Forum towarzyskie »

Sprawy sercowe...

Ale fajny temat się wykręcił. 😁
Prawiczek w lateksie z pejczem 😁

Też uważam, że partnera wypada przed ślubem sprawdzić....może niekoniecznie od razu, ale po jakimś czasie. 😉
Choć, skoro mowa o wierze i tak dalej, to zbyt mocna wiara też może wszystko "ostudzić"😉 Do dzisiaj wspominam przypadek kiedy: dwoje ludzi, głęboko w  sobie zakochanych ale i głęboko, nawet jeszcze głębiej wierzących😉 Taka para z rzędu tych "nawiedzonych"; byli ze sobą trzy lata i przez te trzy lata... tylko się przytulali oraz całowali, podobno nic więcej. W końcu jednak..... chłopak stwierdził, że powołanie jest silniejsze i poszedł do zakonu, zostawiając dziewczynę. Jej było ciężko, to pewne, ale.... stwierdziła, że widocznie tak musi być, Bóg tak zaplanował no i wypuściła go do tego zakonu.

Człowieka trudno zmienić... Mój poprzedni "prawie-facet" nie wyobrażał sobie życia bez seksu [a najlepiej takiego 5 razy na dzień] i potrafił mnie co chwilę namawiać, nagabywać i wręcz mieć pretensje, że ja nie chcę, mimo, że znałam go dwa miesiące.  😲 Dla mnie takie coś było brakiem szacunku, nie dałam się namówić i znajomość szybko się zakończyła.
Ja znam przypadek gdzie bez seksu byli 6 lat 😉 Potem się rozstali i kobitka z nowym poszła po miesiącu/dwóch do łóżka 😀
Ale fajny temat się wykręcił. 😁
Prawiczek w lateksie z pejczem 😁

Też uważam, że partnera wypada przed ślubem sprawdzić....może niekoniecznie od razu, ale po jakimś czasie. 😉
Choć, skoro mowa o wierze i tak dalej, to zbyt mocna wiara też może wszystko "ostudzić"😉 Do dzisiaj wspominam przypadek kiedy: dwoje ludzi, głęboko w  sobie zakochanych ale i głęboko, nawet jeszcze głębiej wierzących😉 Taka para z rzędu tych "nawiedzonych"; byli ze sobą trzy lata i przez te trzy lata... tylko się przytulali oraz całowali, podobno nic więcej. W końcu jednak..... chłopak stwierdził, że powołanie jest silniejsze i poszedł do zakonu, zostawiając dziewczynę. Jej było ciężko, to pewne, ale.... stwierdziła, że widocznie tak musi być, Bóg tak zaplanował no i wypuściła go do tego zakonu.

Człowieka trudno zmienić... Mój poprzedni "prawie-facet" nie wyobrażał sobie życia bez seksu [a najlepiej takiego 5 razy na dzień] i potrafił mnie co chwilę namawiać, nagabywać i wręcz mieć pretensje, że ja nie chcę, mimo, że znałam go dwa miesiące.  😲 Dla mnie takie coś było brakiem szacunku, nie dałam się namówić i znajomość szybko się zakończyła.


Też byłam "świadkiem" sytuacji, jak facet zostawił dziewczynę i poszedł do zakonu. W dodatku jej o tym nie powiedział, niby że gdzieś wyjechał, i dopiero od "życzliwych" się dowiedziała. A chroń Panie Boże przed takim księdzem/zakonnikiem....  🙄

A co do namawiania... dobrze, że zakończyłaś znajomość i nie byłaś z nim. Zupełnie inne temperamenty - skończyłoby się pewne tak, że by Cię zdradzał.

Ja cały czas byłam w takich relacjach, gdzie ja musiałam zachęcać, nakręcać, kusić. Im wystarczyło raz za czas, z jednym to nawet z pół roku się tylko przytulaliśmy i mizialiśmy, i chociaż ja się paliłam, to on nie chciał nic więcej. A dla mnie było to bardzo długie czekanie...  Dopiero jak poznałam kogoś, z kim pod tym względem pasujemy do siebie idealnie, zrozumiałam, jak jest to ważne.

Ja nie widzę zbytniego sensu w zbyt długim czekaniu. Jak już z kimś zdecyduję się być, to jestem tej osoby pewna - wiem, że chcę z nim być, znam go, podoba mi się, nie ma okresu "próbowania się" - on był już przed związkiem. Dlatego nie widzę nic złego w pójściu do łóżka po kilku dniach/tygodniach - ale podkreślam, przy takim związku, jak opisałam.
Jeśli przespałabym się z facetem na imprezie, to logiczne by było dla mnie, że nic z tego nie będzie. Ja dla niego miałabym łatkę "łatwej", i on dla mnie też 😉
A co z tym, że seks, przez ogromną fizyczną bliskość zacieśnia naszą więź z facetem? Kiedy wkłada się w to mnóstwo emocji i czułości i kiedy sam akt szczerze satysfakcjonuje oboje, to jest to najpiękniejsza rzecz między dwojgiem ludzi. Jest to takie intymne i dzięki w/w satysfakcji tak naładowuje szczęściem i pozytywnymi emocjami, że nie wyobrażam sobie życia bez tego... I wcale nie wyolbrzymiam, naprawdę nie jestem w stanie opisać jak ważne uczucia to we mnie wywołuje 😉
Tak więc bycie ze sobą, bez współżycia uważam za coś niepełnego, pomijając mój stosunek do instytucji małżeństwa. Jak to mawia mój Pan Pewien - wszystko jest dla ludzi  :kwiatek: Wiadomo, że jest to też kwestia temperamentu, a przy moim trudno silić się na pełną obiektywność  😀iabeł: Jest to jednak moja opinia - nikt, nigdy nie przedstawi mi na tyle słusznych argumentów, żebym zwątpiła w swoje poglądy 😉 Seks jest dla mnie dopełnieniem bliskości pomiędzy dwojgiem ludzi, czymś co ostatecznie cementuje związek.
Udany seks, to udany związek, jeżeli się decyduje na dzielenie życia z drugą osobą, to chcę wiedzieć o niej wszystko. I móc liczyć na nią w każdej sytuacji  🙂
Ja mniej więcej tak samo uważam. Stąd właśnie moje poglądy, że nie chcę czekać kilku miesięcy, skoro to jest właśnie jeden z budulców związku.
pochwalę się co dostałam na walentynki 🙂
Święto może i głupie ale ja kooocham prezenty a szczególnie takie wymarzone z akcentem humorystycznym 🙂



Właśnie wróciłam z 3 dni w górach sam na sam z B. i powiem wam, że z nikim i nigdzie się tak dobrze nie bawie jak z nim 🙂
jednak to jest to coś co nas trzyma i nie puszcza 🙂

Też byłam "świadkiem" sytuacji, jak facet zostawił dziewczynę i poszedł do zakonu. W dodatku jej o tym nie powiedział, niby że gdzieś wyjechał, i dopiero od "życzliwych" się dowiedziała. A chroń Panie Boże przed takim księdzem/zakonnikiem....  🙄


Ja właśnie takie coś przeżyłam. Chłopak któregoś dnia zniknął, matka powiedziała, że nic nie wie... Dopiero parę lat później zobaczyłam go na ulicy w sutannie  😲 Ech, stare dzieje, szkoda czasu, żeby to opowiadac.

Jeśli chodzi o seks - ja sobie nie wyobrażam, jak można wziąc ślub, nie wiedząc, jak to jest współżyc z partnerem. Jestem w stanie wymienic sporo par, które się rozstały właśnie przez sprawy łóżkowe. Ciężko byc z kimś, kto sprawia, że jest nam niewygodnie fizycznie, czy też psychicznie. A że niestety seks jest sprawą bardzo ważną dla większości ludzi, może doprowadzac do frustracji, a co za tym idzie złej atmosfery w związku.
Ikarina - strasznie mi przykro, nie wyobrażam sobie nawet, co wtedy można czuć.

Ninevet  😀
honey, mam dokladnie takie samo zdanie jak Ty 🙂 i ciezko mi jest wyobrazic sobie kilka lat przezytych tylko na calowaniu sie i przytulaniu. i co wiecej na obietnicach "po slubie kochanie" -.-
Macie czasami tak, że żal wam tych, z którymi zerwałyście? Czy odrzucacie ich w niepamięć i żyjecie dalej, od nowa?
fin, wiesz do tej pory bylo tak ze jak nawet bylo mi zal przy zrywaniu, to po jakims czasie okazywali sie takimi dupkami ze bylo mi zal tego ze bylo mi ich zal kiedykolwiek 😁
kujka  😁 🏇
mój prezent walentynkowy  😍 💘

wistra, wow!!!!!!! od kogo???😀😀😀
Od mojego P 🙂
Wróciliśmy do siebie po 3ech m-cach.
Jest cuuuudownie  💘
szepcik, Oj tak, też się cieszę, że nic z tego nie wyszło. Co najśmieszniejsze.... to on mi pierwszy powiedział "słuchaj, lepiej będzie jak zostaniemy przyjaciółmi" 😁 a po pół roku chciał wracać i dałam mu jedną szansę, oczywiście nie godząc się na żadne ekscesy łóżkowe, szansę zaprzepaścił i za drugim razem już sama definitywnie zakończyłam znajomość.

Też nie widzę wielkiego sensu w czekaniu, ale pod warunkiem właśnie, jeśli się jest pewnym tej drugiej osoby. Takie coś się czuje 🙂 No i kiedy to wychodzi tak "z obu stron". Co innego takie lekkie zachęcanie z szacunkiem dla tej drugiej strony, a co innego namawianie, męczenie i prawie, że zmuszanie.

fin, odrzucałam w niepamięć i żyłam dalej. Tylko raz mi było żal, ale szybko się z tego "otrząsnęłam", bo wiedziałam, że nie pasujemy do siebie i będziemy się wiecznie kłócić. On teraz znalazł inną dziewczynę, z którą chyba mu lepiej niż ze mną [przynajmniej tak to z boku wygląda], więc fakt, ze z nim zerwałam "prędzej niż później" chyba w końcu wyszedł na dobre obu stronom.

wistra łał! ale suuuuuper!  😀 Czyli może istnieć tryumfalny comeback 🙂🙂

Wista- prezent świetny!

Mi się jakoś tak wydaje, że częściej te osoby które zostawiły chcą wrócić (po pewnym czasie) niż te rzucane. Osoba pozostawiona pomęczy się w większości przez jakiś czas i jak przejdzie to już nie chce wracać, a osoba która zostawia przez jakiś okres czasu często jest szczęśliwa, a później chce wrócić.
wistra, ja zadam glupie pytanie ale.. co to jest? to jest jakis obrazek tak?
No właśnie też nie rozkminiam co to 👀

Ja powrotów nie uznaję 😉
to jest obraz a w zasadzie kilka obrazów do powieszenia obok siebie na ścianie.
jakby "pocięte" zdjęcie.
wistra ciekawe to to 😉 ja powroty tyż nie bardzo uznaję... Czekam już ponad 8 miesięcy, aż pewien człowiek zacznie mnie wkurzać, a tu nic  😀iabeł: Jest kolorowo i szalenie z mnóstwem uniesień, a ja chcę żeby mnie trochę powkurzał, co by się upewnić, co to xza uczucie  😎
Nigdy się nad powrotami nie zastanawiałam ale wydaje mi się, że to zależy od przyczyn rozstania i od tego czy jest się osobą rzucającą czy rzuconą.
Wydaje mi się, że gdyby mnie ktoś kogo kocham zostawił to o powrocie bym marzyła ale gdy to ja podejmuję decyzje, że się rozstajemy to przy niej trwam. No i oczywiście w wypadku zdrady nie ma mowy.
Ja dostałam taki obraz:




Aaaaaaaaaaaaaaaaale cuuudooownnneee  😜 !
Aż sobie zapiszę te zdjęcie!
pomyślałam że do problemów sercowych mój się zalicza.
opiekuję się starym koniem. w sumie to ma w sobie mnóstwo energii,a powera takiego, że wiele młodszych i młodych koni może mu pozazdrościć.
jednak... boję się momentu, kiedy go zabraknie... już teraz, kiedy dowiedziałam się, że jest ranny (w sumie to lekko - nic poważnego) to płakałam kilka dni...
jak mam sobie poradzić, kiedy odejdzie i jak się do tego przygotować psychicznie?
boję się też, że inne oferowane mi pod opiekę konie będę odrzucała...
My razem byliśmy 1,5 roku, ale w końcu się wkurzyłam i powiedziałam dość.
Gdyby Piotr nie próbował i nie pisał, nie wróciłabym do Niego.
Ale wróciłam, już mija 2gi miesiąc po powrocie i jest na prawdę cudownie!  😅

Tak, a ten koń z płomienia to obraz.
Ma wys. 100cm, szerokość 150cm 🙂
z facetem źle, bez faceta też źle.
da się pogodzić jakos bycie singlem z byciem w związku?  🤣
To chyba jest wtedy to coś nazywane wolnym związkiem  😂
o nie nie to ja podziękuje. w takim razie pozostaje mi być sama  😉
Będąc w "wolnym związku" nie trzeba od razu z wszystkimi innymi na lewo i prawo  😎
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się