Ja w Wale-tynki będę w drugiej pracy. Barca gra, chłopy przyjdą na mecz to może kogoś się wyhaczy 😁
Co do kubków i innych pierdół- mamy na walentynki pełno takich zleceń w zakładzie- słitaśne focie z równie słitaśnymi wyznaniami. Normalnie rzygać się chce 🙄
w pewnych sytuacjach pewnie tak, w innych nie, jak zawsze 🙂
a mnie zwisają walętynki. ani mnie ziębią, ani grzeją. nie mam ich wprawdzie z kim obchodzić w tym roku, ale nigdy nie obchodziłam jakoś specjalnie, ani nigdy demonstracyjnie nie olewałam.
Monny, a to tez roznie 😉 bo w moim wypadku byloby odwrotnie - placzacy facet i laska z nowym (lepszym oczywiscie) mezczyzna 😁
A tak powaznie - chyba nigdy nie plakalam jakos bardzo ani dlugo po zadnym rozstaniu. Jedno troche boli do dzisiaj, bo wiem ze moglibysmy byc super para, bylo konekszyn i chemia itd... chyba za slabo go poznalam, zeby moc go nazwac miloscia mojego zycia ale mysle ze mogl nia naprawde byc. Jednak poznalismy sie w niedobrym momencie zycia, za duzo przeszkod, za duzo poswiecen wymagaloby ciagniecie tego... Wiec zakonczylam ten zwiazek. Nie plakalam, takie jest zycie i tyle. Przyjaznimy sie do dzis. Mysle o nim czasem i zycze mu jak najlepiej, ale nie wrocilabym.
Uwazam ze kazda zmiana to droga ku lepszemu, wszystko co sie dzieje w naszym zyciu ma sens i do czegos prowadzi - rozstania rowniez. Poki co moja sielanka z P. potwierdza ta teorie.
A ja niewiedzieć czemu zostałam wykreślona i przekreślona przez Żarówkę jeszcze z dziwnym dopiskiem. No nic jak cenzura to cenzura. Ja uważam, że ogólnie fajnie jest poznawać ludzi nieważne gdzie...a co do Walentynek to my będziemy obchodzić je w środę. Bo we wtorek niestety pracuję długo. I może bez polotu, ale stanie na kolacji...przy śiwcach i dobrym winie... 😉
mandi, cholera🙁(( strasznie mi przykro🙁 ale głowa do góry - może jak pobędziesz chwilę sama, odżyjesz to w końcu trafisz na naprawdę wartościowego i godnego zaufania faceta??? ja w to obardzo wierzę:*
a do mnie dotarło że w tym roku po raz pierwszy od 6 lat będę signielką w walentynki! nie martwi mnie to jakoś, aczkolwiek cieszę się, że 11.02 wyjezdżam z rodziną do włoch na tydzień.. nie będze mnie korciło żeby się upić i napisać komuś coś głupiego:P
Nooo mam to samo...alkohol działa na mnie ogłupiająco i jakoś prowokuje do dziwnych wspomnień i dziwnych sms'ów. Ja nie wiem czemu kobiety tak mają haha? ciekawe czy faceci też? chciaż chyba tak bo czasem dostaję durne telefony o 24😲0 w nocy od bardzooo dawno niewidzianego kogoś
Szczerze powiedziawszy po waszych wpisach popatrzyłam na datę, czy to nie dziś 😂 ja mam w następnym tygodniu urodziny P, więc raczej to będzie powodem do święta, nie walentynki 😉 które zresztą są dla mnie wybitnie mało ważnym świętem, wolę te małe przyjemności, które możemy sobie teraz sprawiać na co dzień 🙂
A ja odkąd jestem z M polubiłam walentynki i już. Na co dzień między nami jest raz czule i sennie, raz zgrzyty i docieranki, a w walentynki jest trochę inaczej. Do filmu (standard) zamiast naczosów lampkę wina, zamiast pizzy/chińczyka jak się uda, robię dobry obiad np. krewetki. I co najważniejsze: zamiast róż i czekoladek czy innego kiczu wymieniamy się kartkami (nie z motywem walentynek i serc, a motywem kocim, ale to inna bajka...) czytamy i głowami kiwamy. Czytamy o tym co jest, ile to dla nas znaczy, czego życzylibyśmy sobie jutro, pojutrze, za rok... Bez pompy, patosu. Czule i trochę sennie po całym dniu, tygodniu pracy. Po całym roku 😉
Eno, ja tam się w walentynki nie obrażę o dobrą pizzę.... X dosyć często abiera mnie do restauracji na obiady, u siebie też serwuje jakiś dobry obiad... aż zatęskniłam za zwykłą pizzą 😡 ale wino musi być! Czerwone! Choć fakt faktem, żadnego specjalnego obchodzenia tych walentynek nie będzie. On się uparł na prezent, to nie bronię 😁, ale też nie oczekuję miśków, serduszków, ciasteczek w dusznych kawiarniach okraszonych serduszkami i innymi słodkościami..... Brrrr. I wiem, że nie dostanę żadnych "różowych i puchatych" tentegesów. 🙂
atchame, Chyba też tak mają... Dostałam kilka rzewnych albo "podstępnych" smsów od pewnego gościa... w okolicach północy/po północy i wiem, że musiał mieć wtedy w czubie. Na gadugadu też się odezwał mając trochę w czubie i wyglądał tęskniąco.
kujka, jeszcze brakuje po pół roku gdzie kobieta znów płacze, a facet już z nową laską 😀
Dzionka-ano gra,gra 😉 no to trzymam kciuki zeby jednak wybrał rocznice 😉
Ja się teraz czaje na jednego piłkarza,ale zupełnie nie mam pomysłu jak to rozegrać,bo raczej szanse są znikome na 'przypadkowe' spotkanie sie na mieście. Zostaje chyba tylko jakaś gadka na fejsie hehe
Mojego mecze nie interesują. Gorzej, że słodycze też nie 🙁 Ewentualnie jedno jedyne ciasto, ale nie wiem, czy zasłużył ;p I też nie jako celebracja walentynek, a zwykła pamięć 🙂
Ja Walentynki spędzę w newsroomie 😉 Ale zawsze śmieszy mnie cała akcja niezwykle intensywnie negująca walentynkowe klimaty. Jakiś żal i frustracja z tego wyzierają. Równie mocno bawi mnie ogłaszanie wszystkim, że jest się singlem z wyboru i jak się jest szczęśliwym z tego powodu, że nie potrzebuje się nikogo do szczęścia. Szczególnie, jeśli te odezwy pojawiają się na FB z częstotliwością 2 na dzień.
Averis, no i gdzie ckliwa piosenka do tego, no gdzie? 😉
Ja musze przyznac, ze o walentynkach jeszcze nie myslalam. Na pewno chcialabym jakos fajnie ten dzien zaznaczyc, ale bez koniecznosci obcowania z tlumem 😉 Ostatnio od swojego T uslyszalam, ze mam straszne szczescie, bo on nawet chory jest malo marudny i latwy do zniesienia 😉 Tia... i wlasnie dlatego na czas choroby dostal ksywke robocza 'marudny zarazek' 😁
Poza tym uważam, że Walentynki są jakie są, ale SĄ i w sumie miło jak facet zrobi nam miłą niespodziankę, albo pójdziemy w jakieś fajne miejsce. I nie wierzę, że większość kobiet, tak sceptycznie podchodzi do Walentynek. Może to wiąże się z tym, że raczej facet nie chce tego dnia świętować, a nie my? 😉
I fakt, faktem, na co dzień powinno być miło, ale w Walentynki, czy urodziny powinno być jeszcze milej.
Taaa, moja koleżanka, która mam 23 lata, chyba nigdy nie miała chłopaka i zawsze z tego powodu rozpacza, całego FB ma zapisanego, jacy faceci to są do bani i w sumie, to "lepszy jest kubek kawy, bo relaksuje, a przynajmniej nic nie mówi" i tym podobne bajery 😁
BTW Ostatnio zdaliśmy sobie z R. sprawę z tego (dobra, że w sumie nie mamy kiedy obchodzić rocznicy, bo tak naprawdę nie wiemy kiedy ją mamy 😎 Liczyliśmy od pierwszego pocałunku, ale było to takie naciągane. A takiego dnia, kiedy nastąpiło wielkie "Jesteśmy razem!", nie było. Smutno mi 🙁 😂
remendada, z obserwacji wiem, że takie bojowniczki o zniesienie Walentynek tak naprawdę są same i marzą o posiadaniu faceta. Można nie lubić 14 lutego, ale IMO im większy stopień frustracji tym świętem, tym bardziej wiadomo, że coś jest nie tak 😉
Averis, tu się zgadzam. W większości znakomitej antyzwiązkowe, antyślubowe są te, które są same. Niestety - z musu, nie z wyboru. No, ale jakoś humor sobie trzeba przecież poprawiać 😉 Nie jest to nic złego. To tak, jak się odchudzasz i nie możesz jeść słodyczy i krzyczysz do każdego, że słodycze są obrzydliwe, a w sercu i w ustach tęsknota i smak. Zaczyna być niedobrze, kiedy podszyte jest to agresją i chęcią dopieczenia osobie szczęśliwej.
to ja chyba jestem jakaś inna, bo jestem szczęśliwie zakochana od prawie roku, a walentynek jak nie lubiłam, tak dalej nie lubie, uważam to za bardzo kiczowate i naciągane święto. i jakoś nie jest dla mnie niemożliwe spędzenie cudownego dnia czy to tego 14go(ale wtedy to raczej w domu, bo te tłumy mnie przerażają) czy 13go albo 15go lutego. nie lubię i nie muszę na szczęście iść do kina akurat wtedy kiedy tłum ludzi nagle przypomina sobie, że to jednak można gdzieś wyjść ze swoją drugą połówką. 🙄
remendada, z obserwacji wiem, że takie bojowniczki o zniesienie Walentynek tak naprawdę są same i marzą o posiadaniu faceta. Można nie lubić 14 lutego, ale IMO im większy stopień frustracji tym świętem, tym bardziej wiadomo, że coś jest nie tak 😉 Masz rację, że najwięcej oburzają się osoby, które są długo same. Przypominają mi się tu słowa Moniki Szwai z jakiejś jej książki - "Nieśmiertelny kicz. Kicz, o którym wszyscy w skrytości ducha marzą" - i chyba tak właśnie jest z Walentynkami. Ale i w drugą stronę nie ma co przesadzać, robić jakichś wielkich prezentów, wymyślać dziwnych rzeczy, itp. Mój R dostanie tylko ładnie zapakowane praliny, które lubi, bo według mnie, to ma być symboliczne, a tak jak napisała remendada - bardziej miło, to w urodziny.
Nie jesteś inna Mery! Ja mam to samo tak jak "halołin" nie lubię walentynek i moj też ich nie lubi. Gadżety dostaje na co dzień ( wczoraj np świnkę Piggy - zastanawiam się czy to ma cos wspólnego z tym, ze mi sie ostatnio przytyło 😉 ) a z okazji święta zakochanych idziemy na balet ale dopiero za 2 tyg. bo tylko wtedy jest i czekaliśmy na niego pół roku. Nie wiem jak można byc sfrustrowanym z powodu jakis tam walentynek...
Ale ja nie mówię, że trzeba lubić Walentynki. Bardziej chodzi mi o noszenie koszulek z przekreślonym amorem, robienie sobie zdjęć, gdzie się pokazuje środkowy palec serduszkom, lub pisanie wszystkim i wszędzie o tym jak bardzo nie przywiązujemy wagi do tego święta. O takie agresywne manifestowanie naszego niezadowolenia.