Martva - Mojej miłości jest dobrze. Ma dobry dom u starszego Pana gdzie daje źrebaki, dobrego właściciela, bo właścicielem jest Met ( :kwiatek: ) ale żyje sobie nadzieją, że pewnego dnia Pan odda Lirę do Szkapy, bo nie będzie chciał/nie będzie mógł się nią już zajmować a ja wreszcie będę miała pieniądze by ją utrzymać na poziomie. By móc chodzić z nią na spacer i smarować kopytka. Nie dążę do spełnienia (poza dążeniem do sukcesu zawodowego ) tego marzenia, bo wiem, że do ma fantastyczny z tym, że daleko ode mnie. Wiem, że jeśli jednak nie będę w stanie dać jej domu to u Met i tak ma jak w bajce. Jednak jest marzenie, jest cichutka nadzieja, że będę miała swój happy end razem z nią, bo na razie ona ma "happy" a ja mam "end" .


Edit:
ninevet, obie wiemy, że między moim a 'moim' nie ma różnicy (poza formalną)- kocha się tak samo. Ja już wiem, że się nie zestarzeję przy pierwszej końskiej miłości- odeszła dawno temu. Trzymam kciuki za pozytywne rozwiązanie sprawy co do Lapisa :kwiatek:
Czas pokaże co z tego wyjdzie, wiem, że w tamtej stajni jestem mile widziana ale nie chce się nikomu "wpieprzać" jak mnie poproszą/zaproszą to bardzo chętnie zajmę się każdym jak własnym ale na razie jest 5 koni i 5 dziewczyn które się nimi zajmują.