A ja się zastanawiam, czemu facet, z którym nie rozmawiam od pół roku, który ma dziewczynę, i z którym znajomość zakończyła się kijowo, pisze znienacka życzenia świąteczne.
Do mnie dziś też napisał taki typ.. jeszcze używał takich zwrotów jak kiedyś, jak było nam fajnie.. 🤔
A to u mnie nie, i w ogóle napisał z nowego numeru (chyba???) i nie wiedziałam na początku kto to, ale się domyśliłam po jednym jego tekście 😉 i specjalnie potem życzyłam mu jeszcze udanego sylwestra - bo rok temu w sylwestra właśnie się poznaliśmy, i nie należał on do udanych 😉
wgl, jestem zszokowana, K. mnie słucha 😁 dostałam wczoraj kryształowe serduszko z łańcuszkiem.. wpadł na taki prezent dlatego, że kiedyś tam w październiku powiedziałam, ze dotychczasowe serducho które mam na szyi mi sie znudziło i chce sie za czymś innym rozejrzeć..
a ja jestem zołzą i prezent dam mu dopiero w sobote, tak jak miało być wg planu 😁
edit: napisał kolejny tegoroczny adorator - też zajęty 😉 a ja z kolei mam fajny ubaw z B. - to takie rozkoszne, jak mnie słucha 🤣 np. pytam, co dostał pod choinkę, a on nie chce powiedzieć - to odpisuję, że jest mi z tego powodu przykro, i zaraz pisze 🤣
samozaparcie 😅 pisze, trochę go pomęczyć dłuższym nieodpisaniem i voila! szczególnie gdy chodzi o to,że chciał pobyć sam,wystarczy po fochu stwierdzić,że chciało by się go widzieć i pogadać,ale szanuje się jego potrzeby 😎 na co On w tym momencie,że może jednak po 18 by się można było spotkać 👀
Jednak będę się upierać, zwłaszcza po wigilii z moim facetem (zdecydowanie ponad 25 lat😉, tatą (powyżej pół wieku) i dziadkiem 85lat, że faceci nie dojrzewają tylko rosną.
Do mnie też z okazji świąt pisali Ci, z którymi od dawna kontakt jest ucięty. Ciekawe czy z grzeczności, z z zamiarem? Jeden, jak tylko dostał życzenia zwrotne to wysłał sms z pytaniami co u mnie i czemu się nie odzywam 😂. Magia świąt, hahaha
akzzi, problemy sa zawsze. i zawsze beda. nikt nigdy nie zagwarantuje Ci, ze pewnego dnia nie przyjdzie mysl 'po co mi to?', 'czy to jest czlowiek z ktorym chce spedzic reszte zycia?'. takie mysli beda, predzej czy pozniej. nie zawsze jest rozowo-puchato, a partner to nie ksiaze z bajki na bialym rumaku. 'a moze...?' jest takie ludzkie, normalne. nikt nigdy nie da Ci gwarancji ani recepty na milosc az po grob. chociaz nie- moja babcia taka ma, nazywa sie kompromis, wyrozumialosc i odpowiedzialnosc za wlasne decyzje. po prostu- dojrzalosc.
czy w momencie nie do końca pełnej pełnoletności mam prawo sądzić,że z facetem mogę stworzyć napradę coś długiego i pięknego... nie rzucam się na prawo i lewo do łóżka,nie wchodzę w niepewne związki...ale on od początku mnie do niego ciągnie,a on wciąż pyta co jest między nami... ja wciąż nie odpowiadam wprost...
honey, zawsze masz prawo tak sadzic i w to wierzyc- warto sobie dac szanse i dazyc do tego, by bylo dlugo i pieknie. a co do jego pytan- odpowiedz sama sobie uczciwie co czujesz
Fakt nikt mi tego nie zagwarantuje... I mam rozumiec, ze to nie tylko ja taka dziwna jestem, ze dopadaja mnie mysli typu "a moze...?" Czasem się wlasnie zastanawiam czy nie chce zrobic z partnera "ksiecia z bajki...ale takiego perfekcyjnego", bo jesli ma to byc taki "zwykły" ksiaże z pewnymi wadami to juz nim jest...
Faktycznie Twoja babcia ma wspaniałą recepte, bo sa to jedne z rzeczy, dzieki ktorym mozna z sobą wytrzymac na dluzsza mete, a moze nawet az po grob.
Tylko czemu to wszystko takie trudne jest, czy to ja weszlam w taki wiek, ze sama nie wiem czego chce...Bo chyba chcialabym za wiele... 😡
akzzi, opisałaś normalny związek mający dobre i mniej dobre strony. Brakuje Ci czegoś, masz wątpliwości. Kto ich nie ma od czasu do czasu? Ponoć kryzys w związku może trwać latami i zostać z sukcesem pokonany. Może boisz się do końca zaufać i zrobić krok do przodu? Ryzyko rozczarowania czy zdrady zawsze istnieje, ale czy nie warto wciąż próbować?
Wiem, ze nie ma zwiazku bez klotni czy kryzysow mniejszych badz wiekszych... Chyba najwiekszym problemem jest w moim przypadku to, ze boje sie, ze dobra bajka kiedys sie skonczy, ze czar prysnie...
Krok do przodu mowicie...no i tego sie boje. Czuje wszystkimi zmyslami, ze chwila oswiadczyn/zareczyn pozniej slubu (czyli podjecia jakiejs konkretnej decyzji) zbliza sie wielkimi krokami. I cięszę się bardzo, a zarazem boję, ze po tym wszystko sie zmieni...
honey Pełnoletnosc prawnie osiąga sie w dniu 18 urodzin, ale fizycznie/psychicznie moze to nastapic zarowno wczesniej jak i pozniej 😉
Ja rozniez zaczynalam swoj zwiazek jak bylam mlodziutka (mlodsza od Ciebie). Czy stworzylam cos dlugiego...?hmm.. no juz troche trwa, ale napewno byl/jest piekny i mam nadzieje ze bedzie taki... (bo to, ze sie "boje" to juz inna kwestia)...