Forum towarzyskie »

Sprawy sercowe...

Gillian, ja zadam jedno pytanko, jaka byłaby Twoja reakcja, gdyby okazało się, że teraz jesteś z nim w ciąży?  😉 ( abstrahując od finansów)
G. dziś mnie pozytywnie zaskoczył  💘
Zaplanowałam sobie pierwsze 2 dni ferii, dziś mu o tym powiedziałam...
A G: "Ahaaa, no cóż, trudno"
Spytałam o co chodzi, przez 30 minut się opierał, ale powiedział, wynajął domek koło Krynicy, zapłacił za pociąg, obmyślił już cały plan, jedziemy na 3 dni! Taka mała rzecz a cieszy, tylko czekać na pozwolenie rodziców (nie jestem jeszcze pełnoletnia, niestety)
remendada, oprócz tego, że byłby to koniec świata to nic, byłoby tak jak jest, pewnie doszedłby papierek i klatka by na mnie opadła do końca. Już chyba wszystko lepsze od bycia samotną matką, a już na pewno w moim przypadku 🙂
Gillian, oczywiście mam podobne zdanie na ten temat jak dziewczyny, ale ciekawi mnie motywacja - to jest paniczne zapieranie się przed pobyciem samym ze sobą jakiś czas, strach przed porzuceniem tego, co znane i oswojone, czy jeszcze inne uwarunkowania?

Tego typu inwigilacja również jest dla mnie szokująca, chyba tym bardziej, że nie jest to pierwszy taki przypadek i wszystkie dziewczyny wydają się to traktować jako oczywistość.....  🤔
Przecież to nie jest normalne.


dla mnie to wcale nie jest normalne i bardzo mnie to denerwuje ale mamy jeden komputer a okazja czyni złodzieja... Poczytał to co już dawno wie ode mnie, ale w nieco bardziej wyrazistej formie.
A strach przed porzuceniem stałego gruntu - tak, owszem, jak najbardziej. Dość mam życia z kart, które się rozwala przy byle kichnięciu. Nienawidzę zmian. Mam co mam, znam to, funkcjonuję w tym, niech trwa. Niech nie muszę znowu ustawiać wszystkiego od początku, bo robiłam to zbyt wiele razy. Jest taki powiedzenie - wczoraj było do dupy, dziś jest do dupy, jutro też będzie do dupy, wreszcie stabilizacja.
Okazja czyni złodzieja, to fakt, nie mniej facet musi się czuć wyjątkowo niepewnie, żeby wyszukiwać informacji na swój temat na forum poświęconym jednak zupełnie innym zagadnieniom (chociaż bardzo wyjątkowym).

Dziękuję za szczerą i odważną odpowiedź - to zasmucające, a jednak potrafię zrozumieć. Sama nigdy nie postąpiłabym podobnie, ale wygląda na to, że mamy skrajnie odmienne osobowości: Ty nie lubisz zmian, ja potrafię zatracić się w ciągłym ulepszaniu tego, co mam i próbach uszczknięcia dla siebie jeszcze lepszego kawałka tortu..
Gillian byłam kiedyś z facetem, na którym bardzo mi zależało w związku bardzo stabilnym...codziennie było do kitu a tylko i wyłącznie momentami było tak jak chciałam. Przez te momenty ciężko mi było podjąć jakiś krok. Byłam z Nim, bo nie chciałam być sama no iii już się do tego przyzwyczaiłam. Teraz patrząc na to z perspektywy cholernie się męczyłam. Teraz jestem z najcudowniejszym facetem na ziemi póki co 😍 Nie ma żadnej nudy, żadnej stabilizacji, ciągle coś nowego....ale mimo Tego czuje się tak bardzo bezpiecznie i kochana iii nawet nie wiem czego chcę, bo on jest bardziej pomysłowy ode mnie 😁
Nalle, ja mam dokładnie tak jak ty z tymi zmianami, dlatego nawet nie wiem jak się odnieść do tego, co napisała Gillian...

Gillian, weź to przemyśl kobieto 🙂 Przemyśl czy lepiej pomęczyć się samej jakiś czas i samodzielnie stanąć na nogi czy być z kimś głównie dlatego, że tak ci prościej i wygodniej. Ja wiem, że żaden z niego potwór, ale też często pisałaś, że pełni szczęścia to z nim nie masz. Pamiętam jak "kazał" ci pozbywać się konia. Ja bym wolała zostać z 10zł w kieszeni ale z pewnością, że nie robię sobie kuku. No ale to ja, rozumiem że możesz mieć inaczej.
Gilian chociaż domyślam się, że jestem młodsza od Ciebie, to dobrze Cię rozumiem. Chociażby mi było źle z G. nie umiałabym Go zostawić, z myślą, że musi być lepiej. Ale może rzeczywiście powinnaś pomyśleć czy w Waszym związku więcej jest na plusie, czy na minusie?
Ciężko powiedzieć.
Fakt jest natomiast niezaprzeczalny, że to ja zerwałam a potem te 10 całych nocy do rana wyłam i chciałam to odkręcić. Więc byłoby pewnie fajnie jakbym się zdeklarowała czego chcę. A to chyba niemożliwe...
To jest właśnie domena kobiet.
Większość z nas boi się nawet największego potwora stracić, tylko po to, żeby nie zostać samemu(oczywiście nie mówię o tym potworze do Ciebie Gillian  😉, tylko tak ogólnie), ale czy warto?

Również byłam w związku, w którym było mi źle, ale wmawiałam sobie, że wcale tak nie jest, że nie wyobrażam sobie być z kimś innym etc.
Jak w końcu się rozeszliśmy, czułam się jakby runął mi cały świat.
Z jednej strony go nienawidziłam, a z drugiej jeszcze kochałam?
Z jednej strony cieszyłam się, że się od tego uwolniłam, z drugiej codziennie wyłam i nie mogłam spać.

Ale minęło trochę czasu, spotkałam cudownego chłopaka.
Jak sobie myślę o poprzednim związku, to sama jestem na siebie zła, że tyle w tym trwałam.

Miejmy laski do siebie szacunek i dbajmy o własne szczęście, bo nie warto sobie marnować życia.
Ale czemu inwigilacja na forum to coś dziwnego ?
Nie mówię o sprawdzaniu maili, czy czytaniu sms, czy otwieraniu listów.
Ale piszemy na ogólnopolskim forum, tak ? Tak.
Ograniczenia dostępu nie ma? Nie ma.
Wiec cóż jest dziwnego i strasznego w tym, że chłop Gillian przeczytał jej posty i się do nich odniósł ?
Skoro ona może pisać na ogólnopolskim forum o ich prywatnym życiu, o problemach, o jego stanie emocjonalnym to chyba on ma prawo sobie tego nie życzyć?
Przede wszystkim trzeba znać umiar. Ja również byłabym niezbyt zadowolona, gdyby T. wylewał swoje żale na mój temat i na temat naszych prywatnych spraw na forum, gdzie przeczytać może to każdy. Nawet w chwili, kiedy wszystko mówił również mnie, osobiście.
Jasne, można sobie czasem popsioczyć, ale kwestia jak to wygląda i czego psioczenie dotyczy.

Mimo wszystko, Gillian, Twoja decyzja mocno mnie zaskoczyła. Ja bym jednak zacisnęła zęby. Mam jednak nadzieję, że po prostu wszystko bardziej wygląda kiepsko niż faktycznie jest i że Ci się ułoży. Jakkolwiek byle dobrze!
Mój przypadek. Lepiej z kimś, kto jest zupełnie inny od tego, kogo oczekujesz. Nawet go nie kochałam. Wkurzał mnie. Czasami było dobrze. Zerwania (ja) i powroty (też ja). Po 1,5 roku dałam sobie spokój, bo już oddychać nie mogłam. Miałam głęboki plan na bycie singielką, odpoczęcie od facetów. Stety nie wyszło, od dwóch miesięcy biegam po chmurkach, jako szczęśliwa połówka.
Ciężki jest okres zaraz po, potem przychodzą wątpliwości, ale warto. Warto się pomęczyć, bo potem jest już tylko lepiej. I daj sobie szansę na poznanie kogoś, kto Cię doceni 😉
To tak łatwo mówić "daj sobie szansę na poznanie kogoś" kiedy nie ma się konkretnej odpowiedzi na pytanie "czy ja chcę kogoś poznawać?". Chyba rozumiem Gillian. Jeśli to nie ten sam gościu, który był przeciwko koniom.
Sankaritarina, ale nikt nie mówi, że jest łatwo.
I piszemy tutaj w większości na własnych przykładach i wszystkie zgodnie twierdzimy, że mimo, że nie jest prosto- WARTO.

Poza tym z tego co się nie mylę,Gillian nie chodzi o to " czy ja chcę kogoś poznawać?", a raczej "czy ja kogoś poznam?".
Ale czemu inwigilacja na forum to coś dziwnego ?
Nie mówię o sprawdzaniu maili, czy czytaniu sms, czy otwieraniu listów.
Ale piszemy na ogólnopolskim forum, tak ? Tak.
Ograniczenia dostępu nie ma? Nie ma.
Wiec cóż jest dziwnego i strasznego w tym, że chłop Gillian przeczytał jej posty i się do nich odniósł ?
Skoro ona może pisać na ogólnopolskim forum o ich prywatnym życiu, o problemach, o jego stanie emocjonalnym to chyba on ma prawo sobie tego nie życzyć?


Dla mnie od czytania wypocin swojego partnera na forum (jeśli samemu się nie należy do tego świata), do sprawdzania wiadomości, maili itp. jest tylko jeden krok, bo to wszystko są przejawy tej samej paranoi.
Ma prawo sobie nie życzyć, ale to chyba się w inny sposób załatwia.
Dziewczyny, ale nam się łatwo mówi, żeby Gilian spróbowała, bo nam wyszło coś takiego i nie ma co się męczyć. Oczywiście nie mam tu na myśli żadnych nieprzyjemnych podtekstów, ale z tego co Gilian pisze na forum można się domyślić, że już jest jakiś czas po studiach (w sensie jest troszkę starsza od nas) i mogło ją z tego powodu spotkać w życiu więcej nieprzyjemności, które odebrały siły na myślenie o zmianach.
Ja mam dwadzieścia lat, a nie mieszkam z rodzicami, tylko żyję w stabilnym, szczęśliwym związku, ale mam brata lat 28, oraz 'szwagierkę' jeszcze starszą. Oboje kiedyś tam tkwili w związkach, ale wiele rzeczy nie powychodziło. A dziś widzę po moim bracie, że jemu się po prostu już nie chce, a jeszcze parę lat temu by wyszedł 'na miasto' i pewnie bez problemu by kogoś poznał.
Z kolei moja szwagierka wiecznie 'przyssywała' się do facetów i wierzyła, że każdy po kolei był jej miłością życia, tylko dlatego, że tak mocno tego pragnęła. Później każdy jeden ją rzucał i dopiero dwa miesiące temu poznała faceta, który stara się dla niej i to jest jej pierwsza perspektywa na wyprowadzkę z domu...
Mnie też szokuje takie podejście pełne obojętności w stosunku do własnej PEŁNI szczęścia (bo jak można chcieć być szczęśliwym, ale tylko troszeczkę 🙂😉, ale doradza się najwygodniej z perspektywy zupełnie odwrotnej, czyli ze świata stabilnych i szczęśliwych związków.
Dziewczyny, ale nam się łatwo mówi, żeby Gilian spróbowała, bo nam wyszło coś takiego i nie ma co się męczyć.


Pamiętam jak sama dobrze wiedziałam, że bez niego mi będzie lepiej, i byłam świadoma, że to szybciej czy później się skończy, i że powinnam już odejść zaraz, teraz i mi się nie chciało zebrać w sobie, bałam się. I to było silniejsze. Punktem zwrotnym był jego błąd, który przechylił czarę goryczy tak, że nie chciałam go po prostu nawet oglądać.

Najgorsza jest świadomość tego, że robi się źle i niechęć do zmian. Ale, każdy lubi co innego, jedni cenią bardziej stabilizację, ale i tak życzę powodzenia🙂
Nalle A w jaki on to sposób załatwił ? Bo nie doczytałam ewidentnie.
I granica wcale nie jest cienka pomiędzy ogólnopolskim publicznym forum, a sms'ami, jest ogromna. Przynajmniej dla mnie.
Ja powiem szczerze, że gdybym przeczytała o sobie na forum motoryzacyjnym takie rzeczy jak niektóre tu z was piszą to partnerowi zrobiłabym z tyłka jesień średniowiecza i potem skrupulatnie pilnowała by taka rzecz się nie powtórzyła o ile jeszcze potem byłby moim partnerem.
Bo pół biedy jeśli potrafię z partnerem rozmawiać i on mi mówi w prost to co napisał, ale jeśli o 3/4 problemów dowiedziałabym się z dużego ogólnopolskiego forum?
Albo przeczytała jednostronny opis całej każdej kłótni pokazujący jaka to jestem zła, a on jaki bidny? Ustalmy postów "skopałam" jest znacznie mniej niż "ale skopał".
Myślę, że chórek "to może go zostaw?" i "znajdziesz lepszego" wcale by mi nie pomógł.
Nine, aż ciężko mi się dzisiaj przebijać przez ten ogrom niezrozumienia..
Nie napisałam przecież, że omawianie swoich problemów sercowych na forum jest tym samym, co pisanie smsów. Napisałam, że w moim odczuciu przetrząsanie forum jest pierwszym krokiem w kierunku próby sprawowania totalnej kontroli - także nad tymi bardziej prywatnymi środkami przekazu. Przecież to zupełnie inny komunikat!

Nie napisałam, że facet Gillian próbował załatwić sprawę inaczej. Napisałam, że "to chyba się w inny sposób załatwia". Tu też jest zasadnicza różnica.

Czy forum lokalne, czy ogólnopolskie to chyba nie ma znaczenia, a jeżeli ma, to w kontekście omawianej sytuacji raczej in minus na rzecz tego pierwszego - wtedy to byłoby publiczne pranie brudów z mniejszą szansą na zachowanie anonimowości.

Ponad to, od początku pisałam, że to nie jest jedyny przykład i dziwi mnie całość zjawiska, a nie konkretny przypadek. Jeśli dziewczyna, zupełnie nie kojarzona przeze mnie z wylewania swoich żali w tym wątku radzi się na temat prezentu dla ukochanego, a następnie okazuje się, że nie może zdradzić konkretów, bo rzeczony Pan czytuje, to mi się odginają niektóre kości twarzoczaszki..
nine- popieram Cię w pełni i uważam, że po prostu należy ważyć słowa w internecie pisząc o swoim partnerze czy ogólnie o kwestiach dotyczących prywatnego życia, począwszy od tego, że partner czytając to może czuć się urażony skończywszy na tym, że można napisać trochę za dużo zostać zrozumianym na opak i mieć problemy. Nie chciałabym czytać o sobie i tym co się dzieje w moim związku z forum, oczywiście mowa tutaj o wypisywaniu szczegółów np kłótni
zwłaszcza jeżeli nie obgadane by to było między nami, a jedynie napisane na forum. Uważam także, że od czytania forum do czytania smsów daleka droga. Ani ja ani M nie mam przed sobą nic do ukrycia, on może czytać moje smsy, a ja jego, ale nie robimy tego pod nieobecność drugiej osoby tylko w jej obecności i to z ciekawości a nie z braku zaufania, ale na to nakładają się też kwestie sprzed pewnego czasu kiedy to robiłam M w balona...stąd też chęć z jego strony spojrzenia czasem na smsy czy coś, ale jak ktoś nie ma nic do ukrycia to raczej nie powinno to przeszkadzać i nie przeszkadza ani mi ani jemu. Jakbym chciała zobaczyć jego smsy a on by się wzbraniał to byłby to dla mnie sygnał, że ma coś do ukrycia i podobnie w drugą stronę...
Tylko że ja na forum chłopa nie obsmarowywuję, wypowiedziałam się natomiast na temat posiadanie konia vs posiadanie dziecka, co jest dla nas bardzo trudnym tematem. Inaczej się słyszy w rozmowie a inaczej się czyta, a ja w dodatku lubię napisać co myślę. Konflikt w sprawie konia jest nadal obecny, może przycichł ale wraca.
Czy ja chcę kogoś innego? nie, na dzień dzisiejszy nie. Czy ja w ogóle kogoś chcę? no właśnie... na to pytanie jest problem z odpowiedzią. Czasami jestem pewna, że nie, nikt mi nie jest potrzebny. A czasami myślę, że jednak nie chcę być zdziwaczałą kociarą na starość. A czasami myślę, że po prostu jestem trochę psychiczna i mam coś z garem nie tak.
Jestem zaraz lada moment przed trzydziestką, trochę przeszłam, nie wszystko da się opowiedzieć na forum. Zresztą o większości bardzo chciałabym kiedyś zapomnieć na amen.
no i Tego niestety nie jestem w stanie zrozumieć ,,presji wieku'', bo jestem dwudziestką. A patrząc się na ludzi otaczających mnie to ta presja wieku jest bardzo ważna. Ludzie nie chcą kogoś się pozbyć ze swojego życia bo boją się że jak są przed trzydziestką to nikt nie przyjdzie na to puste miejsce. I tu nie wiem jak bym postąpiła.
Mój K zrozumiał że koń jest dla mnie ważny, tak samo jak moja rodzina i studia. Mieliśmy kryzys po sylwestrze (którego razem nie spędziliśmy), ponieważ chciał żebym przeniosła się na ,,okres próbny'' do niego (a mieszka w Niemczech :wysmiewa🙂 ...powiedziałam ,,nie ma mowy'' Tu mam rodzinę, studia....konia. O koniu pomyślał, bo już mi podsuwał oferty pensjonatów. Allleee no ja mam dopiero dwadzieścia lat i jestem jeszcze taka dziecinnaaa 😁 Teraz kiedy to zrozumiał jest o niebo lepiej 😍
Cariotka, presja wieku nie ma tu nic do rzeczy, absolutnie.
Gillian to dobrze...ale życzę Ci żeby przyszły dobre czasy🙂
Gillian, a ja myślę, że wiek ma znaczenie. W wieku 20 lat lat i wstecz człowiek nie myślał w kategoriach "na zawsze" , "za 10 lat", kolejka fajnych, wolnych facetów, że tylko wybierać co lepsze (że wtedy tego rozumu nie było 🙁 ) .
A dziś? Fajni faceci są już zaklepani, mają rodziny. W klubie raczej rówieśnika ciężko spotkać, albo ten rówieśnik ma mentalność nastolatka. Zostać samemu może i na jakiś czas fajnie, bo człowiek znajdzie czas na zaległe pomysły. Ale na dłużej perspektywa bycia samemu nie jest fajna. A jak do tego facet taki, że w sumie nie jest z nim źle to jest obawa, czy tego rozstania nie będzie się żałować.
Ja rozumiem Cię w pełni.

A dziś? Fajni faceci są już zaklepani, mają rodziny.


Mnie sie udalo, rozwiodl sie 12 lat temu.  Jak slepej kurze ziarno, powiedzialabym.
A., ale przyznasz, że ilość potencjalnych kandydatów zmniejsza się z roku na rok 😉
Gillian, a ja myślę, że wiek ma znaczenie. W wieku 20 lat lat i wstecz człowiek nie myślał w kategoriach "na zawsze" , "za 10 lat", kolejka fajnych, wolnych facetów, że tylko wybierać co lepsze (że wtedy tego rozumu nie było 🙁 ) .

A szkoda, że się nie myśli. Znacznie ułatwiłoby to sprawę związków. Może tak wiele ludzi nie cierpiałoby później z powodów rozstań. Może związki nie byłyby przypadkowe? Bo "fajnie się dogadujemy, zejdźmy się".
Może powinniśmy się nastawiać od początku na "życie do końca"? Może ułatwiłoby to funkcjonowanie w społeczeństwie.
Ciekawe.

Eh, mamy długą przerwę od siebie. Aż do 16 marca.
No ale tak to już jest jeśli doby nie starcza żeby wypełnić obowiązki, wszystko zrobić.
Dobrze, że oboje jesteśmy tak zalatani - żadna z połówek nie ma wtedy wrażenia, że to drugie zaniedbuje związek  😉
W kwestii obsmarowywania faceta na forum - cóż, to zależy nas, czy będziemy dzielić się informacjami na swój temat do tego stopnia, żeby można było stać się dla forumowiczów konkretną osobą, a nie tylko nickiem. Ja na przykład w chwili obecnej nie mam pojęcia kim jest Gillian, kim jest jej chłopak, jak ma na imię i nazwisko etc. w związku z tym jej wypowiedzi są dla mnie anonimowe. Sama dbam o swoją prywatność na tyle, ze staram się nie umieszczać informacji, które pozwolą przypadkowym osobom mnie zidentyfikować. Na fejsie mam z forum tylko dwie osoby, jedną z nich spotkałam osobiście i mimo, że większość z Was nie wie, jak się nazywam - to ja wiem, jak wiele z Was się nazywa i wygląda 😉
Kiedyś już przytaczałam przykład pewnej sporo się udzielającej forumowiczki (wspaniałomyślnie pominę jej nicka), która się niedawno rozwiodła - jej mąż wdał się w romans, o czym owa forumowiczka napomknęła na forum. Przy czym ja nie miałam żadnego problemu ze zidentyfikowaniem jej z imienia i nazwiska, dzięki czemu zidentyfikowanie jej męża było dziecinną igraszką, co było już trochę słabe - bo oznaczało, że praktycznie każdy, kto by się wykazał chęcią zidentyfikowania go, mógłby to zrobić - także informacja o tym, że pan 'Jan Kowalski' z 'Pcimia' zdradza żonę, mogłaby baaaardzo łatwo pójść w świat.
Gdyby mój facet pisał anonimowo o problemach w związku - nawet tych intymnych - to nie miałabym z tym żadnego problemu. W końcu jest to X piszący o Y. Natomiast, gdyby był osobą rozpoznawalną, przez co każdy mógłby zidentyfikować również mnie - to już trochę gorzej.
Aha, to nie zmienia faktu, że zaglądanie na branżowe forum, o którego istnieniu nie wiedziałoby się gdyby nie chłopak/dziewczyna - to inwigilacja. Chłopak Gillian nie zaglądał tu po to, aby poczytać o czaprakach... Nie widzę większej różnicy między tym a czytaniem smsów czy śledzeniem czyjejś aktywności w serwisach społecznościowych. Pobudki są identyczne w każdym przypadku.
Ja się zawsze nastawiałam na trwałe związki. I co mi z tego przyszło? skotłowany łeb.
Ja nie odczuwam żadnej presji czasu, nie martwi mnie fakt że w wieku lat 30-stu nie mam rodziny i drugiego dziecka w drodze, nie szukałam faceta po to, żeby go mieć.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się