lazuryt00, zanim dobijesz do II - nauczysz się szukać w przepisach 🙂 (albo twój trener będzie umiał) i to jest zupełnie poważna odpowiedź. Bez ogarnięcia III da się zrobić, II - mission impossible.
Skoro ten nakostniak jest już twardy, fakt, ze dość duży, ale myślicie, że warto próbować go zmniejszyć? Koń nie kuleje, nie zachowuje się jakby go coś bolało. Miejsce trochę kiepskie...
mega "żółtodziobowe" pytanie :P (od razu mówię sytuacja czysto hipotetyczna): Koń wraca z patwiska i kuleje.. Brak opuchlizny tylko kulawizna.. i co wtedy? Schładzamy? A jak jest opuchlizna i kuleje to wtedy rozgrzewamy? Żeby szybciej się "rozeszło"?
Od razu uprzedzam, szukałam w wyszukiwarce i nie znalazłam żadnej satysfakcjonującej odp...
Generalna zasada jest taka, że świeże urazy się schładza ("świeży" to nawet do 48 godzin), żeby ograniczyć rozprzestrzenianie się stanu zapalnego i obrzęku. Ale najważniejsze to poradzić się weterynarza najszybciej jak to możliwe.
Mnie uczyli, że pierwsze 4-5 dni po urazie schładzanie (np. po stłuczeniu w celu obkurczenia naczyń krwionośnych), potem w podostrych i chronicznych stanach zapalnych można stosować terapię ciepłem.
stłuczenia itp 48 godzin się chłodzi. potem się grzeje, ew. ciepło-zimno. oczywiście szczegóły dokładnie to zaleznie od przypadku konkretnego, ale zasada jest taka. opisywane to było wiele razy, dokładnie co i jak i dlaczego. ja tez pisałam, pamiętam, kilka razy nawet.
Gdy prowadzi się konia, oprowadza kogoś na nim lub po prostu stępuje w ręku to jak jest bezpieczniej i lepiej z wodzami na szyji konia czy zdjętymi ?? z róznymi opiniami sie spotkalam, chcialam znac takze wasze zdanie
Właśnie też tak myślę, ale spotkałam się z taką opinią, że jak się już koń wyrwie to moze się zaplątać przez co stwarza się jeszcze większe zagrożenie. Uważam też, że, gdy wodze są na szyji i oprowadza się laika (np. festyny) to może łapać za wodze.
Jak już koń się wyrwie to nawet jak wodze są na szyi to się mogą zsunąć na bok/ przez łeb jak się schyli (no chyba że zabezpieczone ale to trudno wtedy trzymać) i też się może zaplątać 😉
Też prowadzę ze zdjętymi, zawsze to łatwiej konia utrzymać jeśli coś mu odbije. I fakt - jeśli się wyrwie to i w "założonych" się może zaplątać, czy to od machnięcia głową w dół, czy jak wodze zjadą na jedną stronę szyi. Dla mnie to żaden argument 😉 A co do trzymania - dzieciaki mogą się trzymać siodła z przodu (choć ja do tej pory w 99% dzieciaki oprowadzałam z pasem do hipoterapii). A nawet takie całkiem małe (3 lata) też dawały radę siodło z przodu złapać, mają na pewno stabilniej niż gdyby trzymały za wodze a ja zawsze mam tę lepszą kontrolę, że jak mi koń uskoczy i wyrwie się z jednej ręki, to w drugiej mam jeszcze końcówkę wodzy=czas na reakcję.
Ja też uważam, że ze zdjętymi wodzami jest bezpieczniej (choć sama czasem się zapominam i prowadzę z przełożonymi przez szyję). Nie wiem jakie macie doświadczenia ale ja sobie nie przypominam żadnego przypadku, kiedy koń sobie coś zrobił zaplątawszy się w wodze. Zwykle to wodze wychodziły z tego pojedynku w dwóch kawałkach zamiast w jednym
Nie bardzo wiem w którym wątku o to spytać więc spróbuję tutaj. Moja koleżanka pisze pracę naukową odnośnie kopyt i sierści koni. Czy ktoś z Was dysponuje artykułem, źródłem lub danymi mówiącymi o fizjologicznym składzie mikro i makroelementów w kopycie?? Będę wdzięczna za każdą pomoc.
Ja też uważam, że ze zdjętymi wodzami jest bezpieczniej (choć sama czasem się zapominam i prowadzę z przełożonymi przez szyję). Nie wiem jakie macie doświadczenia ale ja sobie nie przypominam żadnego przypadku, kiedy koń sobie coś zrobił zaplątawszy się w wodze. Zwykle to wodze wychodziły z tego pojedynku w dwóch kawałkach zamiast w jednym
A na wystawie ogiery, których prowadzący sądzili, że mogą się wyrwać, rozpinali końcówkę wodzy, właśnie żeby koń nie przełożył nogi i nie rozerwał ich w razie czego.
my zdejmujemy wodze, poza wymienionymi powodami ( wygodniej i bezpieczniej sie prowadzi itp, z wytokiem oczywiste - technicznie ) także dlatego, żeby właśnie siedzący laik za nie nie trzymał - nie ciągnął, nie szarpał, szczególnie gdy się przestraszy itp - odruchowo się uczepia i ciągnie pogarszając sprawe (dzieciaka można z siodła w razie spłoszenia łatwo ściągnąć - jak uczepi się wodzy - trudne/niewykonalne i niebezpieczne ....
Generalna zasada jest taka, że świeże urazy się schładza ("świeży" to nawet do 48 godzin), żeby ograniczyć rozprzestrzenianie się stanu zapalnego i obrzęku. Ale najważniejsze to poradzić się weterynarza najszybciej jak to możliwe.
Hmm a co jeśli kulawizna pochodzi od naciągnięcia powiedzmy mięśni? Z własnego doświadczenia swojego ciała mam wrażenie że lepiej mi jest gdy takie miejsce rozgrzeje aby mięsień wrócił do swojego pierwotnego stanu. Pytam jako laik , więc chętnie dowiem się czy mimo wszystko zawsze chłodzimy i czy moja teoria jest błędna czy nie🙂
Ulalala, schłodzenie nie zaszkodzi. chlodzenie obkurcza naczynka - zapobiega, zmniejsza wysięki - czyli min opuchliznę, zatrzymuje stan zapalny (grzanie go potęguje). jeśli wiesz co jest przyczyną - to dzialasz przyczynowo (czyli chłodzisz lub grzejesz, masujesz, ruszasz lub usztywniasz, podajesz leki itp - zależnie jakie jest wskazanie), jeśli nie wiesz, a "wiedza"(wet) przyjedzie za jakiś czas - to robisz to co może pomóc, a nie zaszkodzi. jeśli to nie jest banał a ty nie masz dużego doświadczenia i wiedzy - wzywasz wykwalifikowaną pomoc i ona kieruje leczeniem. chłodzenie to taka "pierwsza pomoc" w tym przypadku, może zapobiec pogarszaniu się stanu. naciągnięcie też bym najpierw schłodziła, potem grzała - z ww powodów.