Alice - jeszcze pare godzin temu martwiłaś się, że nie będziesz miała co robić, siedząc na hipo od rana do wieczora 😁 a zaraz się okaże, że czasu Ci zabraknie 😉
Nic dziwnego, ja już sama straciłam kontrolę nad tymi rzeczami 😁 Zawsze mam problem jak coś wziąc żeby nie spadła cała reszta :P Będe musiała zostawić sobie najpotrzebniejsze rzeczy... Tylko, ze mi sa wszystkie wielce potrzebne 👀
milusia, tak, to niniwa 🙂 kobyla jechac nie musi, da sie wyslac nasionka :P
ja dzis mialam najpierw wspanialy humor, potem wizyte u koni a na koniec mi dowalili poprzedni wspollokatorzy i juz nie mam az tak dobrego humoru. ale sie nie poddaje i staram sie nie przejmowac debilami 😎
Ludzie 2010 od 3 miesięcy i 107 stron postów? NIEŹLE! no, ja nie wiem o czym ten wątek, ale postaram się wtopić w tło, bo 456323466 godzin nie mam, żeby przeczytać 107 stron 😲 🙄 🤣
Forta-mam nadzieje, ze to przejsciowe, ale i tak strasznie mnie te kryzysy dobijaja 🙄 magda-to wyczochraj male rude skoczne arabiszcze, a za nasionka dziekuje-na razie w stajni brak miejsca na cokolwiek 😁 nie mowiac o zrebaku 😉
male rude skoczne ma od paru dni tryb nie dotykac podziwiac, wiec wyczochram.. jak laskawie jej sie odwidzi ten foszek.. do tego sprowadzalam ja dzis z padoku to chciala tylko biegac i biegac i zachodzila mi droge - no jak nie ona.. ale utoczyla sie jak ona.. maseczki blotne to jest to..
[quote author=Madźź link=topic=14622.msg515430#msg515430 date=1268243096] Ktoś to kto jedzie i czym? 👀
Ale wysyp re-voltowiczów będzie w Sopocie 😁 ja też melduję, że będę od rana do wieczora pewnie 😉 [/quote]W. jedzie Victorią jakieś N 🙂 w sobotę...chyba ,że spadnie śnieg...to wtedy jedziemy GP w domu :P
ujeżdżeniowe. My pozostajemy przy P2, za bardzo sztywnieje mi w kontrgalopach. A jechać, żeby jechać nie ma sensu.
Ktoś, on nawet na padoku nie zmienia nogi...w razie skuchy przechodzi do kłusa i się poprawia. Ale wyraźnie uważa, że jak jest kontragalop, to coś jest nie tak i czeka aż poprawię. Ale tak to luźny jest. Mam nadzieję, że ja się nie zepnę.
a ja w piatek mam pierwszy trening od niepamietnych czasow!!! jestem przeszczesliwa nie moge sie doczekac, choc zrobie taka wioske ze nie wiem... dobrze ze bedzie rano, przynajmniej obciach bedzie tylko przy p. trener. (ahh jak uslyszalam przez telefon "ale ja krzycze!" to malo nie pisnelam z radosci!)
wiecie, ostatni prawdziwy trening mialam chyba w listopadzie... mam nadzieje ze wroca te piekne czasy, kiedy Gilunio wygladal tak: