Dodofon, no ba! pewnie, ze bedzie. Ale idac w sobotki wieczor do klubu wybierze taki, gdzie bywaja inni geje, a nie taki, gdzie beda same hetero dziolchy 😉 a ze sa i tu (i nie-hetero i bi- zapewne tez) to dla mnie rownie jasne.
Wlasnie- co sadzicie o pogladzie ze wiekszosc kobiet jest 'troche bi'?
[quote author=szafirowa link=topic=148.msg1163981#msg1163981 date=1319305617] Wlasnie- co sadzicie o pogladzie ze wiekszosc kobiet jest 'troche bi'?
Myślę że coś w tym jest 😁 [/quote]
nie mam zdania, mi sie baby nie podobają, ba nawet nie lubię jak jakaś mnie dotyka (np przypadkiem, czy przy powitaniu) a już jak jakaś dawno niewidziana koleżanka rzuca sie w uścisk i nie daj "bosze" poczuję jej biust - to na wymioty mi sie zbiera... bleeeeeeeee
Wlasnie- co sadzicie o pogladzie ze wiekszosc kobiet jest 'troche bi'?
Nie wiem czy większość, ale część w mniejszym lub większym stopniu, trochę tak 😀iabeł: Ja lubię patrzeć na piękne kobiety i kiedyś, za młodu nawet kilka razy próbowałam nie tylko patrzeć. Tak z ciekawości 😉
Nie zgadzam się w kwestii "większość". Raczej "jakaś część". Jest nawet część, która "jest bi" na pokaz i to mnie wnerwia. Np. w gotyckich środowiskach to było swego czasu modne. Pewnie nadal jest. W kwestii "pociągu do kobiet" ten identyczny pogląd co Dodo. Jeszcze nie lubię jak jakaś baba [nielubiana koleżanka albo osoba, którą bardzo słabo znam] zbliża się do mnie na odległość mniejszą niż metr-pół metra. Ten nawyk mają chyba tylko kobiety. Jeszcze nie spotkałam mężczyzny, który by się tak spoufalał w zwykłej rozmowie. Chyba, że bajeruje, ale to inna inność.
Pauli, Ech, to nie facet dla Ciebie. Szkoda, też trzymałam kciuki, ale poważny i zaangażowany facet się tak nie zachowuje. 🙁 Bądź silna, olej dziada, a zobaczysz, jeszcze Ci świat odpłaci kimś dobrym 🙂
Julie, ale ja tez lubię ładne kobity. W sensie patrzeć. Jak są ubrane czy ocenić fryzurę czy styl. Ale bez podtextu. Tak jak patrzę- fajny facet. I nic wiecej. Dla mnie bi jest dziwne. Albo jesteś hetero albo homo. A nie pól na pól. Nie można być troszkę w ciazy. Mam znajoma les - ona miała męża i dzieci ma. Ale twierdzi ze nigdy nie była bi. Zawsze homo. Za mąż wyszła pod presja, 30 lat temu homo było tepione. Wiec wmawiala sobie ze jest zbokiem i musi udawać normalna. Od kiedy się rozwiodla i mieszka z narzeczoną- wie ze faceci są obrzydliwi i w życiu nie wróci do dziada. Ale tamte czasy takie były...
Julie Pewnie masz rację, chociaż z drugiej strony wiem, że to fajny facet, tylko wygląda na to, że nie dla mnie. Okazało się, że nie dorósł jeszcze do związku.
halo Wezmę to sobie do serca :kwiatek:
Sankaritarina :kwiatek: Trzeba żyć dalej. Staram się myśleć o nim jak najmniej i nie rozbierać całej sytuacji na części pierwsze, nie analizować. Mam nadzieję, że szybko zapomnę.
incognito Żałuję, że się zaangażowałam, ale wydawało mi się, że warto spróbować...
Wiecie co, coraz częściej zastanawiam się co z facetami jest nie tak (albo ze mną, że trafiam na takie "przypadki"😉. Spotkałam wczoraj bardzo fajnego chłopaka, miło nam się rozmawiało, bez podtekstów, zupełnie na luzie, od razu się dogadaliśmy. Wieczór mógł się miło zakończyć, ale on postanowił go zepsuć proponując mi seks 😵 i był bardzo zawiedziony, kiedy odmówiłam. Nie mam pojęcia dlaczego przyszło mu to do głowy, ani przez moment nie zachowywałam się tak, żeby mógł wpaść na taki pomysł 🙄 Najdziwniejsze jest to, że po tym, jak każde poszło do swojego domu pisał jeszcze do mnie sms-y...
Utwierdzam się w przekonaniu, że facetów nie da się zrozumieć, ich trzeba chyba zaakceptować.
Julie, tak , to ta sama 😀 Jednak trzeba się słuchać starszych 😁
No, ale prawda jest w sumie taka, że nie da się za czyjąś namową, czy radą przestać lub zacząć coś czuć. Czuje się to co się czuje i koniec. Nie da się przecież nikogo namówić do tego, żeby przestało mu być zimno.
ja tam słyszałam teorię, że wszyscy jesteśmy biseksualni, ale kultura nas inaczej ukształtowała. ja chyba nie podzielam takiej opinii. w naszej kulturze kobietom więcej wolno, mogą się przytulać, całować. facetów zazwyczaj to kręci, a takie pieszczoty zwykle nie są brane zbyt poważnie. myślę, że ma to wpływ, na to, na co sobie pozwalamy w tej kwestii.
Pauli, u mnie też raczej koniec, więc wspieram Cię mocno i wiem co czujesz... 😉 A niech tylko znowu spróbuje zrobić mi niespodziankę i tutaj przyjechać to chyba go zamorduję!
Co do tego bi...coś w tym jest, ale mimo wszystko-nic mi nie zastąpi porządnego faceta, męskich ramion itd.. 😉
Pauli, przykro, szczególnie że w taki szczeniacki sposób się to kończy 🙁 No ale mam nadzieję, że jeszcze pogadacie, wyjaśnicie i będziesz mogła zacząć od nowa z kimś innym 🙂
Nie wiem, wszystko i nic. Po ostatniej sprzeczce stał mi się jakoś... obcy. Nawet nie mam ochoty się do niego przytulić... a inna sprawa, że nie mam nawet okazji. Od tygodnia się nie widzieliśmy, no może łączne przez jakieś 5 minut w pracy. W następnym tygodniu też się nie zobaczymy raczej. Sprzeczka, przez telefon oczywiście, była o to, że nie mogę na nim polegać. Sprawa była błaha, w domu miałam niemiłą awanturę, i chciałam się wyżalić, bo trafiło akurat na mój gorszy dzień i chciałam choć jedno słowo ciepłe usłyszeć. On akurat był w pracy na nocy, i od godziny 16 do 6 rano, mimo iż pisałam i dzwoniłam, nie dał znaku życia, bo miał telefon w kieszeni kurtki... Zabolało mnie to, że przez ten czas nawet nie pomyślał, że może ja właśnie szukam kontaktu... No nic, zasnęłam ze łzami w oczach. A rano prawie na mnie nakrzyczał, że dopiero co się widzieliśmy, a ja już za nim wydzwaniam. Wkurzyłam się jeszcze na to, że stwierdził, że wynajmie mieszkanie, i po tej sprzeczce poprosiłam o zwrot wszystkich moich rzeczy, bo nie widzę powodu, dla którego mam się do niego w połowie przeprowadzać, skoro i tak będzie wynajmował drugi pokój. Wtedy go chyba trochę zmroziło, bo odmówił, bo nie da mi uciec, nie pozwoli, potem przeprosił i takie tam bla bla, że jestem ważna, że nie wyobraża sobie co by było beze mnie. Ale mnie to jakoś... zamroziło. W listopadzie planujemy mały wyjazd, i dziś mu powiedziałam, że jeszcze się nad tym zastanawiam.
szepcik, ja nie chce wtykać nosa w Twoje sprawy, ale z mojego punktu widzenia, facet chyba nie jest Ciebie wart. A tekst"po co do mnie dzwonisz, dopiero się widzieliśmy"-przypomina mi się mój były..wrrr...
Jedno wiem, chłopakowi któremu, naprawdę zależy, kontaktu telefonicznego, czy jakiegokolwiek innego nigdy dość.
A tym z tym wspólnym mieszkaniem, to możliwe jest,że np. nie ma kasy i woli mieszkać z kumplem, bo tak mu wyjdzie korzystniej finansowo, tylko się nie chce przyznać? Bo możliwe, że to nie chodzi o Ciebie, tylko o coś całkiem innego 😉
Jeśli chodzi o mieszkanie, to masz rację, że czają się za tym kwestie finansowe. Ale nie chodzi o to, że ma mało kasy. Zarabiamy tyle samo. Ja nie dostaję nic od rodziców, ze swoich odkładam na studia; on już po studiach, rodzice mu co miesiąc dodają do życia, ale chce mieć więcej. Powiedział, że jak teraz nic nie wyjdzie z ofert pracy, to wynajmie.
Wiem, że jak ktoś chce, to zawsze znajdzie sposób, żeby coś zrobić. Na swój sposób chłop się stara, np. jutro mam obiecany obiadek, zrobiony przez niego, będzie na mnie czekał w robocie. Ale są momenty, kiedy jego egoizm przerasta mój optymizm...
szepcik,remendada, ja bym z tą "wieczną potrzebą kontaktu" nie przesadzała. Mnie wkurza, jak pracuję nad czymś, a chłop mi dzwoni bez powodu. Tzn on widzi powód. Chciał się pochwalić co zrobił, co będzie na obiad, ect. Ale to nie są sprawy niecierpiące zwłoki. `Tak samo ja nie znoszę, kiedy wychodzę gdzieś określając godzinę powrotu a w międzyczasie mam 3 telefony. Oczywiście z jakąś pierdołą i pytaniem kiedy wrócę. Dla niego to miłość, dla mnie to przesyt.
Ja nigdy się z nim nie kontaktuję, gdy wychodzi ze znajomymi, to on sam z siebie z reguły napisze że jest do kitu i wraca, że bawi się dobrze czy inną bzdurkę. Jak wiem, że coś robi, szpera w garażu, gotuje, sprząta, to też nie zawracam mu głowy. Rzeczami, które są ciekawe, ale mało ważne, typu link do jakiejś strony, piosenki, wymieniamy się w mailach. Ale litości, to był dla mnie ciężki dzień, wiedziałam, że on nic nie robi ważnego, mój przyjaciel siedzi za granicą i nie za bardzo mogę do niego zadzwonić o każdej porze dnia i nocy, więc szukałam pocieszenia u swojego mężczyzny.... a otrzymałam burę. Nie przypominam sobie sytuacji kryzysowej, w której mogłam na nim polegać. Są tylko pisemne zapewnienia... i wkurza mnie już trochę, że prowadzimy związek przez smsy. Jak ja nie ruszę głową, nie pomyślę żeby się z kimś w pracy zamienić i mieć czas na spotkanie, to on tego nie zrobi...
Na mieszkanie jest prosty patent, który ktoś kiedyś na mnie zastosował 😉. Powiedz, że masz dość mieszkania z rodziną, właśnie szukasz mieszkania do wynajęcia. I już nawet masz jedno na oku. Z dwoma sympatycznymi studentami 😎. Jak mu zależy nie pozwoli Ci zamieszkać z obcymi facetami.
szepcik, a Ty nie moglabys od niego 'wynajac' tego drugiego pokoju? Przeciez i tak jakbys z nim mieszkala, to bys sie dokladala do czynszu (mam racje?), takze na to samo by wyszlo? Ale wyglada na to, ze jemu chyba sie nie pali do 'sformalizowania' wspolnego mieszkania...
Jedno wiem, chłopakowi któremu, naprawdę zależy, kontaktu telefonicznego, czy jakiegokolwiek innego nigdy dość.
Czy do dziewczyn też to się odnosi? Bo ja osobiście jestem swojego chłopa pewna, jesteśmy razem długo i naprawdę szczęśliwie a czasem mam dość kontaktu 😀
Pauli ja w związku nie byłam, ale facet walczył o moje zaufanie, obserwowałam. Niestety znowu je zawiódł. Zrobił sobie "skok w bok" , bo "przecież Cię nie było, a mi brakowało towarzystwa" , więc zaprosił koleżankę na noc 😎. Przyszedł do mnie z listem, bo bał się mi w oczy powiedzieć. Twardo przez rok mówił, że mnie kocha, że będzie czekał. Po tym numerze zachowywał się jak gdyby nic się nie stało, aż w końcu przestał się odzywać. Gdyby mu faktycznie na mnie zależało, zrobiłby wszystko, żeby mnie do siebie przekonać. Ale widać jemu nie zależy. Też mi było niewygodnie z tego powodu, mimo wszystko tęskniłam. Ale gdyby mu na prawdę zależało - to coś by z tym zrobił. A tak - uciekł. Gdyby Twojemu zależało , zrobiłby cokolwiek. Musisz być silna i tego Ci życzę. 🙂
edit a najgorzej, że mam ochotę tej francy wybaczyć i dać kolejną szansę. Ale to nie było pierwszy raz, więc pewnie się powtórzy kolejny i kolejny .. a jak to babcia powiedziała "nie możesz pozwolić żeby on robił takie numery, a potem będzie wracał, bo będzie wiedział, że Karolina zawsze czeka" 🤔 całej sytuacji nie znała, ale trafiła w sedno .. 😵