problemów i z pewnych względów nie możemy się pozbyć jego ex. Na szczęście już niedługo, ale co się człowiek nacierpiał... nasłuchał, napocieszał, naszukał haków na różnych ludzi. Jednym te papier, ceremonia jest potrzebna, innym nie, jeszcze innym przeszkadza- myślę, że wszystko zależy od punktu widzenia i właśnie tych potrzeb. I nie ma co się burzyć, że ktoś miał czelność lub nie pytać- po prostu trzeba przejść nad tym do porządku dziennego i żyć według swoich zasad i upodobań Ja np. nie potrzebuję publicznego przyrzekania itp., bo ostatnio widzę, że mhm no coś dziwnego się dzieje dokoła, ale słowa wypowiadane podczas przysięgi po prostu tracą na wartości 🙁 właściwie mało kto sobie bierze do serca to co mówi z takim przejęciem, ze łzami, radością. Ja z miłości, szacunku dla mojego partnera nigdy się nie zgodzę na ślub, z resztą to jest jeden z warunków, że jesteśmy razem- żadna ze stron nie będzie naciskać na ślub. Ja tak jak equi- czuję, że mam "męża", a publiczne przysięgi... to nie dla nas🙂 Idrilla pamiętaj, że nadal jest hasło-ślub, bo dziecko, bo mieszkanie, bo kredyt, bo coś tam😉
Ciesze się w takim razie, że źle zrozumiałam 1 wypowiedź (ah te wrażliwe ciążowe nastroje 👀 ). Ale juz nawet nie odwołując się personalnie do Twojej wypowiedzi i tak spotykam takie opinie wśród ludzi i to mnie właśnie dziwi.
Karla - mimo to dziwi mnie, bo to moje życie, moje decyzje i wara innym od tego czemu to robię 🙂 Ja się nie wypytuje znajomych czemu biorą ślub tylko dla kredytu i uważam to za kuriozalne. Po prostu ludzie czasem za bardzo chcieliby zaglądać wszystkim do życia i się mądrzyć 😉 I niestety zgadzam się z Tobą, że wiele par teraz bardziej przeżywa przygotowania, kiecki, kwiatki, baloniki niż sedno całego wydarzenia. Ale ja się im w to nie wtrącam i publicznie nie krytykuję dlatego nie akceptuje krytykowania mojej chęci bycia żoną 🙂 Bo dla mnie hasło ślub = bo miłość a nie dziecko, kredyt, cokolwiek. I rozumiem takie podejście jak Wasze i nie uważam by bylo w nim cokolwiek złego. Tak jak napisałam na początku najważniejsze żeby para była szczęśliwa a co im to szczęście daje to ich prywatna sprawa.
Irdilla takie czasy, że nasze życia są najciekawszym tematem rozmów naszego otoczenia. Jeśli Ciebie szczerze mało zastanawia, dlaczego ktoś robi tak czy śmak, to chwała Ci za to, zaprzyjaźnijmy się ! 💃 Ale takich ludzi jest nie wiele i niestety większość dalej będzie snuć historie o wszystkich wokół żeby poczuć się lepiej. Szczerych osób bez fałszu, takich "niedzisiejszych" spotkałam słownie dwie. Mój partner oraz jedyna przyjaciółka. Wliczając w to nawet rodzinę, niestety.
oj Idrilla przecież świat żyje plotkami, u mnie w rodzinie i wśród znajomych było hasło"jezusmariajózef, rozwodnik, dzieciaty,prawnik, marnujesz sobie życie"😉 a ja z Nim jestem bardziej szczęśliwa niż z singlem, bez dzieci, wetem, koniarzem😉 trzeba robić swoje, dla siebie i dla swoich najbliższych a reszta... na pohybel 🙂
Breva, wyglada na to, ze Ci kamien spadl z serca.. Teraz masz czas na zorientowanie sie w swoich uczucuach i potrzebach, tak aby podjac ostatecznie najlepsza - dla Ciebie - decyzje. A co do partnerow nie potrafiacych okazac szacunku i milosci.. Pisalam juz kilka razy o moim ex. Mnie nie kochal, nie szanowal, jedynie chcial, od czasu do czasu, w pomiedzy -mialam mu znikac z oczu. I przez kilka lat walczylam o ten zwiazek, kochalam i mialam nadzieje, ze On to w koncu zobaczy = zrozumie i odwzajeni. Stracony czas. I nie jestem juz zwolenniczka 'resocjalizacji' nieudacznikow, sorry. Niech sobie radza sami albo z jakas inna samarytanka. Teraz jestem z facetem ktory daje mi caly pakiet - milosc, szacunek, namietnosc, wszystko. I wlasnie tego zycze Ci Breva - spotkania wlasciwego dla Ciebie mezczyzny, przy ktorym bedziesz naprawde szczesliwa bo imo szkoda zycia na bycie w byle jakim (eufemizm) zwiazku.
Ech, a mi jakoś smutno po tych wieściach od Brevy. Może dlatego, że wzięłam ślub w tym czasie co ona i jak sobie wyobrażam taki obrót spraw u mnie, to mnie normalnie zalewa jakaś rozpacz! Ślub to nie tylko "papierek", niesie ze sobą ładunek jakiejś przysięgi, że to już na zawsze, że do końca życia, że nigdy nikogo już tak nie pokochamy. Jak związek z takim ładunkiem leci na łeb na szyję, nawet jeśli "słusznie", to jednak rusza mnie to...
Breva, trzymaj się. Fajnie, że w tym nie tkwisz, tylko działasz. Ja bym na waszym miejscu jednak dalej pochodziła na terapię, żeby to jakoś sensownie i bez nadmiernego ranienia się rozwiązać w którąkolwiek stronę.
Dzionka, niby ma być taka miłość i związek bez przed i potem, a często wychodzi... że ani miłość, ani wierność ani że cię nie opuszczę aż do śmierci 🙁 przykre, ale niestety prawdziwe. Breva? jak sytuacja w piątkowy wieczór?
Karla🙂, ja wiem, że to nie kwestia ślubu, ale jednak czuję różnicę, tak będąc na świeżo. Mimo 7 lat całkiem udanego związku, ten ślub coś nam zmienił w postrzeganiu nas jako pary. Czysto symbolicznie, bo nic innego się nie zmieniło.