Miałam ciśnienie milion pięćset, ale olałam. Zresztą szybko się upiła i nie była w stanie ustać na nogach ( utrudniał to też fakt, że byliśmy na morzu 😁 )
I tak byliśmy wtedy jako "para-bluszcz" bo nie widzieliśmy się długo
mina była taka: <nie zostawiam mnie tutaj samego!> on śmieszny jest, bo przystojny z niego mężczyzna, ale w ogóle nie umie kobiet podrywać. to zazwyczaj jego podrywaja i nie do końca wie jak sie zachować 🤣 co dla mnie jest bardzo śmieszne 😁 Jego "samoobrona" to wyciaganie portfela i pokazywanie mojego zdjęcia i opowiadanie, jaką to ma fajną dziewczyne 😂 ale nie na wszystkie to działa 🤔
[quote author=Scottie link=topic=148.msg1955967#msg1955967 date=1387409611] Lov, moją czy jego? Co masz na myśli? 😀
Kilka cichych dni po takim tekście w stylu "zniechęcasz mnie" 😁 Jak byłam na P. wściekła i nie odbierałam przez kilka dni jego telefonów, to działało i natychmiastowo przyjeżdżał z przeprosinami 😎 [/quote]
ee tam, ja olewam, mojego często podrywają ekspedientki jak jesteśmy na zakupach - tak, jak jesteśmy razem 😁 😁 😁 zazwyczaj stoję i patrzę na nie z politowaniem i śmieszy mnie to.
escada pracowałam jako sprzedawca, i pamiętam sytuację jak próbował flirtować ze mną mąż a żona stała obok :emot4:
Może gdyby nie jej obecność, to bym z nim rozmawiała w takim tonie jak zaproponował. Baaa, taki element może bardzo pomóc przy sprzedaży (biżuteria) no ale kurde, nie jak żona się przysłuchuje i przygląda! 😀
ee tam, ja olewam, mojego często podrywają ekspedientki jak jesteśmy na zakupach - tak, jak jesteśmy razem 😁 😁 😁 zazwyczaj stoję i patrzę na nie z politowaniem i śmieszy mnie to.
O to to! Mojego też podrywają! 😀 A że fajny z niego facet, to się wcale nie dziwię. 😉
A co do podrywania w pracy przez klientów... Ostatnio maluję się mocno czerwonym błyszczykiem i była u mnie na zakupach para w średnim wieku. Żona się na chwilę odwróciła, a mąż zacmokał na mnie i wyleciał z tekstem: piękna niunia... 😵
Ciekawe co jest z takimi osobami, które ludzie podrywają. Mojego tatę, mimo mocnej 50-tki na karku, też zawsze podrywają wszystkie panie w sklepach, też na oczach mamy 😉
A to nie jest przypadkiem taka strategia sprzedaży, podrywanie? 😉 Na pewno większość z nas też wolałaby kupić coś od przystojnego młodego mężczyzny, który jest miły 😉
No cóż, bywa że flirt jest elementem sprzedaży :P Bywało tak, że się produkowałam i opowiadałam a klient stękał i smędził. Wystarczyło założyć naszyjnik na młody dekolt a facet od razu wykrzykiwał na cały salon"BIORĘ!"
A to nie jest przypadkiem taka strategia sprzedaży, podrywanie? 😉 Na pewno większość z nas też wolałaby kupić coś od przystojnego młodego mężczyzny, który jest miły 😉
miałam takiego sprzedawcę w sklepiku koło biura - potrafił palnąć tekst do mnie od rana:
"co słychać kotku?"
ale na mnie to nie działało, bo"babcinkę" która kupowała jabłka obok nazywał "królowo moja"
ciezko nazwać strategią sprzedaży działanie kasjerki w markecie?
najbardziej wybuchnełam smiechem, kiedy jedna próbowała do mojego puszczać oczka przy kasie 😀 zapytałam grzecznie czy ma może niedobór magnezu ze jej oko lata 😉
[quote author=Thymos link=topic=148.msg1956120#msg1956120 date=1387448865] Fokusowa, pamiętaj, ze na niektóre panny nie działa hasło: ten pan jest zajęty. 😵
Mi sie wydaje, ze sa takie panny, na ktore wlasnie dziala haslo: ten pan jest zajety 😉 Wieksze wyzwanie poderwac takiego. 😉 [/quote]
Mi się wydaje, że to był pijacki wybryk, bo wcześniej kilka razy się z dziewczyną spotkałam i nie sprawiała wrażenia takiej co to jako hobby odbijanie cudzych facetów ma.. Z drugiej strony na facebooku co chwilę pokazują mi się posty, które ona udostępnia, np.: Co w obec zaistniałej sytuacji wydaje się nieco nie na miejscu.. 🤔wirek:
[quote author=ashtray link=topic=148.msg1956185#msg1956185 date=1387454224] [quote author=Thymos link=topic=148.msg1956120#msg1956120 date=1387448865] Fokusowa, pamiętaj, ze na niektóre panny nie działa hasło: ten pan jest zajęty. 😵
Mi sie wydaje, ze sa takie panny, na ktore wlasnie dziala haslo: ten pan jest zajety 😉 Wieksze wyzwanie poderwac takiego. 😉 [/quote]
Mi się wydaje, że to był pijacki wybryk, bo wcześniej kilka razy się z dziewczyną spotkałam i nie sprawiała wrażenia takiej co to jako hobby odbijanie cudzych facetów ma..[/quote] Nie pisalam o dziewczynie, ktora opisywalas, bo nie znam jej i nie wiem jaka jest. Pisalam ogolnie, ze takie dziewczyny sa.
[quote author=desire link=topic=148.msg1956295#msg1956295 date=1387461482] [quote author=Scottie link=topic=148.msg1955571#msg1955571 date=1387382684] Ja to mam pecha do facetów, umrę samotna 😵
jeśli Cie to pocieszy - ja też.. [/quote]
Oj dziewczyny, otoczymy się kotami. Kot nie pyta, kot rozumie 😁 [/quote]
Zaczynam poważnie rozważać opcję przygarnięcia kota po noworocznej przeprowadzce, bo nie zniosę powtórki z samotnych wieczorów...
Chętnie dziewczyny, ale przy moim trybie życia kot mniej odczuje moją nieobecność. A pies w domu rodzinnym rekompensuje brak czułości na całej linii 🙂 tylko z zabraniem go ze sobą jest problem. Więc zobaczymy co współlokatorzy powiedzą na plan powiększenia wesołej gromadki o puchatego kociaka 😁
A żeby nie było nie na temat... Stwierdzam, że przyciągam pokręconych facetów. I teraz dopiero zdałam sobie sprawę z tego, że to moje szczęście, że oni tak szybko ulatniają się z mojego życia.
Przepraszam, ale wrócę jeszcze do poprzedniej dyskusji.
Zadziwia mnie jak łatwo niektórym formułować opinie o innych. Jak można z takim niezachwianiem i w takich słowach osądzać. Przecież nie ma ani czarno-białych psychik, ani czarno-białych sytuacji. Każdą historię, każdą osobę trzeba rozpatrywać indywidualnie, w kontekście jej doświadczeń. Nie wolno oceniać jeśli nie zna się wszystkich aspektów. To zwyczajnie nieodpowiedzialne. W ludziach siedzi tyle skomplikowanych zależności, tak wiele czynników i przeżyć może determinować ich zachowanie, ich postawy. Żeby oceniać, trzeba najpierw "zadać sobie trud" poznania człowieka. Tutaj, przez forum, poznajemy na ogół jakąś niewielką cząstkę całości, jakiś mały wycinek życia innych. W dodatku poznajemy tylko przez to co dana osoba sama pisze. Może zakłada maskę - świadomie lub wprost przeciwnie? Naprawdę nie pojmuję jak można mieć "odwagę" na podstawie znajomości z forum interpretować czyjś charakter i osobowość. Przecież czasem trudno wartościować sytuacje, których jesteśmy bezpośrednimi świadkami, bo też nadal nie mamy oglądu na pełną perspektywę. A tu widzimy tylko literki na monitorze. Nie ma tembru głosu, mimiki, mowy niewerbalnej, które mogłyby być chociaż częściowymi podpowiedziami.
Oczywiście - po to jest forum, aby rozmawiać, wymieniać doświadczenia i poniekąd także oceniać. Ale przeraża mnie ton niektórych wypowiedzi, gdzie pojawia się "jedyna słuszna racja". Chyba nietrudno jest mieć trochę życzliwości do innych, więcej wyczucia, aby pisać w taki sposób by nikogo nie obrażać i nie ranić. Wiele trudnych i przykrych spraw można poruszyć w kulturalny sposób. Wystarczy tylko włożyć minimum wysiłku w odpowiedni dobór słów.
To ja tak z przymrużeniem oka na dobranoc, z ostatniej chwili: Ja: Chodź do mnie do łóżka, kochanie. M: Za chwilę, muszę skończyć grę. Ach ta miłość... 😉
Z moją wrodzoną ogromną niechęcią do kotów na szczęście mi to nie grozi. Chociaż tyle.
też nie przepadam, choć jednego niezwłasnejwoli mam 😉 a Ty się nie martw, zauważyłam, że mamy podobne charaktery i podejście do niektórych spraw. skoro ja mam swojego amatora to Twój też gdzieś się błąka, i don't worry - taki egzemplarz wkraczając w życiorys Zosi Samosi nie burzy ustalonego wcześniej porządku porządku wszechświata o dziwo :kwiatek:
Kurczę, jeden dzień niewidzenia się i mój facet cieszy się na mój widok jak szczenię na widok zabawki. Uwielbiam to! Nie może się nadotykać, nacałować, napieścić. Teraz będzie kilka dni przerwy od siebie, on chyba zwariuje. Jak go znam, to może nie wytrzymać i złożyć mi niezapowiedzianą wizytę (jak w święta dwa lata temu - odbył 2,5 godzinną podróż w jedną stronę, aby dać mi prezent i przepiękny bukiet ognistych róż 😍 ... i wrócił do siebie, czyli kolejne 2,5 h w zatłoczonym busie 😉 ).
Ascaia, z wymienionych powodów NIKT tutaj nie formułuje opinii o ludziach ani ich sprawach (no, czasem przyjaciele w realu). Jedynie o forumowych wizerunkach - bo nie może być inaczej. Pojęcia nie mam, czemu miałabym się specjalnie liczyć z... czyimiś tekstami. To odmiana literatury - nie życie. Gdy ktoś tego nie pojmuje, gdy ktoś rady/teksty bierze do siebie, a nie do - swojego awatara, gdy nie potrafi brać poprawki, że piszący/radzący nie mają szans ogarnąć całości - niech może lepiej niech nie pisze nic oprócz zwrotów kurtuazyjnych. A swoją drogą - asertywności mentalnej warto się uczyć i forum jest w miarę bezbolesne w porównaniu z życiem. Każdy ma swój rozum i tym rozumem powinien kierować się w pierwszej kolejności. Podejście "żeby nikogo nie urazić, nikomu źle nie doradzić" znosi ideę wymiany poglądów/info by net doszczętnie. Nikt nie ma pełnych danych (w życiu zresztą też nie). Jeśli ktoś ma zwyczaj brać wszystko z netu do siebie na 100% - powinien się zdrowo w głowę puknąć. Nie żal mi takiej osoby, nie zamierzam być szczególnie subtelna ze względu na specyfikę medium - jak poniekąd radzisz. Filtr powinna zakładać sobie osoba zwracająca się o cokolwiek. Apele, żeby zakładali taki filtr wszyscy poświęcający czas, żeby przyswoić i odpowiedzieć OBCEJ osobie - są czcze a ich realizacja wykończyłaby internetowe społeczności. Jedyne co można by pisać to: "O, jak ślicznie", "Życzę ci wszystkiego najlepszego"i "Que sera, sera" 😀
cavaletti, ahh, dwa lata z zycia wyjete jak moj malzonek pogrywal w gierke.... W WOW gral... Eghm... A teraz nam sie troche zwiazek psuje, bo w candy crush wieczorami gramy obydwoje zamiast co innego robic.... 😀
Ascaia, ja też tego nie rozumiem, ale zauważyłam pewną prawidłowość, że im bardziej ktoś pisze, że jest mu w życiu fajnie, pisze o swoich sukcesach, nie nakreśla szaroburej rzeczywistości, tylko widzi kolor i to, że szklanka jest do połowy pełna- to większości osób taka postawa nie pasuje. Bo jak to, jak to możliwe, że jej się udaje, a ja tu mam stertę prania, robotę do 23, w związku gorsze dni, a w ogóle to mam wypryski na tyłku i kiłę, a ona ma bajeczne życie?! To nie fair, trzeba dokopać, zgnoić, zjeść kanapkę z pasztetem i między kęsami z wściekłością żując napisać, że jesteś do kitu, a co, niech ma.
Trzeba pisać tylko o tym, że jest do bani, a o sukcesie w kontekście porażki 'noo tak, dzięki, fajny mam związek, ale wiesz jak jest, nic nie trwa wiecznie, a poza tym szef mnie wkurza i na pewno zawalę projekt' 😉 Wtedy na pewno uniknie się wielu doprawdy cudacznych oskarżeń.
Ja się wypisuję z takiej konwencji i nie zamierzam poprawiać komuś samopoczucia moimi porażkami, bo, co dziwne, jak każdego, również i one mnie nie omijają. Wolę napisać o czymś fajnym niż o tym, że coś tam się zrypało. A jak śmiałam napisać, że jednak nie do końca coś gra, to się naczytałam tego, co się naczytałam. Śmieszno i straszno... 🤔
No, a żeby nie pozostać zupełnie poza tematem, to napiszę, że w moim związku znowu jest dobrze, porozmawialiśmy, plany sprecyzowane, rozwiązanie jest, wcale nie idealne, ale na ten moment jednak najlepsze. Dziękuję Wam za rady, za te napisane z sensem, i również za te z wycieczką personalną- zastanowiły mnie na moment, przemyślałam, czemu ktoś może mieć o mnie aż tak dziwne zdanie, i wyszło, że to jednak nie ze mną musi być coś nie tak. Mimo wszystko podziękowania się należą, bo dobrze czasem zrobić taki rozrachunek samemu ze sobą.