flygirl Myślałam, że coś ruszyło. Musisz coś zrobić, nie warto czekać, żeby wyszło "samo z siebie", bo może nigdy do tego nie dojść.
Strzyga Dla mnie tragedią były 2 dni 😉 W maju ja wyjechałam na 5 dni a w lipcu miałam na 10, wytrzymałam 2 😁 Teraz nie rozstajemy się na dłużej niż... no właśnie. 12h? Bo tyle wczoraj w domu spałam 😁 Pracujemy razem, spędzamy czas razem, czasami ze mną M do stajni jeździ. I tak jakoś mija dzień za dniem 🙂
Ja mam wrażenie, że jakbym zwyczajnie musiała, to bym zniosła i te przykładowe 3 miesiące. To, że tęsknię to jedno, ale teraz wiem, że to takie krótkie rozstanie, więc sobie pozwalam na takie cosie. Gdyby to miał być dłuższy okres czasu, to pewnie znowu przerzuciłabym się na radochę z życia w pojedynkę i ta tęsknota byłaby w jakichś tam nawiasach zamknięta. Gorzej by było, gdyby mi T. na stację kosmiczną wysłali i kontaktu by nie bylo za bardzo 😉
Ja z G widuję się raz w tygodniu w weekend, z reguły wypada tak, że ja do niego/on do mnie przyjeżdżam wieczorem, zostaje na noc i spędzamy razem następny dzień. Na więcej nie ma czasu, niestety nie mieszkamy w jednym mieście, a obydwoje nie jesteśmy zmotoryzowani (tzn. ja tak, ale nie mam własnego auta). Ale przez to staramy się wykorzystać każdą chwilę na maksa 😉 Szczerze powiedziawszy, nie dałabym rady spędzać z facetem każdej wolnej chwili - trzeba mieć też życie poza związkiem.
A ja jestem uziemiona u siebie w domu. przewidywany czas rozłaki - do piatku o ile bedzie dobrze z reka. wczoraj mnie odwiedzil, geba mi sie caly czas smiala, nastepny raz jutro. czuje sie jak szczeniak 💃
bera7, Super... chyba 😉 A partnera swojego pognalas w koncu, czy to cos zupelnie 'obok'? Bo brzmi jak ten pierwszy czas 'motylkowy', ktory wiekszosc uwielbia, a ja osobiscie nie cierpie 😉
Trwają negocjacje. Czyli staram się w możliwie najbardziej kulturalny sposób rozstać. A to drugie i tak nie ma szans na byt. Ale cieszę się każdą chwilą, kiedy możemy rozmawiać.
Wkurza mnie to, że mój były do mnie pisze. Wkurza mnie to, że zachowuje się jak dzieciak. Wkurza mnie to, że zrobił mi chwilową manianę z głowy i z życia, a teraz jak gdyby nigdy nic, zaprasza mnie do Londynu. Skąd się biorą tacy ludzie?
Yegua sądzę że wątpię... Nawet jeśli mam szanse, to jej nie wykorzystam, bo za bardzo się boję, że szans nie ma 🙂 . I dodatkową przeszkodą jest mój nadbagaż 🙁(
Wkurza mnie to, że mój były do mnie pisze. Wkurza mnie to, że zachowuje się jak dzieciak. Wkurza mnie to, że zrobił mi chwilową manianę z głowy i z życia, a teraz jak gdyby nigdy nic, zaprasza mnie do Londynu. Skąd się biorą tacy ludzie?
Na pewnie skądś, gdzie jest i mój były. Tylko on posunął się dalej i zaprosił mnie w góry na niezobowiązujący seks. 😉
Kopnęłam go w dupę, nie pojechałam. Jeszcze zjechałam jak psa, żeby wiedział, że ja tego nie toleruje. Na dodatek wtedy miał nową dziewczynę i śmiał mi dać taką propozycje. Ja mając swoje zasady, bardzo niegrzecznie odmówiłam. 😉 Pan Nieśmiały dawno ozdrowiał, ale nie zadzwonił, mimo że obiecał. Także dałam sobie na wstrzymanie.
A chęć lepszego i spokojnego życia bez tej drugiej osoby( i co za tym idzie-odrzucenie jej miłości i obecności) jest najwyższą formą egoizmu?Tzn lepiej przeboleć i znosić brak szacunku, zastraszanie i wieczne "osaczanie" czy zrobić coś dla siebie nawet kosztem drugiej osoby?
szafirowa kiedyś bym nawet nie zastanawiała się... A teraz, teraz jestem uznana za egoistke, rozpieszczoną egoistkę i to tylko dlatego, że powiedziałam, że mam dość takiego traktowania, że od niego odeszłam i zostawiłam go w problemie (dla mnie to jednak "problem"😉. I tak mnie naszło, że może jednak lepiej zacisnąć zęby i w spokoju to wszystko znosić, a nie niszczyć człowieka sobą i tym co dla mnie lepsze. Bo nie powiem, lepiej się budzić i spędzać dzień bez krzyków, awantur... Ale głupio tak robić coś dla siebie kosztem innych... Ehh 🙁
Robaczek M., Ty masz "nie niszczyc czlowieka soba", ale ten "czlowiek" moze niszczyc Ciebie? Ogarnij sie babo, nie plec bzdur... Niby dlaczego zycie bez niego, w zdrowiu i szczesciu mialoby sie obyc jego kosztem? O jakiej milosci mowimy, skoro objawem tej milosci na codzien sa krzyki i awantury?
Ciężka to sprawa dla mnie 🙁 Nie chce niczyjego życia na swoim sumieniu... Znosiłam 2 lata, może da się przyzwyczaić. A tak marze o spokoju. A może ludzie się zmieniają?