Forum konie »

naturalna pielęgnacja kopyt

na blogu Wiwiany [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg359050.html #msg359050]str 37[/url] . dyskusje o wplywie zywienia na kopyta [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg353729.html #msg353729]str 34[/url] (i kolejne posty) . roznice miedzy szkolami [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg150295.html #msg150295]Ramey a Swedish[/url] [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg323135.html #msg323135]SANHCP a AANHCP[/url] [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg359050.html #msg359050]Strasser-Ramey[/url] . buty, a la buty [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg239377.html #msg239377]z detki[/url] . sprzet (tarniki, noze, inne) [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg203207.html #msg203207]str 10[/url] [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg231175.html #msg231175]hoof jack[/url] (tj. podporka) [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg231263.html #msg231263]pomysly na podporke[/url] [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg231402.html #msg231402]ostrzenie nozy[/url] (+ kilka kolejnych postow) [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg233787.html #msg233787]tarnik noz[/url] [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg369314.html #msg369314]str 46[/url] i [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg369377.html #msg369377]str 46[/url] _________________________________________________________________ . artykuly j. polski [url=[[a]]http://hipologia.pl/news/show/id/461\" target=\"_blank\" rel=\"ugc\">Poszukiwanie prawdy na temat syndromu trzeszczkowego Koniec z chorobą linii białej Zrozumieć podeszwę j. angielski Articles by Pete Ramey Forward Foot Syndrome (FFS) by Walt Friedrick [url= http://www.voltahorse.pl/forum/viewtopic.php?f=1&t=12911&st=0&sk=t&sd=a #p910686]bose konie w sporcie[/url] _________________________________________________________________ . przydatne strony j. polski [url=[[a]]http://o-kopytach-naturalnie.blog.onet.pl/\" target=\"_blank\" rel=\"ugc\">blog Wiwiany Naturalne kopyto czyli rzecz o bieganiu boso j. angielski Swedish Hoof School Lars Pala Marjorie ANHC all-natural-horse-care The Naked Hoof Iron Free Hoof Case Studies Oskar’s hooves HealthyHoof _________________________________________________________________ [url= http://re-volta.pl/forum/index.php/topic,1384.msg824845.html #msg824845]Instrukcja wykonania \"noża do czyszczenia rowków przystrzałkowych\"[/url] _________________________________________________________________ kto się wybiera na kurs naturalnej pielęgnacji kopyt do Poznania?  planowany jest 18-19 kwietnia. ja jadę na pewno. jeśli ktoś z Wawy, okolic też się wybiera można by pomyśleć o jakimś wspólnym transporcie. BTW - wysłałam mojej wet artykuł, który wkleiła dea w wątku o dr Straser - o nowym podejściu do prowadzenia kopyt u trzeszczkowców (niskie piętki, bose kopyta itp). odpisała mi, że artykuł jest interesujący, a koncepcja Ramseya ma swoją logikę i że warto spróbować, bo sama jest ciekawa rezultatów. fajnie, że jest otwarta. będziemy probować 😉 ">
branka- super wieści napawające optymizmem :kwiatek: Jeśli dodamy do tego sukces forumowej Bader to już w ogóle 💃....
Moje śmigają w terenie na bosaka (pode mną, pod klientami dla bezpieczeństwa buty), nie czuję żadnych napięć w mięśniach....nic, co wskazywałoby na dyskomfort przy nadepnięciu na kamienie 🏇To nasz 3bosy sezon. U Smyka w przodach utrzymują się niskie piętki, strzałki piękne jak nigdy i dojrzewam do myśli, że należy zrobić rtg kontrolne (3lata temu zdiagnozowany przykurcz). Fajne jest to, że konie chodzą regularnie (5-6razy/tydz), średnio robimy ok 15km w szybkim tempie...nie są przeciążone jak podczas dłuższych rajdów i zdecydowanie kopytom to odpowiada. Do tego 24/h na dworze: trochę na pastwisku (z trawą krucho przez tą susze) reszta na wybiegu z sianokiszonką (limitowaną, bo turlać nie chcę)😉
... tylko u mnie przysłowiowa dupa od (ło matko to już prawie) 4  lat ale jest to do uzasadnienia:
1. żarcie zmieniłam  dopiero od niecałych dwóch lat
2. Suplementacji nie stosowałam regularnie i też wprowadziłam dość późno
3. padokowanie mamy lipne i nie da się nic zrobić - po prostu krótko
4. no  samo werkowanie - dopiero teraz w zasadzie większość rzeczy robię w pełni świadomie i jestem w stanie przeanalizować przyczynę i skutek - człowiek się uczy.

Aktualnie kon odstawiony od jazdy na jakies 4 miesiace i robimy sobie rekowalescencję:
1. suplementacja
2. struganie mega regularnie
3. i spacery w łapie
zobaczymy jaki będzie efekt.
branka - ciełam obcęgami do kopyt ( niestety mam tępe ) po 2 cm , troche mi to zajeło  🙁
Jak ja miałam taką misję (i wiedziałam, co mnie czeka) to po drodze kupiłam brzeszczot - tylko dzięki temu dałam radę, bo kobyła zimnokrwista i rogu było ... dużo  😲 gruby i mocny. Do tego nogi ją bolały, a ona nigdy w życiu nie była nauczona podawania kopyt (trzy- czy czterolatka), szacunek do człowieka słaby, nie chciała stać, wyrywała nogę i rzucała nami po ścianach. Jak teraz o tym myślę - to była prawdziwa misja na Marsa, naprawdę... a rok później oddawałam kobyłę kowalowi - kopyta bez śladu ochwatu, nogi sama trzymała i stała jak aniołek, trzeba się było tylko namęczyć przy samym obcinaniu, bo wiadomo, zimnokrwiste jednak mają na czym stać 😉 Ciekawe co teraz u niej...
A ja ostatnio zajrzałam w kopyta znajomej kobyłki i się przeraziłam. Kowala dawno nie widziała. Objechałam tarnikiem powyłamywane ściany, żeby coś więcej można było zobaczyć. Kowal będzie jakiś, jak się uda znaleźć, bo w okolicy ciężko. Na pewno nie będzie to super fachowiec. Dlatego prosiłabym o jakiekolwiek sugestie jak to nieszczęsne kopyto strugać. Na strzałki kazałam clotrimazol+tribiotic. Wystarczy? O dziwo tylko strzałki w przodach są masakryczne. Tyły bardzo ładne. Zrobiłem zdjęcia tego nieszczęsnego prawego przodu. Będę wdzięczna za jakiekolwiek wskazówki, które będę mogła przekazać dalej  :kwiatek:






Ja bym przede wszystkim wyciela to, co gnije. Jestem zwolenniczką maksymalnego otwierania takiego syfu, nawet kosztem utraty połowy strzałki, która i tak wyleczona szybko odrośnie. Powietrze + leczenie działają cuda.
LatentPony - noooo nie wiem, to zależy od konia i warunków. Przy takich zabetonowanych ścianach wsporowych strzałka niekoniecznie może chcieć zdrowieć. Parę razy widziałam sytuację, że podcięcie czegoś takiego (jak z różnych przyczyn od środka nie odrastało wystarczająco szybko) powodowało, że gniło głębiej :/ Ja bym najpierw podleczyła ten głęboki rów, żeby choć do linii włosów zszedł.

nagana - przede wszystkim: wiesz co to jest kopyto skośne? Nawet w ramach robót interwencyjnych UWAGA, żeby wewnętrznej ściany nie podcinać krócej niż zewnętrzną (teraz trochę tak jest), bo wam się to kopyto dokumentnie położy na bok i będzie duży problem. Już lepiej zostawić nieestetycznie połupaną wewnętrzną niż ją zaokrąglać. Można konia wesprzeć żywieniem i postarać się zadbać o to, żeby wewnetrznej ściany nie przeciążał (może to robić np. z powodu chronienia obolałej strzałki, wyższej ściany zewnętrznej albo takiej postawy). Zewnętrzna ściana jest jeszcze na pewno trochę do obniżenia - nie za dużo, żeby nie obciążyć za mocno tej paskudnej strzałki.
Czy drugi przód też wygląda, jakby chciał się wykładać na bok?

Jak clotrimazol+tribiotic nie pomoże, to oczywiście armex polecam 😉
dea ja o kopytach za dużo nie wiem. Staram sie czytać i wątek śledzę, ale to teoria tylko.

Ja tej wewnętrznej ściany nawet nie tknęłam. Ona się tak sama wyłamała, podobno wcześniej się kładła, a teraz wyłamała się tak, że jest dobry centymetr powyżej poziomu podeszwy (wnioskuję z tego, że mi powiedzieli że była podwinięta pod kopyto). Jak to zobaczyłam, to bałam się cokolwiek ruszyć, żeby nie pogorszyć sprawy. No i nie wiedziałam właśnie co zrobić z tym, że całe kopyto jest skośne. Ktoś kto ją strugał ze 3 miesiące temu powiedział, że tylko kucie uratuje sprawę, a że właściciel kuć nie zamierza olał temat.

Czy oprócz obniżenia tej zewnętrznej ściany i leczenia strzałki coś jeszcze teraz można zrobić? A co z piętkami? Ta wewnętrzna nie wiem czy widać na zdjęciach, ale wygląda tak jakby też miała ochotę się podwinąć.

Drugi przód oprócz tego, że przerośnięty i strzałka wygląda podobnie jest prosty. Znam tą kobyłę od dawna. Mój koń stał w tej samej stajni wiele lat i to kopyto nigdy się tak nie krzywiło.
o, jak juz o gnijacych strzalkach - chwilke temu dea pisala ze nie poleca siarczanu w krysztalkach - czemu?

od wiekow uzywam, czasem sam, czasem na wazelinie, na wierzch dziegiec i jak dla mnie ladnie leczy, zwykle wystarczy pare razy zalozyc zeby byla poprawa


raz kiedys w stajni stosowalismy kreoline, ale zabijcie nie pamietam czemu - jedyne co mi sie kojarzy to ochwat  - mozliwe to?

a jak z olejami? stosowac, nie stosowac?
spotkalam sie ze skrajnymi opiniami, od "nie, nigdy, niech kopyto oddycha" do "oczywiscie, codziennie jak sucho, a przynajmniej raz - dwa w tygodniu"
olej mam aktualnie fajny, ponoc 100% naturalny, z olejem laurowym
My nie stosujemy olejów.
Prawidłowo strugany i żywiony koń, mający zapewnioną odpowiednią dawkę ruchu nie potrzebuje żadnych smarów.

A tak swoją drogą apropos smarowania kopyt - mam podopiecznego, który miał smarowaną puszkę jakimś wynalazkiem, który został na niej - nie daje sie zmyć pomimo że nakładany był dawno temu. Dopiero nowy róg zrasta bez osadu z tego smaru. Co ciekawe nowy róg jest bardzo ładny, natomiast tam gdzie był ten smar puszka wygląda koszmarnie - cała w pierścionkach, do tego zrost rogu duzo szybszy na piętkach niż na pazurze. Ale od miejsca gdzie tego smaru nie ma zrost już równy z przodu i z tyłu. Ciekawa sprawa nie?
o, jak juz o gnijacych strzalkach - chwilke temu dea pisala ze nie poleca siarczanu w krysztalkach - czemu?

od wiekow uzywam, czasem sam, czasem na wazelinie, na wierzch dziegiec i jak dla mnie ladnie leczy, zwykle wystarczy pare razy zalozyc zeby byla poprawa




ojć i jeszcze dziegieć  🙁 dziegieć zabija nie tylko drobnoustroje ale również żywą, zdrową tkankę
LatentPony - noooo nie wiem, to zależy od konia i warunków. Przy takich zabetonowanych ścianach wsporowych strzałka niekoniecznie może chcieć zdrowieć. Parę razy widziałam sytuację, że podcięcie czegoś takiego (jak z różnych przyczyn od środka nie odrastało wystarczająco szybko) powodowało, że gniło głębiej :/ Ja bym najpierw podleczyła ten głęboki rów, żeby choć do linii włosów zszedł.


Jak clotrimazol+tribiotic nie pomoże, to oczywiście armex polecam 😉


Mój koń jest takim przypadkiem. Ruszenie strzałki w tyle kopyta powoduje to, że ona się... nie wiem jak to nazwać- zapada do środka i nie ma kontaktu z podłożem wcale. I wtedy odrasta baaaardzo powoli a zgnilizna ją atakuje szybciej.

Zauważyłam, że u nas daje efekt mechaniczne rozpychanie tego rowka - w sensie nie ważne do końca jaki preparat byle by było b. grubo waty naładowane, tak aby rozpychało ten rowek. Wata sama w sobie wiadomo, dupa, bo nasiąknie i wilgoć trzyma. Zamierzam wiec przetestować takie piankowe coś co się wkłada miedzy palce (u ludzi) jak się ma haluksy(tylko muszę dorwać w ilości dużo i tanio bo niestety koń często gubi to co w strzałki władowane). To wypełnianie u  nas to działa jak... jak strzałka której tam nie ma- przenosi obciążenia na obszary, które nie pracują a powinny.


Ushia siarczan zabija tkankę chorą i zdrową, więc jeśli w otoczeniu konia nie jest usunięta przyczyna gnicia to stosowanie siarczanu daje krótkotrwały efekt- szybie zasuszenie, nie leczenie. tkanka wyżarta siarczanem jest podatna na kolejne infekcje.
Dziegieć i inne oleiste substancje (pochodne olei mineralnych, czyli ropy naftowej, np.wazelina itd.) są o tyle niefajne, że często strzałki są zaatakowane przez bakterie beztlenowe... a taka warstwa oleju odcina dopływ powietrza dając bakteriom b. dobre warunki.
Stąd nie zawsze jest to dobre rozwiązanie, a zazwyczaj jest to złe rozwiązanie u koni, u których te stany są przewlekłe.



A tak swoją drogą apropos smarowania kopyt - mam podopiecznego, który miał smarowaną puszkę jakimś wynalazkiem, który został na niej - nie daje sie zmyć pomimo że nakładany był dawno temu. Dopiero nowy róg zrasta bez osadu z tego smaru. Co ciekawe nowy róg jest bardzo ładny, natomiast tam gdzie był ten smar puszka wygląda koszmarnie - cała w pierścionkach, do tego zrost rogu duzo szybszy na piętkach niż na pazurze. Ale od miejsca gdzie tego smaru nie ma zrost już równy z przodu i z tyłu. Ciekawa sprawa nie?


Czyżby cudowny lakier do kopyt absorbiny. To jest normalna farba co by wszystkie kopytka były piękne i czarne, tudzież świecące forever.
Ten lakier można zmyć (i z tego co pamiętam to producent zaleca, że trzeba zmyć), producent do tego poleca użyć wcierki Absorbiny.
kotbury mnie elegancko wyręczyła  :kwiatek: ale jeszcze trochę popiszę 😉 odpoczniecie w przyszłym tygodniu, jak wyjadę na trochę.
Generalnie ze wszelkimi środkami wypalającymi jest tak, że tworzą martwą warstwę na powierzchni strzałki. Jeśli koń ma odporność w porządku, jest dobrze odżywiony i kopyto pracuje, to pewnie da radę (mimo tego 😉 ale prawdopodobnie tak samo albo i lepiej zadziałałoby puszczenie go po prostu w suche i czyste środowisko). Jeśli strzałka jest poważnie chora - jest jej mało ogólnie, wręcz jest wrażenie, że zero zdrowej tkanki, same strzepy a do tego głeboki rów sięgający wyżej linii włosów, to takie strategie nie pomogą (z opisanych wyżej przyczyn), nie chcemy koniowi w zdrowieniu przeszkadzać i wypalić ani odrobiny żywego* - chcemy wzmocnić to żywe i ochronić przed zjadaniem przez mikroby z zewnątrz na tak długo, aż od środka narośnie nowa, zdrowa tkanka. To trochę tak jak spirytus salicylowy. Osobiście mam w domu i używam - ale NIE na otwarte rany i miejsca, gdzie przerwana jest ciągłość skóry. Nie wiem jak Wy, ale ja zauważyłam, że jesli sobie ranę spirytusem potraktuję, to praktycznie murowany jest taki obrazek następnego dnia: czarny, twardy strup w miejscu rany (przypaliło się) a dokoła obowiązkowo zaczerwienione, obrzmiałe i bolesne - stan zapalny i coś hula w środku. Dla odmiany efekt zastosowania np. na zadrapaniu przez kota wody utlenionej (która nie przypala - i jest najbardziej naturalnym** sposobem na dezynfekcję skaleczeń) - jesli wcześniej "slimaczyło się", był stan zapalny - błyskawicznie "blednie" i zaczyna się goić.
Dlatego na chore strzałki stosuję armex, który dzialanie ma zbliżone do wody utlenionej, ewentualnie masci antybiotykowe - ale z tym też ostrożnie (po co chlapać antybiotykiem na lewo i prawo...) + zadbanie o to, żeby koń był odpowiednio odżywiony.
co do siarczanu to nie jest tak bezwzględnie przeciwwskazany - bo jednak jest to siarczan MIEDZI i jeśli zakażenie ma tlo grzybiczne, a koniowi miedzi "w środku" brak, to może pomóc - pod warunkiem, że nie będą to same kryształki a wlaśnie np. maść w wazelinie. Tu już widziałam, ze bywało to skuteczne. Podobnie nadmanganian - to też świetny środek (znowu działanie oparte na utlenianiu), ale UWAGA, żadnych "genialnych inaczej" pomysłów z robieniem czarnej pasty z kryształków (była tu taka jedna, która takie rzeczy promowała, co starsi pewnie pamiętają) - WYŁĄCZNIE różowy, blady roztwór. To jest świetne i skuteczne - również na rany. Tylko uwaga, bo paskudnie brudzi na brązowo.
Generalnie ciężko chorą strzałkę nalezy traktować jak zabrudzoną ranę, bo do żywego-żywego* tam naprawdę blisko. Środkami wypalającymi można dużą krzywdę zrobić.

* parę definicji, bo to nie jest jasne - co to martwa, chora tkanka strzałki - każdy wie: czarne, brązowe śmierdzące frędzle, nic ciekawego. A co to jest "żywa"? W takim znaczeniu jak piszę powyżej, chodzi o kremową/szarą, zwartą, elastyczną tkankę ROGOWĄ, nieunerwioną, nieukrwioną - róg. Gwoli ścisłości, to nie jest żywa tkanka - ale to jest coś, co chcemy mieć w jak największej ilości na końskim podwoziu - zdrowy róg. Żywa naprawdę to jest ta, którą opisałam żywa-żywa: tworzywo (czerwone, ukrwione, unerwione - tego NIE widujemy w normalnych sytuacjach u naszych koni i widzieć tego nie chcemy) - na tę tkankę trzeba BARDZO uważac, bo jeśli po niej pojedziemy sobie jakimś ostrym środkiem, albo uszkodzimy ją mechanicznie (uwielbiam rzeźbienie w kopytach do krwi...), to niekoniecznie musi odrosnąć w pełni funkcjonalna. To jest tak jak ze skaleczeniem skóry głowy - czasem zrobi się "łysa", nie tworząca włosów blizna. Ze skaleczeniem skóry konia podobnie zresztą. Jeśli więc na tkance tworczej zrobimy taką bliznę, to co prawda róg z okolicy z grubsza dziurę zaleje (o ile nie będzie ta dziura naprawdę duża), ale zawsze w tym miejscu róg będzie mniej zwarty i wrażliwszy na infekcje. Dobrym przykładem na to jest "seedy toe" - taka dziura z przodu kopyta u koni z uszkodzonym czubkiem kości kopytowej (i blizną na tworzywie w tym miejscu) - każdy kto widział takie kopyto wie, że co prawda krew się z tego raczej nie leje, ale róg w tym miejscu jest słabszy, można go rozgrzebać łatwo kopystką i łatwiej w tym miejscu o infekcję. Stąd takie częste przestrogi o nieużywaniu kaustycznych środków na strzałki.

** dlaczego woda utleniona jest najbardziej naturalnym środkiem na rany? Dlatego, że własne komórki układu odpornościowego dokładnie TYM biją mikroby (produkują i wydzielają nadtlenek wodoru). Oczywiście stężenia są dużo mniejsze. Oczywiście perhydrol (stężony nadtlenek wodoru) też jest środkiem wypalającym, ale jednak - ten mechanizm to jest coś dla organizmu naturalnego.

ARMEX forever 😉 oczywiście znowu - w odpowiednim stężeniu! 🙂

nagana - no, ten podwijający się kąt wsporowy trzeba by lekko "otworzyć", nie obniżając tej strony za bardzo, tyle że nie podejmuję się tego tłumaczyć przez internet 🙁 nie macie możliwości chociaż jednorazowo kogoś bardziej doświadczonego ściągnąć do tych kopyt? Mówisz, że ściana sie podwijała pod kopyto, ale odpadła? Ogromny fuks, że koniowi się ściana kruszy! jakby róg miał mocny, to wyobrażacie sobie co by się działo z tą ścianą wewnętrzną? Póki co, spróbowałabym chyba na waszym miejscu z grubsza trzymać w ryzach zewnętrzną ścianę (na bieżąco obniżać), pilnować żeby ściany wsporowe nie przerastały i leczyć tę strzałkę.

Lakier do paznokci dla koni, chyba jednak pominę milczeniem 😉
no to jakies dziwne te konie mam pod opieka, bo im siarczan dobrze robi na glebokie rowy powyzej linii wlosow
ze dziegiec robi swietne warunki dla beztlenowcow to wiem, dlatego zawsze z siarczanem pod spodem, zeby z wierzchu nie przysuszylo a pod spodem zupa

woda utleniona tez denaturuje tkanki, mniej niz spirytus, ale tez
jak juz przy odkazaniu to jak uzywam octeniseptu, jest duzo lepiej niz po wodzie utlenionej

kotbury o takie Ci chodzi?http://www.equilife.co.uk/frogsupports.htm
bober to mial chyba w ofercie, ale nie wiem jak cenowo
Jak dobrze robi - to stosuj.
moze jest cos co robi lepiej 😉
albo tylko mi sie wydaje ze robi dobrze 😉

na szczescie to baaardzo sporadyczne przypadki, w te wakacje jak lalo trzy tygodnie i byla alterantywa albo zamkniete albo na bagnie to pognily, tak to nie pamietam kiedy wczesniej
ushia - ale robi dobrze i są potem wyleczone? czy co rusz problem wraca? bo to ja widzę zazwyczaj jako problem w leczeniu siarczanem - jest skuteczny na krótko, a problem wraca jak bumerang.

swoją drogą też odkażam octeniseptem. I w ogóle na strzałki czasem stosuję jak infekcje są drobne i też fajnie działa.
dobrze robi i sa wyleczone
bez problemu rosnie sobie nowa zdrowa strzalka i najczesciej po 2-3 aplikacjach, czyli 7-10 dniach zostawiam kopyto w spokoju, ewentualnie wycinam farfocle i gra
ostatnia akcja byla w czerwcu, przedostatnia - dwa lata temu?

nie wiem, moze to kwestia czasowosci wystepowania czynnikow chorobotworczych?
w sensie jak jest dlugo mokro to sie mnoza jakies grzyby i wtedy jest problem, a jak podeschnie to jest spokoj, wiec wystarczy z wierzchu przysuszyc i kon sie pozbiera?
No, myślę, że czasowość czynników chorobotwórczych ma tu ogromne znaczenie.

Jak jest koń który ma głęboką, ciągnącą się przewlekle od lat infekcję (bo np latami był źle werkowany/kuty, żył latami w mokrym boksie itp), to taki siarczan nie pomoże - zasuszy i tyle, ale bakterie dalej będą siedziały głęboko w rowie. Do tego resztki dobrej strzałki zostaną przez siarczan zniszczone. Wtedy tylko moczenie kopyt w Armexie albo czymś podobnym. My się z racji zajmowania rehabilitacją kopyt często z czymś takim spotykamy, stąd też takie rozwiązania, jakie działają na takie przypadki prezentujemy 😉
bo miewam konie u których klienci stosują roztwór siarczanu i nie widzę problemu bo strzałki się dobrze zaleczają - ale to są przypadki typu właśnie koń ma kontuzje i stał miesiąc w boksie i coś podgniło, albo np okresowo jesienią jak jest solidne błoto. I jest to u koni z względnie dobrymi kopytami.

Inna sprawa, że jaki by super hiper środek nie był to jeżeli koń stoi w mokrym boksie albo chodzi tylko na mały padoczek na kilka godzin, to jak ma mocną infekcję to i tak się ona skutecznie nie wyleczy. Zawsze trzeba na to patrzeć z szerszej perspektywy..
ushia - to jest właśnie to, o czym pisałam przecież. Czyli pomoże wtedy, kiedy pomógłby zwyczajny suchy padok 😉 Mam podobne obserwacje jak branka - jesli jest długo trwająca infekcja, koń już nie pamięta jak się chodzi z piętki i ogolnie całe kopyto przemodelowało się do chorej strzalki, to jest to zupełnie inna bajka niż "coś się przyplatało, bo od dwóch tygodni leje i konie stoją na padoku w roztworze własnego g...". Także jeśli u Ciebie to działa - to (powtórzę) stosuj, i już.
Wrzucałam juz fotki w watku ochwatowym, ale RTG wrzuce tutaj bo więcej osob czyta i może kiedyś komuś się to przyda. Robiłam RTG bo chce zmienic sposob strugania , lub wymyslic cokolwiek innego.
PP
 
Widać zwyrodnien nie czubka kości kopytowej - nie wiem czy jest to kwestia długotrwałego ochwatu, czy wczesniejszego kucia na wysokie piętki i skoków do klasy C. W każdym bądź razie jest to kopyto gorsze. Odległośc od czubka kości kopytowej do czubka kopyta to 43,66 mm czyli bardzo dużo . Kopyto jest przed struganiem, ale starnikowane jest czubkiem praktycznie do linii białej (!!!) . Odległośc od najnizej położonego punktu kości to podłoża to 11,46mm  czyli bardzo mało, ale nie spodziewałam się więcej, ze wzgledu na plaskie jak deska kopyto. Widać w tym  kopycie o dziwo lekką rotacje, spodziewalam się dużo wiekszej.

Ta noga lepsza . Lepiej funkcjonuje, lepiej wymiseczkowana i lepiej chodząca z pietki ( mimo ze widac zwyrodnienia wyżej ). Odległość od czubka kości kopytowej do czubka kopyta - 34mm, odległosc kosci od ziemi - 11.5mm czyli niewiele więcej. 

Na pewno teraz obnize te kopyta w katach tak jakbym chciała ( wczesniej troche sie bałam radyklanych cieć ), ale nie do końca wiem jak walczyc z pazurem. Boje sie tarnikowac przez linie białą, ale moze to jedyne wyjście? Przeciez tam jest pazura masakryczna ilość.
Czekam tez na polecone suplementy od Podkowy. Kon tez zaczyna normalna prace ( ostatecznie wykluczyliśmy szpat  😅 ) , wiec bedzie więcej ruchu w kazdym chodzie. Jest na diecie, boks ma idealnie czysty, siano nie do przejedzenia, padok od rana do późnego wieczora.

Ktos strugal kiedys takie cos?
Co Ty tu chcesz obniżać w kątach (chyba że źle zrozumiałam)? Jak dla mnie, nie ma pola do manewru w tym zakresie. Za to pazur wymaga konkretnego skrócenia i na moje oko rotacja jest dość duża (rotacja - przypominam - to nie jest kąt między pdostawą kości kopytowej i podlożem, tylko między ścianą przednią kości kopytowej a ścianą przednią puszki kopytowej = miara oderwania ściany na pazurze). Możesz wrzucic zdjącia od spodu kopyta z TEGO momentu? nie tydzień poźniej, nie po struganiu 😉
dea
LP  aktualnie mam tylko takie zdjecie. Robiłam fote dziury po ropniu 3 dni temu. I jak dla mnie tam sie katy nadaja do cofniecia i obnizenia jeszcze.


Wiem co to rotacja 😉 I dla mnie w porównaniu do tego co było jest mega mała.
Patrząc na rtg ja bym tych kątów nie obniżała. Kość kopytowa nie ma być idealnie równoległa do podłoża. Ma być kilka stopni uniesiona jednak - bo nigdy, nawet w pełnym galopie, jak kopyto zapracuje (tył się rozszerzy i OBNIŻY, przód się wtedy nie obniży), nie powinno dojść do sytuacji, że się zrobi kąt ujemny. Zdjęcie kopyta też nie sugeruje, że "chciałoby" ono obniżyć te kąty (podeszwa w kątach wygląda na twardą, nieproszkującą się). To, ze masz kawałek do linii włosów, nie znaczy, że można ciąć. Puszka może być "nasunięta na nogę" (opadnięcie kości kopytowej) i dotyczy to nie tylko przedniej ściany.
Niestety na tej fotce nie widać pazura i tego o czym piszesz (że jest do linii białej, a mimo to taki długi na rtg).
Powtarzam co i raz definicję rotacji, bo ludziom często się to myli - jest bardzo nieintuicyjna - także to tak "do ogółu" było. Z porównania zdjęć z profilu (w wątku ochwatowym) widać, że mniejsza - fajnie, ale nadal jest spora 😉
dea
Na chwile obecną i tak nie będe go strugala mocniej, ani inaczej niz dotychczas. Na poczatku stawiam na suplementacje ( chce zobaczyć co sie będzie działo ) i zwiekszona ilośc ruchu boso po odpowiednim dla niego podłożu. Tego nie wiadac na zdjęciu bo kijowy aparat z lampą, ale katy sie proszkują leciutko, a jak sie tego nie zbiera to sie od w bardzo szybkim tempie ubija i tworzy fałszywa podeszwę ( to sie tyczy calości kopyta i juz o tym pisalam w watku ochwatowym )
Chcialabym jedynie coś z pazurem zrobić na poczatek bo widzę że prostowniki sa mocno ponapinane . I musisz mi uwierzyć na słowo że tranikuje do linii białej i byłam w wielkim szoku jak z doktorem zmierzylismy odległości, bo byłam pewna że ta kość jest ciut inaczej w środku ułozona.

Ja wierzę 🙂 Kwestia edukacyjna: chciałabym zobaczyć jak ta podeszwa wygląda i czy zobaczyłabym jakies "znaki", że można skrócić bardziej. Np. Wiedźminowi, mimo braku rtg, skracamy pazur wchodząc w podeszwę (bo ZNAKI są 😉) - BARDZO mu to odpowiada, plus suplementacja i naprawdę wreszcie mu lepsze kopyta rosną. Mam nadzieję, że jak wrócę z wyjazdu to zrobię fotki.

Proszkująca podeszwa już się nie ubije w fałszywą - raczej się wytrze. Ale co innego się może dziać - jak zostawiasz minimalnie wystającą ścianę nad podeszwę, a listewki są słabe, to się może ściana przesuwać (wbijać w koronkę, "nasuwać na nogę"😉 - potem podeszwa reaguje na zwiększony nacisk i stąd efekt "betonu". Podobnie u Wiedźmina właśnie jest, podobnie brzydka linia biała, chociaż ostatnio naprawdę rewolucję chłopak przechodzi. No i jedno z nim jest (całe szczęście) inaczej -  chodzi jak dziki po wszystkim, luźno i (o ile nie zapuścimy pazurów...) od piętki, nie pamiętam, żeby macał - i obym tego nigdy nie zoabczyła.

Generalnie ja bym tych kopyt "mocniej" nie wycinała (poza pazurem, tu bym pewnie, wsparta takim rtg, bardziej skrócić próbowała) - raczej bardzo, bardzo regularnie trzymać ściany tak krótkie, żeby koń miał komfort. Znowu przykład Wiedźmina: on komfort ma na ścianach na wysokości podeszwy, ale już z rudą tego zrobić nie mogę i u niej trzymam odrobinę, "na kartę kredytową" ponad podeszwę, jak się czasem rozpędzę, to ona mi na twardym pokazuje, że to nie był dobry pomysł. Musisz swojego zapytać co mu bardziej "leży". Z poziomowaniem kości kopytowej nic bym nie kombinowała - jest dobrze IMHO.

Suplementacja działa cuda, o ile jest dobrze dobrana. Na tej bez badań siana "takiej ogólnej bezpiecznej" nie było efektu WOW. Trzymam kciuki, żeby u was było trafione.
dea
No właśnie Rudy jest z tych koni które na zbyt mocne skrocenie pazura reaguje automatycznie mocnym macaniem ( ale nie wiem jak jest teraz, bo nie próbowałam go tarnikowac przez linie biała juz jakis czas - i wtedy kiedy kulał rotacja była wieksza i podpórki były a teraz ich w sumie nie ma )
Co do zdjęć, zrobię dzisiaj. Kon jest przed struganiem. Ściana wyrosla na jakies 3mm przed linie białą ( tarnikuje go za każdym razem jak tylko ta sciana chce dostac sie do podłoża - zazwyczaj raz w tygodniu ). Może cos ciekawego zobaczysz.

Ja sie jeszcze mocno zastanawiam nad flarami bocznymi. Nie walcze z nimi bardzo bo kon ma automatyczny dyskomfort. A może powinnam cos z nimi zrobić, zeby ten zrost zaczał być poprawny w 100% ? 

EDIT:
Jako ze wykluczylismy szpat i nie czeka nas leczenie to ta suplementacje zrobie z wszelkimi badaniami i dobiore ja indywidualnie dla tego konia.
popieram dee w 100 % i jestem ciekawa jak wygląda linia biała na pazurze ? a ta podeszwa ( bynajmniej według tego zdjęcia ) nie jest tragicznie płaska 🙂 widziałam dużo gorsze .
blucha
Bo to LP i on jest bardziej wymiseczkowany. PP jest bardzo płaski, chociaz podskrobywałam ostatnio i mozliwe ze jest troche lepiej.

EDIT

Własnie przegladam fotki kopyt Rudego które mam. I np w styczniu ( prawie rok po ochwacie ) kopyta byly całkiem fajne a o  dziwo miały o 70% mniej ruchu niz maja aktualnie - był wtedy na ścisłej diecie itp.
Potem sie pogorszyło mocno po szczepieniu :/ a kolejny raz po podaniu odrobaczania. Na wiosne wychodził ten na padok. W sumie z trawą, ale był wtedy ogierem i raczej ja deptal niż jadł.
Tak zastanawiam na ile mocno się te kopyta posypały w tym roku bo raz kastracja i leki jakie dostawal ( widac obraczki ) a potem zlamanie szczęki i masa leków i antybiotyków ( widac wielkie obrączki ) , no i jakiś czas nie cofalam kątów, chcialam zobaczyc co się stanie i czy kon będzie chodził lepiej ( w sumie jakiś czas chodzil lepiej ale sadze ze to była kwestia rozkwitu podpórek). Najlepsze jest to ze kazdego konia którego strugam to fotografuje, a swojego nie :/ i nie mam porównania.




Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się