Ja nie wiem czy to się do spraw sercowych zalicza, ale dostałam takiego smsa od przyjaciela, że 💘
"musisz pamiętać, że jesteś moją siostrą i nic tego nie zmieni, nigdy"
Niby nic, ale cały jak przeczytałam to mi się tak niesamowicie miło zrobiło. Generalnie to opisywał naszą znajomość, ile razem przeszliśmy i to tak bez okazji. 😀 więcej takich facetów jak on (to taka osoba pokroju Wertera)
Wróciłam do M. i ciesze sie,ze tak sie jednak potoczyło. D.okazał sie byc dobrym przyjacielem,ale nie nadaje sie na faceta,poza tym ma problemy ze samym soba...
Ja podjęłam decyzję - od czerwca do końca września praca praca praca, coś odłożę, załatwię papierki na styp socjalne i od lipca/sierpnia wyprowadzam się do lubego. Wierzę, że wyjdzie, wierzę...
Ze stypendium będę opłacać rachunki, a z facetem zawarłam (dość niewygodną dla mojego samopoczucia) umowę, że na pierwszym roku on będzie pracował na nasze utrzymanie, a ja skupię się na nauce i może wpadnie kasa ze styp naukowego. Na drugim roku chcę już dorabiać jednocześnie ze studiami. Nie podoba mi się do końca fakt, że nie będę w 100%niezależna, ale dom opuścić muszę, a pierwszego roku zawalić nie chcę. Klamka zapadła i mimo mieszanych uczuć cieszę się. Byleby się nic nie spieprzyło w tym układzie...
Honey- będziesz na studiach jednolitych czy licencjackich? Bo z moich obserwacji wynika, że na 1 roku licencjatu jest dużo łatwiej niż na 2. Wszyscy znajomi mi mówią, że właśnie na 2 roku jest najgorzej. U mnie było tak samo. Więc może warto zastanowić się nad pracą na 1 roku?
Idę na dwustopniowe i najcięższe przedmioty będę mieć na pierwszym roku. Chcę mieć czas na pokazanie się na uczelni jako, że kierunek, który wybrałam i tak jest mało przyszłościowy. Zrobię wszystko, żeby dorobić się stypendium, a jak się nie uda, to będę szukać czegoś na weekendy.
No właśnie... Facet nie odzywa się dwa dni już. Gdyby nie to że pracuje w Tarnowie i tam śpi to pojechałabym do niego nakopać do tyłka! A tak muszę czekać do weekendu. Otóż poszło o to, że po przegrzebaniu mojej skrzynki w telefonie (!!) miał pretensję, że co jakis czas rozmawiam z takim jednym kumplem. Rozmawiamy na różne tematy i gdy czyta się pojedyncze smsy, wyrwane z kontekstu to sobie można niezłą historyjkę dorobić. Generalnie nic by nie było, gdyby to były wiadomości pisane z koleżanką. A tak sprawa się rypła. Nie mogę pojąć dlaczego w ogóle bezczelnie przejrzał moją korespondecję. Ja tego nie robię, ufam mu i nie wszczynam awantury o to, że od czasu do czasu do niego koleżanki wypisują. Przykro mi, że posunął się do czegos takiego, choć nie dałam mu powodu. Na dodatek w poniedziałek dopiero poinformował mnie smsem że "wie", wiadomością o treści "kto to jest?". Odpisałam mu, spokojnie wyjaśniłam, po czym zapytałam dlaczego zrobił to co zrobił i dodałam, że mi przykro z tego powodu, że chwyta się tak chamskich zagrywek - inaczej nazwać tego nie umiem. I od poniedziałku cisza.... A mnie jest z tym strasznie źle🙁
Kaarina, przwda jest taka ze 'przegrzebujac' skrzynke odbiorcza wlasciwie zawsze i u kazdego znajdzie sie cos, co przy odrobinie wyobrazni i nastawieniu pt 'aha!mam cie!' mozna zinterpretowac jako 'cos'. potem wyobraznia robi swoje,siada zaufanie i... ciezko wrocic do normy 'z przed'
Kaarina, prawda jest taka- chcesz to zawsze znajdziesz. i w druga strone- jak ktos chce byc slepy, to nawet oczywiste fakty wytlumaczy i zinterpretuje tak, ze mu w rozrachunku wyjdzie ze wszystko jest ok i 'to zwykle nieporozumienie'.
Skoro szukal- to chcial znalezc. Sprobuj odpowiedziec sobie na pytanie dlaczego?
Kaarina wierzę, że się pogodzicie. :kwiatek: Byle szybko! Bo trwanie w ciągnącej się kłótni to dramat. On się nie odzywa, ale Ty do niego dzwoniłaś? Ja się nie zgadzam z tym, że szukał bo chciał coś znaleźć. Ciekawość.
Kaarina, jesteś pewna, że nie dałaś żadnych powodów, żeby przetrzepał swoją skrzynkę? Może ostatnio Wasze stosunki się ochłodziły, a poza tym, skoro mieszka w innym mieście- wydaje mu się, że brakuje Ci rozrywek i szukasz ich gdzieś na boku, bo jego nie ma pod ręką?
Powodów może być wiele. Ja przetrzepałam @ mojego chłopaka, żeby się przekonać, czy faktycznie to, co mówi jest prawdą. I głupia byłam, bo moje najczarniejsze myśli okazały się prawdą, a mogłabym żyć do teraz w błogiej nieświadomości, że jest wszystko och i ach 😉
Moim zdaniem jeśli pojawia się brak zaufania u którejkolwiek ze stron, bez wyraźnego powodu, to coś jest nie tak. Była już kiedyś o tym mowa, moim zdaniem nie ma związku bez zaufania. Nie wyobrażam sobie być z kimś i zastanawiać się czy aby na pewno jest ze mną szczery...
branka Przybij piątkę. Ja się już poddaję, nie mam siły do facetów. Z tym, że sytuacje które mnie spotykają są z mojej winy 🙁
Trolinka Ja usłyszałam jaka jestem fajna, a potem, że on wcale fajny nie jest i nie chce się z nikim wiązać, bo się do związków nie nadaje 😵
Scottie myślę że żadnych powodów mu nie dałam. Wszystko było w jak najlepszym porządku i nagle coś takiego! Jak napisała Pauli, dla mnie też w związku zaufanie jest najważniejsze (oprócz tej chemii) i ja swojemu facetowi ufam. Zawsze też starałam się być fair wobec niego i nie dawać mu powodów do zazdrości czy podejrzeń. vicodin nie dzwoniłam ani nie pisałam. To ja zakończyłam poniedziałkową dyskusję i od tamtej pory zero odzewu.
Ja się często zastanawiam czy nie mam jakichś za dużych wymagań? Ale z drugiej strony przykładowo ten ostatni: zaczęłam się z nim spotykać, fajny się wydawał, świetnie się z nim bawiłam choć taki trochę skryty był, żywo go interesowało że jeżdżę konno mówił co prawa, że nie przepada za zwierzętami, ale że fajnie, że ja lubię - a zobaczyłam go kilka dni temu, jak rzuca kamieniem w przechodzącego przez ulicę kota 😤 jakim trzeba być burakiem, żeby coś takiego robić? Wiem, że niektórzy mają tu poważniejsze problemy, ale kurczę co trafiam na faceta, to ma jakieś takie dziwne, ciemne strony 🤔
branka, Tylko nie myśl, że masz naprawdę za duże wymagania🙂 Od takiego myślenia szybko do drastycznego obniżenia progów i wylądowania z jakimś dziwadłem. 😉 Ja od miesiąca sama..... Bo mnie "ten jedyny" zostawił w imię bardzo dziwnych wartości.... i generalnie to mi ciężko, choć największy kryzys chyba już mija, ale postanowiłam zostać zołzą i facetów nie traktować poważnie. Za to zdecydowanie powinnam zacząć odwiedzać jakieś kasyna czy grać w totka - bo jak się nie ma szczęścia w miłości to podobno ma się w hazardzie! Przynajmniej byłabym bogatą starą panną. Oooo, to już coś. 😉 🏇
akzzi, mam podobnie, tyle że u nas to nie rocznicowy wieczór, a ostatni wspólny weekend przed moim wyjazdem do USA (krótkim wyjazdem, nie uciekam na pół roku, tylko na dwa tygodnie, ale to pierwsza taka rozłąka i mieliśmy z założenia spędzić fajny weekend)... no i generalnie co chwilę się kłócimy, przepraszamy, ja ryczę, znowu się o coś kłócimy i tak w kółko. co mi się wydaje że jest ok, to zaczynamy od nowa. dzisiaj pierwszy raz w życiu się trzęsłam z nerwów! masakra🙁 dooobrze mi zrobi ten wyjazd..
U Nas była "połówkowa" rocznica 😉 5,5 roku razem. i jak to w związku bywa: raz są lepsze chwile, raz gorsze...;/ Nadeszły te gorsze, trzeba jakoś przez nie przebrnąć. Jak narazie mało z sobą rozmawiamy, tylko w odpowiedzi na konkretne pytania. Pewnie byłoby inaczej gdyby nie to, że ja się zaparłam i tym razem nie ustąpie i czekam na dalszy rozwój wydarzeń.
Sankaritarina ja mam szczęście w hazardzie, więc pasowałoby do braku szczęścia w miłości 😂 Może zacznę chodzić na wyścigi i stawiać... dawniej dużo wygrywałam 😉