kotbury - To nie jest
klasycznie. Prawidłowa sytuacja jest taka, że odstępy są idealnie równe na całym obwodzie. Z tego można wnioskować, że na pazurze róg ma w tej chwili mniejszy opór do pokonania, i (UWAGA, będzie gdybanie teraz - bo ani fotki, ani konia nie widziałam) można by się domyślać, że sytuacja taka ma miejsce, ponieważ ściana na pazurze jest oderwana i skracana na tyle, że nie sięga do ziemi - więc goni. To tłumaczy dlaczego "rośnie szybciej". To dobrze, pod warunkiem, że obserwujesz na tejże przedniej ścianie załamanie kąta narastania - jest coś takiego?
Inaczej mówiąc:
Ochwat "niekontrolowany", to oderwana ściana, której jednak jest tak dużo, że nie daje ona rady pokonać oporu i zrastać swobodnie w dół. Dlatego fałduje się, kompresuje tuż pod koronką. Na dodatek tył kopyta, również przerośnięty, jest bolesny, koń go nie obciąża tak jak powinien - wtedy powstaje klasyczne kopyto i ten "wachlarzowaty wzrost", o którym pisałam. Ilustracje - czy takie wystarczą, czy mam mazać po nich jeszcze?


Oba kopyta są już ostrugane tak, żeby przywrócić im prawidłową mechanikę, więc na pewno róg będzie od tego momentu narastał inaczej.
Tutaj dla odmiany przykład "przed":

Chyba widać, ze rogowi na pazurze w takiej sytuacji BARDZO trudno jest rosnąć?
Ochwat z oderwaniem ściany (rotacją), w którym nagle ściana "poczuła, że może rosnąć" - ten koń tak miał, ale nie wiem, czy dość dobrze to tutaj będzie widać, "jak na złość" miał wtedy fajny, gładki róg i linie wzrostu praktycznie niewidoczne...



Powód? Trzymałam mu ścianę na pazurze bez kontaktu z ziemią ZUPEŁNIE (to widać na zdjęciu od podeszwy), ściana "goniła", nie mając oporu. Gdyby dotknęła ziemi, to by się znowu oderwała (niestety później właśnie tak się stało - więc teraz znowu się bujamy z tą samą historią - za wcześnie było, zresztą ja nie wiem, czy on w ogóle będzie mógł mieć kiedykolwiek ścianę na pazurze w tej nodze dotykającą podłoża).
Także: czytaj to, jako sygnał od kopyta, że pozbawiłaś ścianę na pazurze oparcia - ale jeśli taki był Twój cel i wiesz po co to robisz (chcesz jej umożliwić zrośnięcie pod lepszym kątem i widać, że to się dzieje - od koronki, tak jak na zdjęciach powyżej), to pilnuj dalej - i tak, musisz często, bo ta ściana będzie migiem odrastała. Ten efekt może utrzymywać się do momentu, aż cała ściana pod nowym kątem zrośnie do ziemi.
Z tego widać, jak bardzo dynamicznym tworem jest kopyto i jak potrafi odpowiadać na niezrównoważone obciążenia... 🙂
A co do dziurki w przedniej ścianie, jeszcze jedną mam teorię: może ona
jest od uszkodzenia koronki (też mi tak wygląda) i cały czas tam była, a nie było jej widać, bo przykrywała ją ta "skórka"? Teraz skórka się wytarła, zlazła i pokazała dziurkę?