Forum towarzyskie »

Sprawy sercowe...

Ale ja nie wiem czy ja chcę. 👀 Na razie jestem tylko ciekawa jak to jest między nim a moim tatą, bo osobiście sobie nie wyobrażam go nie mieć. Mimo tego, że przez większość mojego życia go nie było, tak namacalnie. 😉 A poza tym Patryk jest Niemcem, a zresztą jego matka z tego, co zdołałam wychwycić jest nieskora do jakichkolwiek kontaktów. 👀 Poczekam na korzystną okazję, może przy jakimś winku, piwku etc. i zobaczymy. W sumie ta moja ciekawość jest aż nadto naturalna i mam prawo co nieco wiedzieć. 🙂
Breva, nie nadążam. L. to Twój były narzeczony?
Smarcik, ja uważam, że związki na odległość mogą być całkiem super albo całkiem dupy. Czyli dokładnie takie same jak związki nie-na-odległość. Jak z góry coś przekreślisz to dlaczemu ma wyjść? Ale jeśli starasz się bardzo, obie strony się starają, widzisz sens a przede wszystkim czujesz MIŁOŚĆ, no to jaka siła może zatrzymać uczucie? Ja nie wiem, ale wydaje mi się, że ludzie często lubią sobie tłumaczyć porażki związkowe odległością. Gdzie tak na serio często chodzi o coś zupełnie innego. Nie ufają sobie, są podejrzliwi. często natarczywi. Zapominają, że w takim związku (odległościowym) wszystko trzeba budować na ZAUFANIU i od tego zacząć. Taki związek musi mieć solidne fundamenty.
Ja sama byłam w związku 4 lata na odległosć ( w sumie 3 może) i jak wiesz uważam to za mega fejl, mimo, że bywało super super. Ale dopiero jak przenioslam się do innego miasta i związek nie był już odległościowy to zobaczyłam, że sumując to ta odległość była NAJMNIEJSZYM kłopotem. Inne rzeczy kulały. Pomyliłam miłość z czymś dziwnym i bardzo się przyzwyczaiłam.
Wyobrażasz sobie kochać kogoś i powiedzieć "kocham cię, ale nie będziemy razem bo mieszkasz 500 km ode mnie"? No absurd, miłość da radę!
Ja trzymam kciuki🙂

I mogę ponadto zameldować, że jestem tak zakochana, fruwam nad ziemią i pękam ze szczęścia. Smart miał dziś małą próbkę mojego nastroju, życzę tego stanu każdej z Was🙂. Pierwszy raz czuję taki totalny,miłosny odjazd!
Breva, nie nadążam. L. to Twój były narzeczony?


Tak, spotyka się z nim, bo podobno się zmienił 😉
Breva, ale naprawdę można się zakochać drugi raz w narzeczonym rzuconym między innymi dlatego, że nie było chemii i motylków? Serio nie robisz tego z nudów? Bo piszesz, że on na 100% zaangażowany, ty nie... czyli tak jak wtedy - nie szkoda ci trochę energii skoro już wiesz, że może wam nie wyjść i potrafisz się nim szybko znudzić?
yegua, tak.

Dzionka, chemii nie było bo nie rozmawialiśmy o swoich potrzebach i np. w łóżku szału nie było - teraz jest. Motylki były pomordowane przez nagromadzone fochy, żale i nierozwiązane problemy - teraz rozwiązujemy wszystko na bieżąco, czasem iskry polecą, ale załatwiamy co mamy załatwić na bieżąco, więc i motylki fruwają. Nie wiem czy można się zakochać w byłym narzweczonym, bo nie ma podręcznika do tych spraw (a szkoda), ale jak na razie chyba to się ze mną dzieje, wiec może to możliwe..? Z nudów tego nie robię, bo wierz mi, mam ostatnio mnóstwo zajęć. I dlatego też pisze że nie jestem w 100% zaangażowana i przekonana - bo teraz mam zajęc mnóstwo, a od października będe miała od groma - dopiero wtedy, kiedy obydwoje będziemy od rana do nocy zajęci, zestresowani, zmęczeni itp. okaże się, czy ma to sens czy nie. Do tego czasu będę ostrożna w wyznaniach dozgonnej miłości i przywiązania😉 A energii mi absolutnie nie szkoda, bo jak pisałam - jest cudownie. Więc nie chcę z tego rezygnować ot tak, bo dopiero wtedy mogę żałować, że nie daliśmy sobie jeszcze jednej szansy, choć mogło być świetnie!
Hm, ja mojego mężczyzna nie widziałam od czwartku (i to też raczej na słowo honoru, bo zaspana byłam :P) i teraz próbuję się zastanowić czy to źle, że jakoś strasznie nie tęsknie. No ale w tym czasie miałam dokładnie jeden dzień wolnego (pracuję po 12h od 11.30, więc te dni mam w zasadzie wycięte z życia) i nawet nie miałam czasu się ponudzić, więc i czasu brakło na tęsknienie.
Dziś już wiem, że jednak troszeczkę chyba za tęskniłam, ale wiąże się to też z tym, że jadę w góry do niego na półtorej dnia, więc nie wiem czy to o chłopa chodzi, czy 'urlop'  😎
Niby mówi się, że dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi. A jak ktoś chce się zmienić to zajmuje to trochę czasu, a nie pstryk i już jestem innym człowiekiem.
Życzę Ci szczęcia i liczę, że szybko wszystko nie wróci do "normy" tj jak było przed waszym zerwaniem.
Breva, to juz ktorys z kolei taki Twoj powrot-nie powrot do bylego. z bylym P. tez sie jakis czas spotykalas.
Nie zrozum mnie zle, ale cos jest u Ciebie na rzeczy w dziwnym kontakcie z bylymi facetami.
Breva, ja też mam wrażenie, że ciągle robisz to samo, z tą różnicą, że teraz dodajesz temu trochę bardziej rozbuchaną ideologię 🙂 O tym, jaka teraz jesteś niezależna, jak się sobą zajmujesz, jak ci nie zależy, jak to sobie odpoczęłaś od facetów (czyżby?)... to są tylko słowa, a robisz dokładnie to samo, co cały czas - wracasz do byłych i oczekujesz, że coś będzie lepiej, inaczej... a nawet sobie to wmawiasz, z tego co widzę po relacji z P na przykład - już sobie wmówiłaś, że jest bosko, dorósł czy coś - i bach - wielki zawód, bo jednak to nie on się zmienił, tylko ty mu parę cech dopisałaś we własnej wyobraźni. Tak z dystansu właśnie to wygląda...
U mnie szał. Znamy się 2 tygodnie, a jest tak  😜
Wczoraj A. pracował prawie do 24, więc był u mnie o 24:30... i były nocne pierogi przy świecach...
i śniadanko rano. No bajka.
Jezu dziewczyny nie chcę mi się tłumaczyć opisywać i odpowiadać na to wszystko... jest mi teraz dobrze i nei chcę tego psuć. jak się przejadę po raz kolejny i coś się popsuje to dostanę w dupę i trudno. Gwoli ścisłości - L jest moim pierwszym powrotem do byłego w życiu, z P nie byłam, spotkaliśmy się kilka razy na zasadach FF i tyle. I tak, jest coś dziwnego w moim stosunku do byłych - lubię ich, dalej uważam że są fajnymi ludźmi i szczegolnie w przypadku L wierzę, że sa na tyle wartościowi że zasługują na drugą szansę. I tyle z mojej strony.
To Ty mu dajesz szanse? Po tym jak rzucilaś go po przyjęciu oświadczyn? Kiedyś mu mogą klapski spaść 😉
to mu spadną i będę miała prze*ebane.
Breva, oj nie obrazaj sie 😉 tylko z troski to pisalam, przeciez nie po to zeby Ci "dosrac z doskoku: 😉
mam nadzieje ze wszystko ulozy sie po Twojej mysli.
kujka, to nie kwestia obrażania się. po prostu zdziwiłam się, że nie zadając pytania i pisząc informacyjnie co u mnie, trzy osoby zdiagnozowały mnie że mam problem z facetami, że sobie wmawiam różne rzeczy, że dorabiam ideologie itp. A w to że troszczy się o mnie ktoś kogo nie znam troszkę nie wierzę, a nawet jeśli to troska to dziękuję, ale nie trzeba, naprawdę. I tutaj nie ma "mojej myśli" - nie nastawiam się, że będziemy razem cudownie zakochani, albo że się popsuje - na razie jest ok, zamierzam żyć, spotykać się i patrzec co się dzieje. zobaczymy co będzie.
a co powiecie na faceta który spotyka się z moją przyjaciółką od ok. 5 miesięcy (spędzają mnóstwo czasu razem, byli również razem w górach), komplementuje i mówi jak to ich dom będzie wyglądał a jednocześnie nigdy nawet nie chwycił za rękę, nie mówiąc już o jakimś buzi w policzek  🤔
ah..dodam jeszcze, że przeprowadziła z nim luźną rozmowę na ten temat, na co odpowiedział, że jeśli ona będzie go bardziej kochać kiedy np. będą chodzić za rękę - to może jakoś spróbuje się przemóc  😵  (facet ma 25 lat)

Dla mnie coś tu bardzo stanowczo nie jest okej  😵
Może jest gejem?  😁
Też to wzięłam pod uwagę, ale przyjaciółka twardo wierzy, że jest 'trochę' nieśmiały  😎
Nie wiem już co i jak jej radzić  👀
ale to tak przy ludziach czy sam na sam tez?

bo jesli on jej naprawde w ogole nie dotyka to... no sorry ale nie. pognalabym 😉
Ponoć jest jakiśtam procent ludzi aseksualnych, ale nie wypiera to bliskości fizycznej typu trzymanie się za ręce czy okazywanie czułości...
Moim zdaniem gej 🙂
Intymne pytanie: skoro nie chce trzymać jej za rękę to seks był ?
Intymne pytanie: skoro nie chce trzymać jej za rękę to seks był ?


Ha! Oto jest pytanie 👍
Nie no, przecież wiadomo... 5 miesięcy celibatu, o słodki Jezu...
Obstawiam, że gej. A rodzice kazali mu znaleźć sobie dziewczynę...
Ja rozumiem, że niektórzy nie chcą seksu przed ślubem, bo kościół mówi że to grzech. Szanuję to. Jednak trzymania za rekę, całowania w policzek nie zabrania. Więc to chyba odpada w tym przypadku.
[quote author=JARA link=topic=148.msg1508061#msg1508061 date=1346246697]
Intymne pytanie: skoro nie chce trzymać jej za rękę to seks był ?


Ha! Oto jest pytanie 👍
Nie no, przecież wiadomo... 5 miesięcy celibatu, o słodki Jezu...
[/quote]

Ja wierzę, że nie każdy na trzeciej randce stuka się jak królik. Ale nie wierzę, że 25 letni chłopak, po 5 miesiacach spotykania się z dziewczyna, nie próbował jej pocałować, złapać za rękę, czy wyjść z propozycją czegoś śmielszego.
No bo chyba nie mają po 13 lat ?

Chociaż pół roku temu był u mnie w pracy 22 latek co czekał z seksem do ślubu, ale on był na każdej płaszczyźnie życia "wyjątkowy", jest w młodzieżówce Pisu i jego powiedzenia urosły do rangi "Brzyduli":
"Kto nie ryzykuje ten nie ma kołaczy"
"Ciepło tu jak makiem zasiał"
😉
nie no.... jest typ faceta pt "ciamciata kluska". To taki facet, który dziewczyny widuje raz na jakiś czas na mieście, nie ma okazji, żeby je spotykać (bo nie chodzi na imprezy, domówki etc) i nie ma w sobie za grosz najzwyczajniejszej w świecie męskiej żądzy, bo jest albo arcygrzeczny i nie chce wyjść na zboka, albo kompletnie nie czai gatunku który się zwie "dziewczyna" 😉 i dlatego absolutnie nic nie robi. Takiego to chyba tylko umiejętnie upić.
koleżanka chodziła z takim typem i z początku ciężko: przez jakieś tam luźne randkowanie - nic, nawet złapania za rękę, potem ona go w końcu złapała za tę rękę, ona go pierwsza pocałowała i poszło z górki, ale się chłopak rozkręcił i dlatego mi tu jakoś nie pasuje hasło "przemóc się" 🤔
No ja jestem ciekawa jakie to chłopaki będą w Toronto. Czy bardziej żywe i smiałe jak w Warszawie czy tam tez rozgotowane kluski...(przynajmniej ja same takie przypadki naokoło siebię widze).
Sankaritarina, ale był nieśmiały czy mówił "jak bedziesz mnie bardziej kochac to moze przemoge sie i zlapie cie za reke? 😀
JARA seks? cos Ty! Najlepsze podczas tego wypadu w góry była panika, czy na pewno będą mieć osobne łóżka a może lepiej nawet pokoje?
On sie tłumaczy - wychowaniem. Był wychowywany przez dziadka, który poznał dziewczynę, 2 dni sie z nią widział, wyjechal na wojnę i potem wzięli ślub  😀
I ze on woli wolniejsze tempo, ale postara sie jakoś przemoc i od czasu do czasu chwycić za rękę. Chociaż będzie mu ciężko  😵

Ha zapomniałam! Był postęp bo przed zaśnięciem w tym samym pokoju na wyjeździe napisał jej smsem: ;* na dobranoc  😀

Ja tu przyszłości żadnej nie widze, ale cóż... przyjaciółka sie uparła, ze na pewno cos z tego będzie!

(przepraszam, za brak polskich znakow)
dumkowa, a mogę zapytać, jak tam z Twoim Ci się układa? Tym obcokrajowcem? Czy się rozeszło po kościach?
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się