Sonika - a jakiej wielkości macie lonżownik? Dziewczyny mają rację, bieganie przez dłuższy czas po kole 20 m może być zbyt obciążające dla młodego konia, dla każdego z resztą 🙂 Ja bym poczekała z takimi zabawami jak się dziewczyna trochę ogarnie. Można teoretycznie spróbować na większej przestrzeni np. na ujeżdżalni ale z większej odległości będzie Ci jeszcze trudniej na nią wpłynąć. Jeśli dobrze Cię zrozumiałam to chodzi ci o wypracowanie jakiś relacji z tym koniem, tak? Ja bardzo lubię się z końmi bawić luzem ale zazwyczaj chodzi mi tylko o uwagę, podążanie za człowiekiem. Ze swoją mogę bardziej poszaleć i robić praktycznie wszystkie ćwiczenia gimnastyczne w stępie - ustępowania, łopatki, zwroty na zadzie i przodzie. ALe siwa jest uczona w piśmie 😀 Jeśli masz wątpliwości czy dasz radę to chyba najlepsza podpowiedź żeby się jednak w to nie pakować..🙂 Zacząć od normalnej lonży na tym lonżowniku, jeśli nie chcesz na wędzidle to na kawceanie, nauczyć sygnałów. Nie pakować się w sytuacje niebezpieczne dla siebie i konia. A potem zobaczysz 🙂
Strzyga znowu już nie przesadzaj, bo się z tego wyłania obraz, że konie tak naprawdę nienawidzą z nami być i bez cukierków nie da rady konia przy sobie utrzymać ani chwili 😎 Jednak tak nie jest. Zresztą jakby było, to każdy koń puszczony po pracy wiałby galopem ile wlezie od człowieka i nie dawał się więcej złapać 😉
Murat-Gazon dokladnie, nie umiem tego opisać W ogóle przepraszam że próbuję. Jakoś pracuje tak z końmi - wszyscy żyją, nigdy żadnej kontuzji nawet nie było Konie też nie zabijają po takiej pracy.
Masz kontrole nad koniem i na ujezdzalni i na lonzowniku taka kontrola powinna być nawet bez lonży.
milenka-falbana Lonzownik 20-21m I właśnie o taka odpowiedź mi chodziło 😉 Znaczy klacz ma 5 lat i byly pierwsze dosiady
Strzyga ja ogólnie uważam, że każde zwierzę należące do udomowionego gatunku (nie tylko konie, także psy, koty, papugi...), które wchodzi w jakieś bliższe interakcje z człowiekiem, musi posiadać zdolność do nawiązywania z człowiekiem relacji opartych na jakimś rodzaju sympatii. Inaczej po prostu gatunek by się nie oswoił i nie udomowił. Nie wiem, dlaczego niektórzy tak zawzięcie próbują udowadniać, że konie wcale nas nie lubią i nie chcą z nami przebywać. Po co mieć zwierzę, które nas nie lubi i nie chce naszego towarzystwa? Jakoś nie słychać, żeby ktokolwiek przekonywał, że psy czy koty nie lubią ludzi. Ale to taka luźna uwaga w zasadzie poza tematem.
Sonika jeżeli nawet chcesz robić coś z koniem na wolności, i tak musisz zacząć od pracy na lonży/linie. Koń musi się nauczyć cię rozumieć, skupiać się na tobie. Łatwiej to osiągnąć, mając konia "na uwięzi" - masz większą kontrolę, możesz szybciej reagować. Nie mówię, że nie da się bez, ale ilość błędów, jakie po drodze można popełnić, i mimowolnego "tracenia punktów na rzecz konia" jest duuuużo większa.
Murat-Gazon, i tak, uważam, że ganianie konia po małym kółeczku przez kij czasu, sprawiłoby, że mój kuc by mnie znienawidził. A wydaje mi się, że mnie lubi, bo daję cukierki i pozwalam skakać, a kuc kocha skakać, ale nie, żebyśmy do siebie listy miłosne pisały, i czytały swoje pamiętniki.
Dokładnie! Podpisuję się pod Murat! 😁 Przecież konie lubią przebywać z ludźmi, z wielu powodów. To znaczy MOGĄ lubić 😀 Człowiek to przecież niezła atrakcja! Cokolwiek bym nie robiła w pobliżu koni to zawsze mi asystuje cały komitet ciekawskich 😂 Oczywiście, że trawa i koledzy najważniejsi ale człowiek tez jest bardzo ciekawy i służy do wielu przyjemnych rzeczy, nie tylko do karmienia 😀 Może zrobić prysznic w upał, podrapać gdzie swędzi, zwłaszcza kobyłę po cyckach 😂 A co do pracy - konie dzięki swojej hierarchiczności silnej lubią jak ktoś je kontroluje, czują się dzięki temu bezpiecznie. Zazwyczaj 🙂
Strzyga - Sonika nie pisała o "ganianiu" tylko o tym, że koń z własnej woli może zacząc ganiać.
Strzyga co do ganiania po małym kółeczku, to się w pełni zgadzam akurat. Wszystko trzeba robić z sensem. Jednak jest różnica między bezproduktywnym "ganianiem przez kij czasu" a pracą na lonżowniku bez lonży, jeżeli ktoś umie tak pracować. Zresztą wydaje mi się, że idea okrągłego lonżownika jest właśnie taka, żeby nie było konieczności używania w nim lonży... BTW serio wierzysz w konia latającego w kółko 4 godziny? 🤔 Moim zdaniem to obrazowa przenośnia jest.
[quote author=milenka_falbana link=topic=1412.msg2574208#msg2574208 date=1469094542] konie dzięki swojej hierarchiczności silnej lubią jak ktoś je kontroluje, czują się dzięki temu bezpiecznie. [/quote]
I to powinno zamknąć temat lubienia człowieka przez konia.
Murat idea okrągłego lonżownika polega na tym, aby koniowi pewne rzeczy ułatwić. Zwłaszcza młodemu, albo początkującemu. Ściana ogranicza z zewnątrz, człowiek ze środka. Lonżowanie bez lonży to nie lonżowanie, tylko oganianie i nie ma nic wspólnego z pracą nad kontaktem, przepuszczalnością, podstawieniem zadu czy zaangażowaniem pleców.
Strzyga - słońce, czytaj ze zrozumieniem zanim zaczniesz się czepiać :kwiatek: Nikt nie pisał, że koń lubi pędzić po kółku przez 4 godziny! Tylko, że może tak się skończyć próba puszczenia luzem na lonżownik nieogarniętej kobyły... Przy czym 4 h to była przenośnia...
Zgadzam się z Tulipan i Moon - zajęcia na okrągłym lonżowniku czy gdziekolwiek bez lonży nie są lonżowaniem, które ma konkretny cel. A przynajmniej nasz wpływ na ciało konia jest mocno ograniczony. Można robić przejścia, zmiany kierunku ale raczej nic poza tym. Bardziej jest to ćwiczenie dla głowy konia niż jego ciała dlatego trzeba rozsądnie do tego podejść i nie pozwalać by koń krzywy sam sobie krzywdę robił.
[quote author=milenka_falbana link=topic=1412.msg2574216#msg2574216 date=1469095258] zajęcia na okrągłym lonżowniku czy gdziekolwiek bez lonży nie są lonżowaniem, które ma konkretny cel. A przynajmniej nasz wpływ na ciało konia jest mocno ograniczony. Można robić przejścia, zmiany kierunku ale raczej nic poza tym. Bardziej jest to ćwiczenie dla głowy konia niż jego ciała dlatego trzeba rozsądnie do tego podejść i nie pozwalać by koń krzywy sam sobie krzywdę robił. [/quote] Dokładnie o to mi chodziło. Jeśli pracujemy np. nad emocjami konia, nad posłuszeństwem, szybkością odpowiadania na polecenia itp., to można to robić na lonżowniku bez lonży i bez wypięcia. Wszystko zależy od tego, jaki jest cel w tym konkretnym momencie. Nie każda praca na kole służy wyłącznie pracy nad kontaktem i zaangażowaniem zadu.
No to jak rozmawiamy o naturalnych pląsach to ja nie mam nic do dodania.
Nad emocjami, posłuszeństwem i szybkością odpowiadania na pomoce pracuję z koniem cały czas. Na przykład podczas treningu lub podstawowych czynności okołokońskich jak siodłanie i czyszczenie. Nie potrzebuję do tego kantara sznurkowego, ani teorii o mistycznej więzi jaka mnie łączy z moim koniem.
Przede wszystkim ja klaczy gonić nie będę . Będę czekać aż sie sama zatrzyma, bez jakiejkolwiek presji
Kucanie oznacza olanie kompletnie konia. Nie musi być kucanie, czasem chodzę po środku i nie zwracam uwagi na konia.
gaga właśnie nie miałam takiej sytuacji żeby nie chcial współpracować, zawsze chętnie pracują. Czasem tylko konie mają inny pogląd na to jakim chodem albo w ktorym kierunku chca iść - to koryguje.
Naprawde widać, że nigdy nie dalyscie koniom wolności na tyle żeby pokazaly wam czy maja chęć współpracy czy nie. Na lonży wyboru nie mają. Bat i lonża i koniec.
Ale na lonżowniku nawet bez lonzy tej wolności też nie dajesz. Spróbuj popracować na otwartej przestrzeni, na hektarach łąk.
no dobra pominmy moze kwestie sensownosci oganiania luzem w kolko, bo chyba jest to mur nie do przebicia ALE skoro jest pytanie czy aby na pewno kon sie zatrzyma to czemu nie mozna wziac jednak tej lonzy i jezeli kon bedzie ok to ja odpiac, a jezeli nie to delikwenta skrocic i uspokoic, ucinajac bezsensowne bieganie?
czy od jednorazowego "w razie w" podpiecia lonzy kon bedzie mial jakas traume do konca zycia?
No i dlatego należy od razu ukrócić takie naturalne zapędy, żeby się tragedią nie skończyło.
Na koniach się nie znam, dopiero je poznaję i ucze się ich, staram się wiele czytać, słuchać, przyswajać wiedzy, więc na pewno nie będę wypowiadał się co do zasadności dania koniowi możliwości wybiegania się w kółko, ale zauważam że tu, jak to w naszym społeczeństwie króluje podejście, że tylko ja mam rację, że tylko moja metoda jest słuszna, reszto to błąd, tragedia, śmierć na kopytach.
Ktoś kto chyba zna się na koniach, ich treningu i psyche stwierdził w jednym z wywiadów: ". . . Nie lubię pracować za wszelką cenę. Metody naturalne są bardzo dobre i może przyniosły by efekt, ale jest to tak czasochłonne, że nie stać mnie na to . . . "